LUDZIE MOTYWACJA

Prawo nieuchronności zdarzeń

dziewczyna kapelusz


To nie brzmi jak cudowna prognoza na przyszłość, ale bardziej niż w cuda wierzę w matematykę.

Nie jest chyba dziwnym fakt, że nie wszystko się każdemu udaje. Niektórzy nie siedzą w szpagacie, inni nie umieją pięknie rysować, a jeszcze kolejni ciągle robią błędy w całkach i nie zdają kolokwiów z matmy.

Żadnej wątpliwości nie podlega też to, że ciężko, żeby nam cokolwiek wyszło za pierwszym razem, bez przygotowania. Dlatego dzieci mają dyktanda co dwa tygodnie i codziennie powtarzają dodawanie. Dziś pomylą się dziesięć razy, za tydzień tylko osiem, w końcu może zero.

co to?

To właśnie jest prawo nieuchronności zdarzeń. Zdefiniować je można mniej więcej tak — jeżeli coś jednorazowo jest niewielce prawdopodobne, ale popełniamy dostateczną liczbę prób, staje się wysoko prawdopodobne.

I żeby nie było, nie działa we wszystkich przypadkach: jeśli będziemy próbować sto razy rzucić się z dachu wieżowca i wzlecieć, to nawet za sto pierwszym nie wyjdzie (nie próbujcie tego w domu, bo nawet drugiej próby ciężko dożyć).

Ale prosta zasada jest taka, że wiele rzeczy, które wydają nam się mało osiągalne tak naprawdę są w naszym zasięgu, lecz nie wykonaliśmy wystarczającej liczby powtórzeń, błędów, nie ponieśliśmy dostatecznie wielu porażek.

pan marian

Opowiem Wam historię o Panie Marianie. Wyobraźcie go sobie: prosty człowiek po siedemdziesiątce, mieszkał i żył sobie spokojnie w Borszewicach, ale złożyło się tak, że kilka lat temu napił się alkoholu i pod wpływem prowadził rower. Złapała go policja, Pan Marian stracił prawo jazdy. Jako, że w swoim dobytku miał zajebiste cinquecento, postanowił, że nie pozwoli, by stało nieużywane ani go nie sprzeda – tylko po prostu zda egzamin na prawko raz jeszcze.

Za pierwszym się nie udało. Za drugim oblał. Trzecie podejście okazało się porażką. Mógłby się poddać, pewnie miewał chwile zwątpienia, jednak Pan Marian zacisnął zęby i próbował dalej. Miał być wynik pozytywny na czwartym egzaminie, ale też nie. Dopiero za… czterdziestym czwartym!

anielska cierpliwość

Pewnie dałabym sobie spokój po kolejnej nieudanej próbie, nie wiem której, na szczęście zdałam za pierwszym i nie musiałam tego sprawdzać.
Wiem jednak, że nie jestem tak cierpliwa i uparta, pewnie prędzej wynajęłabym szofera niż wsiadała do egzaminacyjnej L-ki czterdziesty czwarty raz. Nie zmienia to faktu, że prawo nieuchronności zdarzeń tak działa.

chlopak widok

jednym łatwiej, innym trudniej

Owszem, jest coś takiego jak talent czy predyspozycje. Nie wszyscy mamy równe szanse, różni ludzie potrzebują różnej liczby prób, by dojść do tego samego etapu. Jednym coś wyjdzie za pierwszym razem, innym to samo dopiero za pięćsetnym.

serio się nie da

Są też rzeczy, których zwyczajnie fizycznie nie jesteśmy w stanie zrobić, na przykład latać. Niektórzy nie umieją usiąść w szpagacie przez problemy z biodrami, inni mają choroby oddechowe, uniemożliwiające bieganie długich dystansów w określonym czasie. Jasne, każdego coś może ograniczać, są to sprawy niezależne od nas.

