NA SZYBKO

Single na stos czyli mondrości z RP

kobieta mysli


Rzeczpospolita – nie brzmi jak nazwa strony, na której można znaleźć artykuły będące pokazami totalnej głupoty i braku mózgu, co? A jednak!

Gdzieś przeglądając Internet przewinął mi się tytuł „Single kontra rodziny”. Otworzyłam artykuł i się załamałam, bo dawno nie czytałam takiego manifestu zerowego używania mózgu. Ja nie wiem, czy oni w tych dużych portalach organizują jakiś konkurs na najbardziej debilny tekst? Jeśli tak – to mocny kandydat.

Wygooglowałam autora, Konrada Kołodziejskiego, żeby sprawdzić czy to przypadkiem nie jest jakiś trzynastolatek, który wysyła do RP głupoty spisane na haju, a tam po prostu mają słabe filtry. Niestety nie. Wikipedia mówi, że oprócz tego, że od dawna jest pełnoletni, to też dziennikarz, który pisuje (albo, jeśli przetrzepali już jego mieszkanie – pisał?) nawet do cudownego polskiego szmatławca, Wprost. Wybornie. No to zobaczmy co on tam nawypisywał.

Z singlami jest trochę tak jak – nie przymierzając – z gejami. Pożytku dla państwa z nich raczej nie ma, ale domagają się wszelkimi sposobami, aby uznać ich za szczególnie cenne dobro społeczne.

Zaczyna się świetnie. Może jeszcze raz i po kolei.

Z singlami jest trochę tak jak – nie przymierzając – z gejami.

Nie przemierzając, no zupełnie jak z gejami. A życie jest jak czerwona cegła, tylko jeszcze nie wiem dlaczego.

Pożytku dla państwa z nich raczej nie ma

A to dlaczego? Oni nie zarabiają na emerytury innych, nie płacą podatków i w ogóle to ich wiedza nie jest pożyteczna, dlatego że, eee, nie mają obrączek?
Ach, no chyba że chodzi o dzieci? Bo jak rozumiem, mówimy tu o tym, że pożytek dla państwa przynoszą tylko i wyłącznie ludzie, którzy mają potomstwo?
Już abstrahując od tej debilnej nielogiki – nie wiem czy autor wie, ale single… mogą mieć dzieci. Bo halo, samotne matki to też singielki, tak jak wdowy i rozwodnicy.

I druga część zdania:

domagają się wszelkimi sposobami, aby uznać ich za szczególnie cenne dobro społeczne.

Kto się domaga? Te kilka milionów singli? Jakimi sposobami? Widzieliście kiedyś singla domagającego się od państwa jakiegoś szczególnego uznania? Na przykład jako szczególnie cenne dobro społeczne?
Stop stop, czekajcie, bo serio zaczynam się niepokoić, czy ja przeoczyłam jakieś apele i strajki singli? Czy ja przespałam jakieś ważne wydarzenia, marsze albo inne WSZELKIE SPOSOBY? Nie wydaje mi się, ale jeśli tak, czy dziennikarz mógłby nam chociaż powiedzieć o co tu kurwa chodzi?
Ach nie, rzucamy sobie zdaniami kompletnie pozbawionymi sensu i nie tłumacząc swojego pokręconego myślenia brniemy dalej w kolejne debilizmy. Rozumiem.

Stara panna i stary kawaler to życiowe ofermy szukające pocieszenia w rodzinie.

Proste jak słońce. Nie masz życiowego partnera – jesteś ofermą, wiadomo. Tak, tak, dalej uczmy społeczeństwo, że sami nic nie znaczymy i bez związku jesteśmy nikim, to takie rozsądne i przyszłościowe!

Bo dziś samotność to nie piętno, lecz przywilej.

Ej, może mi ktoś wytłumaczyć jakie płyną przywileje z tego, że jest się samotnym? I dlaczego miałoby to być piętno? Szkurwa, pogubiłam się.

Dalej czytam w RP, że wolność jest zła. Bo z nadmiarem wolności trzeba coś zrobić. I tak, japierdolę, to się dzieje naprawdę:

Bolszewicy wolność od rodziny i tradycji zamieniali na służbę partii i państwu. A na co zamieniają swoją „odzyskaną” wolność współczesne single? Na zaspokojenie materialnych pragnień? Na spełnienie seksualnych fantazji?

Kajdanki, prochy i dmuchane lale! Mówiłam już o Wproście?

Dlatego też wolność singli zamieniana jest na służbę karierze, pieniądzom i korporacji

Najgorzej, jak tak w ogóle można, że ktoś jest sam i jeszcze robi karierę, pracuje, zarabia pieniądze i siedzi w korpo. Oeeesu, takich ludzi to faktycznie trzeba skazywać i spalać na stosie, największe zagrożenie dla społeczeństwa!

Zadziwiające jest przy tym, jak zmienia się definicja wolności. Kilkadziesiąt lat temu wolność (…) ujmowano jako formę zobowiązania. Ja pozwalam ci korzystać z części mojej wolności, a ty w zamian pozwalasz mi korzystać z części swojej.

Jak widzicie po powyższym cytacie, autor chyba się pomylił, bo napisał artykuł o wolności w ogóle nie wiedząc co to znaczy. To nie tak, panie Konradzie, nie tak.

Ja jestem wolna – Ty nie wpierdalasz się do mojego życia.

  • Agnieszka

    Ja to w ogóle zastanawiam się kto tworzy te artykuły…Czy ci ludzie są w ogóle normalni? Bo według mnie – nie!
    Tak samo na Onecie. Tylko,że tam sami niedouczeni i nierzetelni.

