ZDROWIE

Odłóż połowę jedzenia, czyli o rozepchanych żołądkach

restaurant_food


Jemy za dużo. Bo babcia tyle nałożyła. Bo taka porcja w knajpie. Bo tyle się sypnęło przy gotowaniu. Bo się zepsuje. Bo takie smaczne. A co na to nasz żołądek?

Pyszne potrawy, ciekawe smaki, różne kuchnie… miłość do jedzenia jest jak najbardziej naturalna, bo to jedna z największych przyziemnych przyjemności, jakie sobie ludzkość wymyśliła. Tylko że – jak to mówią – jakość, a nie ilość, powinna być dla nas ważniejsza. I o to prosi też nasz organizm.

Jak duży jest Twój żołądek?

Żołądek to worek mięśniowy, który w zależności od naszych nawyków żywieniowych się rozciąga i kurczy. Wiecie, że może zwiększyć swoją objętość nawet 5-krotnie? To wszystko dlatego, że jako mięsień nie sygnalizuje, że jest pełen i często zdarza się, że kiedy my jemy w najlepsze, on już ma zupełnie dość.

jedzenie

U dorosłego człowieka żołądek ma wielkość zbliżoną do zaciśniętej pięści. Dietetycy mówią, że odpowiednia porcja powinna mieć objętość nie większą niż objętość obu złączonych dłoni. Spójrzcie na tę garstkę, a potem na swój obiad. Albo na danie z Waszej ulubionej restauracji. Jest różnica?

U mnie jest. Zauważyłam niedawno, że mój żołądek jest rozepchany i domaga się więcej jedzenia niż powinien. Nie jestem żadnym wyjątkiem, ogromna większość społeczeństwa je stanowczo za dużo.

Czym to skutkuje?

To, że jemy stosunkowo rzadko, ale większe porcje sprawia, że czujemy się ociężali, ospali, mamy mniej energii – co wynika z gospodarki cukrami. Do tego dochodzi wolniejszy metabolizm i odkładania kalorii w postaci tłuszczu, jednym słowem: tyjemy!

Pojawia się więc pytanie:

Jak zmniejszyć objętość żołądka?

A raczej: jak przywrócić mu naturalny rozmiar? Przede wszystkim należy zmienić nawyki żywieniowe i zacząć jeść częściej, ale mniej. Wcale nie mówię, że musicie odstawić pizze i ciasto, no nie przesadzajmy. Ale może wystarczy zamówić tyle, ile potrzebujemy, by napełnić żołądek? Spoiler: tak, pół blachy sernika to za dużo.

jedzenie2

Od jakiegoś czasu przy posiłku zawsze wizualizuję sobie te dwie złączone dłonie. Na początku wydawało się, że jakoś tak mało leży na tym talerzu, ale po jakimś czasie zaczyna się doceniać to, że po obiedzie nadal człowiek czuje się lekko i nie ma dzikiej ochoty na drzemkę. Albo dziesięć drzemek.

Poczekaj na impulsy

Przypominam sobie też fakt, że przesłanie z żołądka do mózgu informacji o tym, że brzuszek jest już pełny i zadowolony trwa aż 15 minut! Dlatego jeśli zaraz po szamie myślicie „Ej, w sumie się nie najadłem/am”, poczekajcie kwadrans i zdecydujcie, czy naprawdę jesteście jeszcze głodni. Najprawdopodobniej nie.

Żeby nie mylić głodu z pragnieniem piję też dużo wody, ale o tym już wiecie. Woda jest potrzebna do prawidłowego funkcjonowania organizmu, byle nie podczas i zaraz po jedzeniu, bo nasączony obiad też skutecznie rozpycha żołądek.

***

Może czas zrobić coś dla swojego organizmu i przestać hodować w brzuchu nadmuchanego balona? Ja już zaczęłam, a Wy?

  • Ciekawy tekst, ale szczerze, to kompletnie sobie tego nie wyobrażam – tych porcji wielkości dwóch złączonych dłoni. Może jakoś źle je łączę, ale na oko to jest jakieś 200 ml. Strasznie mało. Na porcję ciastka oczywiście sporo, ale surówki z cukinii – tyle co nic. Musiałabym jeść chyba co godzinę, żeby tym sposobem zapewnić sobie te 1800 kcal.

