LIFESTYLE PSYCHOLOGIA

Produktywność: zero

11


Tak samo jak z prokrastynacją, codziennie walczę z perfekcjonizmem – i ten rozkrok boli mnie niesamowicie.

Ostatnio ciężej mi zabrać się za cokolwiek. Wciąż mi się to nie mieści w głowie, że ta sama ja, która kiedyś nie pozwalała sobie na żaden moment słabości i chwilę przerwy, tylko była ucieleśnieniem pracowitości i produktywności, teraz potrafi odkładać pracę na później i później. Ale przecież wszyscy tak czasem mają. Przecież tak można. Przecież nie musi być idealnie.

Ciągle się tego uczę, choć w mojej własnej skali już dawno jestem daleko, daleko od perfekcyjności. I najlepsze, najzdrowsze, co mogę teraz powiedzieć to – no trudno.

  • Perfekcjonizm sabotuje dużą część działań. Ile ja rzeczy kiedyś mogłam wypuścić na światło dziennie, ale nie. Nie były IDEALNE. Tak więc poświęcę rok aby były… albo zniechęcę się w trakcie. Teraz działam najlepiej jak się da, ale nie w strone perfekcyjności, o nie :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
4
Co mi dała wyprowadzka?

Mama Es wpadła do Warszawy, więc poniedziałek spędzamy przy owocowym drinku.

Zamknij