LUDZIE MOTYWACJA

O nie, urodziliśmy się w dupie!

wolnosc


Wy też słyszycie, że przez to, że urodziliście się w Polsce czy w danym mieście niczego nie osiągniecie? Że jak tu przyszliście na świat zostaliście skazani na porażkę, straciliście szansę na bycie kimś przez duże K? To mówią tylko frajerzy.

Jakub Błaszczykowski urodził się w Truskolasach. Ania Rubik w Rzeszowie. Bolesław Prus w Hrubieszowie. Blake Lively w Tarzanie. Ed Sheeran w Halifax.

Rozumiecie już, do czego zmierzam?

relax

 

Nie uda Ci się, bo nie jesteś z wielkiego świata

to gówno prawda i nikt nie powinien nikogo kaleczyć tymi słowami.

Człowiek nie jest drzewem i jeśli nie lubi miejsca, w którym jest to, o łał, może je zmienić. Możecie się przeprowadzić gdzie chcecie. Tylko pamiętajcie, że to samo w sobie nie jest rozwiązaniem.

Bo gdziekolwiek nie pojedziecie, zabierzecie siebie. 

I jeśli wierzycie, że to gdzie mieszkacie ma większy wpływ na Wasze życie niż to czym chcecie zawojować świat, to ewidentnie jesteście jednymi z tych przeciętniaków, którzy nic nie osiągną.

 

Pieprzenie, że nie ma perspektyw, że się nie da, że jest zbyt ciężko, że nikt tego nie zauważy (zobacz: Twoja śmierć niczego nie zmieni) to zawsze będzie tylko pieprzenie, usprawiedliwianie swojego „nie zależy mi aż tak”.

Jeśli postaracie się, jeśli dopilnujecie żeby zrobić wszystko – uda się wszędzie.

Nawet jeśli tak jak Łukasz, zdecydujecie się krzyczeć wielkimi billboardami (sprawdź też: Łukasz Jakóbiak – człowiek inspiracja!) albo chodzić po wydawnictwach ze swoim dziełem tak jak Tomek (10 cytatów Kominka, które Cię zainspirują), nawet jeśli będzie to wymagało poświęceń i trudu, możecie osiągnąć wszystko. Ilość mieszkańców Waszego miasta czy kraju nie jest żadnym wyznacznikiem.

Ale to, jak dużo macie siły i jak uparcie dążycie do celu – tak!

widoook

Marzycie o tym, by się spełnić, podbić świat i zdobyć uznanie? Zróbcie to.

A jeśli nie chce Wam się ruszyć głową, włączyć myślenia i poświęcić w drodze do celu to nie miejcie do nikogo pretensji o to, że jesteście tą szarą masą, większością, tymi, którzy pozostają wiecznie dla świata anonimowi.

Będziecie nimi zawsze, jeśli szukacie usprawiedliwień dla tego, że nie działacie.

Jest jedna rzecz, którą musicie zrobić, żeby spełniać swoje marzenia.

Zacząć.
  • Też dziś o tym pisałam. A właściwie o tym, kiedy ludzie przestają w siebie wierzyć. Bo większość z nich po prostu w pewnym momencie zaczyna myśleć: „I tak mi się nie uda”. Pytanie tylko kiedy.

    • O tym było u mnie w 10 cytatach Kominka. Myślisz tak wtedy, kiedy dorośniesz.
      Do dupy.

      • W pewnym sensie tak jest, ale to nie tylko to. Stawiam na słabą psychikę. Są ludzie, którzy w pewnym momencie zaczynają wierzyć w to, że są nikim. Bo są z patologicznej rodziny, bo mieszkają na jakiejś wsi zabitej dechami, bo wszyscy się z nich nabijają, bo nikt ich nie kocha, itd. To kwestia mentalności. Nie wierzę w jakieś metaforyczne wewnętrzne dziecko. Nigdy nie zrezygnowałam z marzeń, ale dorosłam. Po prostu w życiu trzeba życiu sprostać.

        • Ja wierzę w to dziecko. A poza tym: tak, to generalnie problem słabej psychiki. Ale ją można naprawić #legitinfo

          • Pewnie, że można! W to wierzę bardzo, bardzo mocno. *Całym-serduszkiem-które-jest-wielkie-bo-wielkości-pięści* <3

  • Jest w tym coś prawdy, na pewno. Ale nie możesz mi powiedzieć, że jak ktoś się urodził w Wypizdowie Górskim, gdzie diabeł mówi dobranoc, w małej mieścinie, biednej do tego, w której prócz monopolowego z Józkami na około i nic więcej, ma takie same szanse jak ktoś, kto się urodził w Krakowie czy Wa-wie czy innym większym od tej wsi mieście. Nie ma takiej możliwości. Bo o tym czy się wyprowadzisz czy nie decydujesz będąc już osobą pełnoletnią. A co ma zrobić dziecko, którego ciągnie do czegoś, ma jakąś pasję, ale nie może jej rozwijać w pieprzonym Wypizdowie Górskim, a nie ma kasy, żeby jeździć to większego miasta. Przypadków jest mnóstwo i jest w cholerę czynników odpowiedzialnych za to. Więc czasem jak masz chęci, są one ogromne, to jak nie masz warunków i finansów, ani wsparcia najbliższych to takie dziecko prędzej odpuści niż będzie walczyć. A kiedy już walczyć będzie miało jak, bo:wyjedzie, zacznie pracować, itp. itd. może już być za późno na dziecięce pasje.

    • Masz trochę racji. Ale to dziecko prędzej czy później dorośnie. I tylko od niego zależy na co będzie za późno, a na co nie. Może jako człowiek dorosły wrócić do swoich dziecięcych pasji, znaleźć inne albo odpuścić. Bo skoro wychował się na Zadupiu Wielkim, 20 parę lat temu nie miał szans na rozwój, to teraz wszystko i tak o kant dupy rozbić. Zawsze będą lepsi i gorsi od nas. Zawsze znajdzie się taki, który miał w życiu łatwiejszy start. Szkoda czasu na porównywanie się z innymi. Do niczego sensownego to nie prowadzi.

  • Balsam dla duszy Radomianina. :D hah

  • Nigdy nie jest równy start, ale umówmy się, że szanse każdy ma nie ważne w jakiej urodziłeś się mieścinie, w jakiej rodzinie. To wszystko siedzi w Twojej głowie.

  • zz

    Ojj zgadzam się. Sama nie mam ochoty na ,,podbijanie świata”, ale nie uważam, żeby moje miejsce zamieszkania zamykało przede mną jakiekolwiek drzwi.

    Nie sądzisz, że trochę za dużo wciskasz w tekst linków do poprzednich postów, nawet jak nie mają związku z tematem? Przecież i tak dostęp do nich jest łatwy.

  • karla

    O, i w tym artykule zgadzam się i popieram! :)

  • Kiedyś byłam młoda i wolna i też tak myślałam – że ot, tak, hop, siup, można zmienić miasto. Nawet zdarzyło mi się to 2 razy zrealizować, nieomal z dnia na dzień. Dzisiaj niestety bez rozwodu by się nie obeszło, a to za duża cena za „spełnianie marzeń”.

  • Pingback: "THORN" – i co na to Internet? - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
sunscreen
Rady, których i tak nie posłuchacie

Jesteśmy młodzi. Jesteśmy najmądrzejsi. Wszystko wiemy lepiej. Wszystkie rady można rozbić o kant dupy. Te też, ale warto je przeczytać.

Zamknij