Ale zamiast mówić, że coś jest niemożliwe, zastanówcie się, czy po prostu nie jest tak, że nie wykonaliście dostatecznej liczby prób.

otrzep kolana i idź dalej

Może gdyby nauczyć się upartości od osła, niedługo moglibyście osiągnąć to, co niedawno uznaliście za „nie do zrobienia”? Może zamiast zachwycać się tymi, którzy są na szczycie, pomyślcie, ile razy ponieśli porażkę, ale jednak się nie poddali? Ile razy stwierdzali, że spróbują jeszcze raz? Ile razy zacisnęli zęby, a potem z pokorą i cierpliwością zaczęli od nowa? Może wcale nie mają talentu, tylko świadomie stosowali prawo nieuchronności zdarzeń?

Stephen King wysłał swoją książkę do wielu wydawców, ale dostał same odpowiedzi odmowne. Odrzucono jego propozycje, budził zerowe zainteresowanie. Ale po prostu próbował dalej.

Nie wiem, czy ktoś z Was osiągnie kiedyś wszystko to, co sobie wymarzył, ale wiem, że jest na to większa szansa, jeżeli po porażce spróbujecie raz jeszcze.

  • Patrycja

    Miałam kiedyś taką nauczycielkę, która wymagała od wszystkich, żeby wszystko wychodziło im perfekcyjnie za pierwszym razem. Jak nie wychodziło to się darła.
    Chociaż już mnie nie uczy to nadal nie cierpię tej babki. :P

  • Jak zwykle ciekawe przemyślenia :)
    Jeśli mogę nieco skomentować nowy „wystrój” bloga, to proponowałbym usunąć HaniaEs obok twojego nazwiska, bo to jest raczej oczywiste, że Hania Es to Ty :)
    No i tych postów proponowanych jest za dużo – na bokach dwa rodzaje, poniżej dwa rzędy po 4. Moim zdaniem (ale tylko moim) lepiej byłoby na boku jeden „rodzaj” a pod postem jeden rząd trzech proponowanych postów.
    Pozdrawiam :)

  • Warto tu wziąć pod uwagę sprawę kluczową – jak powiedział Einstein, to szaleństwo robić tę samą rzecz wiele razy w taki sam sposób i oczekiwać innych rezultatów :)

    Z biznesowego punktu widzenia, z wykonanych prób sprzedaży udaje się podobno około 10%. Trzeba więc spróbować 10 razy, to może się uda, a może spróbować 90 razy, a potem mieć 10 udanych prób? Nikt nie powiedział, jak się one rozkładają.

  • O tak, najgorzej jest poddać się po porażce. Znam to z doświadczenia, jest rzecz,którą bardzo kocham i sprawia mi ogromna przyjemność, raz coś wyszło potem kilka razy nie i zarzuciłam to na wiele lat. Dopiero niedawno znów zaczęłam próbować i teraz nie nastawiam się na sukces. Po protu próbuję i nie odmawiam sobie przyjemności z robienia rzeczy, które kocham. Nie będę się przecież karać całe życie za to, że kilka razy coś poszło nie tak… A kto wie, może kiedyś znów zawita w moje progi sukces. Trzeba wierzyć, powtarzać coś kilkanaście razy i nauczyć się wyciągać wnioski z pomyłek.

    • Sukces to jest w ogóle strasznie durne słowo, nic nie znaczy, a używa się go bez przerwy. Najważniejsze (i zarazem najtrudniej się tego nauczyć) cieszenie się samym procesem robienia czegoś, a nie tego wynikiem. Ja się ciągle uczę. :)
      Dnia 21.08.2016 o godz. 19:54 Disqus napisał(a):

Przeczytaj poprzedni wpis:
depresja kobieta morze
Mamo, tato, mam depresję

Odkryłam, że mało kto potrafi w ogóle zrozumieć tę chorobę. Stygmatyzm strasznie mnie przygniata. O wiele bardziej niż powinien w...

Zamknij