LUDZIE PSYCHOLOGIA

Zainwestuj w siebie, pójdź do psychologa

dziewczyna zamyslona


Bo gdyby każdy zechciał skorzystać z pomocy psychologa, świat byłby lepszym miejscem.

Nikt z nas nie ma idealnego życia. Nawet ja. Wychowujemy się w rodzinach, w których każdy popełnia jakieś błędy, dorastamy wśród ludzi, którzy na nas wpływają i przechodzimy przez przeróżne sytuacje, które mniej lub bardziej nas kształtują. I wiecie, fajnie byłoby się o tym trochę więcej dowiedzieć.

Niektórzy sądzą, że wizyta u psychologa jest tylko dla tych, którzy sobie nie radzą. A ja uważam, że nie do końca. Bo jest dla wszystkich.

Sądzę, że warto znać siebie samych jak najlepiej, niezależnie od tego, czy jesteśmy spełnieni i odnosimy sukcesy każdego dnia, czy mamy za niską samoocenę, nerwicę i bulimię. Że warto zdawać sobie sprawę z czego wynikają nasze zachowania i reakcje. Rozumieć, jakie mechanizmy w nas działają i dlaczego. Widzieć wpływy różnych małych dram lub pozornie błahych sytuacji z przeszłości na nasze pojmowanie świata. Zauważać skąd bierze się nasze podejście i dlaczego popełniamy dane błędy. Nauczyć się wyciągać wnioski.

Zanim powiecie mi, że każdy może zrobić sobie taką analizę sam – nie. Niezbyt. Dlaczego? Bo takich już nas Żaba Przenajświętsza stworzyła, że nawet ci najbardziej ogarnięci nie są w stanie dostrzec wszystkich sytuacji, które miały na nas znaczący wpływ. Czasem coś wydaje nam się oczywiste i jednowymiarowe, a potem psycholog tłumaczy, że ta właśnie rzecz miała wysoki priorytet w kształtowaniu naszej psychiki.

nie zrozumcie mnie źle…

Nie twierdzę, że wszyscy powinniśmy uderzyć do psychiatry, dostać prochy i zasuwać na grupową terapię dwa razy w tygodniu, nie nie. Chodzi mi o to, że na pewno każdemu na dobre by wyszło, gdyby posiedział trochę ze specjalistą i porozkminiał, dlaczego jest taki, dlaczego tak na coś reaguje, a dlaczego to jest dla niego dziwne i niezrozumiałe.

Bo choć jest już coraz lepiej, nadal wielu ludzi uważa, że chodzenie do psychologa to jakiś wstyd. Że przecież udają się tam tylko życiowi nieudacznicy i wariaci. Że jeśli ktoś decyduje się na poproszenie o pomoc specjalisty, to jest słaby albo pojebany. I ja się na to nie zgadzam.

buty kobieta

Rozmowa z osobą wykwalifikowaną to czas, w którym możemy dowiedzieć się o sobie bardzo ważnych rzeczy. Jeśli zrozumiemy sposób myślenia i analizy jaki nam zaprezentuje, będzie nam łatwiej przewidywać swoje reakcje, a każdy popełniony przez nas błąd nauczymy się rozkładać na czynniki pierwsze i tłumaczyć. Od razu pojmiemy dlaczego i gdzie coś poszło nie tak, a tym samym będziemy mieli te kilka powodów mniej do zmartwień, większą samoświadomość i najzwyczajniej w świecie będzie nam się prościej żyło. Serio.

Dlatego polecam każdemu z Was zainwestować w siebie i spotkać się z psychologiem. Dajcie sobie szansę lepiej poznać osobę, z którą spędzacie każdą sekundę swojego życia.

Opłaci się.

  • Ula Trepczynska

    Tak, niestety mało osób to zauważa. Takich tekstów powinno być więcej, w końcu chyba po to są psychologowie, prawda?

  • Pewnie. Dlaczego by nie. Jeśli można dowiedzieć się czegoś nowego, porozmawiać z kimś wykwalifikowanym no i w razie potrzeby ten ktoś może nam pomóc to jestem jak najbardziej za.