    • Też sobie nie wyobrażałam, ale od jakiegoś miesiąca jem tylko takie porcje. Łącznie 5 posiłków dziennie, jakieś 1500 kcal. Muszę przyznać, że czasami to jest tego aż za dużo.

      • O, a jak początki? I jak się czujesz po takim czasie?

        • To moje drugie podejście, za pierwszym było trudniej (i zaczynałam od 2 dni półgłodówki). Teraz jak dostanę dobre śniadanko (owsianka) i piję dużo wody (2l) to jest super, w życiu nie miałam tyle energii. I przez pierwszy tydzień musiałam trochę odpuścić treningi, ograniczyłam się tylko do jogi.

          • Tzn. wiesz, to wydaje mi się trochę mało kcal i może warto byłoby dorzucić jakieś daktyle czy inne energetyczne bomby. Ale lekarzem nie jestem, więc tak tylko gdybam. :)

          • Pewnie masz rację i za jakiś czas będę musiała dorzucić trochę kalorii (wystarczy powrót do pieczywa :) ), ale póki co podoba mi się, że chudnę. I nie mam żadnych objawów niedożywienia. :)

          • No, właśnie – traktujesz to jako dietę odchudzającą. Czyli potwierdzasz, że to jednak troszkę za mało na „normalne” odżywianie.

          • Nie, nie, nie. 1500 kcal to trochę mało, jak się nie chce zrzucać wagi. 1800 – 2000 kcal to dla przeciętnej dwudziestolatki dobra ilość. Żeby to osiągnąć, wcale nie trzeba jeść o wiele więcej – wystarczy nie rezygnować ze smażenia, słodyczy i mąki. Tak naprawdę te brakujące 300 kcal to jakieś 4 łyżki oliwy.

          • Chyba jednak wolę postawić na ciut większą objętość niż włączać do menu smażeninę i słodycze (które jadam tylko u kogoś lub na mieście). Ale oczywiście – co komu służy najbardziej.

  • dobrymjud

    Lubię, jak piszesz i opowiadasz w kategorii odżywiania, zdrowego trybu życiu czy wegetarianizmu. Fajnie Ci wychodzi :)

  • Sepijka

    W jakiej pozycji mają być te dwie złączone dłonie? Nie mogę sobie tego wyobrazić. Tekst bardzo fajny, fakty jak dla mnie oczywiste ale dobrze sobie o tym przypomnieć raz na jakiś czas :)

    • Dłonie zawsze przed jedzeniem winny być złożone w pozycji do modlitwy ;-)

  • ala

    Ja też jestem przykładem na to, że można się przyzwyczaić do takiego stylu odżywiania, ale powiem szczerze, że po pewnym czasie zaczęło mnie to męczyć. Przerzuciłam się na 3, ale większe posiłki dziennie, nadal dużo piję i czuję się organizacyjnie lepiej, a nadal chudnę. Oczywiście, jak mam ochotę na podwieczorek to wtedy kombinuję z wielkością kolacji, ale są to pojedyncze dni.

  • Jak najbardziej popieram takie podejście do jedzenia. Ale przesłodkie są komentarze ludzi, mamusiów, teściowych itp. w stylu:
    – ale czemu tak mało zjadłeś? nie smakuje ci?
    – prawdziwy chłop musi porządnie zjeść!
    – no co ty odpierdalasz, takiego golona nie zjesz?
    – trzeba zjeść, jedzenie nie może się marnować, na świecie tyle ludzi głoduje…
    To ostatnie najbardziej mnie rozjebuje – jakby od tego miało zależeć to, że głodującym w Afryce schabowe zaczną z palm spadać!

