BLOG

Dlaczego usunęłam Twój komentarz?

praca komp


Czas się wreszcie wypowiedzieć w kierunku tych urażonych duszyczek. Czas wreszcie powiedzieć Wam jasno jak to jest z tymi komentarzami u mnie.

Otóż był taki moment, w którym uświadomiłam sobie o co tak naprawdę chodzi i jak to jest – nie myśląc jeszcze wtedy o hania.es, ale o ogóle egzystencji. Nagle doszłam do tego, że moje życie jest moje i to przede wszystkim ja mam być w nim szczęśliwa. A widzicie, dokładnie tak samo jest z blogiem.

Moje dziecko

Hania.es to moje dziecko. Pierwsze i na ten moment jedyne, jest kochane miłością szczerą i wielką. Zajmuję się nim każdego dnia, karmię, pielęgnuję, robię wszystko by rozwijało się jak najlepiej. I nie pozwolę go skrzywdzić; będę bronić tak, jak lwica broni swoich małych lwiątek.
Poza tym – hej, to mój blog. Chcę się tu czuć dobrze, więc będę usuwać tych, którzy mi się nie podobają.

Kto mi się nie podoba?

Plebs. Plebs mi się nie podoba, a on błądzi wszędzie. Kasuję komentarze, które piszą, bo nie mam ochoty się z nimi użerać, a ich opinia mnie ani trochę nie interesuje. Jeśli ktoś wnosi na moje dziecko emocje, które mi nie pasują to może być pewien, że długo tu nie zabawi. No albo jeśli jest brzydki, ma małego, albo stawia spację przed przecinkiem.

Nie każdy ma prawo do własnego zdania

To znaczy prawo ma, oczywiście, ale nie ma prawa go wyrażać na tej stronie. Bo nie chcę go tu widzieć. Wszystkie przejawy hejtu zostają stąd usunięte jak tylko się pojawiają. Jeśli więc myślicie, że jakimś komentarzem mnie dotkniecie, urazicie, sprawicie przykrość albo, ha, przestanę pisać, bo mnie obrazicie – darujcie sobie. Daję bana nawet nie doczytując do końca komentarza i sekundę po zdarzeniu o nim zupełnie zapominam. Serio.

A konstruktywna krytyka?

W konstruktywnej krytyce najlepsza jestem ja. Bardzo dobrze idzie mi patrzenie na swój blog z boku i poprawianie go. Waszej najprawdopodobniej nie potrzebuję. Ba, najprawdopodobniej to, co uznajecie za konstruktywną krytykę to hejt albo debilizm. Więc dajcie sobie spokój. Albo napiszcie do mnie maila.

Coś jeszcze?

Tak, mogę Wam zdradzić, że komentowanie tutaj tak naprawdę jest proste. Wystarczy być spoko.

I nie podpisywać się adresem swojej strony, bo linki nie przechodzą moderacji i nawet nie widzę komentarzy z takowymi. Jeśli musicie rzucić kurwą to rzućcie, ale jeżeli piszecie jak ostatnie buce to też macham na pożegnanie. Pamiętajcie – obrażanie mnie, bloga, tekstu czy innych użytkowników oznacza dla mnie dokładnie tyle, ile Chcę Dostać Permanentnego Bana.
A wiedzcie, że ja spełniam prośby moich kochanych czytelników!

Już wszystko jasne? No to, Żabki kochane, komentarze są Wasze.

  • Albin Pawłowski

    I słusznie :)

  • julia

    za bardzo chcesz być podobna do Kominka, nie zrozum mnie źle, czerpanie z jego bloga i wiedzy jest fajne i widać jak super robi to np. Kasia Gandor

  • Jestem spoko! #sprawdzam :P

    • BAN!

      • Hania! Od każdego bym zniósł, ale nie od Ciebie! Nie rań!

        • Ciebie, Pasku, nigdy!

          No chyba, że zaczniesz być hejterem, ale nie polecam.

          • Jesteś słaba! Boisz się KONSTRUKTYWNEJ krytyki? #sprawdzam :P

          • Ja, słaba? No no!
            *a-Ty-ile-bierzesz-na-klatę*

  • Monday

    Krótko i na temat!

  • *Hania-żniwiarz-zbiera-żniwa* *Kosą-kosi-hejt*

  • Chyba każdy bloger w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że usuwanie komentarzy, czy blokowanie jest całkowicie naturalnym procesem. Bo dogodzić się wszystkim nie da. Ja np. nie mam nawet ambicji do zaspakajania potrzeb tych, którzy i tak są nastawieni na ,,nie”. :)

    Pozdro!

    • Niech idą być „na nie” gdzieś indziej. Wiadomo, to jedyna dobra opcja. ;) Dziś tylko odpowiadam na płacze i żale tych, których komentarz został usunięty. Ojej! ;>

      • Bo to się dzieli na dwie grupy.
        1. Grupa gdzie naprawdę nie można napisać nic innego od ,,ojej, ale cud,miód i orzeszki w czekoladzie”, a potencjalny blog używa nawet zwrotów ,,wal się” do osób, które argumentując swoją rację [nie obrażając] przedstawiają inny punkt widzenia. I to jest złe.
        2. Grupa druga to ta, której nie potrafię nazwać. Bo to ani hejt, ani troll. Definicji tutaj chyba nie ma. Ale prowadzę bloga 2 lata i trochę widziałam. O np. Panią, która NIGDY się ze mną nie zgadzała niezależnie od tego co napisałam. Więc pomogłam jej trochę pozbyć się bagażu czytania czegoś co jej nigdy nie odpowiada. ;)

    • Tak bardzo zgoda! #znowu

  • Na szczęście nie mam na swoim blogu problemu z komentarzami, o których wspominasz w swoim wpisie. Trudno byłoby hejtować kogoś za jego własną opinię o książce :)

    • Ludzie są zdolni do wszystkiego. Plebs jest zdolny do wszystkiego. Bądź gotowa!
      *to-ten-moment-w-którym-hejterzy-stąd-idą-do-Ciebie*
      *ale-oszczędźcie-jej*

    • Ooooojjjjj, nie zaryzykowałbym tak odważnej tezy! :)

    • Idąc tym tokiem, ciężko byłoby hejtować za to, jaką kto ma opinię na temat wychowywania dzieci (tu pewnie więcej w temacie @jakubpasek:disqus). Albo fetyszów – patrz wczorajszy post i piękne komentarze! :D Albo jedzenia mięsa, religii czy czegokolwiek innego.

