ZDROWIE

Przestań jeść. Chodź na półgłodówkę

toxx


Jeśli nie masz w sobie żadnego pasożyta, jesteś błędem statystycznym. Czyli masz.

Uwaga, zaczynamy z grubej rury – wjeżdżają liczby. Według WHO, Światowej Organizacji Zdrowia, 95% populacji jest zarażone pasożytami. Nie wszyscy mamy tasiemce, ale wielu – aż co dwunasty z nas takiego w sobie nosi!

sprzątaj

To niejedyny powód, by dojść do oczywistego wniosku – gruntowne posprzątanie swojego organizmu to naprawdę dobry pomysł.

Równo tydzień temu zapowiedziałam Wam na Facebooku, że zaczynam trzytygodniowy detoks. Mam nadzieję, że lajkujecie już fanpage, bo to właśnie tam pojawiają się tego typu newsy. Dzisiaj trochę o tym po co mi to i obserwacje z pierwszych siedmiu dni.

po co?

Nie mam żadnej pewności, że przechowuję w brzuszku jakieś ciekawe, obce żyjątka. Z tym, że lubię rachunek prawdopodobieństwa i pewnie, dokładnie tak jak Wy wszyscy, jestem w tych 95%.

detox1

Ale detoks to fajna sprawa nie tylko ze względu na odrobaczanie. Oczyszcza organizm z toksyn, odkwasza go i przywraca wewnętrzną równowagę. Cera się oczyszcza, włosy wzmacniają – ogólnie dużo tęczy. Przy okazji zgubimy też zbędne kilogramy, wbijemy się w letnie spódniczki i będziemy lepiej wyglądać w stroju kąpielowym. Wiem, że brzmi różowo, więc szybka uwaga na początek: diety tego typu należy konsultować z lekarzem.

Jak to jest u mnie?

Najpierw przez dobę byłam na głodówce i piłam jedynie wodę z cytryną. Klucz do przeżycia tego dnia to porządne wyspanie się, serio. To pierwszy szok dla naszego organizmu i lepiej nie dokładać sobie zmęczenia.

Od drugiego dnia do dzisiaj jem same lekkie warzywa. Zero chleba, kaszy, ryżu, nabiału, jaj. Nawet czekolady mi nie wolno!

Pierwsze dwa dni były nieco hardkorowe, bo dziwnie było mi się przestawić na same sałaty, pomidory, ogórki i tym podobne. Bycie królikiem jednak trochę mnie na początku przerażało, ale jak wczoraj wyczarowałam faszerowaną cukinię, to stwierdziłam, że wcale nie przeszkadza mi fakt, że mój obiad ma mniej kalorii niż dwie kostki czekolady.

A tak wygląda mój przykładowy jadłospis na oczyszczaniu:

Zrzut ekranu 2015-04-21 01.33.36

Głód

No właśnie, głód. Gdzie on jest? Mój żołądek przeszedł chyba większą metamorfozę niż fanki Ewy Chodakowskiej, bo najadam się teraz dwoma pomidorami. Dziwna sprawa, ale całkiem przyjemna.

Generalnie z warzywami problem jest taki, że nawet po wciągnięciu pełnego talerza, za chwilę znów by się coś zjadło. Owszem – na początku też tak miałam, dlatego nie ograniczałam się i gdy tylko przychodziła ochota, chrupałam marchewki czy świeże ogórki. Po czwartym dniu jednak wszystko się zupełnie unormowało i głodna jestem co dwie, trzy godziny, ale też nie jakoś koszmarnie.

woda

Na pewno zasługą mojego szybkiego przestawienia się na inny tryb jest też woda, której piję mnóstwo. Pisałam Wam już o tym, jak bardzo ważną kwestią jest przyjmowanie odpowiedniej ilości dobrej jakości wody. Co jeszcze piję? Zioła. Mięta, rumianek, melisa czy koper włoski. I to wszystko.

detox2

owoce

Zaczynam dziś ósmy dzień oczyszczania i z tej okazji dostałam maila od dietetyczki. W pierwszym tygodniu z owoców jadłam tylko cytrynę, od dziś do jadłospisu włączam codziennie jedno jabłko i kiwi. Nie wyobrażacie sobie ile zamieszania w człowieku może zrobić jedno jabłko, serio. Trochę jak w Raju.

czego mi najbardziej brakuje?

