LUDZIE MOTYWACJA

W dupie mam Wasze zachwyty!

moi


To, że wszyscy dookoła się Tobą zachwycają jest maksymalnie uzależniające i bardzo, bardzo zgubne. Głupio, że dopiero teraz, ale wreszcie mówię na głos – w dupie mam Wasze zachwyty!

Każdy lubi być podziwiany. Każdy lubi być dobrym przykładem i słuchać, jak matki mówią innym „no ale zobacz na nią, dlaczego Ty tak nie możesz?”. Każdy lubi czytać wiadomości „wow, chciałabym być taka jak Ty”. Każdy lubi czuć, że ktoś uważa go za autorytet w jakiejś sprawie. To całkowicie naturalne i normalne.

Ale jest też kurewsko zgubne

Nie wiem, czy wiecie co to znaczy być dobrym w totalnie niełączących się, różnych dziedzinach. Jeśli nie, powiem Wam, z czym to się wiąże. Będzie brzmiało cukierkowo, ale nie dajcie się zwieść – to smutna historia. Serio.

IMG_3565

Ja na przykład bardzo lubię matematykę, prawie tak jak jednorożce. Fizykę ogarniam, chemię, jeśli tylko mam ochotę, też. Uwielbiam uczyć się języków, poza tym gram na gitarze. Kilka lat byłam w harcerstwie, znam alfabet Morse’a i wiem jak wyznaczyć azymut za pomocą kompasu. W końcu – dwanaście lat tańczyłam turniejowo, osiągnęłam coś, czym mogę się pochwalić. Dostałam się na studia na Politechnikę Warszawską na mechanikę i budowę maszyn, a potem zaczęłam pisać bloga, który szybko przyciągnął super czytelników.

Jak ludzie reagują na osobę z tak różnymi zainteresowaniami? No zachwycają się!

– Wow, jesteś kobietą renesansu!
– Jak Ty to robisz…
– Jeny, ale ja bym chciała tyle umieć!
– Zawsze się chwalę, że znam kogoś takiego jak Ty.
– Gdyby moja córka tak umiała…
– Imponujesz mi!
– Niesamowite, że umiesz to połączyć.
– Rodzice muszą być z Ciebie dumni!
– Jak to tańczysz i idziesz na mechanikę?! Serio?
– Opowiadałam im o Tobie!
– To wszystko na raz? Woooow!
– Jaaaa… ale zazdroszczę!

Słyszałam to wszystko miliony razy i wiecie co? Takie rzeczy okropnie uzależniają. To nawet nie jest kwestia oczekiwań, bo te już dawno mnie przestały obchodzić, ale strach utracenia tego, co wszyscy lubimy – bycia podziwianym.

Nie zrozumcie mnie źle – nie ma żadnego problemu w tym, że ludzie zachwycają się takimi umiejętnościami. To jest fajne i miło widzieć, że inni Cię doceniają i stawiają jako przykład. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynasz się od tego uzależniać.

Przyszedł taki moment, w którym spostrzegłam, że dałam się sobie samej zamknąć w jakiejś klatce. Nigdy tego nie róbcie.

Nie wchodźcie do żadnych klatek!

taneczne

Wyobraźcie sobie dzień, w którym ogłosiłam, że przestaję tańczyć. Co się stało?

– Ale jak to, Hania, przecież tak dobrze Ci szło… takie to było cudowne, a nikt nie umie tańczyć tak pięknie jak Ty. W ogóle taniec to śliczna dyscyplina, tyle tam tęczy i różu… no smutno. Szkoda. Marnujesz się.

Jeb takim „marnujesz się” w ryj zawsze spoko. Bo to przecież nie był mój świadomy wybór, przemyślenie priorytetów czy ważna decyzja. No ale dodawali, hej – Hania, teraz masz bloga! Coś twórczego w zamian za coś twórczego, więc tłum jakoś mógł to zaakceptować i nadal stawiać mnie jako przykład osoby, która ojejtyleogarnia i ojejtyleumie.