      Właśnie za opinie najbardziej jest się hejtowanym – im bardziej wyrazista, tym więcej hejtu.

  • Teraz będziesz mogła linkować do tego wpisu w przypadku gdy plebs się oburzy.

    • W zasadzie taki był plan. :)

      • No to teraz masz komplecik ^_^ wpis o zajebistości i o kasowaniu hejterskich komentarzy.

  • Jak to mówią enter.
    Kto nie rozumie niech oddali się w komos, gdzie jego miejsce ;))

  • Hugh

    3,2,1… Hugh strikes back! Powróciłem, Haniu cieszysz się? Szkoda,
    że twój blog – to ukochane dziecko, jest po prostu upośledzone, dlatego
    tak bardzo musisz go bronić. Nie przejmujesz się hejterami? A jednak mi
    się udało, bo kurczę nawet cytat z mojego komentarza opublikowałaś na
    swoim ćwierkaczu – szkoda, że nie uprzedziłaś, ale mimo wszystko bardzo
    jestem rad, że o mnie pamiętałaś.

    NIECH ŻYJĄ BLOGERZY – tacy jak Hania Sy. Zapas dozgonnej beki gwarantowany :D

    P.S.
    Czytając te twoje zasady i warunki komentowania poczułem się jakbym
    czytał jakąś świętą księgę systemu totalitarnego. Kult jednostki
    dosłownie.

    Let the hate begin. Zaprzyjaźnieni blogerzy już formują
    ofensywne szyki. Uderzą w najmniej spodziewanym momencie. Hejterzy
    strzeżcie się :D

    • Anonimku, chciało Ci się pisać tak długi komentarz wiedząc, że zaraz go nie będzie?

  • xxxxx

    Jeśli czytelnicy autorki (z małej, bo na więcej nie zasługuje) to plebs, to autorka to najgorszy przejaw „szlacheckiej” bigoterii.

    • Jesteście niemożliwi. :D
      Czytacie tekst o tym, że usuwam takie komentarze bez mrugnięcia okiem i nadal je piszecie.

  • aaaa

    Tu nie chodzi o kasowanie komentarzy plebsu, ludzi, którzy CIę obrażają bo większość cos takiego kasuje, a o zwykły komentarz, gdzie ktoś ma odmienne zdanie i Cię nie obraża. Chodzi też o szacunek do czytelnika, osoby, która CIę czyta i chce nawiązać z Tobą grzeczną interakcje.

    • Dużo tu komentarzy, gdzie ktoś się ze mną nie zgadza. Posty o klapsach, wegetarianizmie, wychowywaniu dzieci – na przykład tam znajdziesz bardzo dużo zdań o innych poglądach.

  • u

    hahaah

  • Rogi

    Jak jak się tu znalazłem, co to za blog i czemu tu piszę?

  • kenobi

    tragedia, dystansu zycze…

  • Określenie per „plebsem” czytelników, tych, którzy potrafią pisać poprawnie oraz tych, którym przynosi to problemy jest co najmniej strzałem w potylicę. Selfie!

    A dlaczego? Ponieważ to oni nabijają Ci statystki, oni nabijają Ci odsłony – ja nie, ja jak zwykle mam Adblocka – i to oni tworzą Ci pocztę pantoflową, którą możesz budować miesiącami, a spalić w przeciągu 15 minut – wiesz co? Tobie udało się osiągnąć póki co wynik 30 minut uwagi na TT, zobaczymy jak będzie dalej.

    Twoje teksty są raz lepsze, raz gorsze – jak każdego z nas. Dotykasz tematów mniej lub bardziej kontrowersyjnych – spoko, wiem jak to jest. Ale pamiętaj o tym, że nie jesteś nie wiadomo kimś, bo masz blogaska oraz o tym, że to ludzie powinni być dla ludzi ludźmi, nawet gdy oni traktują Cię jak wilka. Nie jesteś królewną, nie jesteś nawet lepsza od innych i o ile plebs intelektualny czy finansowy jest stwierdzeniem bardzo obraźliwym – nawet dla mnie, to po prostu mam nadzieję, że zmądrzejesz. W końcu w Twoim wieku warto byłoby iść po rozum do głowy.

    Z wyrazami współczucia za najbliższe tony hejtu, Kurczyński. Ten zły i najgorszy. ;)

  • Drogie dziewczę, widzę, że nie radzisz sobie z krytyką. Mam dla Ciebie radę – nie kasuj (jak w sumie pisałaś) komentarzy od osób, które krytykują Cię konstruktywnie i zacznij kasować od tych, którzy cisną ad persona. ;)

    • Nie, że nie radzę sobie z krytyką. Ja jej po prostu nie potrzebuję. :)
      Czytałeś tekst, który komentujesz?

      • Oczywiście, że tak. Nawet komentarz był kierowany bezpośrednio do danych fragmentów. Pamiętaj, krytyki możesz nie potrzebować, ale stojąc w miejscu (bez krytyki nie poprawiasz błędów i tak, masz je i Ty) cofasz się. :)

        • No to fragmentem może zrozumiesz:
          „W konstruktywnej krytyce najlepsza jestem ja. Bardzo dobrze idzie mi patrzenie na swój blog z boku i poprawianie go. Waszej najprawdopodobniej nie potrzebuję.”

          • Ale tutaj inna strona – sama nie odnajdujesz wszystkich błędów. Raz to pamięć i mechanika pisania, która wyklucza wykrywanie błędów w tekstach, dwa to brak spojrzenia na to z innej strony, podpowiadając zarówno tematy jak i pokazując inne spojrzenie na sprawę. :)

          • O, przypomniał mi się tekst Janka, który Ci odpowie wyczerpująco:
            http://stayfly.pl/2014/12/czy-krytyka-jest-potrzebna/

            Spoiler: nie, krytyka nie jest potrzebna.
            A podpowiadanie tematów to nie krytyka, lol. :) Czytelnicy piszą w mailach, wiadomościach i na Asku z pytaniem, czy o czymś napiszę – nie widzę w tym żadnej krytyki i negatywnych emocji.

          • Ale widzisz, ja tutaj akurat mieszam te dwa wątki ze sobą, bo często ktoś powie cytuje: „tekst jest kiepski, bo to, to i to jest nie tak”. W tej sytuacji on narzuca swoje zdanie, okej, więc można go podpytać jakie jest jego zdanie, zamiast to wyrzucić. Co innego, gdy zacznie kląć lub atakować ad persona. Czasami się cieszę, że mam dwa blogi i nie pcham się do blogosfery ;)

          • Kwestia wyboru. To nie u mnie.