  • AJD

    Wiele razy zastanawiałam się nad wizytą u psychologa. Z czystej ciekawości i chęci sprawdzenia, czy po takiej wizycie wiedziałabym o sobie coś nowego. Tylko zawsze jest mi tak jakoś nie po drodze :O

    • Jak ktoś jest tego ciekawy to już dużo. Polecam znaleźć chwilę. :)

  • O_l_l_i_e

    Zgadzam się w 100%! Tym bardziej, że często mamy takie momenty (czasami wcale nie krótkie), że „coś jest nie tak, ale nie wiem, co” i to właśnie wtedy psycholog przydaje się bardzo.

  • Hania Lewandowska

    Ciekawe podejście, ale jestem pewna, że masz rację. Taka wizyta to na pewno ciekawe doświadczenie.

  • sylwana

    Zgadzam się, ale podpowiedziałabym: do psychoterapeuta. Nie każdy psycholog jest psychoterapeutą i nie każdy psycholog jest odpowiedni do rozkmin, ale to już zupełnie inny, długi temat :)

    • Jeśli psycholog po wizycie zauważy, że przydałaby się terapia to wyśle pacjenta do psychoterapeuty czy psychiatry. I odwrotnie. Kiedy psychiatra zauważy, że przydałby się pacjentowi kontakt z psychologiem to zaleci mu taką wizytę.

      • sylwana

        Tylko wizyta u psychiatry na NFZ trwa 10 minut i jak taki specjalista słyszy „smutno mi” to bardzo często w pierwszej kolejności przepisuje leki. A na wizytę u terapeuty można czekac tygodniami.

        • No, jak ze wszystkim jeśli chodzi o publiczną służbę zdrowia. Są kolejki. Co zrobisz? Jak chcesz szybciej się gdzieś dostać musisz iść na prywatną wizytę. Leki są różne. Ludzie słyszą psychotropy i już myślą, że dostają Valium. Są leki, które wspomagają leczenie i są „słabe”. To tak jak z grupą. Jest Gripex i są antybiotyki. Jeśli psychiatra uznaje, że trzeba przepisać lek to to robi. Od tego jest.

          • Konrad Norowski

            Wyobraź sobie teraz taką sytuację: ktoś pokonuje własne przekonanie że tylko nienormalni chodzą do psychologa/psychiatry/whatever, a na wizycie dostaje leki. Obojętne jakie. Specjalista zalecił branie LEKÓW NA GŁOWĘ. Syndrom wyparcia jak malowane.

          • Myślę, że skoro ktoś potrafi zrozumieć, że to nic złego chodzić do psychiatry, to chyba jest przygotowany na to, że może dostać leki. A obowiązkiem lekarza jest pacjentowi wyjaśnić jakie leki i na co dostaje. Ile potrwa kuracja, jakie mogą być skutki uboczne i tak dalej. A jak nie informuje to obowiązkiem pacjenta jest się dopytać.

        • Przypisuje leki bez badania?
          Łał, to ja chcę :)

    • Nie każdy jest odpowiedni – oh wow. Szok. :)
      I znowu: komentujesz coś innego niż napisałam. Nie wszyscy potrzebują terapii. Jak nie rozumiesz o co tu chodzi, przeczytaj tekst jeszcze raz.

  • Brzeska

    Ja bym jeszcze do tego dodała osobiście niemylenie psychologa i psychaitry. Bo psychotropy to już cholernie poważny kaliner psychiczny i psycholog takiego działa Nie wytoczy. Ale tak btw, to sądzę że wielce prawdopodbne jest że za kilka lat będzie to mega popularne. Może nie tyle co psycholog strocte, co couch bardziej, ale moda kozetki z zachodu do nas wpada powoli

    • sylwana

      Nie mylić psychologa, psychoterapeuty, coacha i psychiatry, dodałabym :)
      Psycholog nie może przepisać leków, bo nie jest lekarzem – nie ma takich uprawnień.

      • Brzeska

        Otóż to

      • Damn, ludzie. Weźcie przeczytajcie o czym jest tekst, który komentujecie. Nie piszę o tych, którzy potrzebują recepty, damn.

    • Wiem, dlatego mówię o wizycie do psychologa. Nie każdy potrzebuje prochów, to nie są cukierki, serio.

