MOTYWACJA

Czemu godzisz się na przeciętność?

czlowiek laka


Jedną z największych porażek naszego społeczeństwa jest to, że jesteśmy uczeni przeciętności. Dlaczego się na to godzisz?

No jasne – przeciętny inżynier zarabia dobre pieniądze, przeciętny bloger żadne. Przeciętny student śmieje się z głupich rzeczy, a przeciętny szef to kutas. Tylko zastanów się, czy Ty naprawdę chcesz być przeciętniakiem?

Jesteśmy tego uczeni – ucz się całek, bo ten, kto umie całki układa sobie życie. Nie marnuj czasu na kręcenie na YouTube, bo może jeden procent vlogerów odnosi jakikolwiek sukces.

Na każdym kroku trafiamy na te ostrzeżenia. Słyszymy, że nam się nie uda, bo dlaczego niby miałoby. Że powinniśmy iść schematami, bo po co podejmować ryzyko. Że każde wychylenie się to proszenie się o nieszczęście. Bo z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że się nie uda.

Słuchamy tego z każdej strony, bo nauczyliśmy się czytać statystyki, liczyć i szacować.

A oszacować tak naprawdę można jedno:

wszyscy jesteśmy w dupie.

dmuchawce

Nasze szanse na to, że spotkamy się na kolację z Johnym Deppem albo pójdziemy na zakupy z Emmą Stone są w tym momencie bardzo, bardzo bliskie zeru. Ale co z tego? Naprawdę myślisz, że to niemożliwe? Dlaczego kto inny, a nie Ty?

Przecież Twoja doba trwa dokładnie tyle samo godzin co Rihanny czy Ryana Goslinga. Przecież tak jak oni masz jedno zdrowie i jedno życie. To samo bagno. Dlaczego masz mieć mniejsze szanse na zawładnięcie światem?

Oni wcale nie są osobami z innej planety, to po prostu ludzie, którzy zdecydowali się coś osiągnąć. J.K. Rowling rozpadło się małżeństwo i postanowiła coś zmienić – więc napisała Harrego Pottera, który przyniósł jej zarobek w miliardach dolarów. Może Ty też chcesz coś zmienić?

Kiedy jest się dzieckiem, można marzyć o zostaniu piłkarzem, znanym aktorem, łowcą dinozaurów czy słynną piosenkarką. Stajesz się dorosły, kiedy widzisz takie osoby w telewizji i myślisz sobie – ja już tego nie osiągnę.

Tomek Tomczyk

taniec

Wiesz co mi powiedziano jak ogłosiłam w podstawówce, że znajdę sobie partnera do tańca, będę wygrywać turnieje, jeździć na zawody i ruszać się jak te panie z filmików?

Odpuść sobie, nie uda Ci się sparować. Dzieci w Twoim wieku są już na wyższym poziomie. Poza tym tylko niewielu udaje się przejść do wyższej klasy i raczej nie da rady, bo dlaczego miałoby się udać. Małe szanse.

No a widzisz, ja – z dziecięcą naiwnością i postawą nierozumiejącą sprzeciwu – uwierzyłam w to, że jestem w tym niewielu, którym się uda. Byłam pewna i przekonana, że mogę dokonać tego, co mi się żywnie podoba. Miałam rację. Dlatego wiesz jak teraz reaguję na tego typu demotywatory w stylu „odpuść sobie, nie uda się, bo mało komu się udaje”?

Zawsze jak ktoś mówi mi, „niby dlaczego miałoby Ci się udać”, zawsze odpowiadam – a dlaczego nie?!

miasto auta

blog

Dalej – wiesz co mi powiedziano jak ogłosiłam, że założę bloga, zgromadzę na nim czytelników, którzy będą mnie czytać, dyskutować ze mną, pisać do mnie, a potem przekształcę go w swoją pracę i styl życia? Po raz kolejny zmotywowano mnie w ten dziwny sposób:

Daj sobie spokój. Nikt nie będzie tego czytał. Zobacz, ilu jest blogerów i jak niewielu osiąga sukces. Ogarnij się, zapomnij. Masz marne szanse. Ewentualnie po roku ktoś Cię zauważy, wcześniej no way.

