LUDZIE MOTYWACJA WYOBRAŹNIA

Przeszło Ci już?

kobieta oczy


Możecie być pewni, że jeśli tylko zechcecie się w coś zaangażować, to zawsze znajdzie się jakiś debil, który tego nie zrozumie.

Jeżeli macie wystarczająco dużo szczęścia w życiu, udało Wam się znaleźć w codzienności coś, co Was jara. Coś, co kopie Was w tyłek każdego ranka i sprawia, że uśmiechacie się do swoich myśli. Coś, bez czego nie jesteście sobą, czego za nic nie chcecie utracić.

co robicie?

Może tańczycie, może blogujecie, może śpiewacie. A może jeździcie na desce, rowerze, biegacie, gracie na gitarze, fotografujecie albo składacie modele? Opcji jest mnóstwo, ale fakt jest jeden – na pytanie „a co robisz w życiu?” odpowiadacie dumnie w ciągu sekundy.

Ludzie mają przeróżne zajawki, a jedna nie jest lepsza od drugiej. W tym kontekście rysowanie komiksów i wymyślanie nowych pierwiastków są na równym poziomie. Nie mamy żadnego prawa do wartościowania pasji, można je jedynie układać w zależności od czyjegoś zaangażowania.

My

Spędzamy nad tym czas, chcemy być najlepsi, staramy się, cali jesteśmy definicją słowa pasja, zmaterializowanym jaraniem się. Umiemy wydłużyć sobie dobę, odmówić piątkowej imprezy i kilkugodzinnego przeglądania Facebooka, czyli – powiedzmy sobie szczerze – bardzo ważnych spraw, na rzecz rozwijania się w kierunku tego, co w nas gra. Często jest tak, że całe nasze życie podporządkowujemy pod pasję.

Z każdego małego sukcesu w tej dziedzinie cieszymy się bardziej niż pies na widok kawałka szynki. Wszystkie miłe słowa napędzają nas bardziej niż najnowsze silniki z samochodów sportowych, a rzucone „jestem z Ciebie dumna” sprawia, że uśmiechamy się tak szeroko, jakby miała nam się zaraz porozrywać twarz.

żyjemy tym

Możemy opowiadać o naszej pasji godzinami przesadnie gestykulując rękoma. Doskonalimy się w niej nie czując wcale upływającego czasu, to ona pcha nas do przodu, każe zrywać się z łóżka i motywuje bardziej niż niejeden coach. Żyjemy tym.

Na samą myśl o przyszłości pocą nam się ręce, a praca i wysiłek włożony w rozwój wcale nas nie męczy. Czujemy się, jakbyśmy dostali do poskładania najlepszy model na świecie, lepimy go uważnie, jara nas każdy kolejny ruch. Coś nam się świeci w oczach, coś bije szybciej w klatce piersiowej. Jest dobrze. Jest najlepiej.

Stwierdzamy, że mamy coś, czemu chcemy poświęcić całe życie, co będzie naszym numerem jeden i nie spoczniemy, dopóki nie będziemy w tym mistrzami.

wtem…

A wtedy przychodzi jakiś debil, którego największym osiągnięciem był sześćdziesiąty level w Flappy Bird, i z miną pełną politowania rzuca zniesmaczony zupełnie od niechcenia:

Przeszło Ci już?

Ja pierdolę.

  • Hania Lewandowska

    Nie słyszałam jeszcze tych słów, ale często wydziałam je w oczach ludzi, z którymi rozmawiałam o mojej pasji. Strasznie to wkurzające, ale po takich sytuacjach robiłam dalej to, co lubię.

  • Hania i ja usłyszalam kiedys: nie znudzilo Ci się jeszcze „te pieczenie i blogowanie”, a ja mówię „nie, bo nie ma kiedy się znudzić skoro ciągle robię coś nowego” :)

  • Niewazne jaki masz cel, wazne ze go masz. Bo cel, czy pasja dodaje skrzydeł i pomaga olac debila. Tak trzymać. Pozdrawiam serdecznie beata

    • W 100% zgadzam się z Tobą Beato! Na moje blogowanie patrzy krzywo mój narzeczony – razem prowadzimy firmę i gdy sporo czasu spędzam nad blogiem mówi, że powinnam wziąć się za pracę a nie zajmować się „pierdołami” (tak nazywa moje blogowanie…). Nie demotywuje mnie to, bo kocham zajmować się moim blogiem – dzięki temu ani te słowa ani inna krytyka mnie nie ruszają.

      • Weź powiedz narzeczonemu, żeby się ogarnął.