  • leia

    moje doświadczenie z psychologami, psychiatrami i terapeutami zaczęło się rok temu – na praktykach w szpitalu psychiatrycznym. była tam dziewczynka, w której widziałam siebie sprzed 15 lat. była mną. sposób w jaki mówiła, ruchy, które wykonywała. wtedy zrozumiałam, że moje problemy zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy miałam 9 lat, ale wysyłanie dzieci do psychologa było napiętnowane. ba, nawet pogadanka u pedagoga była wstydem. i mama nic ze mną nie zrobiła. teraz, z perspektywy czasu wiem, że życie tej dziewczynki potoczy się lepiej niż moje, dostała pomoc. ja do tej pory jestem wrakiem, wypranym z emocji introwertykiem, jestem tak skrzywiona, że czasami sama nie wierzę, że da się aż tak skrzywić. ale o, żyję. tylko, że codziennie o tym myślę.

    • A Ty jesteś teraz pod opieką specjalisty?

      • leia

        niestety, nie jestem. chyba na własne życzenie. z jednej patoli przechodzę w inną, od kilku lat. ale mam świadomość, że jest źle i że brak działania to moja ‚zasługa’. jestem patochem, ale świadomym.
        pochodzę z bardzo biednej rodziny, studiuję przedmiot, który pogłębił mój syf w głowie, ledwo starcza mi na jakiekolwiek jedzenie – myślę, że rozbiłam się o hajs (tylko, że od strony biedaka). nie stać mnie na żadnych lekarzy i mam tylko nadzieję, że szybko umrę. ;)

        • Zastanawiam się co powinnam Ci odpisać, ale chyba najbardziej właściwe będzie podanie numeru do telefonicznej pierwszej pomocy psychologicznej. Ten: 224259848.
          Ty trzymaj się, a ja trzymam kciuki!

  • SYongNeul

    Nigdy tak bym o tym nie pomyślała :) Chodzę do psychologa/psychoterapeuty, ale zaczęłam właściwie, dlatego że mam problemy…

  • henryk

    Mysle, ze Sylwana wiele wnosi przez te komentarze, sam jestem psychologiem i terapeuta i rzeczywiscie roznie mozna trafic, warto poczytac i zastanowic sie do kogo lepiej pojsc, wiecej – w jakie miejsce i do jakiej osoby konkretnie ;)

    • Ale tak jest z każdym – lekarzem, fryzjerem czy masażystą. To normalne.

  • A ja mam z psychologami doświadczenia różne – terapia osobista skończyła się niedobrze (właściwie przerwałem ją sam widząc, że niekoniecznie o to mi chodziło). Znam też podobne przypadki, co dziwne, od terapeutów z tej samej poradni. Może nie do końca się znali? Nie wiem. Ale ważne jest, żeby nie przyjmować wszystkiego bezkrytycznie i uważać na to, co się dzieje w głowie, bo dzieje się dużo. Po różnych pierepałkach, na opisywanie których nie czas i nie miejsce, wylądowaliśmy z MałąŻonką na terapii małżeńskiej. Pomogło. Nawet bardzo.

    Polecam wszystkim parom, nawet jeśli nie mają problemów – wspólnie z terapeutą poznaje się siebie i siebie nawzajem. A zawsze lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, prawda? ;)

    • To zależy jak się trafi.
      I dokładnie, nie trzeba mieć problemów, żeby się czegoś dowiedzieć. :)

  • Zwłaszcza w Polsce dominuje to nadmierne uproszenie – „wizyta u psychologa jest jednoznaczna z chorobą umysłową”. Dla porównania w USA spotkanie z psychologiem jest częścią codzienności i nikt nie czuje z tego powodu wstydu, wręcz przeciwnie…Mnie osobiście najbardziej intryguje psychoanaliza, element hipnozy oraz to w jaki sposób nasze dzieciństwo determinuje naszą przyszłość i poszczególne zachowania społeczne. Trzeba być jednak bardzo odważnym, aby się poddać hipnozie, wtedy moglibyśmy się bardzo dużo o sobie dowiedzieć, może nawet za dużo:)

    • Mnie hipnoza niekoniecznie, ale ten maksymalny wpływ dzieciństwa jest superciekawy, bo tam działają takie drobiazgi, że woah.