Kawy. Zdecydowanie. Myślałam, że nie jestem od niej w żaden sposób uzależniona, bo od zawsze twierdziłam, że na mnie kawa nie działa pobudzająco. To prawda, ale jej smak i rytuał codziennego picia dużego kubka okazał się być mi bardzo potrzebny. Ubolewam nad tym i czekam na swoją pierwszą kawę za kilka tygodni.

To samo z zieloną herbatą! Trochę wmawiam sobie, że zioła to wszystko rekompensują, ale to tak jak mówić, że księża nie gwałcą małych chłopców. Wszyscy chcemy w to wierzyć, ale przecież wiemy jak jest.

I kaszy jaglanej. Nie jadałam jej zbyt często, ale jeśli mam teraz powiedzieć, na co najczęściej mam ochotę, to micha jaglanki z miodem i orzechami.

alkohol

Absolutnie nie tęsknię za alkoholem i przeżycie imprezy na samej wodzie wcale nie było aż takim hardkorem jak się wydawało. Papierosów oczywiście też teraz nie palę, ale tu również nie mam problemu.

samopoczucie

Nie będę Was oszukiwać, pierwsze cztery dni były fatalne. Założyłam sobie, że na detoksie będę spać po osiem godzin, a w początkowej fazie potrzebowałam dziesięciu. Wejście po schodach mnie niesamowicie męczyło, a jak poszłam pobiegać, to wróciłam zmachana po kilometrze. Ciągle bolała mnie głowa i zdarzały się zawroty. Generalnie byłam bardzo osłabiona.

detox

to minęło

Ale od piątego dnia to minęło. Już jest okej, wystarcza mi energii na cały dzień i nie rozwala mi łba. Wydaje mi się nawet, że jest lepiej niż przed detoksem, ale nie chcę się jeszcze zachwycać – w końcu przede mną kolejne dwa tygodnie i wychodzenie! Mam nadzieję, że jutro będę mogła pójść normalnie na rolki, a jak wrócę to nie padnę na twarz.

centymetry, kilogramy

Pewnie jesteście też ciekawi efektów w centymetrach i kilogramach. Postanowiłam jednak nie sprawdzać tego na bieżąco, a dopiero po zakończeniu całego detoksu. Wtedy na pewno wyniki będą ciekawsze, ale już teraz mogę Wam powiedzieć, że spodnie chyba przeczytały moje wiadomości do hejterów, bo też spadają.

Jak tak się zastanawiam, to kilkutygodniowa półgłodówka ma też inne plusy. No pomyślcie jaka pizza będzie potem dobra…

  • Gregor

    Brawo, Haniu! Nie tyle za wytrwałość i żelazną wolę ale za wygranie z demonem kawy! Na tym punkcie ja bym po paru dniach odjechał.

    • Dzięki! Kawa korci, fakt, ale już i tak mniej niż na początku. Czekam na nią i tak! :)

  • Konrad Norowski

    No weź, nawet czekolady? [*]

    • Hasztag najgorzej. Jakbym miała psa, to oddałabym mu wszystkie zapasy, żeby tak na mnie nie patrzyły z półki. :>

      • brudnakasia

        he hehehe hehehehe

      • Paweł Obrok

        Nie lubisz psów, że chciałabyś się go pozbyć w taki sposób? :C Taka dawka czekolady mogłaby go ZABIĆ. Stwierdzono by zgon, bo umar. Dzwonię do WWF! Nie byłoby jednorożców i tęczy tylko wyrzuty sumienia, że pies wpadł w ciąg teobrominowy :x

        #ja-tak-serio
        #wcale-pies-nie-podjada-czekolady
        #jedz-jedz-malutki
        ]:>

        PS. Trochę zazdro z tym detoksem :( Też bym coś takiego sobie zorganizował. Tak trzymaj :)

        • To jakiś słaby pies, skoro ginie od czekolady. Kto by chciał takiego frajerskiego psa.

  • Gratuluję i trzymam kciuki! Mimo wszystko jestem zwolenniczką mniej restrykcyjnych detoksów. Zwłaszcza dla osób aktywnych zawodowo. Pamiętajmy także o holistycznych zmianach. Detoks swoją drogą, ale na co dzień nasza dieta także nie powinna składać się jedynie z kawy ;) (mi się czasem zdarza zjeść pudding z nasion chia i 6 kubków kawy, więc..)