          • Usuwanie takich komentarzy to zwyczajne chowanie głowy w piasek i przyznanie racji tej drugiej osobie, która Cię zjeżdża.

          • Zgadzam się z tym w stu procentach.

          • Nie, to powiedzenie „nie życzę sobie tego na moim blogu, moim kącie w Internecie”.

          • Nie rozumiem Cię i chyba nie zrozumiem. Widocznie żyjemy w innych światach, w których każdy ma całkowicie odmienne zdanie o tym, jak powinien wyglądać blog i dyskusja. Dodam jeszcze, że kojarzy mi się to z tzw. imperializmem (ja wiem lepiej, nie lubię ludzi, którzy się ze mną nie zgadzają i będę ich na siłę usuwać jak mi się nie spodoba co o mnie mówią), ale może przesadzam, może to nadinterpretacja. Cóż, nie ma sensu się rozprawiać bo i tak usuniesz ten komentarz bo się z Tobą nie zgadzam ;) Pozdrawiam.

          • Generalnie masz rację. To moje miejsce w Sieci, mój blog i moje zasady. Nikt nie będzie tu sprawiał, że źle się czuję – czyli mnie obrażał, wnosił negatywnych emocji i tak dalej.
            Mieć inne zdanie? Proszę bardzo, ale można je wyrażać na różne sposoby. Te nienegatywne tu zostają.

      • Zawsze można wyłączyć całkowicie komentarze. O ile rozumiem usuwanie obraźliwych, wulgarnych, itd. komentarzy, to usuwania ich *tylko* dlatego, że ktoś ma odmienne zdanie już nie. Ale to Twoja piaskownica :)

        • Nie sztuką usuwać hejt, a trzymać hejt, odpowiadać na hejt i przekonywać hejterów, że jest się wartym uwagi. To ciężkie, ja tam to robię i jak widać, dobrze mi to wychodzi – w końcu, jestem chyba drugim w Polsce najbardziej znienawidzonym blogerem technologicznym, a mimo wszystko i tak ludzie mnie lubią ;)

          • Dla mnie to nie jest żadna sztuka tylko głupota, bo debil nie zrozumie, że jest debilem.

            No i znów fragmentem:
            „doszłam do tego, że moje życie jest moje i to przede wszystkim ja mam być w nim szczęśliwa. A widzicie, dokładnie tak samo jest z blogiem.”

            Wolę życie bez hejtu i negatywnych emocji, takie wiodę i z takim mi lepiej. I już.

          • I to szanuję. Widzisz, kwestia wychowania i stylu życia. Ja życia może lekkiego nie miałem, dlatego też mam inne spojrzenie na świat, tak samo mają inni, ale sztuką jest zarówno zgodzić się ze zdaniem autora – Ciebie – jak i szanować zdanie czytelnika – mnie. Jechanie od góry do dołu nie ma sensu, a Ty tak robisz – przynajmniej na przykładzie tego postu. :)

          • Twierdzisz, że konstruktywna krytyka to też „debilizm”?

          • Niżej podlinkowałam tekst Janka (stayfly), przeczytaj go, podpisuję się pod nim i nie mam nic do dodania.

        • Jak pisałam poniżej już:
          „Dużo tu komentarzy, gdzie ktoś się ze mną nie zgadza. Posty o klapsach, wegetarianizmie, wychowywaniu dzieci – na przykład tam znajdziesz bardzo dużo zdań o innych poglądach.”

  • Tomasz Sławek

    Tylko jedno mnie zastanawia. Skoro nie dopuszczasz „konstruktywnej krytyki” w komentarzach, dlaczego zachęcasz do niej w formie maila?

    • Szybciej się je usuwa. :)
      A tak serio: w mailach ludzie raczej nie piszą takich głupot jak w komentarzach. Bo nie piszą po lajki, po plusy i po to, żeby ktoś zobaczył jaki to on jest fajny, tylko personalnie do mnie. Niepublicznie głupio im być debilem.

      • Tomasz Sławek

        Świetna odpowiedź, obroniłaś jedyny fragment tekstu, który był dla mnie niejasny. Gratuluję pierwszego tysiąca na fejsie.

  • „W konstruktywnej krytyce najlepsza jestem ja. Bardzo dobrze idzie mi patrzenie na swój blog z boku i poprawianie go. Waszej najprawdopodobniej nie potrzebuję.”. Skoro nie potrzebujesz krytyki, to po co ten blog? Nie lepiej zacząć pisać pamiętnik? Mija się to z ideą samego pojęcia „blog”…

    • Chyba z Twoją ideą pojęcia „blog”.

      • Powinnaś też kasować swoje komentarze, bo ten na przykład nic nie wnosi do rozmowy. Ale Twój blog, Twoje podwórko. Tylko takim zachowaniem robisz sobie czarny pr mając czytelników, którzy posiadają nieco inne zdanie w danym temacie, w przysłowiowej „szafie”, żeby nie powiedzieć brzydko „dupie” ;)

        • Ależ zdanie mogą mieć inne, ale wchodzą tu poznać moje, nie? Można się ze mną nie zgadzać, ale nie można mnie, tekstu i bloga krytykować, co w tym jest niejasne?

          • „Możesz się ze mną nie zgadzać, ale nie możesz wyrażać tego w komentarzach ponieważ jestem dyktatorem i moja prawda jest mojsza”. Nie ważne, może kiedyś to zrozumiesz ;)

          • Wyrażać w komentarzach – można. Krytykować – nie można.
            To chyba nie ja tu czegoś nie rozumiem. Bo widzisz, jest tu pewna różnica.

  • Papa hejcie!
    Zdecydowanie dobry wybór ;)

  • albo stawia przecinek przed albo ;)

    • Hehe, no brawo! Prawie mnie masz, prawie punkt dla Ciebie, z tym że nie. Poprawiasz coś, co jest dobrze.

      Przecinek jest tu uzasadniony, bo to drugie „albo” w tym samym zdaniu.

      • Faktycznie, tak daleko te pierwsze, że moja głowa je pominęła.

