KULTURA I MEDIA

Co oznaczają punkty na Snapchacie?

snapuje


Serwis z duszkiem wspina się na wyżyny popularności, a dla większości wciąż jest zagadką. Dzisiaj trochę o jednej z najbardziej tajemniczych wartości w aplikacji – punktach.

Ach, jeszcze słowo wstępu dla dziwaków – jeśli przez ostatni rok siedzieliście w okopach albo jakimś innym cudem nie wiecie co to jest Snapchat, to weźcie się ogarnijcie. To mało wdzięczna i bardzo głupiutka aplikacja, ale przy tym jest moją ukochaną. Totalnie. Jeśli taki opis Was nie przekonał, rzućcie okiem tutaj: Snapchat – tu trzeba być.

Jak już pójdziecie po rozum do głowy, dodajcie mnie do znajomych, bo to już prawie jak miłość. Mój nick na Snapchacie – @hania.es.

Co do punktów…

Może zauważyliście, że obok nazwy naszego profilu wyświetla się jakaś zupełnie magiczna liczba. 96% użytkowników Snapchata nie ma pojęcia o co w niej chodzi i od czego zależy. Zmyśliłam te statystyki, ale nie sądzę, żebym się jakoś znacząco myliła.

Najpierw powiem Wam jak zdobywać te punkty, a za chwilę dlaczego nie powinniście tego robić.

„Score” jest sumą liczby wysłanych i odebranych Snapów. Niezależnie od tego, czy jest to wideo, ustawiona na sekundę fotka, czy może emotka na czacie, zawsze dostajecie za każdą z tych wiadomości jeden punkt. Nie napisali niestety, czy liczy się do tego My Story i odebrane, acz nieotwarte Snapy, ale patrząc na fakt, że punkty Maffashion (której My Story mają zazwyczaj po 1500 sekund, czyli minimum 150 Snapów) wyglądają tak:

snap maffashion

Jessiki Mercedes (korzysta podobnie) tak:

snap jess

Podczas gdy dla porównania profil hania.es (moje My Story najczęściej mieści się w 150 sekundach, ale otwieram Snapy czytelników) jest taki:

snap hania.es

Wnioskuję więc, że Stories są pomijane w algorytmach liczenia punktów. Dostarczone, ale nieotwarte Snapy zapewne też, bo założę się, że Julia dostaje takich spokojnie kilkanaście tysięcy dziennie.
Okej, chyba już czas powiedzieć Wam, dlaczego powinniście mieć tę liczbę w dupie.

Pieprzyć te punkty!

Najwięcej mają ich gimbusy. Wśród nich poziom pięćdziesięciu tysięcy (podkreślam, że to ponad trzy razy więcej niż najpopularniejsza polska Snapchatterka) jest absolutną podstawą i normą. Bez tego nie ma się w szkole przyjaciół, trzeba siedzieć w pierwszej ławce i codziennie oddawać swoje kanapki.

Tylko że jak rozumiem szpanowanie sławą, tak kompletnie nie czaję chwalenia się głupotą.

Po pierwsze…

Wiecie dlaczego młode szczyle mają tam tak wielkie wartości? Bo popełniają jeden z największych błędów (zobacz: 5 najczęstszych błędów Snapchatterów), za który powinno się ich blokować albo przynajmniej dawać mandaty. Otóż dzieciaki spamują i wysyłają wszystko wszystkim. Robią zdjęcie swojego śniadania, a jako odbiorców zaznaczają każdego z osobna, nabijając sobie po chamsku score. Do tego niemniej podobnych Snapów otwierają od rówieśników i voilà – mamy przepis na to, żeby punkty nam jak kutasy z nieba lecieli.

Po drugie…

Wiecie co dają punkty na Snapchacie? Powiem Wam: absolutnie nic. Profit jest z tego dokładnie żaden. Nie wyrażają poparcia, jak robią to lajki czy followy, nie pokazują zasięgu, a tylko i wyłącznie to, jak dobrzy w otwieraniu spamu lub w spamowaniu jesteście. Zapamiętajcie: w żadnym wypadku liczba ta nie jest wyznacznikiem popularności, fajności albo lansu Snapchattera.

Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że albo niedługo wywalą w ogóle score, albo zmienią algorytmy obliczania (i uzależnią go głównie od liczby wyświetleń), bo teraz jest totalną głupotą.