    • Dzięki dzięki. Tak, wszystko zależy od tego, na co możemy sobie pozwolić. A pudding robisz z nasion chia i taką ilością kawy? ;o 6 kubków, hardkor.

      • Oczywiście tego nie mieszam :D Zawsze zaczynam dzień zdrowo, a później naprawdę muszę się pilnować, by nie przesadzić. Z kawą lub czekoladą. Takie skrajności.

        • Dla mnie to właśnie raczej fajne jako rytuał+smak, dlatego zdarza mi się wypić kilka kubków kawy, ale na trzech staram się stopować. Szkoda magnezu i wody z organizmu. :)

  • Szacun Haniu, brawo! Jeny, nie wiem, czy bym dała radę, więc tym bardziej podziwiam i trzymam kciuki! Muszę rozważyć wizytę u jakiegoś dobrego dietetyka ;)

    • Jeszcze dwa tygodnie i spokojne wychodzenie, wtedy sama sobie przybiję pionę! Łapię się na tym, że jak mówię, że chciałabym już to skończyć, przypominam sobie „ej dobra, Hania, co to jest te kilka tygodni w stosunku do całego roku. Albo życia. Nie rób siary, to tylko chwila.” :D
      A i metabolizm powinien potem szybciej ruszyć. Przygotowania na lato czy coś.

  • No, kurde, pełen szacuneczek! Nie wiem czy potrafiłbym tak ze sobą.

    Aha, pozdrawiam Cię, popijając kawkę i szamając Prince-Polo ;)

    • Pozdrawiam popijając miętę, chrupiąc ogórka i pomidora! *close-enough*

  • Dominika Skorupa

    trzymamy z Alienem kciuki. My pozwalamy sobie na dużo, ale skoro Nienarodzony tak strasznie chce mango, to mu nie pożałuję, co nie? Czytam to sobie, trochę Ci zazdroszczę, zwłaszcza że odważyć się na takie rozrywki będę mogła najwcześniej za półtorej roku:P

    • Jak się ma stwora w brzuchu to można jeść wszystko i zwalać na niego! Korzystaj póki możesz.

  • Hania Lewandowska

    Trzymam kciuki :) Sama się ostatnio zastanawiałam nad detoksem, ale chyba poczekam do końca egzaminów. I nie wiem czy uda mi się przezyc dzień bez kawy…

  • Opieka lekarska? Masz na myśli dietetyka?
    Bo ja się cały czas waham i aż dostaję gęsiej skórki gdyby coś ze mnie „wyszło”…tym bardziej sama nie chce się podejmować tak ostrych cięć, jaki byłyby w przypadku mojego obecnego odżywiania…

    • Dietetyk koniecznie, ale taki, który zna się na rzeczy. Robiłam badania krwi przed, będę robić też niedługo, sprawdzam wątrobę. Nie ma co ryzykować. :)

      • Dzięki Haniu…może w końcu się zdecyduje…bo samej to mi samozaparcia brak.

  • AJD

    Jeju, tak bardzo pasowałoby sobie coś takiego zrobić, ale nie umiem sobie tego kompletnie wyobrazić :O Najpierw wizyta u lekarza (hm, zanim bym się zebrała) a później tak bez słodyczy? Tak bez bułek? Jak? :D Wiem, że dramatyzuję, ale jestem osobą, która nie potrafi gotować, Musiałabym jeść surową marchewkę na okrągło :D
    Ale coś w tym jest, pomyślę nad tym więcej, powodzenia Haniu!

    • Spoko, nie jesteś sama. Ja nie tyle co nie potrafię, ale nie lubię gotować. Nie widzę w tym żadnej przyjemności, nudzi mnie to i generalnie już wolę zmywać.
      I powiem Ci – to nic. Serio, dziś rano włożyłam na patelnię kilka pomidorów, doprawiłam i zrobił się z tego sos, w którym maczałam świeże ogórki. Super śniadanie, hahah. A na obiad? Cebula, pieczarki, pomidory, czosnek, papryka na patelnię, wydrążyć cukinię, farsz do środka, całość do piekarnika i gotowe.
      Myślałam, że będzie hardkor i będę wcinać samą sałatę, a tu takie fajne rzeczy!