  • An

    Lubię krytykę. Tylko jest jeden warunek. To ma być krytyka, a nie „krytyka”. Czym się różnią?
    „Krytyka” – komentarze typu „nie zgadzam się bo postawiłaś przecinek w złym miejscu”, „nie zgadzam się bo tak”(czyli bez argumentów nawet lipnych)
    Krytyka – komentarze typu „nie zgadzam się z tobą a to moje argumenty”(jeśli są słabe łatwo je odeprzeć), „a myślałaś o tym z innego punktu widzenia?”
    Chyba nie warto kasować takich komentarzy, bo to może być początek ciekawej dyskusji. Co innego pospolity hejteryzm czyli „krytyka”.
    Swoją drogą, zawsze mi się wydawało, że przychodzę na bloga, żeby przeczytać opinie innych i wyrazić swoją. No cóż…

    • „Nie zgadzam się a to moje argumenty” to nie krytyka tylko własne zdanie. Takich tu znajdziesz pełno i jeśli są wyrażane w nienegatywny sposób, który mi nic nie zarzuca i nie mówi tego w stylu „Twoje zdanie jest do dupy bo jesteś głupia, a ja uważam, że (…i tu swoje argumenty)” – to jasne, że zostają w komentarzach. ;)
      Pomyliłaś krytykę z inną opinią, ale spoko, rozumiem o co Ci chodzi.

      • An

        Obrażanie kogoś to akurat najgłupsza rzecz, którą można zrobić w internecie. Wolę kogoś obrazić twarzą w twarz niż kryjąc się za monitorem.

        • Znaczy to dokładnie tyle, że nie jesteś bezmózgim hejterem.

  • Hugh

    3,2,1… Hugh strikes back! Powróciłem, Haniu cieszysz się? Szkoda,
    że twój blog – to ukochane dziecko, jest po prostu upośledzone, dlatego
    tak bardzo musisz go bronić. Nie przejmujesz się hejterami? A jednak mi
    się udało, bo kurczę nawet cytat z mojego komentarza opublikowałaś na
    swoim ćwierkaczu – szkoda, że nie uprzedziłaś, ale mimo wszystko bardzo
    jestem rad, że o mnie pamiętałaś.

    NIECH ŻYJĄ BLOGERZY – tacy jak Hania Sy. Zapas dozgonnej beki gwarantowany :D

    P.S.
    Czytając te twoje zasady i warunki komentowania poczułem się jakbym
    czytał jakąś świętą księgę systemu totalitarnego. Kult jednostki
    dosłownie.

    Let the hate begin. Zaprzyjaźnieni blogerzy już formują
    ofensywne szyki. Uderzą w najmniej spodziewanym momencie. Hejterzy
    strzeżcie się :D

  • Justyna

    Jesteś bardzo nielogiczna. „Nie każdy ma prawo do własnego zdania”, a własne zdanie równa się u Ciebie z czymś złym, czymś, co nie powinno się TU pojawić. Otóż konsekwentna krytyka nie bierze się z niczego, a tylko pomaga Twojemu „dziecku”. Może gdybyś jej czasami posłuchała, a nie skupiała się na swojej „idealnej i przepięknej” osóbce zauważyłabyś, że pewni ludzie chcieliby Ci pomóc. Naprawdę mi szkoda, że istnieją tak zakochane w sobie idiotki, które poskładanie kilku literek uważają za wspaniały, wysokiej klasy post. Szkoda mi też, że taka grafomania robi karierę – no, ale nie ważne jak mówią, ważne by mówili. Ale kto by się tam słuchał brzydkich osób, hehe.

    • Jak widzisz kogoś z rozpiętym rozporkiem, to drzesz się przez pół ulicy, czy dyskretnie podchodzisz i mówisz co i jak? Jak chcesz pomóc blogerowi krytyką – wyślij maila. Nie pisz w komentarzu „a tu rypnęłaś literówkę”, bo to jednak trochę plebsem zalatuje. Troszeczkę. Ale jednak.

      Brzydcy ludzie też mogą myśleć i być taktowni. Muszą tylko chcieć.

      • Hugh

        O, wróciłeś!!! Tak bardzo się cieszę typencjuszu :* Nie mogłem się doczekać twoich nielogicznych komentarzy.

        • Hugh, mordo Ty moja, duża buźka! Ja nie musiałem wracać, to Ciebie gdzieś wywiało…

      • Tak bardzo mi szkoda Twojego toku myślenia, tak bardzo. Komentarze są po to, jak sama nazwa wskazuje żeby komentować, nie ważne, czy pozytywnie, czy negatywie. Hejty prosto w osobę nie mają swojego wytłumaczenia, jednak takie, które są ARGUMENTOWANE mają. I każdy ma pełne prawo, żeby z tego korzystać. Żeby zwrócić uwagę ad. literówki nie będę pisał specjalnego maila, żeby zaśmiecać sobie skrzynkę. A skoro autorce to nie na rączkę, to moim zdaniem powinna zmienić silnik komentarzy, bo Disqus jest właśnie po to, żeby dyskutować, a nie poklaskiwać. Ja po prostu nie wierzę, że muszę to tutaj tłumaczyć…

        • Noszkurwa, nie czytasz ze zrozumieniem. No to łopatologicznie: to ja decyduję do czego są tu komentarze.
          Niby tak, macie prawo mnie hejtować, a ja mam prawo te hejty usuwać. Napisałam dziś tekst po to żebyście zrozumieli, że pisząc te negatywne wypowiedzi tracicie czas.

          Ja po prostu nie wierzę, że muszę to tłumaczyć… i to pod tekstem, w którym to wytłumaczyłam.

        • „Komentarze są po to, jak sama nazwa wskazuje żeby komentować, nie ważne, czy pozytywnie, czy negatywie.” – łomatulu, jak to kusi… :)

          „Żeby zwrócić uwagę ad. literówki nie będę pisał specjalnego maila, żeby zaśmiecać sobie skrzynkę.” – żeby zwrócić komuś uwagę na rozpięty rozporek nie będę dyskretnie podchodził, tylko wydrę się na pół ulicy. Niech wszyscy widzą, jaki spostrzegawczy jestem. No brawo. Zuch.

          Poza tym – pisanie maili to ciężka praca. A potem jeszcze usunięcie go ze skrzynki nadawczej… no to już chyba lepiej osiem godzin na budowie, niż coś takiego.

          Ale niechcący (albo chcący, trudno orzec) dotknąłeś sedna. Użyłeś słów „moim zdaniem”. Ty masz swoje, ja mam swoje, Hania ma swoje. Patrząc na to, że Ty wiesz, po co jest Disqus (bo jest tylko po to i po nic innego), to raczej trudno Ci będzie zrozumieć nasz punkt widzenia.

          Ja Twój rozumiem. Nie zgadzam się z nim. Ale spoko. Jeśli lubisz mieć na swoim blogu w komentarzach przypieprzanie się o literówki, zły layout albo inne, podobnie merytoryczne i związane z wpisem pierdoły – spoko. Ja nie lubię. I tez korzystam z Disqusa – a ponieważ jego twórcy przewidzieli opcję kasowania komentarzy, to chyba jednak mogę to robić.

