LIFESTYLE LUDZIE PSYCHOLOGIA

Umów się ze sobą na randkę

dziewczyna ładna


Tym razem nie z chłopakiem, nie z dziewczyną. Nawet nie z przyjaciółkami na kawę czy z kumplami na piwo. Zaplanuj spotkanie z samym/samą sobą i zadbaj, by było idealne!

Kiedy życie zmusiło mnie, by zatrzymać się i przyjrzeć bliżej swojej codzienności, nierealnym oczekiwaniom i braku współczucia czy wyrozumiałości wobec siebie – zaczęłam zastanawiać się nad tym, że może faktycznie powinnam skupić się na odbudowaniu relacji z samą sobą.

To wszystko jest dość skomplikowaną sprawą, bo bycie dla siebie dobrym jest zadaniem naprawdę niełatwym – ale efekty są warte tego wysiłku.

Jeśli umówimy się z kimś, na kim nam zależy, pilnujemy, by spotkanie się odbyło i było miłe, prawda? Chcemy zrobić tej osobie jakieś przyjemności, angażujemy się w rozmowy, nie wyjmujemy co chwilę telefonu i nie olewamy się nawzajem. Gdy ktoś nas zapyta, czy możemy się wyrwać i wpaść, mówimy otwarcie, że jesteśmy już umówieni i niestety nie ma takiej możliwości, prawda?

Zastanawiam się, dlaczego nie szanujemy tak czasu, który zaplanowaliśmy sobie… w samotności! Kiedy ustalimy, że obejrzymy wieczorem film albo odprężymy się podczas długiej kąpieli czy przejdziemy się na dłuższy niż zwykle spacer z psem, słuchając francuskiej muzyki.
Zawsze, gdy wymyślałam sobie jakieś przyjemne zajęcie na popołudnie, bardzo łatwo szło mi z niego zrezygnować. Bo przyjaciółka zadzwoniła, bo coś w pracy wyskoczyło, bo kuzynka potrzebuje pomocy z matmą. Zero asertywności, od razu przyjmowałam, że to są moje obowiązki, a oglądanie komedii romantycznej może przecież poczekać do jutra. Czy pojutrza. Czy kiedyś tam.

no właśnie nie!

Nie może. Bo gdybym była akurat na randce ze swoją dziewczyną, to przecież nie odbierałabym tych telefonów, nie kończyła służbowych projektów, nie tłumaczyła nikomu ułamków, tylko – uwaga – byłabym na randce. I tyle.

A jakoś te, powiedzmy, spotkania ze sobą były dla mnie na tyle mało ważne, że wcale nie uznawałam tego czasu jako równie zajęty co ten, który spędzam z kimś innym.

bardzo duży błąd

Tak być nie powinno. To olewanie siebie i bycie dla siebie niedobrą doprowadziło mnie na kozetkę; to właśnie brak wyrozumiałości dla osoby z lustra był dla mnie tak zabójczy.

Odbudowywanie relacji z samą sobą to nie jest wykupienie weekendu w spa i wyłączenie powiadomień w telefonie, kiedy czytam książkę. To jest długa, codzienna praca i traktowanie się dobrze. Nie przepracowywanie się, nie pójście na imprezę ze znajomymi, jeśli nie mam takiej ochoty, nie branie odpowiedzialności za uczucia innych. To życie zgodnie ze sobą i opiekowanie się sobą tak, jak opiekowałabym się swoim dzieckiem.

Wciąż czasem się zapominam i robię rzeczy wbrew sobie albo biorę sobie za dużo na głowę, przez co czuję się przygnieciona – ale staram się wkładać dużo energii w to, by o siebie dbać. I to się opłaca, bo moje samopoczucie już nie płata (aż) takich figli.

Pamiętajcie, że jedyną osobą, z którą spędzicie całe życie, jesteście Wy sami. A lepiej żyć z kimś, kto jest dla nas dobry i się o nas troszczy!

  • Hania, widzę ogromny progres jeśli chodzi o Twoją dojrzałość życiową. To jest naprawdę fantastyczne :)

    • Justyna, super, cieszę się bardzo. Mi z nią też o wiele lepiej, chociaż trochę po drodze się namęczyłam. ;)

  • Aga21

    Idę dziś na randkę ze sobą !

  • Ola

    Piszac o studiowaniu psychologii, masz na mysli Uniwersytet Domowy czy jaki? :)

  • Soulson

    Randka samym z sobą… dobrze ujęte. Poza tym zgadzam się w stu procentach. Wyjście ze znajomymi, impreza, nauka, praca to wszystko są ważne rzeczy, które mamy w „nawyku”, ale nie można zapominać, żeby poświęcić też trochę czasu sobie i pomyśleć, odpocząć czy po prostu pozwiedzać nie zwracając uwagi na opinie innych i na to, dlaczego to wszystko robimy, chociaż na chwilę bo cholera po śmierci już nie będziemy mieli czasu, nawet na bycie samym z sobą, smutne ale kurwa prawdziwe.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Death_to_stock_photography_farm_4
Kiedy czerń znika

Ten zaskakujący czas, kiedy życie zaczyna mieć inne barwy i więcej kolorów niż filmy z lat pięćdziesiątych.

Zamknij