ZDROWIE

Jak polubić ćwiczenia?

trening1


Dobrze jest ćwiczyć i dobrze jest robić wyłącznie to, co się lubi. No to co z takim fantem, jak się nie lubi ćwiczyć?

Bo z ćwiczeniami jest trochę jak z reklamami na Facebooku i z czytaniem książek. Zaraz Wam to wytłumaczę.

Kojarzycie to, jak szukacie sobie zegarka w sklepach internetowych i potem całego swojego Facebooka macie zawalonego reklamami tych zegarków? Specjalnie dla Was to, czego szukaliście. Tylko dla Was, bo to przecież chcieliście kupić.
No to z ćwiczeniami jest tak samo. Mianowicie – muszą być dobierane indywidualnie i pod człowieka. Trzeba dać mu to, czego on chce i co go interesuje, a nie to co podoba się większości.

A poza tym słyszeliście kiedyś o ludziach, którzy nie lubią czytać książek? Ja tak i wiecie, to wcale nie chodzi o to, że oni nie lubią czytać książek w ogóle, a po prostu nie trafili jeszcze na takie, które ich zainteresują i będą im pasować.

Tak samo jest z treningiem – jeśli nie lubicie w ogóle ćwiczeń, po prostu nie trafiliście na dobre dla Was.

***

Otóż ja na przykład nie lubię biegać. Długo szło mi dochodzenie do tego wniosku, nawet zdarzyło mi się kiedyś przebiec 15 kilometrów i Wam to zrelacjonować, ale w końcu to odkryłam. Nie lubię też spinningu, orbitreków i stepperów. Wszystko to mnie obrzydliwie nudzi i ćwicząc mam okropne uczucie, że męczę się dla samego męczenia. Bardzo tego nie lubię i najprawdopodobniej zostało mi to z tańców.

Robienie brzuszków i pompek nie brzmi dla mnie jak dobra zabawa, bo pamiętam tylko karne pompki na harcerstwie i setki brzuchów, które co piątek wyliczał naszej grupie trener. Łe, znowu męczenie się bez żadnego funu. Nie lubię.

balet

to co?

No więc co mam ćwiczyć? Skoro bieganie nie, rowerek nie, brzuszki nie, a maszyny to okej dwa razy w tygodniu, ale częściej paskudnie nudzą i też nie – to ej, co tak?
No… tańce! Zumba. Jazz. Step. Reggaeton. Modern. Pole Dance. Trochę tego jest!

Zapamiętywanie choreografii, wykonywanie złożonych figur i widzenie efektów w postaci przetańczonego całego utworu i fajnego tańca jest dla mnie najlepszym wyjściem, bo męczę się przy okazji, a poza tym świetnie się bawię i lubię to robić!

***

Przy tym jestem pewna, że część z Was nienawidzi tańczyć, wkurwiałoby się na zajęciach ze mną i wolałoby spinning, dlatego właśnie żeby polubić ćwiczenia musicie po prostu pobawić się w dobieranie reklam na Waszym Facebooku. Poszukać tego, co Was interesuje personalnie. Znaleźć takie formy, na których męczycie się z przyjemnością i które Was jarają.

Wtedy na pewno polubicie ćwiczenie i trening nie będzie dla Was męką, a mega pozytywnym momentem dnia! Właśnie dlatego mówi się o tych endorfinach i uzależnieniu od treningu – bo to robienie tego, co się lubi.

Znajdź to, co lubisz i daj się temu zmasakrować. Będzie przyjemnie!

  • Ola

    Masz rację, każdy musi znaleźć swoją dyscyplinę, wtedy ćwiczenia nie będą męczarnią. Jestem zapaloną rowerzystką i bez problemu przejeżdżam kilkadziesiąt km dziennie, właściwie od wiosny do jesieni dupa sama mi się rwie na rower. Wolę jeździć rowerem przez pięć godzin niż np. biegać przez pół godziny.

  • Niedoczynność tarczycy, miłość do tańca… ciekawe ile jeszcze tych punktów wspólnych znajdę;) Reggaeton – moja miłość!

    • O jeny ja tez kocham reggaeton ❤️ Będziesz w tym tygodniu na Tirate? Albo w kwietniu na Kongresie w Katowicach?

      • Niestety, obecnie tylko od czasu do czasu wybywam się wyszaleć. Ale zainspirowałaś mnie do poczytania o ww. Wydarzeniach;) gdybym się wybierała na pewno dam znać!!!