          • Kontynuowałbym dalszą dyskusję, ale chyba już jestem na to „za stary” i mam inne rzeczy na głowie, zdania nie zmienię. Pozostaje mi Wam dla świętego spokoju pomachać ręką na „do widzenia” i nie przerywać kółka wzajemnej adoracji. Anyway, szczęśliwego nowego roku i zawsze zapiętego rozporka, kolego ;)

          • Dziękuję i z wzajemnością. Może w innej części internetów z tezy i antytezy wyjdzie nam synteza (czy jakoś tak) :)

            PS: Jakbyś mnie kiedyś spotkał i zobaczył, że mam rozpięty rozporek, to nie musisz mi zwracać uwagi :)

        • Justyna B

          „Hejty prosto w osobę nie mają swojego wytłumaczenia, jednak takie, które są ARGUMENTOWANE mają. ”

          Zrobiłeś mi dzień. W takim razie jeśli napiszę „jesteś idiotką”, to będzie źle, jeśli jednak napiszę „jesteś idiotką, bo twierdzisz że…” to już jest w porządku?

          ” I każdy ma pełne prawo, żeby z tego korzystać.”

          No nie. Nie ludzie, którzy nie potrafią dyskutować. Którzy oceniają kogoś ze względu na punkt widzenia w danej sprawie, zamiast po prostu przedstawić swoje zdanie, tak powstaje dyskusja.

          Nie rozumiem tego bólu dupy. Przecież jasno zostało napisane, że autorka bloga nie toleruje chamstwa, każdy inteligentny człowiek wie, że nikt się nie obrazi za dyskusję na poziomie, kulturalną.

    • Zagalopowałaś się. Nazywanie mnie idiotką nie jest krytyką. A już na pewno nie konstruktywną.
      A krytykę – poniżej jest link do tekstu Janka na jej temat, przeczytaj i zrozum. Wnioski wyciągam ze statystyk i obserwacji, jak każdy myślący bloger. Nie potrzebuję do tego komentarzy takich jak ten, gdzie ktoś mnie obraża. ;)
      Poza tym: można napisać maila. Tam przynajmniej ludziom głupio być debilami.

  • Haniu, możesz napisać kiedyś tekst, którego nie będę chciał skomentować? Bo się czuję jak stalker jakiś…

    Enyłej: konieczności kasowania beznadziejnych komentarzy w ten sposób nie wytłumaczysz. Niestety, trzeba zacząć od podstaw, czyli:
    – różnica między krytyką konstruktywną a tym, co zazwyczaj jest w sieci,
    – różnica między krytyką bloga, blogera a wpisu,
    – różnica między krytyką publiczną a prywatną,
    – czytanie ze zrozumieniem,
    – co to jest blog, po co i dla kogo,
    – kultura w domu i zagrodzie.
    Bez tego – ani rusz.

    • Nie. Przecież wiesz, że piszę bloga tylko dla Twoich komentarzy. Będziesz tu gwiazdą, zobaczysz.

      Jeśli chodzi o krytykę, czyli trzy Twoje myślniki – odsyłam do stayfly, znalazłam dziś u niego tekst, który doskonale to punktuje.
      Czytanie ze zrozumieniem było w podstawówce. Jeśli ktoś jej nie zaliczył to dostanie bana i powinno być mu głupio nawet pytać dlaczego. To samo z kulturą, jeśli ktoś jej nie rozumie to też nie zasługuje na wyjaśnienie.

      A co to jest blog… damn, back to 2005, ale może racja.
      To tłumaczę: blog to moje miejsce w Sieci. Dla tych, których interesuje moja opinia na dany temat, którzy mnie lubią i są ciekawi co mam do powiedzenia oraz tych, których ciekawią tematy, które tu poruszam. Jeśli nie zaliczacie się do żadnej z tych grup to nie wiem, co tu robicie.

      • Serio, tylko dla mnie? Awww… my się musimy wreszcie spotkać :) A gwiazdą jestem u siebie, tu jedynie błyszczę :)

        U mnie w podstawówce nie było czytania ze zrozumieniem. Chyba. Nie przypominam sobie. Wydaje mi się, że jak ktoś być z tych wolniej kumających, to po prostu spychało się go ze skały. Dawno temu do szkoły chodziłem.

        Wiesz – wydaje mi się, że te punkty, które ująłem w poprzednim komentarzu, to nie jest jakaś wiedza tajemna. To proste, naturalne wręcz kwestie. Wypisałem je tak trochę ironicznie. I dziwi mnie, że niektórzy tego nie ogarniają. To nie ludzie, to wilki.

        PS: Jak już jesteś w 2005, to nie bądź egoistka – powiedz im o zamachach w Londynie, o Smoleńsku, o Ukrainie i o tym wszystkim, co się działo.

        • Tak, jesteś błyszczącą Żabką w stawie tego bloga. Czy coś.

          Żadna tajemna wiedza, proste kwestie – jasne. Ale o krytyce już powstał dobry tekst i nie mam nic do dodania, o czytaniu ze zrozumieniem mogę powiedzieć tylko: czytajcie ze zrozumieniem, a o blogu odpowiedziałam.

          Ja dopiero wyszłam z gimnazjum, więc wiem! A jak u Ciebie w podstawówce spychało się ze skały to już ich tu nie powinno być żywych! :) No a skoro przetrwali, to pewnie mieli egzamin gimnazjalny, gdzie trzeba było się nim wykazać. Zakładam, że moi czytelnicy takowy zdali w znacznej większości.

  • opioida

    1. Gdzie podrzucic cv i list motywacyjny na stanowisko iwonki? <3
    2. Brak mi fejsowego 'lubię to' pod komentarzami. Oj zapewniły ciut rozrywki na dziś.

    • 1. Hahah! Tylko bez cycków proszę!
      2. Mi też zapewniły dziś sporo rozrywki. A co do lajków – plusiki są przecież, nie?

  • Nie siedzisz i nie wypisujesz tu, że jestem brzydka (to by było głupie i nieprawdziwe), ale napisałaś, że jestem idiotką (to jest głupie i nieprawdziwe). To naprawdę konstruktywna, dużo wnosząca krytyka, nie ma co. No i fakt, zabrałaś głos na temat, który ja poruszam. Eee… nie.