Bo codziennie siedzę kilka godzin i piszę ciekawe rzeczy, a przy tym studiuję taki ciężki, ścisły kierunek i wciąż uczę się języków. Ciągle definiowano mnie jako „blogerkę tancerkę z mechaniki”, bo to takie niespotykane, że nie jestem przecież stereotypowym, politechnicznym nołlajfem i umiem napisać dwa zdania bez błędu ortograficznego.

– Jak to umiesz matmę? – spytał mnie znajomy.

– No po prostu. Lubię i nie sprawia mi trudności.

– Czaję, ale widziałem, że nieźle piszesz na blogu. To jak to jest?

– A to to się wyklucza?

– Nie no, ale kurwa, wiesz jak jest. – zaciągnął się papierosem i podsumował – Niezła jesteś albo coś ściemniasz.

Zachwyt

A potem niczym na okładce książki Paulo Coelho, na brzegu rzeki Wisły, pod Poniatem wśród pijanych studentów, usiadłam i płakałam. Bo wiecie, doszłam do tego, że ja wcale nie chcę kończyć tej mechaniki, a jeśli to zrobię, to tylko dlatego, że wszyscy się tym zachwycają. Tylko dlatego, że to takie kurwa imponujące – być inżynierem, który umie coś poza liczeniem wytrzymałości materiałów. Tylko dlatego, żeby dalej było wokół tyle podziwu.

Ale nie

Długo zajęło mi zrozumienie, że najważniejsze jest to, czy mnie zachwyca moje życie, a nie moich rodziców, wujków, znajomych czy czytelników, a tylko głupcy podziwiają ludzi, którzy zarabiają na swoim nieszczęściu. Długo, ale jak już to zrozumiałam, siedząc nad tą brudną Wisłą, to otworzyłam sobie klatkę, w której się dusiłam.

Wzięłam, jebłam i rzuciłam te studia.

Bo w dupie mam Wasze zachwyty.

  • Rzucenie studiów to zawsze niełatwa decyzja, ale warto je zmienić na coś co będziesz lubiła robić.
    Moja siostra rzuciła AGH i Inżynierię Akustyczną na rzecz UJ i Edytorstwa, w którym teraz się spełnia
    Na takie kroki potrzeba odwagi, do takich rzeczy trzeba dorosnąć

  • Sara

    Rób to, na co masz ochotę :)

  • Hania Lewandowska

    W życiu trzeba uszczęśliwić siebie, a nie innych. Jak byłam mała chciałam uczyć w szkole angielskiego. W gimnazjum ciągle słyszałam, że to zły pomysł, bo nie znajdę pracy i powinnam zostać lekarzem. Bo tak chciała babcia, ale nie wyszło. A ciocia mówi, że to takie fajne. W końcu zaczęło mi się wydawać, że ja też tego chcę. Wszyscy mówili, że to super, że taka zdolna i ambitna. Na miesiąc przed maturą zrozumiałam, że jednak to nie to. Po 6 latach wyrwałam się z klatki. Na szczęście.

  • dobrymjud

    Spoko, wciąż umiesz i w matmę, i w pisanie. A w bloga to w ogóle bardzo umiesz, więc fajnie.

    • dobrymjudzie, kimkolwiek jesteś, lubię Cię tu! :)

      • dobrymjud

        Jestem pełna podziwu za odmienienie tego durnego nicka! Dzięki, dzięki, ale tak tylko jeszcze, byśmy popływały w tęczy na jednorożcach – jestem, bo Ty jesteś!

  • ownriddler

    Prawidłowo ;)

  • Przepraszam, ale ja do końca życia będę podziwiać ludzi, którzy potrafią matematykę, bo dla mnie to tak jakby posiadali umiejętności czarnej magii.

    • Hahah. ♡ ale nie mówisz o podstawach, nie?

