WYOBRAŹNIA

Kto zajmował się PR-em szpinaku?

pijar


Kto jest odpowiedzialny za te wszystkie koszmary i traumy?

Pewnie wielu z Was pamięta, że w dzieciństwie synonimem słowa zmora był właśnie szpinak. W przedszkolu wystarczyło, że usłyszeliśmy od przedszkolanki „szp”, a wystarczyła sekunda i już byliśmy w innej sali. Nagle stwierdzaliśmy, że teraz nie jesteśmy głodni, bo świetnie się bawimy rysując szlaczki, sorry.

A szpinak jest przecież zajebisty!

Pierwszy raz zjadłam jego liście jakoś w gimnazjum. Nie, to że wcześniej nie znałam jego smaku, nie przeszkadzało mi uparcie twierdzić przez wszystkie lata podstawówki, że szpinak to zło wcielone i wolałabym nadepnąć na LEGO niż wciągnąć michę tego zielska.

Teraz jest chyba najczęściej jedzonym przeze mnie warzywem. Serio, dodaję go do dosłownie wszystkiego, wrzucam garściami, kupuję tonami i najchętniej żywiłabym się tylko nim i czekoladą. Okazało się, że nie tylko sałatki, ale też tarty, koktajle, makarony, naleśniki czy tortille bez szpinaku są jak Kuba Wojewódzki bez stylisty fryzur – niby to samo, ale jednak od razu czuć, że bieda.

To, nad czym się najbardziej zastanawiam, to fakt, że szpinak ma aż tak zły PR.

Sytuacja się poprawia ze względu na coraz większą popularność hasztagów #fit #healthy #slim #diet i wypowiedź Lady Gagi spytanej o jej sekret piękna, która odparła stanowczo „Orgazmy i szpinak.”.

No ale hej – jak to się stało, że dziesięć lat temu te liście wydawały nam się największą karą, jaka może nas spotkać w życiu?

Co takiego szpinak musiał przeskrobać, że nikt poza twórcami Popeye’a go nie doceniał? Jak to jest, że do dziś wiele babć sądzi, że to okropne świństwo, chociaż jadły go ostatnio jakieś sto dwadzieścia lat temu i w zasadzie tego faktu nie pamiętają?

Zanim ktoś napisze, że niedoprawiony jest mdły – okej, tylko że to żaden argument. Bo co z niedoprawionym mięsem? Z tego co wiem (żartuję, nie pamiętam już, spytałam kolegi o potwierdzenie) smakuje raczej słabo, a jakoś nikt nie krzyczy, że to obrzydlistwo, no nie? Poza tym no ej, zobaczcie jak niewiele trzeba, żeby ze szpinaku zrobić doskonałe danie i w jak wielu różnych formach się sprawdza. No i kurde, jak zajebiście dobre to jest!

Bardzo ciekawi mnie, dlaczego trafiło akurat na niego. Jak wyglądał ten moment, w którym cały świat zaszufladkował go razem z koszmarami bez żadnego powodu. Skąd ten wielki hejt? Co takiego się stało? Wie ktoś?

Serio, nie wiem czy ktoś zjebał bardziej niż PR-owcy od szpinaku.
(chociaż jeszcze nie ustaliłam, co dokładnie zrobili.)

  • Nie mam takich traumatycznych przeżyć z przedszkola, bo nie dawali nam szpinaku;) Szpinak spróbowałam dopiero niedawno w różnych formach i smakuje mi tylko koktajl, w którym go nie czuć. Za to znajomi się zajadają:)

  • Agnieszka Piątkowska

    Mi też nie dawali szpinaku w przedszkolu, moja mama go nie robiła bo sama go nie lubiła (właśnie miała traumę z dzieciństwa), a ja go nie lubiłam dla zasady – bo mamie nie smakuje więc mi też nie będzie smakował :D po czym nagle spróbowałam i tak mi posmakował, że aż przekonałam do niego mamę :D

    • Dokładnie to samo u mnie! :D
      Moja mama pierwszy raz zjadła właśnie niedawno, jak ja byłam w gimnazjum. :) Za to Babci Esowej nie uda mi się chyba nigdy przekonać – ostatnio jadła szpinak jakieś dwieście trzydzieści cztery lata temu i NA PEWNO JEST NIEDOBRY TAK, JAK W PRZEDSZKOLU. No jak to się dzieje, no.