        • On jest teraz na fazie na zarabianie kasy i widzi tylko to – ja to rozumiem, bo kiedy jak nie teraz. Ma szczęście, że nie przesadza z krytyką ani z tymi gadkami – jeszcze go toleruję :P I zachęcam go do prowadzenia własnego bloga :P Dopóki ktoś nie spróbował to nie wie, jak blogowanie potrafi wciągnąć.

  • Grrr… Takie słowa potrafią skutecznie popsuć człowiekowi humor. A wszystko jak zwykle bierze się z tego, że ludzie nie potrafią zrozumieć, że ktoś może być inny od nich i lubić coś innego. No, ale takie sytuacje mogą bywać też zabawne: na przykład gdy ktoś hejtuje w taki sposób zdrowe odżywianie się, jedząc jakieś fast foody przy mnie, to akurat ja się wtedy z tej osoby śmieję. Pozdrawiam!

  • Kuba Wilk

    Jeszcze dobre jest jak się rozgadasz o czymś co Cie jara, nawijasz nawijasz i nagle przychodzi ktoś z tekstem „czegoś Ty się naćpał, że tak gadasz?”.

    • Odpowiadasz nazwą randomowego ciężkiego narkotyku i gadasz dalej. Jak zrobisz to szybko, nawet nie zdążą się zdziwić.

  • Ewelina

    Idealne podsumowanie. Wkurwiajacy są ludzie, którzy sami niewiele zrobili. Ale oczywiście są pierwsi żeby dowalić tym, którzy coś robią, coś osiągają. I mimo iż robiący może nie podda się, ale jednak sie poirytuje…

    • „Człowiek, który nie ma pasji, w moim prywatnym rankingu, jest trochę jak inwalida drugiej grupy.” Wojewódzki :)

  • Najlepiej w ogóle się nie przejmować i z uśmiechem na ustach mówić: „Jeszcze nie!”. I potem zacząć z tą zajebistą energią opowiadać o swojej pasji, czyli zagadać delikwenta na śmierć. W 99% przypadków taki gość nie ma ochoty słuchać o tym, co nas nakręca. Rezultat: istnieje duże prawdopodobieństwo, że już nigdy nas nie zapyta czy już nam przeszło.

  • Człowiek który ma cel i pasję już wygrał…:)

  • Ela

    Najgorzej jeśli taką osobą jest ktoś z twojej rodziny. Nie polecam nikomu, bo ja za każdym razem jak przyjeżdżam do do domu na święta, weekend czy coś, to słyszę czy mi się już nie znudziło, albo ironiczne pytanie „jak mi idzie?”. Jednak cały czas wierzę, że w końcu zrozumieją! :D

    • No tak, takich najtrudniej olać.

      • Girlwithbook

        Jestem wolontariuszką w fundacji i nie raz słyszałam od cioci i wujka, że po co ja to robię, co z tego mam, przecież nawet mi nie płacą… to rzeczywiście jest najgorsze, bo mówi to własna rodzina. Kocham ich, oczywiście, więc ciężko słuchać czegoś takiego. Ale nie przejmuję się tym, z uśmiechem na ustach i w serduszku robię to, co kocham. A najlepszą nagrodą za to, co robię, jest uśmiech dzieci :) Dlatego nie warto się przejmować słowami innych i działać dalej ;)

        • To ja Ci powiem, co uważam: robisz super rzecz! Mało kto ma serce do takich spraw, dlatego ma to tym większą wartość. Super, że to lubisz i się temu poświęcasz, keep up the good work! :*

  • Najlepsza metoda na takich idiotow, jest przytakiwac i dalej robic swoje. Juz sie tego nauczylam ;))

  • A ja zawsze w takich sytuacjach odpowiadam „jeszcze nie, ale jak przejdzie to pewnie na ciebie”. I jakoś nigdy więcej nikt się nie bawi w podśmiechujki :)

  • Dominika Skorupa

    Ja tam na okrągło słyszę, że w końcu znudzą mi się treningi z psem. A już na pewno jak się Dziedzic na świecie pokaże. Albo pytania – odpuściłyście już? Tylko jakoś zawsze od obcych, swoi już wiedzą, że jestem typem nieuleczalnym:P

    • O czad, pies lubi trenować?

      • Dominika Skorupa

        Karmel to border collie, urodzona pracoholiczka;) z resztą, chyba nie znam żadnego psa który nie lubiłby treningów. Oczywiście w różnej formie i natężeniu, ale pies z założenia miał pracować i to mu zostało do dziś. Czasem trzeba nauczyć psa jaki fun wiąże się z tymi mniej lubianymi formami aktywności, ale wszystkie nowoczesne metody treningowe opierają się na nagradzaniu i zabawie. Jak można by tego nie lubić?:)

  • A ja stwierdzam: nope, deal with it and enjoy your life :)
    I dalej robię swoje, bo w sumie co sobie wrzody hodować?