      • Właściwie to jak odbieramy świat, jaki mamy stopień poczucia wartości, pewności siebie w dorosłym życiu zależy w dużym stopniu od sposobu wychowania, czyli można przyjąć tezę, że nasze dzieciństwo ma największy wpływ na na kształtowanie naszej osobowości…

  • Ja też uważam, że absolutnie nie ma się czego wstydzić i szkoda męczyć się latami z problemami, które mamy już długo a których jakoś wciąż nie możemy ogarnąć – bo jeśli ciągną się za nami, to sami sobie zazwyczaj rady nie damy, chyba że włożymy w to naprawdę horrendalną ilość pracy (a i tak najczęściej odpadniemy gdzieś po drodze – been there, done that). Ja co prawda wciąż próbuję ogarnąć się samodzielnie, ale jeśli do jesieni nie przewalę choć połowy mojej „listy problemów do ogarnięcia” szoruję na porządną terapię – minimum półroczną. No i pozostaje wybór odpowiedniej osoby – z tym też jest często problem – choć ja pewnie zamiast psychoterapeuty wybiorę coacha (jak dobrze mi pójdzie wstępny etap ogarniania się – mam już jedną babkę na oku, z którą dobrze mi się rozmawiało podczas szkoleń, ale i do niej 100% pewności nie mam…).

  • Nie mam nic przeciwko wizycie u psychologa. Sam kiedyś chciałem iść (w końcu nie poszedłem). Niemniej uważam, że największym problemem jest to, że nie potrafimy spojrzeć w głąb siebie. Mało kto potrafi wyjść na spacer i zastanowić się nad sobą. Nad swoim postępowaniem, nad własnymi celami, oczekiwaniami. Mało kto potrafi wyciągnąć z wnioski własnych błędów. I nie mówię tutaj o błędach w pracy. Ale może błędem jest chodzenie do tej pracy? Może to jednak nie to.

    Po prostu nie dajemy sobie możliwości oczyszczenia siebie z nieprzyjemnych myśli i jednocześnie ukierunkowania siebie. Psycholog jest zwykle po to, aby nas poskładał w jakimś elemencie. Nie uważam, że to złe. Uważam, że złe jest to, iż sami tego nie próbujemy. Jeżeli kończy się X związek, to wypada się raczej nad sobą zastanowić, a nie słuchać przyjaciół, że ty robiłaś wszystko dobrze, a on nie. Że zasługujesz na kogoś lepszego.

    Relacje z ludźmi sypią się z jakiegoś powodu. Ciężko jest pozbyć się emocji i spojrzeć na siebie, ale… jeśli tego nie dasz rady, to mam wrażenie, że potem z każdym poważnym problemem człowiek nie jest w stanie sam ze sobą dojść do ładu. Zatem pomoc psychologa tak, ale nie na zasadzie, że to wszystko załatwia. Bo to jest twoje życie i twoja praca nad sobą.

    • rozszczepiona

      Iż wyszło z użytku :(

      • Zawsze ktoś musi przyjść i się przyczepić do jakiejś pierdoły. Ja jebię.

  • Psychologa? Po co jeśli większość nie ma uprawnień do prowadzenia działań terapeutycznych? Jeśli już poruszamy takie tematy, to powinniśmy zadbać o ty, by zawierały rzetelne informacje. W poszukiwaniu pomocy, bądź w celu pracy nad sobą, najlepiej wybrać się do terapeuty lub skorzystać z pomocy trenera. To znaczna różnica. Poza tym indywidualna terapia nie jest jedynym, sprawdzonym sposobem na poradzenie sobie z problemami. Istnieją grupy psychoedukacyjne, grupy wsparcia, grupy samopomocowe. Z pomocy trenera coachingu możemy skorzystać, gdy towarzyszy nam uporczywe poczucie bezsilności, brak motywacji, entuzjazmu lub zwyczajnie chcemy postawić na samorozwój. Przykładowo, gdy zależy nam na rozwoju zawodowym, czy mamy problem z asertywnością. Profesjonalna pomoc często dostępna jest za darmo. Warto wcześniej dowiedzieć się, czy okoliczne Ośrodki Interwencji Kryzysowej, Centra Pomocy Psychologicznej i Psychoterapii, bądź Ośrodki Pomocy Społecznej, nie organizują darmowych spotkań. Zwykle są przeznaczone dla osób młodych i finansowane przez UE. Obejmują pomoc w różnym stopniu. Od indywidualnej psychoterapii, po warsztaty radzenia sobie ze stresem, czy kształcenia samoświadomości. Przykładowo działalność „więc jestem” w Katowicach etc.