      • AJD

        Uważaj, bo jeszcze mnie namówisz :D

  • Kristo

    Bardzo wiele osób myśli, że jak zacznie detoks, to szybko będą się dobrze czuły. Detoks polega na tym, że toksyny zaczynają uwalniać się z różnych organów i trafiają do krwi, a potem są z niej usuwane. Jeśli w organiźmie jest dużo toksyn, to oczekuj pogorszenia twoich dotychczasowych dolegliwości. Oczekuj fatalnej cery i złego samopoczucia, tak długo jak nie pozbędziesz się wszystkich toksyn.

    Hania, napisz proszę czy bierzesz coś na te robale.

    • Ze względu na to, że nie jem mięsa, i tak nie jest aż tak źle z toksynami. :) Fatalnie już było, teraz robi się coraz lepiej.
      A na robale nic nie biorę – pewnie tak jak Ty.

  • Hania, gratuluję wytrwałości! Ja na takiej pół-głodówce wytrzymałam tylko tydzień. Teraz przymierzam się do spróbowania jeszcze raz :) Na odrobaczanie polecam też ekstrakt z orzecha włoskiego, a na pozbycie się kamieni żółciowych, oczyszczanie wątroby dr Clark :)

    • Dzięki Paulina! :) Trzeba się dobrze nastawić, ja napisałam na fanpage i stwierdziłam, że skoro kilka tysięcy ludzi to przeczytało, to nie będę zawalać. Polecam tę metodę, hahah. :D Mam nadzieję, że starczy mi tej silnej woli do końca.

  • Podziwiam, choć czuję że i mi by się takie oczyszczanie przydało. Nie wiem jednak czy dała bym radę na samych warzywach długo pociągnąć, trochę muszę przez tą głupią tarczycę usunąć. Ale mi zrobiłaś apetyt na ta kaszę jaglaną, a jej tez nie mogę za często jeść. :(

    • Fakt, to wymaga dużo silnej woli. Rok temu miałam podejście do postu Dąbrowskiej i wytrzymałam tylko tydzień, teraz zdecydowanie lepiej to rozegrałam sama ze sobą. :)

      • ja na Dąbrowskiej wytrzymałam 2 dni. Nie wiem, czy to brak silnej woli czy niedobór kofeiny we krwi.

  • Gosia Rutkowska

    Brzmi zachęcająco, bo w jadłospisie same dobre rzeczy. Skąd dobór warzyw? Intuicyjnie wybierasz te, które lubisz czy lekarz dał Ci jakieś wskazówki w oparciu o badania?

    • Jadłospis na każdy dzień dostałam od dietetyczki, ale jeśli mam ochotę na jakieś inne warzywne danie (albo nie chce mi się robić zupy *hejt-na-gotowanie-zup*), modyfikuję. Dziś na obiad zapiekałam faszerowaną paprykę, chociaż nie miałam jej w przepisach. Z tym że wiem jak przeliczyć kaloryczność i co mogę czym zastąpić. :)

  • Wszystko ładnie pięknie, ale żeby czekolady nie… Nie to nie dla mnie ;)

    • Rozumiem Cię. Jestem w poważnym związku z czekoladą, ale akurat mamy chwilę przerwy od siebie. Jak tylko wrócę…

  • Statystyki mnie przekonały. ;)

    • Statystyki zawsze przekonują, ale te nie są z bezużytecznej, tylko z WHO. Mikroskopy, badania, brokat, prawda, dobro.

  • Karola Pałgan

    Nope, nie mogę Ci napisać, że się tegoż chętnie podejmę. Wszak nie po to kupiłam dwie nowe spódnice żeby mi za trzy tygodnie z tyłka spadły. Także ten, pozostanę przy swoim kuprze w rozmiarze M, a ewentualne robaczki wytruję nalewką z czosnku ;) Ale chętnie poczytam o Twoich zmaganiach.

  • domadoma

    Wykupilas jakas diete, konsultujesz sie z dietetyczka czy robisz to na wlasna reke po konsultacji z lekarzem ‚czy mozesz’?

    • domadoma

      Przepraszam, nie zauwazylam ze od dietetyczki, pozdrawiam ;)

      • No prob. :) Takie eksperymenty na własną rękę mogą być niebezpieczne, nie podejmuję się.

  • Al.