      • Po tabliczce mnożenia zaczyna się czarna magia ;)

        • Ej no weź. Do matury podstawowej jest do ogarnięcia dla każdego (chociaż z większym lub mniejszym nakładem pracy) i to całkiem potrzebna.

  • Nikt bardziej poetycko nie określił rzucania studiów niż Ty. Nawet ja.
    Rzuciłam biotechnologię na Politechnice Wrocławskiej, w sumie mamy coś wspólnego :D

  • A mi zabraklo Twojej odwagi kiedys. Skonczylam studia inzynierskie, choc wiedzialam ze nie chce pracowac w tym kierunku, ale skoro dobrze mi szlo, w miare radzilam sobie z przedmiotami scislymi itp. Dyplom do niczego mi sie nie przydal, ale wciaz szukam swojej drogi, tyle razy obieralam zly kurs. Pozdrawiam serdecznie beata

    • Też długo wahałam się z decyzją, ale w końcu zrozumiałam, że robienie tego, co dobrze mi idzie czy jest dobrze płatne to nie jest najlepszy plan na życie. Lepiej robić to, co daje szczęście. :)
      Powodzenia w szukaniu drogi w takim razie!

  • Agata Byczkowska

    Też podjęłam podobno decyzję po pierwszym roku studiów, zdałam nowe przedmioty na maturze i poszłam na kierunek, który faktycznie mnie interesuje. Ani przez chwilę nie żałowałam, mimo tego, że bywało ciężko.
    Życzę Ci powodzenia i super, że idziesz pod prąd i chcesz robić przede wszystkim to co daje Ci szczęście. :)

  • Też kiedyś rzuciłem dwuletnią szkołę policealną na dwa miesiące przed końcem. Stwierdziłem że pieniądze które trzeba zainwestować w skończenie jej są zupełnie nieadekwatne do wartości dyplomu jej ukończenia. A na studiach spędziłem dwa dni, tyle wystarczyło żeby przekonać się, że chleba z tego nie będzie.

    A jak ktoś jest do wszystkiego to jest do niczego. „Ludzie renesansu” to tacy ludzie, którzy liznęli wielu tematów, ale raczej w żadnym z nich nie wymiatają. Wiem z autopsji. Bardzo trudno jest robić wiele zupełnie różnych rzeczy i wszystkie na poziomie ekstraklasy.

    • Kwestia priorytetów, ale też nie jest tak, że możesz być dobry tylko w jednej rzeczy. :) ja np. dalej chętnie będę tańczyć, pisać i uczyć się matmy, ale nie potrzebuję do tego studiów.
      Chyba zrozumiałeś inaczej tekst – bo to nie jest tak, że ja sobie z czymś nie radzę czy nie mogłam znaleźć czasu. Po prostu nie chcę, nie sprawia mi to przyjemności.

      • Kwestię przyjemności skumałem, może nieprecyzyjnie sformułowałem myśl ;). Wychodzę z założenia, że nie ma sensu spinać się w życiu z robieniem czegokolwiek, jeśli nie planujemy być w tym najlepsi na świecie. No chyba, że robimy to właśnie dla własnej przyjemności. Problem w tym, że (tu mogę się mylić, ale mam takie wrażenie) czegokolwiek byśmy nie robili 4fun, to prędzej czy później przyjdzie moment, w którym będziemy chcieli wyjść z tym dalej, a wtedy kończy się różnie. Kiedy wybierałem swój zawód, myślałem że całe życie będę mógł robić coś, co będzie sprawiać mi radochę i na tym zarabiać. Po niecałej dekadzie spędzonej w tym zawodzie jest tak, że już od kilku lat nie zrobię NICZEGO co związane z moim zawodem, jeśli ktoś mi za to nie zapłaci. Po prostu przestało mi to sprawiać radochę. A dla przyjemności robię kompletnie inne rzeczy.