I przy głupocie zostając, znów apeluję – nie ślijcie nikomu spamu, bo to największa epidemia wśród użytkowników aplikacji Evana Spiegla. Prościej: jeśli chcecie pokazać coś ogółowi, wrzućcie to na My Story. Gdy chcecie trafić do kogoś konkretnego, zróbcie to personalnie.
W dzień, w którym ludzie to pojmą, spadnie na nas deszcz z brokatu, a po ulicach zaczną biegać jednorożce.

***

Snap to doskonała aplikacja do pokazywania swojego życia i śledzenia codzienności innych. Najważniejszą wartością jest tam zasięg – bo pokazuje ilu ludzi jest w stanie w ciemno nam zaufać, dodać do znajomych, a potem oglądać nasze Story – ale punkty są do niczego niepotrzebne i głupie na tyle, że jedyne ich zastosowanie to walka głupków z gimbazy. Może trzy lata temu, gdy to byli jedyni użytkownicy Snapchata, miało to jakiś sens – by serwis ożywić, wypromować, cokolwiek, ale już nie teraz – kiedy używa go co piąty użytkownik social mediów.

Dlatego bądźcie tu, oglądajcie, twórzcie fajny kontent i komunikujcie się (patrz: Poznaliśmy się na Snapchacie), ale wiedząc już jak obecnie oblicza się My Score pamiętajcie, że jest on Wam do życia potrzebny mniej niż Jehowi pod drzwiami.

Więc nie zwracajcie uwagi na punkty i lećcie na Snapa, znajdziecie mnie tam dużo i na bieżąco. Śpieszcie się, bo zaraz zniknie!

  • Nie znam kogokolwiek, kto by się tymi punktami przejmował. Po prostu są i nikogo nie obchodzą :)

    • Ja tylko przypomnę, że Twoi znajomi nie są grupą reprezentatywną.

      • Wiem, wiem, ale nigdy nie spotkałem się z większym lub mniejszym przykładem zainteresowania tymi punktami :)

        • Emm… aha. :) Ja jednak jak widzę jakieś dane, to lubię wiedzieć skąd się biorą i co oznaczają.

          • … zawsze można powiedzieć, że się zmyśliło. :D

  • Maciej Cąderek

    Chyba zainstaluję Snapa, bo jestem ciekawy, co tam fajnego wrzucasz.

    • Nie rozumiem, czemu jeszcze Cię tam nie ma.

      • Maciej Cąderek

        Ok, jest fajnie. Jak jakiś rok temu zainstalowałem to nie było co tam robić (bo ja raczej nie mam potrzeby dzielić się swoim życiem) – jak się pojawiły teraz „osoby publiczne” z My Stories to to jest naprawdę fajne – zupełnie inny rodzaj contentu.

  • Damantris

    Ej, tylko nie deszcz z brokatu! Wyobrażasz sobie zmywać go z włosów? No dobra, Ty może i jesteś w tym wprawiona. Ale taki zwykły, nietańczący zawodowo, szary człowiek?

  • Uwielbiam snapa, jedna z najlepszych apek. Ach, te czasy, kiedy było się kompletnie nieświadomym i nie miało pojęcia, jak to wszystko funkcjonuje…

  • Dzięki za wyjaśnienie, bo zupełnie nie kumałem algorytmu (OK, nie interesowałem się nim). Będę Cię słuchał i będę miał punkty w dupie. Wszystkie 153 :)

  • Paweł Majcher

    Jeden wrzucony snap na Story liczy się jako jeden punkt. Nie jestem pewien czy wiadomości czatu (nie zdjęcia i nie filmy) się liczą. Wydawało mi się, że nie.

    • Niet. Ale punkty dodają się z opóźnieniem, może dlatego tak Ci się wydaje.

  • To wlasnie przewaznie mlodzi sa strasznie nastawieni na jak najwiecej lajkow, punktow, znajomych i wszystkich wartosci wyrazanych w jakis sposob liczba. Moze to przez ten dzisiejszy swiat, w ktorym im wiecej, tym lepiej. Dostosowuja sie po prostu.

    • Ach, te wspaniałe czasy, kiedy „mniej” znaczyło „lepiej”!

      (Czyli kiedy konkretnie? :P)

      • Bardzo dawno temu, nikt już tego nie pamięta.

        • Czy Ty losowo generujesz komentarze? Jakimś algorytmem, czy jak? :D Bardzo je lubię, BTW.

          • Najpierw wymyslam na poczekaniu jakies 20-30 komentow, a pozniej spisuje je na kartkach i wrzucam do sloiczka. Na ktory wypadnie, na tego bec. Ewentualnie wpisuje jakas fraze w google i na podstawie pierwszego wyniku wybieram komentarz na dzis. Sorry za brak polskich znakow, starosc nie radosc.