    Bzdura! organizm nie potrzebuje detoksykacji jeżeli masz zdrowe nerki i wątrobe – sprawdzone info :)

  • Statystycznie ja i mój pies mamy po 3 nogi, więc temu nie ufam.
    Głodówki nie oczyszczają, a męczą organizm, on sam się oczyszcza jeśli sięgamy po odpowiednie produkty (błonnik, owoce pełne antyoksydantów, np. granat i jagody).
    Te „detoksy” to pic na wodę wymyślony przez dietetyków, po to żeby ludzie do nich biegali. Jak usłyszałam, że babeczka zaleca jednej kobiecie ze sporą nadwagą dietę startową na 1300 kcal, to mówi samo za siebie. Pracowałam u nich na promocji konsultacji i wiem. Kobieta chwaląca się ponad 15 letnim doświadczeniem, pracująca w znanym centrum dietetycznym…
    Trochę rozsądku z tymi dietami.

    • Badania mówią co innego.
      Statystyka to bardzo ważna dziedzina i można z niej wiele wyciągnąć, tylko trzeba wiedzieć jak korzystać. Sprowadzanie tego do „hehe, to jest głupie, bo mamy z psem po trzy łapy” jest co najmniej głupie.
      I owszem, błonnik oczyszcza, nie mówię, że nie, tylko w innym stopniu. Przy mojej niedoczynności to już nie wystarczało. :)

      • Akurat w odnośnie statystyki nie uważam, że jest głupia, napisałam, że jej nie ufam. Odnosząc się do treści posta: skąd mają te dane o 95%, nie zbadali wszystkich, dane są pewnie też różne w zależności od regionu, jego klimatu i kultury. Dlatego to nawet jeśli jedna z najlepszych metoda kreślenia rozległości problemu, to wciąż bardzo niedokładna ;)

        Dietetykom też nie ufam, bo już z kilkoma miałam do czynienia, i mam wiele informacji na temat tego, co sami wykładowcy tłuką im do głowy na studiach. Jeden przykład też podałam, na podstawie udziału w sytuacji, wiem że wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest dobre, ale jestem lekko uprzedzona.

        A co do głodówek, to podoba mi się, że masz ułożony plan, nie przesadzasz i kontrolujesz reakcje swojego organizmu, o Twojej niedoczynności jeszcze nie zdążyłam dowiedzieć się z bloga. Na taki sposób odżywiania patrzę pod kątem miłośniczki fitnessu i mam wpojone, że jeść trzeba i głodówki są złem! ;)
        Po „detoksie” polecam poszukać innych metod oczyszczenia organizmu mniej agresywnych, każdy jest inny, więc warto sprawdzić co najlepiej na niego działa, a myślę, że znajdzie się coś co będziesz mogła stosować częściej bez przeciążania organizmu.

        • A ja akurat teraz dość dużo jem, więc spoko. :) Fitness też jest okej, wrócę do niego jak wyjdę z oczyszczania.
          Tak, są różne metody, ale właśnie mój organizm dość słabo reaguje przez hormony. Niestety, ale po detoksie może się to ruszy, mam nadzieję.

