LUDZIE

6 rzeczy, na które nienawidzę wydawać pieniędzy

placenie


Są rzeczy, na które aż chce się wydać pieniądze. Wtedy nie żałujemy nawet, że nasz portfel chudnie szybciej niż fanki Chodakowskiej, bo nabywamy szczęście w różnych postaciach. No ale są też wyjątki…

1. Chemia

Nie żeby coś, ale płacenie za to, żebym mogła posprzątać jest dla mnie jakimś smutnym paradoksem. Wydawanie hajsu na odkamieniacze, tabletki do zmywarki i inne płyny do podłóg to totalna pomyłka. Nie dość, że trzeba się narobić, bo nie wiadomo skąd przyszedł kurz albo czym ujebały się okna, to jeszcze trzeba za to płacić. Chory żart.

2. Złe kino

Szkurwa mać, to jest tak frustrujące! Kupujesz bilety, masz nadzieję na super dwie godziny, a tu robią Cię w chuja i serwują Ci seans gówna zamiast filmu (automatycznie linkuję do Greya). Rozczarowanie życia i rzyg prosto na twarz w cenie obiadu. Cholera, trzeba było iść do knajpy.

2014-03-28 07.15.46

3. Sprzęt AGD

Jak wydanie pieniędzy na blender mnie zbyt nie zabolało, bo mam teraz pyszne koktajle bez specjalnego nakładu pracy, tak już zostawienie kilku stów w sklepie by wyjść z odkurzaczem i żelazkiem wcale nie było przyjemne.
Nienawidzę prasować. To najgorsza praca domowa ever i nie wiem kto wymyślił gniecenie się ubrań, ale powinien zostać skazany na długą śmierć w męczarniach. Odkurzanie też jest do dupy. Wnoszę, że powinno się robić samo i za darmo! Ktoś protestuje?

4. Leki

No nie dość, że przecież niesprawiedliwie trafiło na mnie, mam tego pecha, że jestem chora, umieram, mam gorączkę, kaszel, katar albo zapalenie mózgu – to okazuje się, że żeby z tego wyjść muszę wydać grube miliony w aptece? No przegryw w życie większy niż widok zamrożonego koperku w pudełku od lodów.

5. Narzędzia

Czasem zauważasz, że przepaliło się w domu pięć żarówek i skoro już wybierasz się do sklepu z narzędziami to okazuje się, że przydałoby się w sumie dokupić to wiertło, które ostatnio się gdzieś zapodziało, trzy przedłużacze i takie liny, jakie miał Grey. No a za tę kasę już w szafie wisiałaby nowa bluzka, cholera!

6. Podręczniki

Jeszcze żeby można było je odkupić od starszych roczników! Ale nie, co Wy. System edukacji rucha nas jak tylko może wprowadzając co chwilę nowe wersje podręczników, które różnią się od poprzednich jedynie kolejnością zadań albo pięcioma słowami i okładką. Z roku na rok są coraz droższe, a na niektórych przedmiotach nawet się ich nie używa – chociaż mieć trzeba, bo nieprzygotowanie, uwaga, nagana, śmierć. Kilka stów co wrzesień w błoto. Meeeh.

A za co Wy nie lubicie płacić? Czekam na Wasze propozycje w komentarzach!

  • Podpisuję się rękami i nogami pod wszystkimi 6 punktami i podbijam dentystą. Grube pieniądze za pół godziny tortur. Grrr.. No i równolegle z nieudanym kinem – nieudany obiad. Poszłam wczoraj do mojego ulubionego bistro i dostałam przypalone placki ziemniaczane. Żałuję że z miejsca ich nie odeslalam.

    • Ten dentysta jest taak dobrym przykładem! Dzięki.

  • Ola

    Chemia… Pomijając już kwestie pieniężne, strasznie wkurza mnie, że te wszystkie butelki zajmują tak dużo miejsca :/ Chyba zamienię je na wodę z octem. Większość kosmetyków zamieniłam na olej kokosowy i nie żałuję, więc może z akcesoriami do sprzątania powinnam zrobić tak samo. :)

    • Prawda! Masakra, generalnie to całe sprzątanie jest mocno nie fair.

  • Za błędy nie lubię płacić. Zwłaszcza za cudze. Ale z drugiej strony prawdą jest, że im więcej mnie dany error kosztuje, tym bardziej uważam następnym razem w podobnej sytuacji.
    Nigdy mi się nie zdarzyło, ale pewnie za seks też bym nie lubił płacić – nie dość, że trzeba się narobić, to jeszcze za to płacić :)

    • A z tym nie jestem taka pewna, jak jakiś nadzwyczajny to może warty tego hajsu.

  • Agata

    Dorzucam mandaty, i nie takie, gdzie faktycznie ktoś oszukuje i jedzie autobusem bez biletu, tylko takie, gdzie uczelnia nie ogarnęła w październiku i nie wydała na czas legitymacji, a studenciaki mieli już ulgowe, miesięczne pokupowane. Co z tego, że masz bilet, zaświadczenie z dziekanatu żeś student z prawem do ulgi. Nie masz zielonego kawałka plastiku? 7 dyszek w plecy! Najgorzej!