No a widzisz, hania.es ma pięć miesięcy. Mam tutaj Ciebie i tysiące innych Żabek, gdzieś tam mnie ktoś zauważa, mam opcje zarabiania na blogu, piszecie do mnie setki maili, pytacie o zdanie, dziękujecie za teksty. A przecież to nie miało prawa się udać, bo przeciętnej dziewczynie się nie udaje.

Mam świadomość, że jeszcze niczego nie osiągnęłam, ale wiem też, że jestem już gigantyczny krok dalej niż miliony ludzi.

Dlaczego?

Bo ja wiem, że mogę osiągnąć wszystko, jeśli tylko zechcę, a przeciętny człowiek sam stawia sobie ograniczenia.

Ja tego nie robię, bo nie mam na nie czasu. Jestem zajęta dążeniem do celu, w stronę którego przeciętni ludzie nawet nie patrzą.

drzewa las

Mój plan zawsze jest prosty – celuję, określam, co chcę osiągnąć i robię wszystko, żeby to mieć, aż do momentu, w którym mogę usiąść spokojnie i powiedzieć sobie „dobra robota, mam co chciałam”. Nie ma tu nic skomplikowanego. Nie pomaga mi żadna wróżka, nie dostaję dodatkowych punktów od Księżniczki Mocy, nie kupuję sobie niczego. Zwyczajnie stwierdzam, że czas sięgnąć po marzenia i nie marnuję czasu. Branie z życia tego, co nam się podoba to najlepsze uczucie na świecie.

przeciętni ludzie

Bo widzisz, oni są głupi, nieciekawi i szarzy. O przeciętnym człowieku nikt nie napisze nigdy książki, nie nakręci jego biografii, nie będzie o nim myślał wieczorem i mówił „ach, chciałbym kiedyś taki być”. O przeciętnym człowieku nikt nie będzie pamiętał sto lat po jego śmierci.

No a takich ludzi są miliardy. Wyrwać się z tego, wyjść poza schemat i osiągnąć coś więcej, zostać zapamiętanym, nazwanym wielkim, stać się inspiracją – tego dokonać może garstka. Niewielu. Mniej niż jedna setna procenta.

kobieta miasto

potrzebuję ich

Dlatego owszem, przeciętni ludzie są potrzebni. Wiecie po co? Żeby robić tło. Żeby zachwycać się tymi, którzy zechcieli stać się kimś przez duże K. Żeby ludzie sukcesu mieli widownię. Żeby zapełnić miejsce. Żeby przetrwać swój czas, umrzeć i zostać zapomnianym. Świat potrzebuje takich ludzi. Tylko czy Ci to pasuje i odpowiada? Czujesz, że to jest Twoja rola?

I wiesz, najważniejsze w życiu jest zdanie sobie sprawy z tego, że to Ty decydujesz, do której grupy będziesz przynależeć. Twój wybór.

A jeśli nie umiesz uwierzyć w to, że możesz osiągnąć coś ponad przeciętną, to w moim prywatnym rankingu jesteś inwalidą.

Jesteś stracony, przepadłeś, bo dałeś się przekonać systemowi, który uczy nas nijakości, przeciętności. Zepsuto Cię i już z tego nie wyjdziesz. Będziesz tłem. Zawsze będziesz pieprzonym tłem dla tych, którzy nie zgodzili się na takie życie. Dla tych, którzy postawili się systemowi i zdecydowali się coś osiągnąć, czegoś dokonać.

to jak?

I teraz możesz albo zgodzić się ze mną, stwierdzić, że będziesz w przeciętniakiem, który nie wniesie niczego nowego, albo wkurwić się na to, że Cię obraziłam i pokazać mi, że się mylę. Że nie chcesz robić za tło, że zdziałasz coś więcej.

Bo możesz zmienić świat, możesz być na okładkach gazet, możesz być kimś, o kim powstanie dwadzieścia książek, możesz zarabiać miliony i chodzić po czerwonym dywanie. Możesz osiągnąć sukces, w jakiejkolwiek postaci tylko Ci się podoba. Trzeba tylko chcieć.

Chcesz?

Bo ja chcę.

  • Gdyby było to takie łatwe, to każdy byłby milionerem…

    • A ktoś mówi, że to jest łatwe?

