LUDZIE RELACJE WYOBRAŹNIA

Najbardziej potrzebujemy kontrastów

czarna murzynka black


W swoim starym pamiętniku znalazłam bardzo smutne zdanie: „Byłam szczęśliwa i nawet o tym nie wiedziałam!”.

Kiedyś na treningu staliśmy w eleganckich, tanecznych strojach i przez dwie godziny słuchaliśmy o różnicach w rytmach, o pół-uderzeniach i tempach. Trener pokazał nam staccato i legato w tango, a potem powiedział:

Kiedy coś jest szybkie? Tylko wtedy, kiedy wcześniej było wolne!
Jeśli będziecie cały czas tacy sami, nikt nie zobaczy różnicy, nawet jeśli będziecie mieć dużą prędkość! Jak mówię, że macie być szybcy, to chodzi mi o to, żebyście pokazali kontrast.

Niedługo później przekonałam się, że ten trening przydał mi się też poza salą taneczną.

ale czad, mam nogi

Jak najbardziej naturalnym jest dla nas przyzwyczajanie się do tego, co mamy. Kiedy ostatnio wstaliście rano i pomyśleliście „jak super, że mam dwie nogi, dwie ręce i mogę się uczyć/pracować!”? Wszyscy patrzymy na świat przez pryzmat swojej osoby i uznajemy naszą sytuację za normę.

Wydaje nam się, że to, co mamy, jest na zawsze. Dopiero, gdy coś bezpowrotnie tracimy, ktoś odchodzi lub los odbiera nam coś, na czym nam zależy, zaczynamy rozumieć, jak wiele było to dla nas warte.

Tracenie jest bardzo ważną częścią naszego życia. Okazuje się, że tego potrzebujemy.

Zobacz: Tracenie ludzi to etap dorastania
llisty

Skąd wiedzielibyśmy, że jesteśmy szczęśliwi, gdybyśmy nie przeżywali gorszych momentów, osobistych tragedii i nie spotykali na swojej drodze przeszkód?

Jak mielibyśmy cieszyć się z bycia z bliskimi, gdybyśmy nigdy nie zaznali samotności?

Jak moglibyśmy zachwycać się sukcesem, gdyby nie zdarzyło nam się ponieść porażki?

Przecież po rozłące pocałunki smakują lepiej, po chorobie zdrowie jest bardziej niesamowite, po wyjeździe własne łóżko wygodniejsze, a po diecie czekolada słodsza.

***

Dlatego jeśli kiedykolwiek poczujecie, że wszystko się wali i jesteście w życiowym dołku – albo wręcz kanionie – pamiętajcie, że to sytuacja, której też potrzebujecie. Bo żeby być szybkim, najpierw trzeba być wolnym.

A jeśli jesteście szczęśliwi, to mam wielką nadzieję, że o tym wiecie.

  • WanilyP

    Jeden z fajniejszych tekstów ostatnio (y) i bardzo do mnie trafił, powiedziałabym, że idealny dla mnie na ten moment

  • Świetny przykład z tańcem. Ja nauczyłam się tego w teatrze: kiedy chcieliśmy pokazać ciszę, nie wystarczyło milczeć – musieliśmy mieć w tle jakiś dźwięk, choćby wodę kapiącą z kranu. Przełożenie tej makro skali na większą, globalną: total.

    • O to, to! W sumie to ciekawe, bo to są takie oczywistości, ale uświadomienie sobie ich zmienia jakby cały świat.

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Uniwersalne. Chyba jedyne dobre wytłumaczenie cierpienia, z jakim się spotkałam, i które stosuję. Ale porównanie z czekoladą mi nie pasuje, po diecie żadne słodycze mi nie smakują, i dopiero wtedy przekonuję się, że życie bez nich jest tak naprawdę lepsze.
    Moim zdaniem trzeba promować takie podejście do cierpienia, ludzie za wszelką cenę, bez umiary chcą być szczęśliwi, wydaje im się że bez szczęścia są nikim, że cierpienie jest zabronione, wyklucza ich ze społeczeństwa. Głupie myślenie, wolę myśleć, że każdy cierpi, chociaż tego nie okazuje, że wszyscy jesteśmy duchowo podobni i wszyscy musimy radzić sobie z bólem- łączą nas wspólne doświadczenia, wspólna walka, czasami wspólna przegrana.
    pozdrawiam

    • Ostatnio ciągle sobie powtarzam, że inni mają tak samo, tylko tego nie pokazują! ;)

      • BonaVonTurka (Hipis)

        Kiedyś myślałam, że wszyscy są silni i odnoszą same sukcesy, tylko ja taka łamaga. Ale zaczęłam obracać się w innym towarzystwie, chodzić na wspólnotę katolicką z przyjaciółmi, i przypadkiem poznałam tyle ludzkich historii, że nie uwierzę już w ludzkie gadanie, że niektórzy są wybrańcami i mają lepiej, a niektórzy gorzej. Wszyscy mamy po równo przerąbane…

  • W sumie trochę dziwnie to zabrzmi, ale ja jestem szczęśliwa i wiem to bez odnajdywania kontrastów w moim życiu. I o to chyba właśnie chodzi w akapicie ‚ale czad, mam nogi’. Za to zdaję sobie sprawę jakie problemy mają inni. Moi najbliżsi przyjaciele to osoby z problemami w domu, biedne czy też chore. A ja co, szczęśliwa rodzina, kasa jako taka jest, zdrowie generalnie też dopisuje. Pewnie jakby nie oni to bym nie doceniała tego co mam, bo przecież ludzie z okładek mają lepiej. Ale jest też masa ludzi, i to jeszcze większa, która ma gorzej. Więc drobne niepowodzenie, czy też jakaś niefajna sytuacja to często tyle co nic i trzeba mimo to być pozytywnym.

  • Patrycja Bikowska

    Rety, jaki mądry temat na dziś, dzięki! Tak się składa, że ostatnio zastanawiałam się nad tym jak to się w ogóle stało, że kilka miesięcy temu byłam szczęśliwa, osiągnęłam wszystko co chciałam, doceniałam to co mam, a teraz hmm… Niby nic się nie zmieniło a to już nie to uczucie. Czas na zmiany, zdecydowanie! :)

  • Pingback: To nie poniedziałek, to Twoje życie - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
pieniądze
Nie wstyd Ci brać za to pieniędzy?

Cieszę się, gdy ludzie zarabiają niewspółmiernie dużo do pracy – nawet jeśli wykonują ją beznadziejnie. Wtedy się po prostu zastanawiam,...

Zamknij