  • Hania Lewandowska

    Niby wiedziałam, że powinno się jeść niewielkie porcje 5 razy dziennie co 3 godziny, ale to wydawało się taak dużo jak na jeden dzień. W końcu postanowiłam to sprawdzić i od tygodnia nie wyobrażam sobie innego życia :D no i nie rozstaje się ze szklanką wody, szczególnie w upały ;)

  • Ja praktykuję to od około trzech tygodni i muszę powiedzieć, że po zjedzeniu małej porcji (tylko, że mniej niż złożone dłonie) mam dość i już mi się nie chce nic dodawać. Tylko trzeba się przełamać i przez jakiś czas zmniejszyć racje żywieniowe. Zdarzają się trudne momenty, jak podał ktoś niżej w komentarzach (np. „dzieci w Afryce głodują a ty…”), ale z czasem trzeba powiedzieć stanowcze wypier… i zrozumieją, że się chce schudnąć.

  • tak szczerze to gdybym miała jeść posiłki wielkości swojej pięści to non stop chodziłabym głodna. ale może to kwestia tego, że mam malutką piąstkę ;) obie złączone dłonie brzmią już nieco lepiej.
    ja nie jestem zwolenniczką objadania się i traktowania żołądka jak śmietnika. z drugiej strony nie widzę też powodu, żeby człowiek ograniczał sobie jedzenie o ile nie ma ku temu jakichś medycznych wskazań typu otyłość czy cukrzyca. co do bardzo częstych posiłków też mam mieszane uczucia. 3-4 ok, ale 6 czy więcej to dla mnie za dużo. zębów człowiek nie nadąży myć ;)

  • Linka

    Jakbym czytała moją dietetyczkę, dzięki której zgubiłam 15 kg. Przez pierwszy miesiąc, owszem, chodziłam głodna, ale jak po jakimś czasie poszłam ze znajomymi na pizzę, nie dałam rady zjeść więcej niż jeden kawałek, a dawniej zjadłabym trzy i jeszcze nie miałabym dość :P

  • Od teraz zawsze przed jedzeniem będę wizualizowała sobie te dwie złączone pięści. Jedzenie jest takie wspaniale, takie przyjemne, oczy chcą a żołądek już nie może. Warto podejść do tego z większym rozsądkiem. Także tego.. dwie złączone pięści. Od teraz, już. :)

  • Staram się jeść mniej, bo kiedyś na spotkaniach w większym gronie biłam rekordy w ilości pożarcia… żaden facet nie był w stanie mi dorównać. Tylko te piękne czasy, kiedy każde ciastko nie szło w biodra już minęły…. teraz sałatki i jogurty:(

  • Pingback: Kiedy rodzisz co innego niż chciałaś - hania.es()

  • Dawno temu już zaczęłam bawić się w takie „zmniejszanie żołądka” i stanowczo jest sukces. I masa kłopotów :P
    W restauracjach – znajomi muszą po mnie dojadać, albo wszyscy robią dziwne miny. „No co ty, jedzenie wyrzucasz, jak tak można!!”. A co ja mam zrobić, wziąć na wynos do serwetki? Nie zawsze jest opcja „na wynos”.
    Jem mało, za to dość często. Ludzie są przekonani, że jem non stop „No co ty robisz, gruba będziesz”.
    Rzadko jadam mięso, wolę warzywa i owoce, więc ciągle słyszę też „Jesteś wegetarianką? Na mózg upadłaś? Może jeszcze lesbijką?”
    Podejrzenia o anemię, anoreksję, bulimię „Bo całego obiadku nie zjadłaś”.
    Ogólnie przerażenie na twarzach rodziców „Jak to trzech schabowych nie zjesz?!”
    Przychodzę do kogoś w gości – połowę czasu próbuję uciec przed kolejnym jedzeniem, z którym mnie gonią. „Bo nie szanujesz naszej gościny”.
    Gdy wpadam do przyjaciela zawsze goni mnie z kanapkami, czego efekt jest taki, że połowę spotkania przesypiam, bo jak się przejem zasypiam prawie natychmiast :P
    A co gorsza jestem studentem na wiecznym oszczędzaniu hajsu (książki ważniejsze od jedzenia!), więc jak wracam do domu mam absolutny szok spożywczy, już się boję Bożego Narodzenia D:
    Także tego… Sobie zrobiłam zmniejszanie żołądka dla zdrowia… No kurde polecam :P

Przeczytaj poprzedni wpis:
IMG_3472
7 etapów sprzątania

Kocham porządek, nienawidzę sprzątać.

Zamknij