      • Nikt, ale piszesz tak, jakby to było tak łatwe, jak pójście do sklepu po zakupy…

        • Nie, to nie jest łatwe. Wręcz jest chujowo trudne, zabiera pełno energii, ma się często dosyć, chce się to wszystko rzucić w cholerę, trzeba się napracować, obmyślić plan sto razy i uważać, żeby się nie popsuło przez przypadek, 24/7 pilnować, żeby szło po Twojej myśli i nieustannie pchać to wszystko do przodu. Ale jeśli się chce coś osiągnąć to chyba warto, nie? Poza tym – jeśli robisz coś, co jest Twoją pasją to wszystko jest całkiem przyjemne, nawet jeśli zapracowujesz się jak głupi. :)

          • I jeszcze trzeba mieć trochę szczęścia. Serio, ja realizuję moją pasję dzięki korzystnemu układowi geopolitycznemu i kilku wydarzeniom, których ni cholery nie dało się zaplanować ani wykreować.

  • Brzeska

    dywanów nie lubię, ale sukces jest mój!

  • MADO

    Znowu się nie zgodzę. Jedną z największych porażek społeczeństwa jest to, że nie jest nauczone odpowiedzialności, szacunku do historii, kultu dla nauki i wiedzy. Ambicją młodych ludzi jest teraz najczęściej to o czym tu czytam – chcę robić co mi się podoba, postawić się systemowi, być szczęśliwym za wszelką cenę, zwładnąć światem, spełniać marzenia. Nie rozumiem tylko co ponadprzeciętnego jest w pisaniu bloga bez specjalnie odkrywczych teorii ? Co ponadprzeciętnego jest w kręceniu filmików na youtuba. To w obecnych czasach jest wręcz pospolite. Chcesz walczyć z systemem? – idz do polityki, chcesz być kimś wyjątkowym – zostań naukowcem pracującym nad lekiem na raka.
    Ta cała popkultura, moda, fb,twittery, blogi ludzi którzy myślą że wiedzą coś o życiu i próbują nauczać innych – to jest właśnie szare tło, na którym wyróżniają się ludzie którzy naprawdę mają coś wyjątkowego do powiedzenia, wynajdują coś co pchnie świat do przodu, myślą niestandardowo, błyszczą wiedzą, kulturą , inteligencją.

    • Ponadprzeciętne jest robienie tego tak, by osiągać w tym sukces. :) To udaje się niewielu, nie jest czymś osiągalnym dla przeciętnego blogera/youtubera.
      Tak „ta cała popkultura to jest do dupy, te fejsbuki i twittery, które są aktualnie stałymi i nieodłącznymi elementami naszego życia to w ogóle do śmieci, bo ważne tylko są muzea i historia!”, mhm. :)

      • MADO

        Nie odpowiadaj jeśli uznasz to pytanie za nietakt. Jednak jeśli mam uznać to co piszesz za filozofię prawdziwą, możliwą, szczerą, to je zadam – z czego się utrzymujesz, podróżujesz, inwestujesz w pasje ? Czy jesteś absolutnie całkowicie niezależna ?

        • Zaglądanie komuś do portfela jest prawie tak chujowe jak spacje przed przecinkiem.

          +serio, takie pytanie, serio? Naprawdę myślisz, że nie da się zarabiać na pasji? Jeśli tak to naprawdę dla mnie jesteś skrzywdzony.

          • MADO

            Tworzenie idealistycznych wizji życia i próba życia z pasji, dofinansowując się w międzyczasie z portfela rodziców, jest tylko nic nie wartą teorią, dlatego pytam.

          • O sobie nie będę mówić, bo nie lubię wtrącania mi się do talerza, portfela i łóżka i tego się trzymam, ale przykład z brzegu – Tomek Tomczyk w książce pisał, że na początku finansowo pomagali mu rodzice. Stracony, co? I to nic, że teraz siedzi na Zanzibarze, pracuje tak jak chce i zarabia ile chce, nie?

          • Tak się składa, że tym którzy są np. świetnymi chirurgami też przez sporą część edukacji pomagali rodzice. Inaczej to wychodzi na to, że ideałem człowieka jest sierota, która w dniu osiemnastych urodzin wychodzi z domu dziecka i podbija świat. Bo inaczej to tylko idealistyczne teorie i żaden sukces.