  • A ja zaczynam współczuć gościowi, że ma tak smutne życie. ;)

    • Do współczucia się nie posuwam, ale fakt – zawsze dziwią mnie ci, którzy nie umieją zrozumieć tego, że ktoś może mieć coś więcej, chcieć więcej.

  • Albo lepiej: „JESZCZE Ci nie przeszło?” -.-

  • AJD

    Nie od dziś wiadomo, że ludziom trudno zrozumieć innych ludzi. Szkoda.

  • blowzy

    trafiłam tu przypadkiem; przeczytałam jeden post, potem kolejny… ups, przeczytałam całego bloga.

  • judithrichards

    absolutnie niefajne jest jak ktoś zaprasza mnie na obiad/kolację i pyta „a jesz już mięso?”, „nadal nie jesz mięsa?”, „a wołowinę jesz?” w momencie, kiedy DOKŁADNIE wiedzą, że jestem wege. jakby to była jakaś choroba, która mam i przejść. najgorzej

  • Akurat mi nikt nic takiego nigdy nie powiedział. Chyba podświadomie wiedzą, że na mnie to nie zadziała i będę dalej robić swoje:)

  • No to masz kolejny filtr na wypieprzanie ludzi z własnego otoczenia.

    Nikt tak do mnie nie powiedział. Nigdy. Czyli moje filtry swego czasu zadziałały idealnie.

  • Tacy ludzie mają smutne życie strasznie :P Nie, jeszcze mi nie przeszło ;)

  • Ohohoho, jak ja to dobrze znam. I jeszcze „że Ci się chce” i „Tobie to się musi nudzić”.
    Spierdalaj i idź być nudną bułą bez pasji gdzieś indziej.

    • Ototo, zazwyczaj mówią to ludzie którzy są tacy zaharowani iż starcza im czasu zaledwie na obejrzenie 6 seriali w tygodniu, napisaniu tysiącpięćsetstodziewięćset esów do znajomych lub przegadaniu kilku godzin z sąsiadką. Ci biedacy nie mają już czasu na takie bzdury jak hobby czy inne tam pasje.

  • Ja wiem, że trochę spóźniony komentarz, ale aż się prosi o skomentowanie – w sam punkt! Każdy powinien wsadzić w ramkę i powiesić! :)

  • Ania Mańkowa

    albo jak prowadzisz blog, w którym gadają koty – no taka konwencja – i tak pokazując znajomemu swoje blogowe dziecko z dumą i radością, że w końcu się za to zabrałaś, on powie: „to one prowadzą blog? głupota”. tak mam głupią pasję. ciekawe, czy głupota też przechodzi :D

  • Puenta idealnie podsumowuje wszystko. :)

  • Kolejny cudowny tekst, z którym zgadzam się w więcej niż stu procentach. Piszę bloga od dwóch lat i może nie mam tysiąca wyświetleń dziennie ani tony komentarzy pod każdym wpisem. Ba, czasem nie ma komentarzy, co jest smutne, ale trudno – tak, czy tak, pisanie sprawia mi przyjemność. Uwielbiam czytać książki, pisywać swoje przeżycia i oceniać je. A gdy opublikuję recenzję, nad którą długo pracowałam, to czuję się jakbym zdobyła własny medal. I trudno, walić to, że odzew niski, ja i tak jestem zadowolona z siebie.

    Ale nie jestem zadowolona z siebie, nie, nie jestem, gdy słyszę „przeszło ci już”. Gdy moja rodzina traktuje moją pasję z góry, jakby była gorsza od innych jak na przykład sport. Jakbym na złość im wybrała sobie zabawę dla gówniary z gimbazy, której wszystko szybko przechodzi i zniechęca się po dwóch tygodniach. Smutne, ale staram się przerobić na swoje. Znaleźć w tym krótkim pytaniu motywację (jeszcze większą niż wcześniej) do tego, żeby robić co chcę. Żeby pokazać im, że wcale się nie przejmuje, ale wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej się staram robić to, co kocham.

    I DZIĘKI za ten post, przypominasz mi o tym, że WARTO.Dla siebie, nie innych.

Przeczytaj poprzedni wpis:
lajk2
Jak możesz lajkować czyjąś śmierć!?

Znowu umarł ktoś znany, więc nasze Facebookowe ściany zalały się artykułami z czarno-białymi zdjęciami. No a razem z lajkami pojawiły...

Zamknij