  • Brzeska

    I git. My sami jesteśmy sobie reżyserami własnego życia. Liczy się to by znaleźć własną ścieżkę i być szczęśliwym

  • AJD

    Czy wszyscy, których czytam rzucają studia? :D
    Dasz radę Hania, ważne żebyś Ty się dobrze czuła! Tylko nie rzucaj pisania, byłoby mi smutno :(

  • Do takich decyzji potrzeba nie lada odwagi. Często sami niechcący zamykamy się w klatce, uzależnieni od opinii innych i wyrzucamy kluczyk.

  • Odważna decyzja, gratuluję. Nie ma sensu robić czegoś, czego się nie lubi. „Znajdź coś, co kochasz, a potem rób to do końca życia!”

    • Ja tam bardziej pamiętam Bukowskiego – „find what you love and let it kill you.”.

  • Ula Trepczynska

    Odważnie ale widzę, że działasz właśnie tak jak wszyscy powinnismy! Mamy jedno życie, nie marnujmy go na głupoty, a głupotami są te rzeczy, ktore nie sprawiają nam przyjemności!

  • Janko Walski

    Powodzenia na nowej drodze życia, Haniu :)

    • Trochę awww, trochę jakiejnowejdrodze. No ale dziennki.

  • O, taka decyzja na pewno wymagała dużo odwagi, ale z drugiej strony życie jest za krótkie, żeby realizować cudze oczekiwania kosztem własnych. Życzę Ci, żebyś dzięki tej decyzji była szczęśliwsza!

    • No wymagała, to prawda. I dzięki, chyba zadziała. :)

  • Anka Wojda

    Rób Haniu to, co dla Ciebie będzie satysfakcjonujące :)
    Dużo uścisków i powodzenia <3

  • Dominika Łach

    Wow, aż mnie wcięło. Ale cieszę się razem z Tobą, skoro to dla Ciebie jest dobra (ba, najlepsza) decyzja. Rób to, co kochasz i tyle :) I nie oglądaj się na innych :*

  • Wilk

    Muszę. Na tydzień przed obroną, rzuciłem wszystko w cholerę, stwierdzając „jakoś to będzie”. Klasycznie pojechałem za kobietą na NAPRAWDĘ drugi koniec Polski. Po 5 latach jest moją żoną. Mam firmę, której w życiu nie założyłbym w poprzednim miejscu zamieszkania. Warto ryzykować ;). Trzymam kciuki.

  • Genialna decyzja! Jestem ogromnym przeciwnikiem studiowania i polskiego szkolnictwa. Zawsze kiedy słyszę, że ktoś rzucił studia mój szacunek do tej osoby rośnie w zastraszającym tempie :)

    • Nie przeginajmy w żadną stronę, co? Jeśli komuś się studia podobają, jak najbardziej niech je ciśnie. :)

      • Do przegięcia jeszcze mi daleko ;) Jeżeli komuś studia się podobają to zupełnie inna sprawa. Niestety nie miałem okazji spotkać na swojej drodze takich szczęśliwców.

  • TEKSTacja

    Mądra dziewczynka!!! (Trzy wykrzykniki, bo:
    – udowadniasz, że szacunek dla siebie to rzecz ważna, acz rzadka;
    – pokazujesz, że można, i że żyje się dalej; albo inaczej: że po TAKIEJ decyzji
    nie tylko żyje się dalej, ale zapewne żyje się l-e-p-i-e-j;
    – zazdroszczę odwagi).

  • SYongNeul

    Wow, końcówka mnie zaskoczyła :D Powodzenia!