          • MAD

            Nie mówię, że stracony. Gratulacje. Ale dzięki pomocy rodzicom stać go było na podjęcie ryzyka. Zadam Ci pytanie. Nie masz dachu nad głową, nie masz co do gara włożyć, liczysz tylko na siebie – piszesz bloga czy idziesz do jakiejkolwiek pracy żeby brzuszek napełnić?

          • Bosz, Ty tu się gdzieś gubisz. Można pracować i pisać bloga/realizować jakąkolwiek swoją pasję. Można zarabiać na pasji, można zarabiać na rzeczach związanych z tą pasją (!), co też jest często super wyjściem. Sama wiem i polecam. :)
            Wiesz, jak na przykład lubisz tańczyć – to za to, że ktoś tańczy zarabia w Polsce może z 10 osób. Zanim do nich dołączysz możesz dawać lekcje/pokazy i tak dalej. To są te rzeczy związane z pasją, które są same w sobie super. ;)

          • MAD

            Chwila chwila, jestem z branży i wiem jak można zarobić na tańcu. Ale nie o tym mowa. Ludzie najczęściej maja jedna pasję jeśli już. Zakładając ze nie ma tańca, a chcesz żyć z bloga, wracam do pytania – idziesz do pracy czy piszesz bloga ?

          • Czyli z tańca można zarobić na 100 sposobów, a z rzeczy okołoblogowych tylko przez pisanie bloga?

          • MAD

            Lekcje, pokazy, zarobki okołoblogowe – oczywiście że to jest super, tylko że są to zlecenia, które raz wpadna raz nie. Nie wiesz co będzie jutro. Żeby mieć spokojne jutro musisz miec bazę, pewność że jutro też będzie pełny brzuszek i na nos nie będzie kapać. Wiec jak jest potrzeba to nadal nie idziesz do pracy ?

          • Kamil Durczok jeszcze dwa miesiące temu też miał pewność, że zawsze będzie miał pełen brzuszek ;) Z każdej pracy mogą Cię wyrzucić, może upaść firma, mogą zlikwidować Twoje stanowisko. Poza tym, co to znaczy „iść do pracy”? Jak ktoś wykonuje różne zlecenia to nie jest praca? Liczą się tylko ciepłe posadki?

          • mad

            Jest inteligentnym i rozpoznawalnym dziennikarzem. Nie ta TV to inna, nie TV to gazeta lub radio. Dobry chirurg tak samo – cały świat będzie sie bił o to żeby dla nich pracował.
            Gdyby moje dziecko powiedziało – bedę najlepszym chirurgiem – chcę poświęcić kilka lat na nukę i zdobywanie doświadczenia – miałoby moją pomoc bez pytania. Gdyby powiedziało – będę blogerką , – to pierwsza myśl jak mi wpada – ok, ale jeśli potrzebujesz mojej pomocy, to najpierw udowodnij mi, że z tego da się żyć przez cale życie. Bo o dziecko będące świetnym chirurgiem się nie martwię, zawsze będzie miało pełne ręce roboty, o dziecko będące świętną blogerką – noooo, dość niepewna przyszłość.

          • W mediach upadki bywają bolesne, bo liczy się kasa z reklam i wizerunek. Jak wizerunek pada to pozamiatane. Można się pozbierać, ale lekko nie będzie. Z chirurgiem sprawa jest niby łatwiejsza, ale – nie ma żadnej gwarancji, że będzie naprawdę dobry, że wybije się, że będzie kimś więcej niż lekarzem walczącym o staż i specjalizację. Nie mówiąc już o tym, ze jeden wypadek, uszkodzona ręka i po pracy w zawodzie.
            A dlaczego się martwić o dziecko, które chce być blogerem? Równie dobrze można się martwić o dziecko, które chce być dziennikarzem, bo to bardzo podobne profesje.