    • Ja wciąż wierzę, że to jakiś mocny i bardzo suchy żart, wyścig w „kto zrobi głupszy materiał i zbierze za niego więcej lajków/oszołomskich komentarzy”. Wciąż szukam sensu.
      A na Onecie – nie wiem, czytam tam tylko czasem znajomych blogerów. Oni trzymają poziom.

  • Zdaniem autora: „Jesteś singlem, więc jesteś niepotrzebnym pasożytem, nieprzynoszących korzyści społeczeństwu. Pracujesz w korpo ponad normę, bo i tak nie masz, co robić ze swoim życiem. Dostajesz w tej korpo awanse, zarabiasz ponad przeciętnie, przekraczasz próg, płacisz większe podatki na utrzymanie biednych rodzin, zasiłki na dzieci z tych biednych rodzin i emerytury tych biednych rodzin. Ale nadal jesteś pasożytem”.
    Fuck logic, fuck U.

    • Konrad Norowski

      Serio, w jaki sposób bogaty singiel jest pasożytem? Nie potrafię znaleźć jakiegokolwiek nawet pseudologicznego argumentu na to.

      • Ja też nie. Mnie nie pytaj. Ja nie znaju.

        • Konrad Norowski

          Hmph. Może chodzi o to że społeczeństwo daje mu zarabiać a on nie chce w zamian mieć dzieci? Wystarczająco głupie?

          • Nie. Musiałoby to brzmieć raczej tak: Społeczeństwo daje mu zarabiać, a on nie chce w zamian wziąć ślubu. Bo w sumie tu chodzi o bycie singlem. A co z rodzinami, które nie mogą mieć dzieci z powodu bezpłodności? :D

          • Konrad Norowski

            W takim razie to jest jeszcze głupsze niż myślałem.Wow o.O

          • No jak to co, na stos.

          • I płoną lasy, płoną.

    • Generalnie umrzyj, bo po co światu single, geje i lesbijki. (Właśnie, czemu w takich tekstach zawsze mówi się o gejach, a nie lesbijkach? Meh, pornhub robi swoje.)

  • Konrad Norowski

    Polityka prorodzinna państwa?
    *spiseg!*
    *nie chce dzielić imienia z tym panem *

  • To jest wychowanek Krystyny Pawłowicz – nie masz dzieci, jesteś odrzutem i obywatelem drugiej kategorii.

    • Jesteś singlem =/= nie masz dzieci, tak po pierwsze.
      Nie masz dzieci =/= jesteś gorszy, damn.

  • Do fobii red. Zdorta na temat biegania temu artykułowi jeszcze daleko, ale dwa pierwsze zdania w sumie ustawiają dyskusję. Lub raczej jej brak.

    • Mnie to bardzo zastanawia, może oni mają serio zawody w „kto napisze większą głupotę i zgarnie za nią więcej lajków”, to mogłoby mieć jakiś sens.

  • Ty jesteś tak kreatywna, że gdy rzuciłam okiem na pierwszy blok cytatu, pomyślałam, że niezłą prowokację szykujesz. A tu niespodzianka. Wszystko na serio. I to w gazecie.

    *nie wie co dopisać, więc wstawia zdanie w gwiazdkach*

    • Dziewczyno, za kogo Ty mnie masz!
      *gwiazdki-król-mistrz-i-te-wszystkie-inne-wygrywy*

  • Zaczęłam czytać artykuł z RP. Myślałam, że pisząc o RP, chodzi Ci o ojcowiznę, ziemię karmicielkę itd., a tu taka poważna gazeta.
    A jeśli oni po prostu przyjęli technikę klików i szerów z Mamadu i z naTemat?

    • No właśnie te techniki mnie mocno niepokoją.

      • Eee tam, będzie o czym pisać jak wena wyschnie :)

        • Jak wena wyschnie to się nie pisze, bo i tak wychodzą rzeczy, z których się jest niezadowolonym (ale i tak nie aż takie). :)

          • eeetam, #bekaznatemat nigdy nie może wyjść źle :)

  • No ale to przecież jest Rzepa, dziennik który w ciągu kilku ostatnich z pozycji szacownej konserwatywnej gazety zaczął odlatywać w rejony kompletnego prawicowego popier#$@enia.
    Ostatnio inny ich dziennikarz na serio rozważał sobie czystki etniczne na polskich Tatarach.

  • Autor opisuje jedynie bogatych singli z wyboru z wielkich miast, całej reszty zdaje się nie dostrzegać. Ogólnie nawet tytuł jest bardzo tendencyjny – single kontra rodziny, sugeruje iż single mają na celu walczyć z tymi rodzinami, odbierać im coś, czego od nich chcą, denerwuje mnie takie szufladkowanie ludzi. Też nie zauważyłam jak do tej pory żadnych protestów i marszów singli na ulicach. Poza tym cóż takiego to państwo nam daje, że aż musimy być dla niego pożyteczni?

  • Ej, co to za bełkot te cytaty?
    Rozumiem, że np. ludzie pozostający w związkach małżeńskich i jednocześnie bezrobotni. alkoholicy, na zasiłkach to jest dobro narodowe, z którego państwo ma taaaaki pożytek?

  • Wanda Pawłowska

    od dzisiaj domagam się uznania, jako szczególne dobro społeczne (y)

Przeczytaj poprzedni wpis:
kosmetyczka
Co zrobić, żeby tusz nie wysychał?

Faktem jest, że tusz zawsze zasycha w najbardziej nieodpowiednim momencie. To się nie zmieni, ale wiem co zrobić, żeby odłożyć...

Zamknij