    • Oho! Kolejna. Czytałaś tekst, który komentujesz?

      • Oczywiście. Dlatego zwracam uwagę, że wprowadzasz w błąd czytelników. Albo inaczej w ogóle nie rozwinęłaś tematu, a szkoda. Nie, to nie jest atak. Nie, nie musisz w następnych komentarzu rzucać chujami. Po prostu następnym razem zadbaj o większą rzetelność.

        W celu rozwinięcia temu:

        Specjalistą nie będzie w tym rozumieniu jedynie psycholog, który w głównej mierze odpowiada diagnozę psychologiczną. Wystawia opinie oraz orzeczenia. O ile nie skończył studium psychoterapii. Terapia oraz grupy wsparcia nie muszą mieć nic wspólnego z leczeniem psychiatrycznym. Jeśli piszemy o tym, że warto dla samych siebie spotkać się ze specjalistą, zadbajmy o to przedstawienie dostępnych opcji. Większa samoświadomość? Poprawa jakości życia? Treningi interpersonalne. Problemy? Diagnoza oraz dobór terapii. Zrozumienie procesów psychologicznych, które nam towarzyszą? Warsztaty psychoedukacyjne. W przypadku młodzieży psycholog lub pedagog szkolny z pewnością udzieli informacji gdzie oraz w jaki sposób możemy popracować nad problemem, bądź wątpliwościami, które nam towarzyszą. W przypadku osób dorosłych? Przede wszystkim couching. Nie zawsze prowadzony jest przez psychologa, bo uprawnienia trenera, tak jak w przypadku terapeuty, może nabyć większa grupa osób. Sprawdzenie też, czy okoliczne ośrodki nie prowadzą warsztatów lub spotkań samorozwojowych. Tyle. Wdech, wydech. Naprawdę nikt Ciebie nie krytykuje i nie atakuje.

  • Mam nadzieję, że to kwestia czasu.

    • Monika Kotlarek

      Ja również. Dlatego usilnie nad tym pracuję uświadamiając. Twój tekst też to robi. Bardzo fajnie :)

  • Ja to nawet nie mógłbym powiedzieć w domu, że chciałbym do psychologa się wybrać, bo zaraz moja mama zrobiłaby tzw. problem. Jak się w miarę usamodzielnię (mam nadzieję, że wkrótce) to się jednak wybiorę, bo kusi mnie już od jakiegoś czasu.

  • Pingback: Bycie samemu jest super - hania.es()

  • Ja akurat jestem takim typem że spotkania z psychologiem były wręcz wskazane…
    ale tylko Ja wiedziałam jaka jestem popaprana w środku…na zewnątrz – miód cud i orzeszki…
    I taka już jestem przeterapeutyzowana, że śmiało mogę stwierdzić iż : ) , była to najlepsza decyzja w moim życiu.
    Sama obalam mity terapii.
    I zgadzam się z Tobą, że spotkanie z psychologiem, jest zarezerwowane nie tylko dla ludzi, których problemy przygniatają (że tak lakonicznie napiszę), ale również gdy stoimy w miejscu, gdy chcemy spojrzeć w głąb siebie .. .i w zależności z jakim problemem przychodzimy warto wybrać odpowiedniego „przewodnika” – czasem wystarczy trener umiejętności interpersonalnych…wybór jest duży na rynku – w zależności od potrzeb…
    I brawo za obalanie mitów! pzdr

  • Pingback: Nie ominął Cię maj? - hania.es()

  • Pingback: 20 minut na zmartwienia - hania.es()

  • Pingback: Dlaczego gimnazjum jest do dupy? - hania.es()

  • Pingback: Możesz sobie nie radzić - hania.es()

  • Pingback: o mojej depresji – hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
20150513_162816
Deser z tapioki – szybko, tanio, zdrowo, pysznie!

Mam dziś dla Was propozycję deseru. Wszyscy lubią desery. A ten pokochacie.

Zamknij