KULTURA I MEDIA

Mój psychiatra wyjechał na narty

DSCN7353


Wyobraźcie sobie zimę, pluchę na ulicach smutnej Warszawy i spędzanie wszystkich ośmiu godzin dnia, kiedy nie jest ciemno, w szarym biurowcu. A do tego Wasz psychiatra wyjeżdża na narty.

W takich okolicznościach, na spotkaniu biznesowym, a dokładniej w czasie przerwy na papierosa – podczas której to wszyscy mówią, jakie życie ciężkie, jaka pogoda fuj i jak pracy wiele – Andrzej Kotański westchnął ku zdziwieniu znajomych: „A mój psychiatra wyjechał na narty”.

I tymi słowami rozpoczyna się jego tomik „Wiersze o moim psychiatrze”, który obdarzyłam miłością szczerą i wielką za lekkość oraz cudny humor przy tak zawiłym temacie, jakim jest nieznośność codzienności.

DSCN7346

Poezja ma ten problem, że świat jej okrutnie nie docenia. Mam wrażenie, że w ogóle jest jakiś taki nienazwany dystans pomiędzy jej czytelnikami a resztą świata.

I ten tomik świetnie sobie z tym radzi. Nie jest trudny, nie wali po ryju, nie wwierca się w mózg tak, jak niektóre dzieła, nie każe zastanawiać się nad każdym słowem kilka godzin później – i jedni uznają to za zaletę, inni za wadę.

IMG_2935

IMG_2939
POEZJA

Bo widzicie, ja wierszy raczej nie czytam w pośpiechu, nie biorę do tramwaju czy kolejkę na poczcie. Jakoś tak mam wrażenie, że nie wypada, że nie o to chodzi, że to jakby jeść hot-doga w Luwrze – niby wolno, ale coś tu nie pasuje.

Podczas gdy zazwyczaj w książkach uciekamy do nowego, innego świata, w poezji stajemy jeden do jednego z naszymi uczuciami. Autor nam je pokazuje, chwyta i obraca między palcami. Jakby wyciąga z nas to, co zalega gdzieś pod codziennymi żartami i beką z fejsbukowiczów. Wpycha po kolana w błoto i dodaje z założonymi rękoma „teraz jesteśmy w tym razem”, zamiast kropki kończąc ziarnem tragedii i ironicznym uśmiechem.

No a przynajmniej ja takie wiersze czytuję, ale że one na blogasku wyglądałyby jak moja twarz o szóstej rano, to po prostu nie będę próbować o tym pisać. Ale na Andrzeja Kotańskiego zwrócę Waszą uwagę.

DSCN7355

„Wiersze o moim psychiatrze” to małe zaproszenie do gabinetu, w którym wszyscy się odnajdujemy, przynajmniej w niektórych momentach naszego życia. A czasem zwyczajnie chcemy do niego podejrzeć, podsłuchać i zrozumieć.

To zbiór dialogów między pacjentem a lekarzem, gdzie oni oboje są postaciami do bólu życiowymi. Znajdziemy tam myśli, których nie umiemy nazwać albo których nie wypowiadamy, bo głupio i wstyd. W końcu też nasze złości, wkurwy i – na dokładkę – humor, bo, na miłość boską, nie żyjemy po to, żeby kupować psychiatrom wakacje na Karaibach.

No nie?

IMG_2953

  • Ale Ci rudo w towarzystwie tej zimy!

  • Dzięki, Hania! Zazwyczaj poezja przemawia do mnie dopiero, gdy jest pozbawiona rymów i gdy w zamian dorzuci się tam czegoś ciekawego. To jest ten rodzaj, który czytałabym mocno, już wpisuję na listę must-have.

    Proszę o więcej takich poleceń, moja nieznajomość fajnej poezji zakrawa o ignorancję.

    • Hmm, może Bukowski?

    • Anna

      Andrzej Bursa. Na pewno Ci się spodoba.

    • Tak, Andrzeja Bursy mój jeden z ulubionych to ten:
      [Pantofelek]

      Dzieci są milsze od dorosłych
      zwierzęta są milsze od dzieci
      mówisz że rozumując w ten sposób
      muszę dojść do twierdzenia
      że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

      no to co

      milszy mi jest pantofelek
      od ciebie ty skurwysynie

      • Właśnie ten sprawił, że zaczęłam uwielbiać Bursę. <3 (miłość od pierwszego przeczytania)

  • Wygląda ciekawie, do mnie taka forma poezji trafia :)

  • Dominika

    Nigdy nie byłam fanką poezji, ale to wydaje się być ciekawe. Może w końcu się do niej przekonam :)

    • Warto próbować, może akurat trafi się na coś super. Poezja to ciekawy gatunek i dlatego myślę, że fajnie zobaczyć różne jej odmiany, bo niektóre są faktycznie ciężkie, mało przyjemne jak na pierwszy kontakt z tym gatunkiem.

  • Tobiasz

    To ten rodzaj wrażliwości, który bardzo cenię i który bardzo mi odpowiada. Tylko ta ‚kurwa’ z czytelniczego transu wyrywająca.

  • Chcę! Koniecznie…

  • Ta „kurwa” w literackim jeżyku jakoś mi nie leży, ale autor wydaje się być godny zainteresowania. Jakoś się przemogę, najwyżej ją wytnę lub zakleję.

    • O, mi bardzo pasuje. Ale przecież nie wszystko musi być dla wszystkich. Na szczęście!

      • Po prostu nie lubię przekleństw na piśmie. W wymowie są okej, nieźle brzmią, ale źle wyglądają. :/

Przeczytaj poprzedni wpis:
para jezioro miłość
Pierwszy wspólny wschód

Siedzieliśmy na plaży. Po całej nocy spędzonej na niekończących się rozmowach o życiu i świecie, czuliśmy się tak, jakby ktoś...

Zamknij