MOTYWACJA NA SZYBKO

Co się stanie jak wyjedziesz z Warszawy?

warszawa


Może część z Was wie, że od miesiąca jestem warszawskim słoikiem. Po takim czasie mieszkania w stolicy pojechałam na weekend do domu, do Gdyni, i zaobserwowałam kilka ciekawych rzeczy.

Wyobraźcie sobie, że wsiadacie do autobusu czy pociągu. Znajdujecie się na kilka godzin poza światem, piszecie coś, czytacie książki, zastanawiacie się nad swoimi projektami, planujecie bliską przyszłość. Po tym czasie wysiadacie i jesteście w zupełnie innym miejscu.

Głęboki wdech.

Już czujecie pierwszą różnicę – powietrze jest znacznie czystsze, wypełnia Wasze płuca znacznie mocniej, oddycha się znacznie przyjemniej.

Rozglądacie się dookoła.

Ludzie, których widzicie, poruszają się znacznie wolniej niż w Warszawie. Jakby żyli w slow motion, jakby chodzili po kolana w smole. Nie spieszą się, nie biegną, nie ma paniki, presji, tłum jest spokojny. Jeśli ich chód mielibyśmy porównać do Warszawiaków, to ewentualnie do tych pawi z Łazienek Królewskich. Wszystko powoli, rozglądając się, zamyśleni. W porównaniu do tego, co obserwowaliście kilka godzin temu, widzicie spokój. Sami spokojni ludzie.

Ale nie, zaraz zaraz, chwila…

Gdzie są ludzie?

Wysiadłam w Gdańsku czy w Pierdkach Wielkich? Gdzie są wszyscy?
Też miasto, duże nawet, ale teraz sprawia wrażenie odludzia, bo nie jesteście przyzwyczajeni do takiego widoku. Pusto. Nagle spostrzegacie, że w autobusie czujecie luz, a do sklepu wchodzicie samotnie, bez otoczki w postaci nieznajomych. I staniecie się mniej anonimowi.

Woda w kranie nie będzie tak twarda, za oknem mniej hałasu a w podziemiach nie znajdziecie metra. W jednym momencie zauważacie, że wszystko dookoła Was jest w niespotykanej od dawna harmonii. Dostosujecie się tak, jak dostosowujecie się do warszawskiego tłumu biegnącego na metro. Znajdziecie w sobie trochę więcej harmonii i czas, by przysiąść i chwilę zwyczajnie pomyśleć.

Takie ucieczki w miejsce, gdzie wszystko dzieje się wolniej często są inspirujące, ale wyrwanie się z ciągłej gonitwy i szybkiego trybu życia powoduje czasem wyrwanie się z tworzenia nowych pomysłów, zastój.

Warto od czasu do czasu wyjść poza to, w czym się żyje. Zwolnić, uspokoić się, usiąść, poczekać. Ale potem nie można zapomnieć, ze trzeba wstać i napierdalać.

  • Jeszcze można by dodać, że korki w Trójmieście to nie są prawdziwe korki ;)
    Jeny, uwielbiam tu mieszkać! Trójmiejski Park Krajobrazowy <3

  • Nie do końca się z Tobą zgodzę. Uwielbiam Warszawę ♥

    • Ale z czym się nie zgadzasz?
      Też zaczynam ją uwielbiać :>

  • Aga21

    Ja powiem tak- nienawidzę Warszawy i nie rozumiem jak tam można mieszkać. Jeśli nie muszę to tam nie bywam, a wyjeżdżam z prawdziwą przyjemnością i wracam do spokojnego i jakże pięknego Torunia :) Ale to prawda poza Wawą rozciąga się zupełnie inny świat…….

  • An

    Kocham Warszawę, mieszkam tu od urodzenia, ale nie w centrum, które każdy zna i nie znosi go, lecz w jednej z „zielonych” dzielnic, na skraju lasu. Ludzie, pojedźcie do Wawra, do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego (nastawcie się na kilkugodzinny spacer), to tu Warszawa jest piękna!

  • Powietrze jest czystsze – dobry powód, żeby wrócić do siebie.

    Ja studiowałem w Krakowie, a mieszkałem na śląsku. Pozostawał wybór między Scyllą a Charybdą.

    • Agnieszka Piątkowska

      Jestem z Krakowa, ale kiedy przyjechałam do Katowic i musiałam przebiec przez światła, jakieś… 25 metrów? Dostałam takiej zadyszki jak nigdy, a moja kondycja wcale nie jest taka tragiczna. W Krakowie spokojnie mogę przebiec więcej :P Na Śląsku Krakusy mogą maczetami ciąć powietrze :P Nie hejtuję! :D

  • Ja mam odwrotnie…z małego miasta…uwielbiam czuć ducha i tempo – dużego…
    i ta różnorodność – uwielbiam :)
    pzdr i się zaczytuje…Gośka

    • Różnorodność jest spoko, najlepiej właśnie ją czuć, bo możesz smakować dwóch światów i sobie wybierać kiedy który Ci odpowiada.
      Ja od kiedy przeprowadziłam się do Wawy – z nie najmniejszego miasta Gdyni – czuję się bezczelnie pchana przez świat do przodu. Tu wszyscy pędzą i ani mi się śni napierdalać mniej niż oni. Ha, motywująco :)

      I ejj, spoko, że się zaczytujesz, piona ;>

  • Całe życie mieszałem w Łodzi a teraz mieszkam w Petersburgu. Jak odwiedzam Łódź mam to samo tylko – tak przypuszczam – bardziej. Zakochuję się w Łodzi na nowo. Jak to było? Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto Cię stracił.

  • Karolina Ostrowska

    Gdyby tylko te podziemia Warszawy były faktycznie pełne metra… :)

  • Aleksandra Walk

    Zgadzam się w zupełności. Dlatego ja nie przepadam za Warszawą, dla mnie „nadaje się” jedynie na kilkudniowe wypady, pozwiedzać coś, pospacerować. Mieszkać -nigdy!

    • Kto co lubi ;)
      Mi się tu dobrze mieszka, ale czasem potrzebuję takiego weekendu poza wielkim miastem.

  • Alicja

    Wiem, pewnie głupie i naiwne ale jak mogłas opuścic Gdynie???? To jest centrum wszechświata :) Pozdrawiam Gdynianka :)

    • Gdynia jest super, ale czasem trzeba się ruszyć i poszukać czegoś nowego ;)

  • Choć kocham Warszawę i jestem z nią mocno związany, najchętniej w ogóle bym się stąd wyprowadził. Po prostu ciągnie mnie do lasu, między drzewa, dalej od ludzi, tłumów. Niestety, oznaczałoby to dalsze dojazdy do roboty, na próby i koncerty. Ale może kiedyś. Może kiedyś.

  • Pingback: O spontaniczności - hania.es()

  • Pingback: Court: psychiatra - hania.es()

  • Pingback: Zjadłam mięso po latach wegetarianizmu - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
dziecko sk8
Pod przedszkolem, w dzień targowy

Jeśli śledzicie mnie na Facebooku to pewnie wiecie, że mieszkam niedaleko przedszkola i czasem zamieszczam dialogi z dzieciakami w roli...

Zamknij