    A co do krytyki – nie, nie jest, po raz kolejny odsyłam do Janka: http://stayfly.pl/2014/12/czy-krytyka-jest-potrzebna/

    Nie, wpisy na tym blogu to nie są monologi, ale zobacz, że można dyskutować nie krytykując. Czyli wyrażać swoje zdanie. It’s that simple.

  • Hugh

    Haniu czy ty naprawde myslisz ze ze mną wygrasz? Usuniesz komentarz, dasz mi bana i co z tego skoro nadal tu wracam? Chce ci uzmysłowić, ze to co robisz jest bezmyślne i idiotyczne. Z jednej strony piszesz, że nie przejmujesz się hejterami i negatywnymi komentarzami, a z drugiej – straciłaś cały dzisiejszy dzień na bronienie swojego blogaska.

    Chwila szczerości i spadam: to ty jesteś tym plebsem i debilem. Niby odcinasz się od takich ludzi, a sama równasz do nich poziomu. Pomyślałaś o VLOGACH? Kurwa, miałbym ubaw po pachy, nagrywałbym <3

    • Hugh

      Vlog o fetyszu stóp rozjebałby system. To był jeden z najbardziej merytorycznych i inspirujących postów w twoim wykonaniu ever.

    • Dopsz, raz Ci odpowiem i spadaj.

      Ale ja z Tobą w nic nie gram. To Ty tracisz cały dzień na zmienianie IP, które banuję. Jak Ci się chce i nie masz naprawdę nic ciekawszego do roboty – współczuję życia, ale ok, Twój wybór. Usuwanie tych durnot nie zajmuje całego dnia, a kilka sekund. Poza Twoimi debilizmami skasowałam może trzy komentarze.
      Napisałam w tekście: swoimi komentarzami nic mi nie uświadomisz. Nawet jeśli uważasz, że to bezmyślne i idiotyczne – co z tego? Serio, Twoja opinia mnie nie boli, nie obchodzi. Zrozum to, bo tracisz czas.

      • Zbanuj go Haniu na zakres ip.

        • Co Ty nie powiesz. :) Koleżka sobie zmienia IP jak rękawiczki!

          • Pewnie na jakimś VPN siedzi, trudno, pokarm go trochę.

          • E tam. Nie karmię, usuwam. (well, jakby o tym jest wpis)

          • Greg

            Co ty nie powiesz serio? a ja myslałem, że muszę zasięgnąć porady janka na stronie stayfly, żeby wiedziec co napisałaś…to takie blogerskie lokowanie produktu :D

  • Hugh

    Skoro nie znosisz krytyki, to może odpowiesz szczerze na pytanie od najwierniejszego fana. Powiedz mi, czy myślałaś o Vlogach? Słuchaj, to mogłyby być nowe, nieodkryte ścieżki dla twojej kariery, to już nie tylko wyświetlenia na blogu, ale również hajsy z youtube’a…Zresztą zawsze lepiej się ogląda niż czyta, a czasami mogłabyś też coś zatańczyć :D

  • Odnoszę wrażenie, że krytyka- konstruktywna czy jaka tam… jest mocno przeceniana. Po pierwsze myślę, że tylko ktoś dużo lepszy na danym polu powinien to robić. Jeśli zaś ,,to tylko Twoje zdanie” to zachowaj je dla siebie, bo i tak nie pomożesz.
    Czemu nikt nie rozumie, że nie lubi się czytać, nawet tej super, super konstruktywnej krytyki? (I nie, wytknięcie literówki do niej nie należy.) W tekst, obrazek, utwór muzyczny czy nawet zebrę z plasteliny ludzie wkładają dużo serca- tworzą. Nie jest potem przyjemnie czytać co można lepiej, co można inaczej. Nie lepiej się zamknąć i zachować te opinie dla siebie zamiast robić przykrość?

    A co do bloga Hani i jej postawy, to nie do końca rozumiem co się tu dzieje, szczerze mówiąc :D. Ja tu sporo razy się nie zgadzałam z jej opinią, a zawsze moje komentarze się pojawiały. Możecie przecież wyrażać odmienne zdanie- a mam wrażenie że o to się naród bije. Nie możecie krytykować. To ogrooomna różnica.

    • Restless Dream

      Nie, nie jest mocno przeceniania.

      Nie muszę być muzykiem, żeby oceniać czy — uwaga, to straszne słowo — krytykować cudzą pracę. Wystarczy odpowiednia wiedza.

      I bardzo mi przykro, ale jeżeli tworzysz i publikujesz swoją twórczość, to musisz mieć twardy tyłek. Obrażanie się na krytyków nic nie da.

      Robienie przykrości… Proszę cię. Merytoryczna krytyka jest niezbędna do rozwijania się. Kubeł zimnej wody jeszcze nikomu nie zaszkodził. No ale lepiej żyć w bańce i być przekonanym, że to, co się robi jest wspaniałe, prawda?

      A to traktowanie blogaska jak dziecka, którego nie można tknąć, zakrawa na śmieszność.

      A jak ktoś tak bardzo boi się krytyki, to po co zakłada publicznego bloga? Nie lepiej założyć blogaska z hasłem dla wybranych osób? Będzie idealne kółko wzajemnej adoracji.

      Brakuje jeszcze kultowego już tekstu „jak coś się nie podoba, to to tam w rogu jest biały krzyżyk”. ;)

      Mentalność trzynastoletnich aŁtoreczek.

      • Widzisz, swoim komentarzem właśnie, niechcący jak sądzę, pokazałaś/łeś dobitnie to o czym pisałam. Możesz wyrazić odmienne zdanie. Idąc Twoją muzyczną analogią, możesz napisać: nie podoba mi się ta piosenka, melodia mi się nie podoba, gitara mi nie leży, bas za bardzo huczy, wolę Dodę… whatever.
        Uważasz, że ten komentarz, który zostawiłaś/łeś jest w jakiś sposób merytoryczny? Jest tylko napastliwy… i jak widzę jedyny jaki zdarzyło Ci się zostawić.
        To tyle, bo po Twojej ostatecznej puencie wnioskuję, że jesteś po prostu osobą, która lubi się kłócić. A ja nie lubię.
        PS. Ja tam wolę jak mnie chwalą. Polecam. Człowiek się dobrze czuje.

        • Ten muzyk, któremu to napisze na pewno zamknie się w piwnicy i zacznie płakać, potem rozwali gitarę i już nigdy niczego nie stworzy. Jestem pewna.