  • Tuturutu

    O! O, właśnie to!
    Jedna z najgorszych plag. Nie jakieś choroby wściekłych krów, tylko kompletny brak szacunku dla siebie. I to psuje życie całe, aż po „the end” na napisach końcowych.
    Dużo osób cierpi na to i już pal sześć, jeśli się na to zdecydowali. Gorzej, jeśli nie mają świadomości. Dlatego to tak ważne, by o tym pisać. Często i odważnie. Dziękuję ci za to.
    Ja się obudziłam i zdecydowałam, że wystartuję na ASP. Rodzina średnio to widzi, ale fuck it, to ja żyję swoim życiem, nikt inny :) I o wiele lepiej się żyje na własnych błędach, wbrew pozorom.
    Kończąc wywody: byle ludzie zobaczyli twojego posta zanim wskoczą do bagna na główkę, i będzie lepiej na tym świecie. :)

  • Maciej Cąderek

    Zmieniasz, czy rzucasz całkiem? Co do tytułowych zachwytów – teraz tez je masz, tylko od innych osób;)

    • Will see. :)

      • Maciej Cąderek

        Nie znam osoby, która by wróciła (łącznie ze mną) ;D

        • No na ten moment nie planuję, ale wiesz, nie chcę mówić nigdy.

          • TEKSTacja

            I to jest także jeszcze jeden aspekt wolności: chcę, to robię tak, a nie inaczej; a gdy zmieniają się warunki/zmieniam się ja: to po prostu zmieniam zdanie. I już. I nikomu nic do tego! (dopóki, rzecz jasna, skutki decyzji dotyczą tylko mojego życia, no bo wiadomo porzucone dzieci w imię wolności rodziców i tym podobne „kwiatki” to już inna bajka-niebajka).

  • Wanda Pawłowska

    ”Wzięłam, jebłam i rzuciłam te studia.” poważna decyzja, jednak czy nie była podjęta w emocjach na gorąco? Oczywiście zakładam, że serce dobrze Ci podpowiada, ale czy jesteś pewna, że nie pożałujesz decyzji? Czy blog będzie w takim razie jedynym ‚sposobem na życie’? Nie mówię, że złym, wręcz przeciwnie- pewnie niejeden z Twoich kolegów na roku chciałby w ten sposób zarabiać co Ty. Sama z resztą napisałaś tekst o tym, że kończenie studiów nie jest potrzebne, żeby mieć na prawdę dobre źródło dochodu. Dobre nie tylko w sensie materialnym oczywiście. Co do tej irytującej Cię opinii innych to chyba wiem, jak możesz się czuć, bo czasem spotykam się z podobnym traktowaniem a w ogóle to wydaje mi się, że rzadko ludzie biorą mnie za osobę jaką jestem- w sensie pozytywnym i negatywnym.
    poza ty to powodzenia!!! :D

    • Heh, nie była. I powiem Ci, że odkąd ją podjęłam, żyje mi się lepiej. I dzięki! :)

  • Ola

    Dobra decyzja :) Ja przed sesją na drugim semestrze stwierdziłam, że kompletnie nie widzę się w zawodzie, który dawały mi moje ambitne studia. Zdecydowałam, że nie będę się tak męczyć co pół roku i wyjechałam nad morze. A od października zaczęłam przygodę na kierunku, na który dostałabym się na samej podstawowej maturze i… to była najlepsza decyzja na przestrzeni całej mojej edukacji! :) Bo w końcu robię coś, co lubię, co mi się podoba, z czym chcę związać przyszłość.
    A że już nie „przyszpanuję” otoczeniu? Do niczego mi to nie jest potrzebne ;)

    • O super, a jaki kierunek teraz?

      • Ola

        Informatyka Stosowana na uczelni ekonomicznej – i niech nazwa Cię nie zmyli, programować to ja się tam nie nauczę ;)

  • Martyna Banaś

    Myślę, że to dobra decyzja, Hania. Studiowanie czegoś, co Cię nie interesuje i w czym się nie widzisz w przyszłości to strata czasu. Dużo lepiej wykorzystasz te kilka lat pisząc bloga, ucząc się nowych rzeczy, które Cię fascynując i podróżując. Myślisz o innych studiach? Ja zgadzam się z Tobą, że nie trzeba studiować aby osiągnąć sukces. Ja skończyłam socjologię na UJ, a teraz w pracy w ogóle nie wykorzystuję umiejętności ze studiów, nawet sam fakt ukończenia szkoły wyższej nie jest mi potrzebny. A za rok planuję zacząć kolejne studia, tym razem zgodne z wykonywaną pracą. Także tego, studia (jeśli nie potrzebujesz ich do wykonywania konkretnego zawodu) są przereklamowane! ;)

    • O innych studiach – zobaczę, nie chcę mówić, ale póki co nie ciągnie mnie tam. Papiery pewnie złożę, żeby jak coś to mieć potem (w październiku or so) wybór, ale na razie mam inne plany na najbliższy czas. :) I dzięki!