  • Nie lubię płacić za cokolwiek.

  • Od kiedy jestem chora to za leki tez nie lubię płacić, choć bardziej boli mnie wydawanie pieniędzy na badania. No jak to? Nie należą mi się kontrolne? W kwestii ubrań to nie lubię przepłacać, no chyba że jest to coś wyjątkowego lub wymarzony materiał.

  • Co do zdrowia to dlaczego kobiety muszą płacić za podstawowe środki higieniczne typu podpaski, tampony? Czy ja się o to prosiłam?

  • Wielkie <3 ode mnie… za koperek w pudełku po lodach. Wiem, jak to boli.

  • Martyna Sołkiewicz

    Nie lubię wydawać na WSZYSTKO oprócz jedzenia i ubrań, bo kocham jeść ( wegańsko i zdrowo) i ładnie się ubrać cruelty free ;)

  • Szczerze mówiąc najbardziej nienawidzę płacić rachunków. :D Idzie na to najwięcej, a jest na tyle ,,niematerialne” że szlag mnie trafia i przeliczam to na miliony innych rzeczy, które mogłabym mieć. ;)

  • Dla mnie numerem jeden w tym rankingu jest niezaprzeczalnie dentysta! Np. takie wyrywanie ósemki: nieprzyjemnie na maksa, niebezpiecznie (czytaliście te oświadczenie do podpisu przed zabiegiem?), tydzień bólu gwarantowany i jeszcze pół tysiaka nie ma. To już wolę na chemię, odkurzacze i złe kino. Ze złego kina można się chociaż pośmiać :)

  • Apeluję do wszystkich, dentysta nie jest tutaj dobrym przykładem. Płacimy najczęściej z powodu zaniedbania do higieny, lub mamy genetyczne predyspozycje do krzywych ósemek, czy pruchnicy. Na piewsze można poradzić, z drugim już gorzej, ale to jest coś co robimy w celu uniknięcia o wiele większego bólu. Choć siedząc na foteliku, wcale nie wydaje nam się dobry wydatek :)

    O wiele bardziej nie lubię przepłacać za transport. Głupi bilet na autobus to kwestia 4 zł, pociągi jak na swoje standardy są ekstremalnie drogie, busy też do najtańszych nie należą, a blablacar nie zawsze się trafi.

  • Sepijka

    4 tak bardzo! Dlatego 2 lata temu postanowiłam, że chorować nie będę i idzie mi #najlepiej :)

    • Też od kilku lat nie choruję prawie wcale, polecam! Tylko że niestety jestem bardzo wypadkowa, a łamanie się też nie jest takie znowu tanie.

  • Za wizyty lekarskie. Wiem, że robię to dla mojego dobra i zdrowia, ale cholera, niech mi w takim razie oddadzą tą kasę, którą co miesiąc zabierają na zus. Jak nie zapłacę prywatnie, to na wizytę do specjalisty będę czekać i czekać. To jest chore. A z tym, że wynalazca prasowania powinien umierać długo, zgadzam się w stu procentach. Nie cierpię tego robić.

  • Ja nienawidze płacić „rachunków”, tak zwanych usług z czapy. O ile wszelkie gazo wody rozumiem, bo wiadomo ciepełko i woda ciepełko na propsie, tak płacenie podatków (pozdro US) bo jestem dośc kumata zeby zarobic wiec dowala mi się kolejne mnie nie tyle denerwuje.. mnie to wkurwia niezmiernie, ze muszę „kupić” znaczek skarbowy za 30 zł zeby sprawdzic, czy sie pan urzednik nie pomylił w naliczeniu mi podatku – uwaga, ja sie pomyli, to mi nie oddadza hajsu. ANi za znaczek ani za podatek bo sie okaze, ze odszetki, trele morele i nie dosc, ze kase zabrali to ja za to jeszcze dopłaciłam.

    A cała reszta, łagodze to alkoholem..

  • Ne, AGD jak AGD, ale bez odkurzacza da się żyć, a zmiotka i szufelka są tanie. Do tego szmata, żeby przetrzeć na mokro :P Jak się ma dywany, to trzepaczka się jeszcze przyda, acz udowodniono, że stara paletka do badmintona daje radę. Brutalna prawda, że na część rzeczy wydajemy kasę, bo jednak wygodniej jest je mieć niż raz na tydzień dyrdać z dywanem do trzepaka :P

    Osobiście chyba moim naj na liście byłyby ciuchy. Trza się nałazić w tłumie ludzi, naprzymierzać i pewnikiem po góra pół roku trza będzie to poszyć, bo szwy w wiekszosci ciuchów to tak na słowo honoru trzymają. Ale jak mus to mus, trzeba :|

  • Karolina

    Leki i podręczniki. Ja jeszcze nie lubię wydawać na krem do golenia. ;)

Przeczytaj poprzedni wpis:
GLAMOUR
Kochanie, po co nam szczerość? – czyli mondrości z Glamour

Często się mówi, że jak coś jest w gazecie, to trzyma poziom. Jaki to już inna sprawa, więc postanowiłam się...

Zamknij