DZIECI NA SZYBKO ZDROWIE

Nosidło a wisiadło – co za różnica?

dziecko love


Różnica jest taka jak między włączać a włanczać. Jedno jest dobre, ale to drugie niestety powszechne i krzywdzące dla innych. Chusta, nosidło – tak! Ale nie psuj dziecka wisiadłem!

Notorycznie spotykam się z widokiem ludzi, którzy noszą dzieci. Na sobie. I super, tego powinno być jak najwięcej, bo jako ludzie należymy do noszaków. Ale kurde, te maluszki nie powinny WISIEĆ! A takie złe wzorce widzieliśmy nawet w super znanym Kac Vegas. Bardzo źle.

Serio, to niesamowite jak wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką krzywdę wyrządzają swojemu dziecku. Przeraża mnie brak świadomości w tak ważnych kwestiach, więc słuchajcie uważnie i się uczcie.

10733151_4881497212964_1231577144_o

chusty

W ogóle to najzajebistsze są chusty. Po pierwsze – można nosić od urodzenia, a w nosidle dopiero od momentu, kiedy dzieciak sam siedzi. Do tego są piękne, najwygodniejsze, jest sporo sposobów wiązania i można używać ich jako hamaka. Jest jedno ale – trzeba umieć. Jeśli szukacie kogoś, kto Was tego nauczy to polecam Chuściocha.

a co to wisiadło?

To takie coś, co psuje dzieciom kręgosłupy. Zobaczcie najpierw jak wygląda:

Hangover

Jeśli macie takie cudo to w tym momencie wstańcie i to wyrzućcie. Albo potnijcie na szmaty do podłogi, ale na pewno nie używajcie tego do noszenia dzieci. Czy ci, którzy z tego korzystają nie mają wyobraźni? Mówiłam Wam już, że dziecko to mały człowiek, a nie dziwoląg (czytaj: Dziecko to człowiek, nie debil). Czyli działa dokładnie tak samo jak Wy, boli go to samo, jest mu niewygodnie i tak dalej.

Czemu więc nie zastanawiacie się jak czuje się ten maluch jak wkładacie go do wisiadła? Dokładnie tak jak czulibyście się Wy gdyby ktoś włożył Wam coś między nogi i tak trzymał w powietrzu. Czasem przez długie godziny. No kurde, tragedia!

A taki brzdąc ma kręgosłup, który się z każdym dniem zmienia. Pomyślcie jak układa się przy takim noszeniu. Jak wężyk. Jak pijany boa wracający z imprezy.

ale nosidło jest okej?

Tak, jeśli dzieciak ma dobrze ułożony kręgosłup to jest okej. No i musi już sam siedzieć, to pierwszy warunek.

Czym się różni od wisiadła? Ma szeroki panel – od jednego do drugiego dołka pod kolanem. I jest koniecznie miękkie, żeby dopasowało się do pleców. A co do ustawienia – maluch ma wyglądać jak wielki żółw. Zwrócony buzią do Was, zawsze. Nóżki rozstawione na boki, kolana nad linią bioder. Chodzi o to, żeby nie obciążać mu stawów i kręgosłupa.

Wtedy krzyż na drogę, możecie iść podbijać świat z taką kochaną naroślą na sobie.

10731287_4881478652500_1459191831_o

 

Generalnie noszenie dzieci jest ekstra, ale szlag mnie trafia jak widzę na mieście tyle maluchów, które wiszą. Nie jestem jeszcze na tyle nawiedzona, żeby nawracać ludzi z ulicy, ale smutno patrzy mi się na tych nieświadomych rodziców, którzy będą potem latać z nastolatkiem po lekarzach, bo kręgosłup jak u sześćdziesięciolatka.

Nie krzywdź dzieciaka, nie wkładaj go do wisiadła.

Bo to nawet większy grzech niż włanczać.

  • Co jak co, ale za cholerę bym nie nosił dzieciaka na plerach, jak na ostatnim zdjęciu. Traktowanie małego, jak plecak, który gdzieś może się nawet obić, damn. Może jestem nadto konserwatywny, ale wózki są the best.

    • Wózki? W autobusie patrzą krzywo, bo blokujesz przejście, wejście po schodach zajmuje trzy razy dłużej + trzy krople potu, na wertepach jest źle, wolniej się idzie… nie, wózki nie są takie fajne. Przynajmniej póki dzieciak waży mniej niż 10kg, wtedy można je nosić bez problemu ;)
      Na plecach jest bardzo wygodnie, ciężar się dobrze rozkłada, a dzieciakowi jest fajnie – ogląda sobie świat z boku. Obić? Nie, normalny rodzic nie zapomina o tym, że ma dziecko. I to przy sobie.

      • Chusty są spoko, bo ma się dziecko przed sobą. A przynajmniej można tak ją zawiązać, że dziecko jest właśnie z tej strony. Ja bym wiecznie się bała, że mi ktoś dzieciaka skrzywdzi, jak go nie widzę :D

        • Na początku z przodu spoko, ale ja długo nosiłam Młodego na plecach (jak zrobił się ciężki, bo wygodniej) i zero problemu. Tylko trzeba o tym pamiętać, nie oprzeć się jak się siada czy coś :D. No ale kto zapomina o tym, że ma na sobie dzieciaka?
          A skrzywdzi? Wiesz, on jest do Ciebie cały przyklejony. Nóżki Ci się obijają o biodra jak chodzisz, a jak przekręcisz głowę to go widzisz. Raczej nikt Ci nic z nim nie zrobi. :)

      • Powiem juz może jak kobieta z paranoja ale moim rodzicom się to zdarzyło niestety – z pleców tez nikt Ci dziecka nie będzie próbował podpierdolic

  • Asia Ryćko

    Super, że zwracasz na to uwagę. We mnie się gotuję, jak widzę kaski rowerowe założone dzieciom jak bejsbolówki – luźno, z odkrytym czołem, wiszącym paskiem pod brodą. Może też napiszę o tym artykuł :-) Jak widzę to na dzieciach znajomych to zwracam im uwagę. Przeważnie okazuje się, że nie mieli pojęcia, że kaski trzeba zakładać tak, a nie inaczej.

  • wege

    nie wiedziałam o tym. Dobrze, że uświadamiasz ludzi w takich sprawach :). Co mnie tez razi to prowadzeniedzieci na smyczy O.o. Nie raz widziałam dziecko na smyczy zaczepionej na szelkach i uwazam, ze jest to chore i traktowanie dziecka jak zwierze… no kurde

    • Taaak, się zgadzam!

      • Borówka

        Smycze mogą wyglądać dziwne, ale są najbezpieczniejsze do nauki chodzenia :)

  • Patka

    Bezsensowny tekst.

    • Aha. ;)

    • O ironio :D jak dobrze ze Twój komentarz ma sens i tak wiele wnosi :D

Przeczytaj poprzedni wpis:
pech
Go offline

Ostatnio szłam przez miasto i czytałam artykuł. Jak zawsze. Ale wdepnęłam w coś niefajnego na ulicy i byłam zmuszona podnieść wzrok...

Zamknij