KULTURA I MEDIA LUDZIE

Poznaliśmy się na Snapchacie

pisze na snapa


To bardzo wyjątkowa aplikacja jeśli chodzi o bezpośrednią komunikację. Dlaczego rozmawiamy na Snapchacie, a nie Facebooku czy Twitterze? Już mówię.

Mam tam konto od dawna. Popełniałam różne błędy – też te, które wymieniłam w tekście 5 najczęstszych błędów Snapchatterów. Podglądałam różne osoby i testowałam różne rozwiązania tak długo, aż pokochałam tę aplikację.

Na Asku pytacie mnie często gdzie poznałam X lub Y i… najczęściej odpowiedź brzmi: na Snapie.

Bo kogo dodajecie do kontaktów? Albo znajomych, albo tych, czyich życie podglądacie w różnych portalach, a to po prostu ma być kolejny. Jak z tymi pierwszymi gadanie na Snapchacie jest niewygodne, tak z drugimi działa doskonale, co jest w zasadzie ciekawym zjawiskiem.

dlaczego tutaj?

No właśnie: co sprawia, że na Snapchacie z nieznajomymi rozmawia się tak naturalnie? Już Wam mówię.

Aplikacja od początku była tą gimbusiarską. Nikt nie wymagał od niej niczego poważnego, superwartościowego kontentu czy megazajebistych treści, bo jak wiadomo: wszystko tu jest ulotne i bardzo ograniczone, na przykład przez słabą jakość aparatu. Założenie jest takie, że wiadomość i tak zaraz zniknie, więc czym się tu w zasadzie przejmować?

przecież jest mail, facebook…

Napisanie maila często kojarzy się z czymś oficjalnym. Wypada się przywitać, dopisać pozdrowienia i w ogóle jest jakoś tak sztywno (uwaga, wciąż kocham maile). Na Facebooku mamy tego mniej, ale wciąż: wiemy, że nasza wiadomość zostanie w archiwum i że wymaga się od nas niezawracania tam dupy. Boimy się przeszkadzać, co jest w zasadzie dobre, ale często krępuje rozmówców.

a twitter?

Twitter, jeśli idzie o rozmowę z nieznajomymi, jest najbliżej Snapchata, z tym że pamiętajmy o kolosalnej różnicy – na ćwierkaczu wszyscy widzą nasze wypowiedzi, bo znane osoby najczęściej wyłączają opcję czatu. Znika intymność, pojawiają się blokady.

Na Snapie jakoś brak ludziom oporów do napisania czegoś na szybko – bez wstępów, pozdrowień i oficjalnych wstawek. Do tego mamy tam człowieka z krwi i kości, bez Photoshopa, dokładnie takiego jaki jest, na żywo. To daje swego rodzaju swobodę, pewność siebie, ustawia nas na równych pozycjach.

znam to z doświadczenia

Ja też nie miałam z tym problemów. To tam pierwszy raz napisałam do ulubionych blogerów czy youtuberów i przeczytałam w odpowiedzi „no, a Ty też coś piszesz?”, które dało mi do myślenia, że – no hej – przecież mogę. I właśnie piszę.

Teraz rozmawiam tam z Wami. Często i dużo. Na Snapchacie piszecie częściej niż w mailach czy na Facebooku. Czasem się dziwicie, że odpowiadam, czasem się cieszycie tak, że wysyłacie swoje uśmiechnięte mordki. Czasem o coś pytacie, a czasem ślecie miłe akcenty nawiązujące do bloga: żaby w przeróżnych postaciach, Was pijących wodę, przygotowywanie deseru z tapioki z mojego przepisu…

Lubię to. To jest fajne. Nie miałabym nic przeciwko, żebyście pisali dokładnie to samo na Facebooku czy gdziekolwiek, ale rozumiem mechanizmy, które działają. Dlatego cieszę się, że możemy tam sobie być.

Bo na Snapchacie rozmawia się prościej.

  • Ula Trepczynska

    Jak miło! Faktycznie na Snapie najłatwiej się gada, szczególnie z Tobą;) Można się czegoś dowiedzieć tak bardziej prywatnie… A Ty zawsze odpowiadasz:-D

    • Ale wiesz, że zawsze odpowiadam też na maile i na Fejsie? No tylko jak opisałam w tekście – totalnie rozumiem jak działa psychika i dlatego Snap jest całkiem spoko. A poza tym widzę Wasze buźki i jesteście bardziej osobowi (spoko słowo) tam.

      • Ula Trepczynska

        Jasne, że odpowiadasz! Ale faktycznie rozmowy na Snapie są dużo mniej krępujące! Już pare mejli zaczynałam i jakoś tak zbyt albo za mało oficjalnie

  • Sara

    Snapchat jest fajny, ale drażnią mnie jego ciągłe usterki…

  • brudnakasia

    snap działa, bo spontaniczność.

  • Chyba zrobię do niego drugie podejście. :) Napiszę wtedy jak go ogarnę, że do Ciebie, że to dzięki Tobie tam jestem.

    • Próbuj, może podpasuje jednak! Wyślę Ci wtedy selfiaka z napisem, że super. Jak to nie jest dobry powód, to ja nie wiem, co jest.

