BLOG MOTYWACJA

Jak ja to robię, czyli pisanie codziennie

pisanie


Często pytacie mnie, ile i jakie trzeba brać narkotyki, żeby pisać codziennie. Twarde i dużo.

Jak byłam mała, nie lubiłam pisać. W podstawówce popełniłam świetne (to znaczy tak mi się wydawało) opowiadanie o tym, jak stałam na brzegu jeziora i patrzyłam, jak topi się mój pięcioletni brat. Siedziałam nad tym tekstem kilka godzin, podobał mi się, liczyłam na pochwałę przed całą klasą, dużo brokatu i chociaż jednego jednorożca.

Ale nie.

Dostałam pałę i zaproszenie do pedagoga – okazało się, że temat brzmiał „moje najlepsze wakacje”. Tęcza zgasła, a moje małe serduszko było wtedy w takim stanie jak rozjechana żaba.

Od tego czasu wszystko, co wychodziło spod mojego pióra to były statusy na GaduGadu, zgłoszenia na turnieje i zapiski w kalendarzu dotyczące kolejnych spektakli.

work iphone

Długo, długo później przyleciał do mnie jednorożec, który kazał mi założyć bloga. Teraz codziennie klepię na klawiaturze kilka tysięcy znaków. Czy poniedziałek, czy niedziela – tworzę i publikuję pełny materiał.

jak ja to robię?

Wiem, że wiele z Was wchodzi tu każdego dnia i doba bez nowego tekstu na hania.es jest dla Was tak samo dziwna jak dla mnie. Zadajecie mi różne pytania – jak to się stało? Jak wkręciłam się w Waszą codzienność? Jak daję radę tyle pisać? I magiczne: jak ja to robię?

Otóż widzicie, mi prościej jest pisać codziennie niż raz na trzy dni. Tak samo grubym ludziom często łatwiej nic nie jeść niż zatrzymać na tysiąc czterystu kaloriach. Bo przeginanie jest prostsze.

nawyk

I to wszystko jest kwestia nawyku. Każdy z nas ma takie codzienne sprawy – mycie zębów, kąpiel, zrobienie obiadu, karmienie jednorożców. Normalne rzeczy, a ja mam do tego jeszcze stworzenie tekstu.

Zdarza Wam się czasem nie umyć w ciągu doby? Wierzę, że raczej rzadko, bo człowiek się dziwnie wtedy czuje. No to ja mam dokładnie tak samo jak nie napiszę materiału na bloga.

filtr na rzeczywistość

Żeby wyrobić sobie taki nawyk, należy nauczyć się przepuszczać rzeczywistość i wszystkie swoje myśli przez filtr czy i jak mogę to ciekawie opisać?. Stosuję to od początku istnienia bloga – dzięki temu codziennie zapisuję kilka tematów na teksty i wiem, że nigdy nie zabraknie mi pomysłu na nowy materiał.

nie chce mi się

Jasne – czasem zdarzają mi się dni, kiedy mi się nie chce. Ale Wam do pracy też się czasem nie chce iść, i co z tego? Dlatego wtedy czytam rozdział książki, robię herbatę i… siadam do pisania. Bo czytelnicy czekają, bo mam postanowienie i wiem, że wyrzuty sumienia z nietrzymania się planów będą mnie kosztowały więcej niż zmotywowanie się i stworzenie tekstu.

Jak mogliście zauważyć, raz na jakiś czas jednak robię dzień wolny. Napisałam nawet kiedyś – dlaczego dzisiaj nie było nic na blogu?, ale to wypada bardzo rzadko, ostatnio tylko wtedy, gdy jestem u rodziny albo najem się za dużo brokatu i źle się czuję.

nie mam weny

Generalnie nawet jak widzę, że zdania mi się dzisiaj nie kleją, a jednak chciałabym, żeby na blogu się coś pojawiło – mam już na siebie haki. Idę na spacer, wychodzę na plac zabaw (dzieciaki zawsze inspirują, serio), włączam dobrą playlistę albo oglądam słodkie kotki w internecie. Nie olewam bloga, bo to też mój obowiązek, który sobie sama nałożyłam.

Im szybciej bloger zrozumie, że blogowanie to praca jak każda inna i powinien w niej „siedzieć” dopóty, dopóki nie wykmini posta na dzisiejszy dzień, tym szybciej będzie zdobywał czytelników i osiągnie sukces.

– Eliza Wydrych-Strzelecka, fashionelka (wywiad)

reset

Najczęściej wystarczy mi pół godziny resetu i wracam do klawiatury z powerem, biorę laptopa i się przesiadam (zmiana miejsca pomaga – czasem wystarczy na drugą kanapę, a czasem aż do kawiarni). Dlatego już przestałam stosować wymówki „dziś nie mój dzień”, bo to najczęściej wcale nie jest tak, że nie mój dzień, tylko inaczej – nie moja godzina, klimat czy nastrój. A to można zmienić.

Dlatego jeśli masz bloga i chcesz pisać na nim codziennie, to jest tylko jedno wyjście.