          • Rozumiem, że Ty bez żadnego wsparcia rodziców jesteś w tym miejscu, w jakim jesteś? Absolutnie nie ma żadnego znaczenia, czy miałeś biurko do odrabiania lekcji, czy rodzice czytali Ci przed snem, czy uczyli jedzenia nożem i widelcem?
            Wiele razy w życiu byłam naprawdę biedna. Jadłam naleśniki zrobione z pożyczonego jajka, bo miałam tylko mleko i mąkę, a do tego był mus z jabłek zebranych na osiedlu, bo były za darmo. Brałam każdą robotę, żeby coś zarobić, a potem siadałam do pisania. A mogłam walnąć się z piwkiem przed TV.

        • A Ty jesteś całkowicie niezależny? Masz własną elektrownię, jedzenie własnoręcznie hodowane i podlewane wodą wydobytą z samodzielnie wykopanej studni?

          • MADO

            Za te rzeczy zwyczajnie płacę tym co zarobię, a nie tym co mi ktoś da

    • Adam Niedbała

      A co złego jest w robieniu tego co nam się podoba, byciu szczęśliwym i spełnianiu marzeń? Oczywiście tak długo, jak długo nikogo tym nie krzywdzimy. Co jest złego w popkulturze, blogach i własnych poglądach na temat życia? Świat w ciągu ostatnich 10 lat zmniejszył się do rozmiarów ekranu komputera, taką powierzchnię wystarczy ogarnąć wzrokiem, żeby dotrzeć do niemal dowolnego człowieka w dowolnym miejscu na świecie. Jesteśmy świadkami największego przełomu w historii mediów, wracamy do tworzenia kultury opartej na słowie, które każdy może wyrazić po swojemu. Polityką i lekiem na raka zajmą się inni ludzie, ale czy coś sprawia, że będą lepsi niż blogerzy? Liczy się fakt spełniania własnych marzeń, a nie to o czym się marzy.

      • MADO

        Popkultura jest przeciętna i jest dla ludzi przeciętnych. Teksty tutaj nie są niczym odkrywczym, a autorka uważa się za lepszą niż inni których nazywa szarą masą.

        • Oho, mamy tu hipstera! „Facebook jest dla wszystkich, więc to gówno, bo każdy przeciętniak go ma!”. Śmieszne. :D

        • Adam Niedbała

          Demmyt, powietrze i woda też są przeciętne i są dla przeciętnych ludzi. No trudno.

    • Nie jestem już młody, stary też jeszcze nie. Trochę o życiu wiem, jeszcze więcej się dowiem, a jeszcze raczej niczego nie zapominam, i dlatego zastanawiam się, dlaczego wg Ciebie nie da się jednego połączyć z drugim? Niewiele osób rodzi się gwiazdą (jak pewien mały brytyjski księciunio), większość z tzw. gwiazd musiała sobie ten status wypracować (nie wnikam, czy mądrością, talentem, urodą czy gołymi cyckami). Ale kiedyś byłą tą szarą masą, tym tłem – dopiero uporem, pracą i często sporym kawałkiem szczęścia doszła do tego, co ma. Ty próbujesz w życiu być nie-szarym?

  • Ej no, ja tu szykuję na bloga wpis o przeciętności a Ty mi coś takiego robisz :) Nie zamierzam być na żadnej okładce, jak Emma Stone chce iść ze mną na zakupy to sorry, ale ja już mam z kim kupować.Towarzystwo do wspólnych kolacji też mam, więc Johny musi poszukać kogoś innego. Na żaden czerwony dywan się nie wybieram, bo to mi wygląda na śmiertelną nudę. Jestem przeciętna i uwielbiam to.

    • Tak tak, w żadnym wypadku nie twierdzę, że każdego marzeniem jest czerwony dywan, kolację z ludźmi uważanymi za „gwiazdy”, okładki i tak dalej. Na pewno nie! Ale wierzę, że ludzie chcą zostawić coś po sobie, zostać zapamiętanymi i sprawić, że świat będzie o nich mówił jeszcze długo po śmierci.

      • Postaci, o których świat mówi przez lata po ich śmierci jest garstka. Nie przypuszczam, że Rihanna będzie do nich należeć. Raczej Władimir Putin ;) Zresztą o wielu gwiazdach sprzed 150 lat dziś nikt nie pamięta, a wtedy wydawało się, że to wybitni ludzie. O mnie też pewnie „świat” nie będzie pamiętał. Ale wcale nie uważam, że przez to przegram życie. Mam swoje cele i ambicje i one nie zakładają miliardów na koncie i bycia na okładkach. Wolałabym napisać jeden dobry reportaż, który przeczyta garstka ludzi, niż być autorką 50 twarzy Greya.