  • Brzeska

    Snap mnie nie kupił. Nie widzę siebie robiącą ulotne photo dla kogos z jakąś mniej lub bardziej ambitną treścią

    • brudnakasia

      O, nareszcie ktoś oceniający snapa negatywnie, kto go przetestował. To rzadkość. Większość krytykując snapa nigdy go nie miało. Gicior.

  • AJD

    Snapchat jest fajny i na Snapchacie można podglądać Hanie (y) Więc jest spoko ;)
    Jeśli chodzi o mnie to lubię rozmawiać przez Snapa z moimi znajomymi, bo nagram filmik, oni też i to prawie rozmowa twarzą w twarz. Jasne, że to nie to samo, ale zawsze bliższe niż smsy czy wiadomość na facebooku.

    • Ja mam problem jak Wy macie wszędzie inne nicki, bo wtedy się totalnie gubię kto jest kim. Tym bardziej, że na Disqusie bez fotki, tam z jakimś szalonym nickiem i weź tu się połap. Kojarzę ludzi ze Snapa, kojarzę z komentarzy, ale dopasować ich? Pff, za ciężko. Szkoda! Powinniście się przedstawiać na początku. :D
      O, ja ze znajomymi na Snapchacie praktycznie nie rozmawiam, wolę zadzwonić albo napisać na Fejsie. Teraz Snap służy mi głównie do Was, wcześniej do ludzi z internetu, których nie znałam osobiście.

      • AJD

        Ja akurat mam tylko jedną przyjaciółkę gdzie spamujemy sobie snapy, sądzę, że to zależy do rodzaju znajomości i podejścia :D
        No tak, wybacz Haniu, zaraz przedstawie się w Snapie. Bo to jest tak, że często nazwa użytkownika jest zajęta :(

  • Ja pierwsze słyszę! :D a niby mój mąż mówi, że tylko w necie siedzę :D

  • Mam tam konto, ale jakoś jeszcze nic tam nie opublikowałam, jakoś jest to dla mnie abstrakcyjna aplikacja. Poza tym mam ją na tablecie i to też trochę utrudnia sprawę. Chyba muszę mu się bliżej przyjżeć :)

  • Pewnie prościej, ale czy na pewno lepiej? Mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie i tak wszystko znika za szybko, wszystkie komunikaty są nietrwałe, ulotne. Może dlatego bardziej wolę te oficjalne sztywne maile i zawracanie dupy na facebooku. :) Jako nastolatka bardzo lubiłam pisać listy i zapewne coś mi jeszcze z tego zostało.

    • Ja dalej piszę listy! :)
      A na Snapchacie wystarczy tapnąć wiadomość tekstową i ona zapisuje się w historii konwersacji.

  • Ale sama pokazuję swoje życie i wybieram to, co widzicie i to, czego nie chcę upubliczniać.

  • Ze mnie to już stara baba po trzydziestce. Zanim przekonam się do snapa, będzie już niemodny.

  • Kaju

    a ja, cholera, wciaz do konca nie czaje tego snapa. czemu jak przewine w prawo to mam snapy od kolezanek a jak w lewo to jakies mtv i hanie tez? serio, nie rozumiem czym sie rozni snap od snapa. i jak chce cos komu wyslac to w lewo czy w prawo? no i jak do kogos napisac? ja pierdziu, kiedys smialam sie ze starszych ze nie ogarniaja fejsa, albo mowia „zadzwonie na SKEJPIE”.. a teraz sama nie potrafie ogarnac najprostszej, gimnazjalnej aplikacji! :[ wstyd mi. jeszcze troche i zaczne czytac instrukcje obslugi urzadzen elektronicznych.

  • Przekonałaś mnie by się tego dorobić, a jak już się dorobię, to będziesz pierwzą osobą, do której napiszę :)

  • SYongNeul

    Żeby mieć Snapchata, musiałabym mieć nowy telefon, bo mój to totalny złom :/ Chociaż myślałam o tej aplikacji i na pewno kiedyś w końcu ją ściągnę :)

  • Jako Człowiek-Bez-Smartfona omija mnie tyle rzeczy, że aż tego nie ogarniam. Co prawda nie grozi mi zombie-choroba, nie snuję się tempem ślimaczym po chodniku wpatrzona w ekran, ale, kurczę, choćby ze względu na bloga chyba dobrze by było się ogarnąć w aplikacjach.
    Zaczynając od Instagrama, na Snapie kończąc.
    Także… jak tylko kupię coś smartfonowatego, klikam w tekst o błędach snapchaterów. Przygotuję się rzetelnie. :D

  • Zawsze śmiałam się z ludzi korzystających z tej aplikacji :D a sama ściągnęłam ją 3 dni temu i zastanawiam się jak żyłam bez niej całe życie :D

  • Pingback: Nie ominął Cię maj? - hania.es()

  • Pingback: Co oznaczają punkty na Snapchacie? - hania.es()

  • Pingback: Nie samym blogiem bloger żyje - hania.es()

  • Pingback: Co jest złego w internetowym ekshibicjonizmie? - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
spontan
O spontaniczności

Wiecie, to jest tak, że spontaniczność czasem da nam buzi, a czasem w łeb. Ale przynajmniej będzie fajnie.

Zamknij