      • Agnieszka Piątkowska

        Ja taty za nic w świecie nie przekonam :D Jak jem coś ze szpinakiem to jest: „Znowu żresz to zielone gunwo?!” :D I się wykrzywia :P

  • Cam Ql

    Ja w przedszkolu też byłam gnębiona tym zielskiem. Mimo, iż moja mama zawsze uwielbiała szpinak, ja trzymałam się od niego z daleka, niczym antychryst święconej wody. Aż pewnego razu zjadłam w restauracji w formie przyprawionych czosnkiem całych listków i zakochałam się! Doszłam do wniosku, że jego niechlubny PR wynika chyba trochę też z wyglądu. Zmielony szpinak wygląda jak przeżuta i zwrócona przez krowę trawa… Niewiele osób potrafi go estetycznie wyeksponować ;]

  • Gabriel Tanaka

    Zgodzę się z Tobą, że szpinak jest smaczny, ale uważałbym ze spożywaną ilością. Nie jest on taki odżywczy, gdyż wszystko słabo się wchłania, a dodatkowo zawiera szawiany, które w dużej ilości doprowadzają do powstania kamieni nerkowych

    • Oh shit, to jest tak oszołomski komentarz, że padam. :D Spodziewałabym się takich „uważaj z ilością!” pod zdjęciami czekoladek, chipsów albo innych frytek, ALE KURDE, SZPINAKU?

      • Linka

        Wszystko w nadmiarze szkodzi – nawet czysta woda, poza tym z tymi szczawianami to prawda, więc nie zgodzę się z tym,że to „oszołomski komentarz” ;)

    • A ta duża ilość to ile? 20kg dziennie? ;)

  • Wanda Pawłowska

    szpinak jest spoko ;) też go lubię jeść i jakoś nie przeszkadza mi jego eee zła renoma haha ^^

  • Szpinak jest najlepszy na świecie!

  • Bo w przedszkolu jest rzeczywiście niedobry – wygląda jak zielona sraczka. Przynajmniej tak wyglądał kiedy jeszcze po ziemi biegały dinozarły i ja chodziłem do pećkola. A trauma pozostaje. Na szczęście parę razy zjadłem przepysznie zrobiony _z_liści_ a nie z mrożonej zielonej sraczki, odmieniło mi się i teraz kocham go strasznie. I ostatnio wrzucam do smoothie, bo internety mówio, że zielone to zdrowe :)
    Teściowa zawsze robi gar szpinaku jako moje danie powitalne, kiedy przyjeżdżamy do babci całą rodzinką :)

  • Prawda, pyszny szpinak, ostatnio „odkryłem” jego walory smakowe. Ale pomyślmy, jak on musi się po tym wszystkim czuć! Taki smaczny, a tak znienawidzony przez świat…

  • Obstawiam, że to wszystko przez Popey-a z tym szpinakiem. Pamiętam jak ta bajka jeszcze w telewizji leciała i wtedy jakoś tak wszyscy powtarzali jaki to on zły.

  • AJD

    Jestem fanką szpinaku. I fakt, gdybym nie spróbowała to pewnie żyłabym w przeświadczeniu, że jest ohydny. Nie wiem, chyba z bajek bym to wywnioskowała. Tam dzieci nigdy nie lubiły szpinaku i brukselki. Może dlatego, że zielone? :O

  • Szpinak moge jesc dzien w dzien i nigdy mi sie nie nudzi! chyba dlatego, ze nikt mnie nigdy nie zmuszal by go jesc! Dlatego tak dziwi mnei, ze dzieci nie lubia szpinaku. Zastanawialam sie nawet nad tym kiedys u siebie na blogu ;)

    • Tu NIE piszemy „pisałam o tym na blogu”, „zapraszam do mnie”, „spójrz na mojego bloga”, „dwa dni temu pisałam na swoim blogasku na ten sam temat”. Po prostu nie.
      http://www.hania.es/banowanie/

      • Ups…. sorry! Nie uznalam tego za spam. chyba szybciej napisalam jak pomyslalam. Juz nieodpowiednie zdanie skasowalam. Sorki!

  • pixie

    Chyba wszyscy mieli taką traumę od dziecka, począwszy od naszych praprapradziadków. :) A dzieci, jak to dzieci, chcą być jak rodzice, więc też nie chcą jeść różnych „przysmaków”, niesmakujących rodzicom. Ja pamiętam jeszcze, że do takich nielubianych dań należała wątróbka i brukselka, ale tych nadal nie lubię, nawet nie tknę. Brr… Za to szpinak – KOCHAM!

  • Dla mnie szpinak jeszcze rok temu było czymś obrzydliwym, ale pewnego dnia podsunięto mi pod nos naleśniki ze szpinakiem i… zakochałam się w nim. Dosłownie. To teraz jedna z moich największych miłości. Świeży szpinak to najlepsza rzecz pod słońcem i – tak jak Ty – mogę dodawać go niemalże do wszystkiego. :)

  • An

    Szpinak ma specyficzny smak, który nie podoba się dzieciom, a urocze przedszkolanki nie potrafią tego zrozumieć i robią antyreklamę szpinaku. Sama uwielbiam szpinak i dopiero niedawno to odkryłam.