      • Tu nie chodzi o przykrości czy o to, czy się na kogoś obrażam (bo tego nie robię, lol, po prostu daję bana:)). Tu chodzi o to, że jestem na własnym podwórku i nie mam ochoty być krytykowana czy hejtowana. Po prostu. Bo mogę.
        Nie, to, że mój blogasek jest moim dzieckiem i że nie możesz go tknąć i zrobić mu krzywdy nie jest śmieszne. Jest naturalne. Spędzam kilka godzin każdego dnia pracując nad nim i buduję wokół niego markę, więc Twoje wejście z buciorami i skomentowanie go, jako że „chujowe, przestań pisać” raczej na niewiele mi się zda. A jeśli pomyślę, że potrzebuję konstruktywnej krytyki to poproszę – i to kogoś, na czyjej opinii mi bezpośrednio zależy.

        I dalej: nie boję się krytyki. Po prostu ona mnie nie interesuje i nie chcę jej tutaj. Tak, tak po prostu. Mam ją w dupie. A blog jest publiczny, żebyście mogli go czytać jeśli Wam się podoba i jeśli interesuje Was to, o czym piszę. Jeśli nie to nie musicie, co tu jest niejasnego?
        Ja jak oglądam jakiś film, czytam książkę czy tekst i sądzę, że jest beznadziejny to przestaję to robić, nie czuję potrzeby krzyczenia o tym w komentarzach czy coś. Wiem, że twórcy mają w dupie to, czy mi się podobało. Na pewno wywnioskują po statystykach, lajkach i innych szerach, czy materiał był dobry. I tyle.
        Polecam to samo. :)

  • ej, a wejdziesz na mojego blogaska wuwuwu blogasek in?
    zostawiam maxix i zapraszam do siebie :* ! :3

    Coraz częściej dochodzę do wniosku, że najlepszy feedback jaki można dostać, jest mailowy. Czynność jest na tyle absorbująca, że napisanie e-listu z samymi wyzwiskami to strata czasu. Konkretni ludzie napiszą elaborat gdziekolwiek, czy to na fejsbuniu, w komentarzu czy mailu właśnie.

    • Jakie in, chyba raczej blogspot.com, zagalopowałeś się! :>

      • ja już wkroczyłem na wyższy level, ale gdzieniegdzie słoma została, huehueheue

  • Dobrze. A dyskusja typu „nie zgadzam się gdyż albowiem” i ciekawość co też Hania Es odpowie (o ile w ogóle) jest dozwolona? Czy jeno głaskanie po udostępnionym przez Autorkę elemencie? ;-)

    • Przecież już nawet z Tobą tutaj taką miałam! :)
      Dopóki nikt nie obraża mnie, moich poglądów i dziecka – feel free to comment!

      • Fair enough, czyli jarmark dość.
        (A „feel free” to „czuj za darmo”)

  • zmeczonymisio

    Nemo iudex in propria causa

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: INCREASELEPTIN.COM()

  • Pingback: watch movies online()

  • kremówkowy_zbrodniarz_wojenny

    Myślałem, że to niemożliwe, jednak istnieją blogerzy nadęci bardziej niż Jazon Cunt. „Chcę Dostać Permanentnego Bana”, elo.

  • Pingback: watch free movies online()

  • Leszek

    Who the fuck cares, jestem tu przypadkiem bo niektórzy z moich nieszczęsnych znajomych to czytają i wstawili linka. Pewnie nie mają lepszych zajęć.

    Btw nawet na fejsie nie usuwam krytycznych komentarzy, bo to żałosne. Może dlatego że nie jestem zakompleksioną Hanią i krytyka mnie nie przeraża

  • Kaśka

    Opary twojego mózgu niszczą ozon…
    I w dupie mam twojego bana, bo więcej tu nie zajrzę, szkoda prądu.

  • Pingback: Nie komentujesz? Nie znasz życia - hania.es()

  • Pingback: Dobry onkolog musi mieć raka - hania.es()

  • Wanda Pawłowska

    komentuję większość Twoich postów- szczerze i jeszcze ani razu (chyba) nie usunęłaś mojego komentarza, więc… morzna? morzna.

  • Pingback: To, czego w ludziach nierozumiem - hania.es()

  • Pingback: 10 rzeczy, za które możesz dostać bana - hania.es()

  • Anette

    Cóż się stało z kochaną blogosferą? Jak na to patrzę to cieszę się, że odeszłam. Co się stało ze społecznością, która dążyła do ciągłej poprawy swoich umiejętności i wręcz człowiek PROSIŁ SIĘ o konstruktywną krytykę (choćby oddając bloga do ocenialnii), gdzie każdy każdemu próbował w ten sposób pomóc, podciągnąć wyżej i nikt nie strzelał fochów za negatywne komentarze.
    Fakt, zdarzali się ludzie, którzy jedyne, co potrafili to obrażać innych, ale jakoś każdy miał ich w głębokim poważaniu. Ba! Człowiek miał radochę, jeśli przypałętał się faktycznie jakiś hejter, który nie miał nic do powiedzenia. Można było się chociaż raz w życiu wyżyć.
    Przynajmniej jak widzę zanika moda na „komentarz za komentarz” i „ja będę czytać twojego blogaska, ale ty masz czytać mojego.
    Nie mówię tutaj jedynie o Twoim blogu. I nie twierdzę, że u Ciebie nie ma w większości jedynie hejterów. Ale jeśli tak, to w poście piszesz o czymś zupełnie innym – o nieumiejętności przyjęcia jakiejkolwiek krytyki.
    Tak, wyolbrzymiam. Ale niestety, coraz bardziej widzę, jak ludzie wpadają w samozachwyt i nie chcą się doskonalić. A niestety, sami NIGDY nie zobaczymy w swoich tekstach wszystkiego. Właśnie dlatego, że to my je stworzyliśmy.

    • Wciąż są ocenialnie i wciąż PROSIMY SIĘ (lol) o rady innych, bardziej doświadczonych. Ale cenimy swój czas i humor, więc nie potrzebujemy nic niewnoszących opinii od ludzi, którzy się nie znają na tym, co robimy. A właśnie takie wyolbrzymione wnioski i narzekanie na ludzi, którzy wpadają w samozachwyt to komentarze, których tu nie potrzebuję i nie chcę. A co do tego braku samokrytyki to całkiem śmieszne, bo żyjemy w czasach braku samoakceptacji i wszędzie panującej nienawiści do samych siebie, tylko najwyraźniej tak sobie z tym nie radzimy, że widzisz wokół tylko samozachwyty. To bardziej smutne niż Ci się wydaje.