  • Masz absolutna racje! Przez większość życia nie znosiłam sportu, bo poza jeżdżeniem na rowerze wszystko było dla mnie koszmarem, a wf to już w ogóle zabił we mnie chęć do ćwiczeń. Ale na studiach, gdy mogłam wybrać co chce robić odkryłam taniec i zumbę i teraz nie moge bez tego żyć ❤️ A reggaeton rządzi ❤️❤️❤️

  • Słuszne podejście! Praca, którą się lubi, przestaje być pracą, a ćwiczenia – ćwiczeniami. Najważniejsze to być aktywnym. :)
    Pierwsze zdjęcie rewelacyjne. Ten dres, ta opaska. :D

  • to ja zdradzę pr0 tipa, jak polubić ćwiczenia ;). Swojego czasu z zazdrością patrzyłem jak żona ma codziennie wieczorem podejmowała wyzwania Chodakowskiej. Borze, ale się poci i na pewno te ćwiczenia sprawiają jej ból. Nigdy w życiu! Tak myślałem, do czasu kiedy po świętach waga zbliżała się nieuchronnie do masy krytycznej. Powiedziałem dość. Wiedziałem, że w walce z bojlerem musiałem nawiązać sojusz z ćwiczeniami, których unikałem jak diabeł święconej wody. Szukałem rozwiązania i na szczęście nie musiałem długo szukać. Rozwiązanie okazało się proste. Rozgrzewka, dwie serie trwające po 15 min każda stały się przyjemne (a przede wszystkim znośne), kiedy w międzyczasie leci jakiś serial lub program w TV, który pozwala zapomnieć o płynącym czasie. I tak – katorga zamienia się w łączenie przyjemnego z pożytecznym. Kondycja lepsza, wyciskam więcej pompek, mogę wnosić na trzecie pięto cięższe siaty z zakupami, a od nowego roku waga pokazuje -3kg ;).

  • Nadal szukam czegoś dla siebie, o dziwo ruszyłam 4 litery i zamiast tylko oglądać filmiki próbuje swoich sił. Moje marzenie to polo dance, ale to w przyszłości jak się przeprowadzę gdzieś bliżej większego miasta gdzie to jest. Miałam tez plany związane ze sztukami walki, przeszło mi. Obecnie próbuje, a z powodu tarczycy i serca też nie mogę szaleć więc małymi krokami staram się zarazić jakaś aktywnością. Do płyt związanych z tańcem zabieram się jak pies do jeża, może warto dodatkowo.

  • O tak! Ja uwielbiam bieganie, kocham to uczucie wolności, przekraczania granic, tego, że na ostatnich metrach jestem w stanie biec długimi susami. Lubię też pływanie i narciarstwo. Nienawidzę i nie umiem grać w siatkę, ba! ja się nawet boję piłki. Podobnie z koszykówką czy ręczną – nie nadaję się do tego i tyle. Przez co moi koledzy i koleżanki z klasy uważają, że jestem sportową sierotą, a Pan z wf nie może uwierzyć jak mogę tak dobrze pływać i tak słabo grać. No tak, bo te dyscypliny mają ze sobą tyyyyle wspólnego ;)

  • brudnakasia

    and here come the narty!

  • A podnoszenie pucharów i rzucanie haseł się liczy? :)

  • kasia garnek

    Ja zdecydowanie jestem team pole dance, uwielbiam! Aczkolwiek, w przyszlym roku chcę spróbować reggaeton, u mnie w mieście nie ma. :(

  • Bardzo fajny tekst. Niestety nie uwzględnia jednego: bólu. Ćwiczenia = ból, każde, zawsze. Nie uciekniesz. Wiem coś o tym, próbowałem różnych rzeczy na przestrzeni ostatnich 20 (tak, tak, 20) lat. A ja bólu nie znoszę, niestety. Taniec niestety odpada – jestem największym istniejącym beztalenciem tanecznym spośród ludzi posiadających poczucie rytmu, udowodnione naukowo przez profesjonalistów (co prawda nie byli to Amerykańscy Naukowcy, ale i tak znali się na rzeczy) ;-) Zresztą i tak nie lubię.

    Ale coś trzeba zrobić z tym brzuchem, więc dziś kolejny bolesny (ale – mam nadzieję – na dłuższą metę skuteczny) trening z bratem a od piątku, o ile pogoda pozwoli, wracam na rower (który akurat bardzo lubię). Czemu nie od dziś? Bo trzeba go ogarnąć po zimie. A czemu nie od jutra? Bo jutro pracuję zdalnie, z synem na kolanach ;-)

  • Wow, ale dosko!

  • Pingback: Bycie samemu jest super - hania.es()

  • Pingback: A na kogo Ty się kreujesz? - hania.es()

  • Pingback: Jak coś robić nic nie robiąc? - hania.es()

  • Pingback: 7 sposobów na wywołanie deszczu - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
facet szpilki
10 powodów, przez które nigdy nie będzie równouprawnienia

Tyle się teraz mówi o tym feminizmie! Że równość, egalizacja, demokracja, emigracja, abdykacja i aranżacja. Czas, żeby ktoś powiedział prawdę...

Zamknij