  • Rzuciłam studia 3-krotnie (różne kierunki), więc wiem, jak to jest :) (mimo to jestem od kilku lat mgr, a „właściwe” studia wspominam super).

    • Bo nazwisko to jeszcze nie wystarczający powód by zostać chemikiem!

  • Szacun, kobieto!

    A co do tych zachwytów, to ja miałem fajny sposób, aby się od nich nie uzależniać. Bo ja nigdy nie uznawałem tego, co mam, jako czegoś nadzwyczajnego, ale jako coś normalnego. I było mi po prostu przykro, że inni tak nie mają.

    • Dzięki Cichy!

    • mam tak samo, i odpowiadam na wszystkie ochy achy ‚to normalne, Ty też tak możesz!’

  • Karolina

    Teraz naprawdę mi zaimponowałaś. Fajnie, że ośmieliłaś się to wszystko napisać :*

  • Studia to bardzo mocna klatka. Wielu myśli że jak już weszło to nie wypada wyjść, zmienić czy porzucić w cholerę. Tymczasem to kluczowe lata życia.

  • Kamil

    A już miałem nadzieję, że kiedyś zobaczę Cię na uczelni, podejdę i pogadam. Cóż, może jeszcze kiedyś będę miał okazję. :)
    Powodzenia w realizowaniu nowych planów. ;)

    • Miło! By the way, i tak czasem bywam na PW. No i dzięki!

  • Hahaha. Spoko. Mnie irytuje znów coś innego. Ja wróciłam na studia po kilku latach przerwy co by sobie magisterkę zrobić. Bo chciałam, bo brakowało mi tego akademickiego bełkotu i studentów. Całego klimatu. Świetnie się bawię i realizuję. Naprawdę jestem happy. Ale zawsze znajdzie się kilku, którzy mi powiedzą, że to strata czasu, bo papier dzisiaj nic nie daje, że studia to są dla debili i w ogóle o kant tyłka rozbić. Nigdy nie dogodzisz. Daj znać, jak znajdziesz kolejne szalone hobby. Będę kibicować.
    PS Przepraszam, że mnie tu tak długo nie było, ale balowałam na urlopie w PL i wyłączyłam neta na 2 tygodnie.

    • Pewnie niedługo dam znać! :)
      A co do PS – no właśnie! Ile Cię tu nie było, już myślałam, że umarłaś.

      • Co do PS. No, powiem ci, że prawie, prawie. Ale takie wariatki jak ja zawsze mają szczęście. Zbzikowane, ale szczęściem się nie gardzi. :D

  • Odważnie. I dobrze.

  • mokry daniel

    W dupie mam twoje szczęście.

  • Pingback: A gdyby tak… posłuchać swoich rad? - hania.es()

  • Diana

    Jestem teraz na 1 roku studiów magisterskich i najprawdopodobniej je rzucę. Nic nie wnoszą w moje życie, nie uczę się niczego przydatnego co bardzo mnie denerwuje. Większość wokoło jęczy mi że „wypadałoby” je skończyć no bo jak to sam licencjat? Ale to jest moje życie i szkoda mi marnować te 1,5 roku. Prawda jest taka: nic nie muszę, mnie po prostu ciągnie na inny kierunek.

Przeczytaj poprzedni wpis:
20150521_204414
#KOMIKSES: Dorosłość

Tak to właśnie jest z tymi, którzy mówią nam, żebyśmy zachowywali się jak dorośli...

Zamknij