          • Kocham cię. [wylosowane ze słoiczka]

          • Ale tu miłości!

          • <3

  • kel

    Uprzejmie proszę nie śledzić haseł które wpisuję w Google. :)

    Ale serio, wczoraj szukałem tej informacji. :)

  • Ciągle boję się tego snapa, bo wciąż nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, na czym to polega :D Póki co mój blog nie ma nawet fanpage, więc zdaniem pewnego Blogera w zasadzie nie istnieje, więc chyba nad tym najpierw popracuję…

  • Ja się chyba nigdy do tego cholerstwa nie przekonam. Zainstalowałam to to i za każdym razem jak odpalam apkę to wychodzę z niej po 10 sekundach.

  • Snapa zainstalowałam ponad rok temu, pod wpływam mojej o dziesięć lat młodszej kuzynki, ale jakoś tego kompletnie nie czuję. Nic na siłę! Pozostanę wraz z resztą starców na fejsie ;)

  • Po pierwsze w końcu się dowiedziałem co to za magiczne cyferki pokazują się na snapie, po drugie uratowałeś mnie od depresji i uświadomiłaś mi, że 16 pkt to nic złego i da się z tym żyć. Dzięki :)

  • Pingback: Nie samym blogiem bloger żyje - hania.es()

  • biemsi

    Ojjj, akurat tak się składa, że te punkty jednak coś oznaczają. Odkąd mam snapa, często szukałam informacji na ten temat, co one właściwie dają i żadnej informacji nie znalazłam i z tego co widzę to dalej jej nie ma :) Ale sama zauważyłam, że dwa razy dodały mi się nowe efekty. Przy przekroczeniu 1000 punktów jedynie się upewniłam. Zawsze mnie zastanawiało skąd na przykład moja kuzynka ma tyle efektów, teraz już wiem, ona ma po prostu 12 000 punktów.

    • Nie. Ma inne opcje wybrane w ustawieniach albo mieszka w innym mieście. Gupoty gadasz.

  • Pingback: Co to są trofea na Snapchacie? - hania.es()

  • Ala Kamińska

    Jestem „gimbusem” (3 gimnazjum), a jednak mój score ma Snapie to 1618. Mam Snapa od trochę ponad pół roku. Wysyłam snapy prywatnych rzeczy tylko do czwórki przyjaciół. Snapy ważniejszych wydarzeń, jakiś publicznych efektów daję na My Story. Czy jest coś ze mną nie tak? Czy po prostu stereotypy o „gimbusach” od razu traktują każdego ucznia gimnazjum z góry? A ja w mojej szkole (łączone gimnazjum z liceum – 750 osób, w tym znam tak z 200 ludzi) nie spotkałam nikogo, kto przekraczałby próg przynajmniej 20 000 punktów ;)

    • Nie, nie traktują. To stereotyp i bardzo duże uogólnienie, uproszczenie. Spokojnie, jak Cię to nie dotyczy to po prostu dobrze o Tobie świadczy.

  • iga

    Hej, mam pytanie, wiesz może co oznaczają różne duszki przy nazwach znajomych? Nie mogę nigdzie znaleźć odpowiedzi, a zastanawia mnie fakt czy któryś z nich świadczy o tym, że dany znajomy usunął mnie z grona swoich. Załączam sreen o co mi chodzi :)

  • Mania

    Jest jedna rzecz ktorej nie ma bez tylu punktów …fajne filtry na gębę… Chciałabym miec zamianę twarzy czy inne śmieszne filtry ale nie moge Bp mam 400 punktów bo tak jak mówisz nie wale wszystkiego wszystkim… Ale chyba zacznę bo chce miec tą jeb…zamianę twarzy

  • o_ciri

    Świetnie napisane! Uśmiałam się co nie miara

  • Ola

    Osttanio zauważyłam że jak nie dodaje nic na snapie to i tak przybywa mi snapow. I to wtedy dochodza jak ktoś go odczyta?

  • Filipppppppp

    fifuuu zapraszam to mój snap

    • Ale to nie jest post stworzony po to, by spamować.

Przeczytaj poprzedni wpis:
boczek
Nie możecie jeść mięsa

Nikt nie lubi walczących z całym światem wegan. Ja też nie, ale zastanawialiście się kiedyś, co jeśli oni mają rację?

Zamknij