      • Anette

        To jest smutne. Bo człowiek, który nie przyjmuje krytyki ciężko, by do czegoś doszedł. O to tutaj chodzi, żeby się kształcić, iść wyżej, być lepszym niż post wcześniej.
        I tak, brak samoakceptacji i nienawiści do samej siebie jest obecny, ale z drugiej strony(o ironio!) jak już człowiek jest w czymś dobry (np. jak Ty w pisaniu i wyrażaniu opinii) to uważa najczęściej, że dzięki zwykłym szarym czytelnikom lepszy już nie będzie. Że zwykły szary czytelnik nie będzie mu mówił, co może poprawić, bo „się nie zna i to nic nie wnosi”.
        I według mnie nic niewnoszące opinie to takie, które są niepoparte żadnymi argumentami. Po prostu „nie lubię Cię i jesteś taka/siaka/owaka, bo tak”.
        W momencie, kiedy ludzie piszą po prostu, co możesz poprawić – chcą CI pomóc. Tak POMÓC. Być jeszcze lepszą w tym co robisz. Każdy tworzący będzie doświadczał konstruktywnej krytyki przez cały czas tworzenia. I albo się do tego przyzwyczaimy i przestaniemy brać do siebie, a zaczniemy sie zastanawiać nad tym, co faktycznie można poprawić i od czasu do czasu pozbędziemy się trochę pychy, bo ktoś faktycznie podpowiedział dobrze.

        Nie, to nie jest narzekanie. Po prostu przykro, że się marnują, co innego pewność siebie, a co innego zatrzymywanie swojego własnego rozwoju (w pewien sposób oczywiście).

        Chociaż z drugiej strony – nieumiejętność przyjmowania krytyki też może zgubić – internet jest internetem, na różnych ludzi się trafia i w momencie w którym nie umiemy przyjąć krytyki – a nagle najdzie milion już nie krytyków, a hejterów… upadamy.
        Zresztą – ja nie mówię, żeby nie cenić czasu, czy humoru – krytyka humoru psuć nie powinna, wręcz przeciwnie – motywować do działania, dawać nowe pomysły, nową energię, pole do dyskusji na temat, który sami otworzyliśmy – pod warunkiem, że jest krytyką.
        Gdy to hejt, faktycznie należy olać, bo szkoda czasu i nerw. Hejter robi to, żeby się podbudować i jego do niczego nie przekonać.
        Rozumiem Cię po części, bo swoje blogi również traktowałam, jak swoje dzieci (blogi o zupełnie innej treści niż Twój, więc powiązań komentarza z moim „tworzeniem” się doszukiwać nie musisz), ale właśnie dlatego chciałam zrobić wszystko, by je ulepszyć. Swoje dziecko zawsze będziesz kochać i nie zauważysz, że coś jest nie tak. Ale ktoś z zewnątrz może zauważyć od razu, że czegoś więcej potrzebują :)
        Ale cieszę się chociaż, jak mówisz, że coś w rodzaju rad istnieje.
        I tak, użyłam terminu „prosić się”, bo na niektóre opinie trzeba było czekać w kolejce naprawdę długo i każdemu na tym zależało.

        • Wciąż podtrzymuję, że wolę poprosić o pomoc i radę kogoś, kto wiem, że się na tym zna, niż słuchać setek ludzi, którzy nie wiedzą, jakie mam założenia i cele, ale sądzą, że pozjadali wszystkie rozumy.

          I nie, ludzie nie chcą pomóc, tylko się dowartościować, że wiedzą więcej. Podstawy psychologii. :) Z tym że niektórzy mają rację i mogą nam pomóc, ale niektórzy zaszkodzić – a ja zamiast analizować każdą opinię wolę zwrócić się do tych, z których zdaniem się liczę i wiem, że mi coś da. Proste.
          Poza tym hejterzy się nauczyli ładnie maskować:

          http://www.hania.es/hejt-krytyka/

          A to, co krytyka „powinna” a czego nie powinna uwalniać, a to, co się naprawdę dzieje i jak się traktuje hejty – to też jest inna sprawa i nie tak prosta, by można było mówić ogólnikowo, bo ostatnio ktoś mądrze napisał, że ci wszyscy ludzie, którzy mówią, że w ogóle się nie przejmują opiniami innych, albo nie są ludźmi, albo kłamią.

          Prosić się – tak, teraz też to robimy, ale po prostu od razu uderzamy do tych, których opinii potrzebujemy i na czym nam zależy. Bo tak, czasem warto posłuchać ludzi „z zewnątrz”, bo nigdy nie jesteśmy super obiektywni, ale też sami wiemy najlepiej, czego potrzebują nasze twory.

          • Anette

            Mówię z własnego doświadczenia – zwykli czytelnicy i ich konstruktywna krytyka mnie osobiście dali ogromnie dużo. Czasem ludzie piszą naprawdę dobrze i szkoda marnować te szanse na wzbogacenie siebie.

            I sądzę, że troszkę nie doceniasz swoich czytelników, mówiąc, że sądzą, jakby pozjadali wszystkie rozumy.
            A swoich czytelników się szanuje, bo skoro już wchodzą i czytają i próbują wnieść coś konstruktywnego (dalej podkreślam, że nie chodzi mi tu o hejt, pod żadną postacią), znaczy, że chcą dobrze i że być może coś do powiedzenia mają, tylko czasem ciężko jest nam to zauważyć na pierwszy rzut oka, bo po prostu zbyt bardzo się denerwujemy.

            Sami wiemy najlepiej? Może i tak, dlatego „przecedzamy” krytykę i to, co jest po prostu zgodne z założeniem, ale nie zgadza się z opinią krytyka odrzucamy, tłumacząc, że tak to miało wyglądać, a to, co po głębszym przemyśleniu w żaden sposób naszej konwencji nie szkodzi, może tylko poprawić :)

            I powiedziałam tylko, żeby nie przejmować się hejtem, a krytykę wykorzystać, żeby mieć więcej parcia do przodu :)
            Hejterzy chcą się dowartościować i hejtera widać – on nie ma argumentów i będzie Cię obrażał na każdym kroku. Dobrego słowa Ci nie powie nigdy, bo nie po to przyszedł.

            Tekst zaraz zobaczę. Chciałam najpierw odpisać na Twój komentarz :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
nnd10
Niedziela Nie Działam #10

Wreszcie weekend! Jeny, ale się można zmęczyć takim siedzeniem przy stole i jedzeniem! Dlatego dziś układamy się wygodnie, nie działamy i nadrabiamy zaległości,...

Zamknij