  • Hmmm… Muszę na ten temat nieco więcej poczytać. Generalnie dietetyka jest dynamicznie rozwijającą się dziedziną (jak by nie patrzeć) medycyny. Jestem studentką pierwszego roku dietetyki. Fajnie, że robisz to pod kontrolą dietetyka, to jest plus. Ale pytanie, czy ten dietetyk należycie aktualizuje swoją wiedzę? Dietetyk to zawód, który wymaga dokształcania się przez całe życie. I trzeba pogodzić się z tym, że co jeszcze rok temu było uważane za zdrowe już nie jest. Prawda jest taka, że ilu jest dietetyków, tyle jest opinii. Prawda jest też taka, że jednym pewna metoda pomoże (nawet jeśli jest to tylko placebo) a innym może dużo zaszkodzić.
    Chudniesz, to fakt. I to pewnie w zastraszającym tempie. Pytanie tylko co będzie potem? Fakt faktem jestem jeszcze zbyt zielona by się zapodać odpowiednie argumenty, ale nie mogę przejść obok tematu obojętnie kiedy słyszę, że takie drakońskie diety mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Klucz do sukcesu tkwi nie w fenomenalnych sukcesach od zaraz, które skutkują potem słynnym efektem jojo. Dietetyk jest lekarzem, który powinien Cię nauczyć jak powinieneś jeść, skoro masz problem z nadwagą.
    Tak samo jest ze słynnym powiedzeniem najpierw masa, potem rzeźba. Co ma piernik do wiatraka? A no dużo ma. W ekstremalny sposób pokazuje jak myślą ludzie. Większość ludzi.
    Ludzie do wszelkich diet podchodzą tak, że pomęczą się przez określony czas, dobra super, to teraz mogę wrócić do starych nawyków. Jak będzie smakowała pizza po głodówce? A no prawdopodobnie tak będzie Ci smakowała, że pewnie jeśli nie masz wystarczająco silnej woli zjesz więcej, niż zaplanowałaś. W tym jest problem. Każdemu czasem mogą wyczerpać się baterie. Każdemu człowiekowi może się zdarzyć, że w pewnym momencie nie będzie miał czasu, żeby ćwiczyć. Życie jest nieprzewidywalne. A my, psując sobie metabolizm i pozwalając sobie na takie fenomenalne skoki wagi, gdy przydarzy nam się taki niesprzyjający okres w życiu z rozchwianym metabolizmem przytyjemy szybciej, niż przypuszczamy. Nasz organizm lubi homeostazę. Także w diecie. Sekret tkwi nie w okresach, kiedy pozwalamy sobie na chill i wpieprzamy wszystko na co mamy ochotę. Tylko w tym, by umieć przemycać te przyjemności w taki sposób, aby nie odbijało się to na naszej wadze. Dawka czyni truciznę. Trzeba umieć dostosować kaloryczność diety do naszego tempa życia. A dlaczego osoby otyłe po schudnięciu tak szybko mogą przytyć? Bo adipocyty są takimi wstrętnymi komórkami, które można odchudzić, ale nie można ich zlikwidować inaczej, jak operacyjnie.

    Mam nadzieję, że dostajesz w postaci suplementu diety witaminę B12. A najlepiej, jeżeli pod tym kontem masz robione badania. Ekstremalne niedobory tej witaminy znajdującej się jedynie w mięsie uzupełnia się poprzez poddanie pacjenta dość nieprzyjemnemu zastrzykowi. Konsystencja tego zastrzyku jest gęsta, oleista, stąd dość nieprzyjemne uczucie…

    Mam nadzieję, że jednak zmieścisz się w tej części statystyki, której takie zabiegi wyszły na zdrowie ;)

    • Shana, ale ja to wszystko wiem. :) To nie mój pierwszy dietetyk, zdarzyło mi się trafić na niekompetentnych, którzy się nie douczali, więc jestem ogarnięta w temacie. To, że jedna metoda może jednym pomóc, a drugim nie, jest taką oczywistością, że nie wiem co mam odpowiedzieć. No łał. :>
      A na półgłodówce celem głównym nie jest chudnięcie (nie mam problemu z nadwagą, o której wspominasz, ale fakt: to też jest na to rozwiązanie), gubienie kilogramów to raczej jeden ze skutków. Oczyszczanie, detoks – o to w tym chodzi.
      I dieta to nie są trzy tygodnie i wracam do starych nawyków, no kaman. Przecież to nie miałoby sensu. Ale wiesz: ja jadłam raczej zdrowo, więc u mnie zbyt dużych różnic nie będzie, po prostu czas się porządnie oczyścić i nie zapominać o 3-godzinnych odstępach w posiłkach etc.
      No i ej, nie strasz zastrzykami. Jakim chcesz być dietetykiem, jak nie znając mojej historii od razu opowiadasz o oleistych, nieprzyjemnych zastrzykach? :D Ja bym uciekła po pierwszej wizycie.