Pisz.
  • Magdaa

    Bardzo się ciesze, że odnalazłam Twojego bloga, bardzo mnie inspirujesz i dziękuję Ci za to :)

  • Hania Lewandowska

    Też pisze bloga i muszę się przyznać, że nie wstawiłam na nim posta od około dwóch miesięcy. Moje wytłumaczenie? MATURA . Jednak po ostatnim egzaminie zamierzam zastosować się do Twojej rady i pisać. Twój dzisiejszy post jest bardzo motywujacy i inspirujący :)

  • Gratuluję wytrwałości i dyscypliny. Ja mam odwrotnie. Muszę mieć flow, a jak już mam flow to trzaskam czasami kilka notek jednego dnia. Raczej nie piszę codziennie. Nigdy nie zmuszam się do pisania, bo chcę, żeby blogowanie było dla mnie czystą przyjemnością. Niektóre tematy dojrzewają we mnie jakiś czas, a czasami inspiruję się jednym zdaniem. I tak jakoś się to kręci :)

  • Podziwiam – to naprawdę wymaga niekiedy poświecenia i dużego zaangażowania i to się chwali :) Widać, że ten czynny udział procentuje, bo twój blog wręcz żyje, ma charakter.

  • „Dlatego już przestałam stosować wymówki „dziś nie mój dzień”, bo to najczęściej wcale nie jest tak, że nie mój dzień, tylko inaczej – nie moja godzina, klimat czy nastrój.”- z blogiem jak z seksem widzę ;D
    Ja nie publikuję materiałów codziennie dlatego, że pisze dośc długie teksty. Codziennie jednak piszę, żeby zawsze było coś na drugi dzień.

  • Paweł Majcher

    Poziom jednorożców w tym tekście przekroczył dopuszczalne normy Unii Europejskiej. :D

    • Hasztag anarchia.

      • TEKSTacja

        Należy w pokorze posypać głowę… brokatem :-)

  • No dobrze, zacznę pisać codziennie.

    Ale to od poniedziałku (i tak jest zawsze).

    • Trzymam kciuki, ale jeszcze nie. Od poniedziałku.

  • Dokładnie tak jak piszesz! :D
    Jeżeli wejdzie to w krew i się chce, łatwiej jest pisać codziennie niż co kilka dni. :)
    Pozdrawiam cieplutko!! :)

  • Rafał Szczech

    o śmiesznie, bo wpis jest o pisaniu, a ja dopasowałem go do swoich obowiązków i wyciągam pewne wnioski. najs, Haniu!

    ps. czytam cały czas, ale w ogóle nie komentuję :/. #lamarafał

    • To dobrze, bardzo dobrze! :)
      Osz Ty, a nie widziałam Cię tyle w komentarzach, że już przypuszczałam, że sobie poszedłeś.

  • brudnakasia

    Zastąp słowo ‚pisanie’ -> uniwersalna instrukcja życia
    najs!

    • Yep, do obowiązków marsz! :)

    • staram się to codziennie zastosować do moich projektów ;) ostatnio idzie coraz lepiej, chociaż nie wyobrażam sobie pracy w domu przy czymś czego bym nie lubiła

  • Pisz i oby inspiracja zastala Cie przy pracy, bo jak sie z nia rozminie to po ptakach. Pozdrawiam serdecznie beata

  • AJD

    Cieszę się, bo faktycznie wpadłam w nawyk odwiedzania tego bloga codziennie.
    Powodzenia :)

  • Angelika

    Pisz tak jak do tej pory. Codziennie czekam :-)

  • To dobrze, że nie czekasz na poetyckiego ducha z romantyzmu, który namaści Cię brokatową weną. Kiedy zakładałam bloga, obiecałam sobie, że stworzę chociaż jeden tekst tygodniowo, bo do tej pory słomiany zapał powodował, że wszelkie formy pisania porzucałam po miesiącu. Jak teraz mi się nie uda dotrzymać słowa, to stracę wiarę w siebie. Poza tym pisanie chroni od umysłowego lenistwa i zacofania :).

  • Ja dla siebie wyznaczyłam pisanie co dwa dni i bardzo źle się czuje kiedy to zaniedbam. Ostatnio przez przeprowadzkę na swoje bardzo się opuściłam i jeszcze mam z tego powodu doła.

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Dla mnie najważniejsze jest spisywanie pomysłów. Nie rozstaję się ze swoim Moleskine, w którym notuję wszystko o czym mogłabym napisać. Niestety tłumaczenie nigdy nie jest tak proste i szybkie. Cieszę się, że piszesz codziennie. Zwykle w pierwszej kolejności sprawdzam właśnie Twojego bloga.

  • Pingback: Szukając inspiracji – joschiego()

  • Pingback: Click here to download()

  • Pingback: watch movies online()

  • Pingback: W dupie mam Wasze zachwyty! - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
facet pizda
Wegetarianin? Albo pedał, albo pizda

Jak wiadomo, wegetarianie to ludzie, którzy nie umieli sobie poradzić na polowaniu. Pizdy, nie faceci!

Zamknij