LUDZIE

O wybaczaniu

drzewa las


Jako ateistka wiem, że bez względu na to, w co się wierzy, jest sporo rzeczy, których można się z każdej religii nauczyć. Co fascynującego pamiętacie z katechez?

W podstawówce chodziłam na te lekcje, uczyłam się modlitw na pamięć i słuchałam tego, co ksiądz miał nam do powiedzenia. Oprócz rzeczy, które niedługo później wydawały mi się zbędne i zupełnie nie dla mnie, pamiętam te, które mnie ciekawiły, fascynowały.

Wszystkie historie, których słuchałam na religii były trochę niesamowite, bo miały w sobie coś z bajki i jakąś nadzieję. Ale ani uzdrowienie trędowatych, ani zamienienie wody w wino nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak ta lekkość przebaczania. Miałam wielkie oczy i zastanawiałam się, jak to jest możliwe – tak psychologicznie.

zawiść

Jesteśmy zawistni. Od dziecka nas tego uczą: jak się skarżymy starszym, że ktoś pociągnął nas na podwórku za włosy, to słyszymy często „to mu oddaj”. Jak potem jakaś dziewczyna odbije nam chłopaka, obmyślamy zemstę. Gdy ktoś popełni błąd, lubimy mu dowalić, wytknąć, wyśmiać.

Przebaczanie, brak żalu do kogoś i zwyczajne pogodzenie się z faktem, że ktoś coś spieprzył lub zrobił nam krzywdę, jest dla nas potwornie trudne. Nawet gdy ktoś przeprasza, czasem ciężko nam to przyjąć i zrozumieć, że nie musi swojego błędu odkupywać cierpieniem.

***

Nie jestem Jezusem. Ani nie udało mi się zapuścić takiej brody, po wodzie chodzę raczej słabo, a i mój ojciec bogiem nie jest, choć ostatnio się upodabnia, bo zaczął ćwiczyć. Na przyjaciół, którzy mnie zdradzili i bliskich, który zawiedli moje zaufanie, ciężko mi spojrzeć i powiedzieć, że nie mam o nic żalu, niestety.

Ale to jest rzecz, o której zawsze słuchałam zaczarowana, bardzo zafascynowana („o, to tak można!”) i z nadzieją, że może się tego nauczymy jako społeczeństwo. Że będziemy umieli zwyczajnie innym wybaczać i pozbyć się żalu.

To byłoby coś.

  • Mnie zawsze fascynuje słowo ‚przepraszam’. Gdy zaszła szkoda i jest wypowiedziane zbyt późno traci na swojej wartości i blednie. Gdy wypowie się je niemal natychmiastowo to się przepraszającemu nie ufa.. Musi paść w magicznym momencie po odbyciu stosownej ‚kary’ / odkupieniu winy / wyrażeniu skruchy, ale do momentu kiedy ból jeszcze istnieje. Nie wiem czy jest zwolenniczką „przyjaciół” ale kiedyś był taki znamienny odcinek jak dwie bohaterki ‚zagazowały’ swojego sąsiada i nie potrafiły się pogodzić z faktem, że zbyt szybko przyjął ich przeprosiny:)

  • Wiktoria Aleksandra Barańska

    Ja mam odwrotny problem – wszystko wszystkim wybaczam bez problemu, a zemsta w moim słowniku nie istnieje. Parę razy już wpadłam w pułapkę dawania pięćdziesiątej szansy.

  • MałaHass

    Dla mnie życie się stało wygodniejsze, jak zrozumiałam, że zawiść czy nienawiść nie dają mi zupełnie nic. Po co JA mam sobie marnować myśli i czas na kogoś, kto mnie skrzywdził, albo komu ja jestem obojętna? Byłam w takim momencie, kiedy nie byłam w stanie funkcjonować, bo jeśli tylko zobaczyłam jedną z tych osób – wpadałam w histerię i w ogóle.
    Warto się nauczyć magicznego zdania „No i co z tego?” – bardzo pomaga.
    Ktoś mi odbił chłopaka? „No i co z tego?” i tak dalej :D
    Polecam olewkę :D

  • Tobiasz

    Haniu, ilu znajomych, którzy zawiedli Twoje zaufanie, przeprosiło? Osobiście nie mam problemu z wybaczaniem, o ile ktoś przeprasza szczerze, wtedy zapominam o wszystkim momentalnie. Jeśli jednak ktoś widzi swoją winę, ale mimo to udaje, że jej nie ma, to znak, aby bardziej szanować w tym momencie siebie niż drugą osobę.

  • Marcin2233

    a ja uważam, że przebaczanie prowadzi tylko i wyłącznie do tego, że ta osoba drugi raz bez skrupułów zrobi to samo, bo przecież skoro pierwszy raz odrazu wybaczyliśmy to za drugim razem też bez problemu to zrobimy

    • Nemesis Nave

      W przypadku, gdy taka osoba nie przeprasza za swój uczynek, nie jest jej zwyczajnie głupio – też tak myślę. Część ludzi działa jak zwierzęta stadne. Pozwól, a wejdzie ci na głowę, bo to daje lepszą pozycję w społeczności.

  • Hanka, ale zobacz – jeśli ktoś mi zrobił krzywdę, specjalnie to czemu ja mam na to nie reagować? Uważasz, że powinniśmy nie zwracać uwagi na to? Ja jestem wierzący i także uważam, że powinniśmy przebaczać, ale nie ignorować faktu, że ktoś nam zrobił krzywdę.

    Jasne – nie należy mieć w sobie nienawiści przez cały czas, a zwłaszcza, gdy ten ktoś przeprosił za to co zrobił. Jednak bycie chrześcijaninem (lub jak w Twoim przypadku ateistką, której podoba się chrześcijańska idea przebaczania) nie może oznaczać słabości, czy robienia z siebie ofiary, no nie?

    • Gdzie napisałam, że nie mamy ignorować tego faktu, nie reagować, nie zwracać uwagi, robić z siebie ofiarę? Nadinterpretacja jest wszędzie. ;)

  • Marysia

    Haniu, doskonale rozumiem twoją fascynacje wybaczaniem. Jestem osobą wierzącą, ale czasem i mi samej z siebie ciężko jest wybaczyć. Wiem, że każde moje wybaczenie innym ludziom to zasługa Jezusa. Bo są czasem takie sytuacje, że człowiek sam z siebie mógłby jedynie się zemścić. Przebaczenie jest zawsze DECYZJĄ, jestem wściekła, że ktoś zranił mnie tak mocno, ale w moim sercu decyduje się mu wybaczyć. A potem przychodzi pokój. Tego pokoju serca pragnę Ci życzyć. Pozdrawiam Cię serdecznie, Marysia.

  • arkp

    Wybaczenie w sumie musi być poprzedzone zmianą zachowania osoby, której zamierzamy potencjalnie wybaczyć. Po co wybaczać komuś, kto i tak po jakimś czasie znowu nas jakoś zrani. Czasami nie da się wybaczyć, ktoś się nie zmienia i po prostu tolerujemy daną osobę – szczególny przypadek w rodzinie, bo do obcych można przestać się odzywać, ale tak czy siak rodzinę się kocha i ciężko zerwać kontakty z dnia na dzień.

Przeczytaj poprzedni wpis:
girl
Równi i równiejsi wobec nieszczęścia

Co wolno młodym, pięknym, lubianym i bogatym? Mogą być niezadowoleni ze swojego życia, czy to rozpuszczenie i niewdzięczność?

Zamknij