  • Karolina Górna

    Hahha, ja pamietam Zlote Mysli i pytania: jakiej potrawy najbardziej nie lubisz? Szpinaku. 100%Odpowiedzi :D
    A tak naprawde szpinak pokochałam w gimnazjum, kiedy sprobowałam krokietow z szpinakiem i fetą, mmm. Ale musi byc dobrze doprawiony, bez czosnku to juz nie to samo. Kiedys zrobiłam z ciastem francuskim na szybko, bez przypraw i był… zjadliwy.

  • Paweł Majcher

    Pierogi ze szpinakiem to dar, którego w wyniku jakiegoś koszmarnego nieporozumienia ludzkość nie doceniła. Kto odpowiada za tę katastrofę?!

  • Też to próbuję rozgryźć, często też szpinak pojawia się w towarzystwie brokuła, któremu też niczego nie brakuje. Pamiętam chyba odcinek Atomówek, gdzie krwiożercze brokuły atakowały grymaszące dzieci. odlot.

    Zielone warzywa są kosmiczne i należy im się fejm i sława.

  • Ja od zawsze kochałam szpinak, jakoś się nie przejmowałam całym tym hejtem. #przykladnedziecko

  • W przedszkolu karmili mnie zieloną breją o konsystencji gówna, z zerową zawartością soli i czosnku. Rodzice mieli takie samo wspomnienie o szpinaku.

    Najprawdopodobniej to polska tradycja, tak jak rosół w niedzielę, zegarek na komunię i meblościanka z paprotką.

  • Ja tak samo nie rozumiem złego PRu brukselek, które uwielbiałam od dziecka i wybierałam z zupy jarzynowej. Szpinak też zresztą kochałam, ale to pewnie dlatego, że nawet w dzieciństwie nigdy nie dostałam go w wersji „liście z wody”, ale od razu z gałką, pieprzem, solą albo nawet serem blue czy jajkiem.

    Ja bym się bardziej zastanawiała nad dobrym PRem szpinaku jeśli chodzi o właściwości prozdrowotne, które są takie sobie (żelaza nie jest wcale aż tak dużo, za to są szczawiany).

    • Linka

      Wszystko racja, ale w surowym szpinaku jest jeszcze kwas foliowy. Może dlatego ten dobry PR?

      • A dawali Ci w przedszkolu surowy szpinak?

    • Madix

      Ja mam awersję do brukselki, ponieważ ta, którą dostałam w przedszkolu, miała smak wymiocin… :/

      Serio, ja nie wiem, jak trzeba warzywa przyrządzać, by były totalnie wyprane ze smaku lub miały tak paskudny smak, jak te moje koszmarki z dzieciństwa (a nie byłam tadkiem niejadkiem) ale – shit happends

  • Linka

    Cóż. W czasach, kiedy mój dziadek był mały, jako zesłaniec syberyjski nie miał zbyt bogatego wyboru jeśli chodzi o menu. Właściwie tylko zielsko było dostępne i tylko samodzielnie nazbierane. Przez sześć lat na zesłaniu wielu tysiącom ludzi zdążyło zbrzydnąć. Dziadek do dziś nie lubi liściastych warzyw. Gdyby nie babcia, prawdopodobnie byłabym non stop zamęczana opowieściami, jaki to szpinak był be i kiedyś nic innego nie było :P

    Jako że uwielbiam jeść, nie zwracam uwagi na wygląd jedzenia, lubię próbować różnych rzeczy, a często na przekór innym ludziom okazuje się, że te nowe rzeczy, których inni nie lubią są smaczne. I szpinak się taki okazał. Nawet gdy był „tylko” zieloną papkobreją, którą tata kiedyś ugotował „na spróbowanie”. Chociaż wolę surowy – nie dlatego, że ładniejszy i smaczniejszy, ale zdrowszy.

  • Pamiętam sytuację z przedszkola. Gdzieś chyba na stołówce było coś ze szpinakiem. Wszystkie dzieci zaczeły się krzywić i krzyczeć fuj, a ja za nimi. Parę lat później pierwszy raz go zjadłam. #takbardzopokochałam <3

Przeczytaj poprzedni wpis:
exit
Jak popełniać błędy?

Popełnianie błędów nie jest niczyim celem w życiu, ale bez pomyłek nigdy nie doszlibyśmy do swoich celów.

Zamknij