        • O Rihannie będziemy pamiętać, nie martw się. ;)

          Ale wciąż – każdy chce coś po sobie zostawić. Jedni są łasi na wielkie boom, jakieś Pięćdziesiąt twarzy Greya, bo chcą zostać zauważeni i zapamiętani przez szeroką widownię, inni chcą zostawić dobry reportaż. Ale każdy coś. To fakt.

          • Jeżeli każdy chce coś po sobie zostawić to ta potrzeba świadczy o przeciętności a nie o wyjątkowości. Taki paradoks :)

          • Tak, ta potrzeba jest totalnie mainstreamowa, bo mają ją wszyscy; ale udaje się niewielu, o to chodzi.

  • Czemu tylko dwadzieścia książek… ?:)

  • bardzo dobry temat tylko wiesz co mnie wnerwia? ze media czytaj np. tvn przedstawia ta droge jako uslana rozami i przedstawiaja tylko koniec, a sama droga czasami mozesz trwac kilka dobrych lat. Niech ktoś w koncu zacznie mowic, ze to czasami droga przez meke, ale pozniej wszystko jest nie do przecenienia :)

    • Jak ktoś nie ma własnego rozumu tylko jest zapatrzony w TVN to już mu nic nie pomoże.

  • Konrad Norowski

    Od kilku dni natrafiam ciągle na super materiały o pracy nad sobą. Świat chyba chce mi coś powiedzieć ;)

  • Martyna

    A ja bez bicia przyznaję się że jestem przeciętniakiem. A dlaczego ? Bo jak na razie mi to pasuje, bo tak mi jest wygodnie, ale gdy tylko zapragnę osiągnąć coś wielkiego to zrobię to i będę miała gdzieś zdanie innych i opinie że ‚na pewno mi się nie uda’ ;)

  • Chcieć jest prosto. Schody zaczynają się przy pytaniu „jak?” – ale jak to mówili starożytni Grecy: don’t come with problems, come with solutions. Więc zamiast rezygnować, trzeba zakasać rękawy i kombinować :)

    Ja na przykład kombinuję na którym krańcu krzywej Gaussa się znajduję. Bo że nie ma mnie w okolicach środka to jestem pewien :)

    • Fanta Fusion

      Jak to mówią: chcieć to móc! a móc to znaczy można zrobić, żeby zrobić to trzeba pracować i to ciężko… problemem nie jest przeciętnośc tylko lenistwo i wygodnictwo.
      „Bezkompromisowo” jest odpowiedzią na pytanie „jak?”

  • Bazia Marszałek

    No to mnie wkurwiłaś.

    • Że Cię obraziłam i nazwałam przeciętną? Prove me I’m wrong!

      • Bazia Marszałek

        Najbardziej tym, że napisałaś, że już z tego nie wyjdę. Wkurwiłam się i udowodnię, że jest inaczej!

  • Piąteczka!
    Ja też celuję wysoko!

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: watch movies online()

  • Falconek

    W sumie masz racje, ale nie należy zapominać, ani lekceważyć rzetelnej analizy ryzyka. Założenie bloga, czy zapisanie się na kurs tańca to przedsięwzięcia o zerowym poziomie ryzyka. Porzucenie dobrze płatnej i stabilnej pracy, aby założyć startup, który (jak wynika z rzetelnej i obiektywnej analizy) ma 0,01% szans na sukces, to trochę co innego i choćby i najwyższy poziom pasji i zaangażowania nic tu nie pomoże.

  • Pingback: "To nie spam to ja" - hania.es()

  • Pingback: My, balkonowi znajomi - hania.es()

  • Pingback: Empatia mnie kiedyś wykończy - hania.es()

  • Pingback: Dlaczego się tak źle traktujesz? – hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
grey2
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – film o pieniądzach

Film jest melodramatem, chociaż wszyscy spodziewali się ostrego porno albo komedii romantycznej bez komedii. A wiecie, że to jest film...

Zamknij