      • Właśnie, Ty to wszystko wiesz. Ja napisałam wszystko, co mi się nasunęło po przeczytaniu Twojego tekstu. Jedni ludzie promują detoks, inni dietę paleo, jeszcze inni dietę bezglutenową. Tylko, że większość ludzi, które czyta temu podobne artykuły nie pójdzie do dietetyka, tylko przetestuje ten sposób na sobie według własnej inwencji twórczej. Może taki człowiek trafi chociaż na jeden z takich wypowiedzi i uzmysłowi sobie, że z tym detoksem to nie takie hop siup. I że właściwie nie ma pewności na co On konkretnie działa
        Co do otyłości – widziałam po zdjęciach, że raczej nie po to zdecydowałaś się na głodówkę. I wyczytałam to również z tekstu. Wiem, że chodziło Ci o detoks. Ale na wszelki wypadek postanowiłam wspomnieć, że głodówka nie jest dobrym sposobem na odchudzanie. Bo Ty tego nie zrobiłaś. Piszesz o tej metodzie w samych superlatywach, wspominając jeszcze, że po wszystkim sprawdzisz jeszcze efekty tej diety w cm i kg. To mi się nie spodobało. Forma Twojego artykułu. Po takiej diecie pewnie będziesz się czuła inaczej – ale Twój organizm będzie przede wszystkim osłabiony.
        Jeżeli do tego ćwiczysz i nie spożywasz białka w żadnej formie? Czy to można uznać za zdrowe? Nawet poświęcając się detoksowi – warto robić coś kosztem czegoś? Można naprawdę wiele zarzucić takiej diecie.
        Żelazo. Akurat w tym przykładowym dniu ciężko się doszukać, abyś chociaż buraczki miała. A one są nie takim szałowym, ale jednak ogólno – dostępnym pokarmem, który wplata się w diety osób, które mają niedobory żelaza. Może jakiś pokarm przeoczyłam – jeżeli tak to przepraszam i zwrócę honor, jeżeli tylko zostanie mi wytknięty błąd.
        Suplementacja? Super. Ale czy naprawdę to wszystko jest tego warte, by wydać fortunę na suplementację, zamiast jeść racjonalnie?
        Cóż, nie robię sobie tu żadnej reklamy, bo dietetyczką jeszcze nie jestem. Nie występuję też pod żadnym nazwiskiem, ale jednak dbam o swój anonimowy wizerunek. O zastrzyku wspomniałam ku przesrodze, gdyby ktoś chciał się za takie modne diety wziąć od niewłaściwej strony. Ty nie znając historii swoich czytelników opowiadasz o samych superlatywach detoksu i straszysz wszystkich, że według statystyki prawie wszyscy mamy w sobie pasożyta ;) Ale rozumiem, wspomnienie o skutkach bezmyślności, które nie są wplecione w statystyki już są groźbą.

  • Pingback: Miesiąc detoksu - efekty - hania.es()

  • Kurdeż. Noszę się z pomysłem takiego detoksu od fhóiczasu, wreszcie wygrzebałem ten wpis i co ja paczę. WYSPAĆ SIĘ. A mając ostro ząbkującego dziesięciomiesięczniaka po prostu się nie da. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się wyspałem. A, wiem: ponad 10 miesięcy temu. A mój naturalny poziom energii zawsze miał poziom max tam, gdzie innym świeci zazwyczaj rezerwa. Pozostaje pytanie: jak to obejść? Bo ja bym takiego detoksa jak najbardziej.

  • Izabela Banach

    A gdzie można poczytać o efektach? Był wilczy apetyt po? Był efekt jojo?

  • Izabela Banach

    Jakim cudem dieta bogata w wartości odżywcze, witaminy i minerały ma zlikwidować pasożyty?

    • BORZYM.

      • Izabela Banach

        Ale naprawdę likwiduje wg dietetyka?

  • „Z tym, że lubię rachunek prawdopodobieństwa i pewnie, dokładnie tak jak Wy wszyscy, jestem w tych 95%” – WSZYSCY jesteśmy w 95%? A nie – 95% z nas? XD

    • Mam wyselekcjonowanych odbiorców! :D

      • Nie masz robaka w brzuchu? Znikaj z mojego bloga!!! :D

  • wege7

    No to przejście na wege – i zdrowie się poprawia. Od lat polecam. Oczyszczanie organizmy stosują jedna z mądrzejszych części świata – mieszkańcy wschodu. Organizm bez śmieci – to jak nowy olej i filtr w samochodzie. Można być leniwym , cale życie wielbić alkohol i jeść śmieci, ale wtedy nie można płakać „o ja biedny choruje na to i na to”. Lekarze dobrze zarabiają, chcesz by zarabiali Twoim zdrowiem ?

Przeczytaj poprzedni wpis:
kobieta nogi mac pisanie praca
To wszystko Twoja głupota

Zanim zaczniesz obwiniać cały Internet, zatrzymaj się i zrozum, że to wszystko przez Twoją głupotę.

Zamknij