ZDROWIE

Miłość od pierwszego zjedzenia

sushi


Nigdy wcześniej nie próbowałam sushi. Nie jem ryb, nie lubię glonów i cały ten rytuał jedzenia japońskiej potrawy nie był dla mnie zbyt pociągający. Do wczoraj.

Zanim zacznę tę notkę, przypomnę, że jestem wegetarianką, a będę pisać o sushi. Jeśli jesteście oszołomami w sprawie tego dania („tylko ryby!”), idźcie.

Pisałam już o 20 tekstach, które usłyszy każdy wegetarianin, a nie chcę pod tym wpisem widzieć kolejnych. Nawet odpowiedziałam na to wiecznie powtarzające się pytanie „Ale jak to, ryb też nie jesz?!”. No nie jem, bo to zwierzęta.

sushi

Nigdy wcześniej nie byłam na sushi ze względu na to, że kojarzyło mi się tylko z czymś, co mi nie smakuje (bo glony) i jest niezgodne z moimi przekonaniami (bo ryby). No ale skoro żyję w luksusie, lubię próbować nowych rzeczy no i, jak wiadomo – lubię wydawać pieniądze to postanowiłam wreszcie pójść się przekonać jak to jest naprawdę.

Okazało się, że wege wersji nie brakuje. Zamówiłam sobie taki super zestaw, żeby spróbować kilku różnych dodatków. Na Insta mogliście zobaczyć, jak super to wyglądało:

co mogło pójść nie tak?

Czego bałam się najbardziej – obrzydlistwo glonów. Na szczęście ich smak w ogóle mi nie przeszkadzał, na przykład tak, jak nienawidzę smaku spiruliny, tak tutaj algi były spoko.

No i pałeczki – nie wiedziałam, czy dam radę to ogarnąć, czy będę tym jedynym lamusem, który je rękoma. Jeśli macie te same obawy, przestańcie. Czekając na kelnera nauczyłam się nimi obsługiwać i wszystko było spoko. Nic trudnego.

Do tego myślałam, że wege wersja będzie uboga i nudna, ale wcale nie. W ogóle nie odczuwałam, że brakuje jakiegoś składnika. Tykwa, rzepa, sałata, ogórki, ryż, wasabi, sos sojowy – wszystko to było całkiem sporo jak na pierwszy raz. Spróbowałam wielu różnych smaków i… noszkurwa, super.

a dieta?

Co dla mnie ma wielkie znaczenie – najadłam się. Lubię być najedzona, ale nienawidzę uczucia przejedzenia i ciężkości. Po tak dużym zestawie byłam pełna, ale nie było to niekomfortowe jak po świątecznej kolacji, bo to lekkie jedzenie. I to nie ściema, bo dietetyczka aprobuje! (jeśli jesteście na Twitterze, sprawdźcie hasztag #teamdieta!)

czyli co?

Czyli super! Jeśli jecie sushi to wiecie, że gastroorgazm jest możliwy. Jeśli nie – koniecznie pójdźcie to sprawdzić. Nawet jeśli nie jecie ryb, które dla wielu są głównym punktem programu, nie lubicie glonów, nie chcecie się przejadać i nie umiecie jeść pałeczkami.

Każdy powinien tego spróbować w swoim życiu. Nikt mi nigdy nie zrobił tak dobrze czymś, co wsadziłam do buzi.

  • Kasia

    Dopiero od niedawna jestem wegetarianką i właśnie najbardziej tęsknie za sushi, ale dzisiaj przekonałaś mnie, że wegetariańskie sushi wcale nie jest nudne, dzięki!

    • Jest super, idź spróbuj koniecznie!
      Nigdy nie jadłam tego z rybą, ale myślę, że spoko daje radę.

  • Też mi się ostatnio zdarzyło jeść sushi pierwszy raz i pokochałam je, seriously. A obawy miałam podobne. że nie będę umiała zjeść- obsługa pałeczek wcale taka trudna nie jest. Że to ryba, surowa! Wole przetworzone jedzenie. A tu nie dość, że surowa ryba, to jeszcze jakieś algi. Że nie da się tym najeść. Da się. I naprawdę mi smakuje :)

  • Bożena

    Ja zawsze wybieram wege. Te mi najbardziej smakują ;)

    • O, nie mam porównania, te z rybą są dla Ciebie mniej smaczne, czy w ogóle nie lubisz ryb?

      • Bożena

        Jem. Ale wege sushi wolę. No i można jeść bezkarnie prawie że względu na kalorie :)

  • Pałeczkami jeść potrafię, też aprobuję tylko wege żarcie i nawet wiem, gdzie je znaleźć, ale… jakoś z sushi mi nie po drodze. Chyba czas to zmienić.

    • Idź spróbuj, jest naprawdę spory wybór (w normalnych sushi, nie jakieś specjalne wegeknajpy) i yumm! <3

  • Sam nie mogę się do tego przekonać, ale już jestem na dobrym etapie. Ostatnio widziałem zapakowane sushi w Biedronce, więc pewnie na próbę sprawdzę ten zestaw – bo tani ;)

    • A to nie wiem, czy odważyłabym się kupić takie gotowe. Właśnie to, że wszystko było świeże i że ryba nie śmierdziała (którą jedli znajomi) mnie przekonało, bo świadczyło o tym, że to nie jakieś wcześniej gotowe czy coś.

      • Kupiłem kilka razy gotowe z BP i było przyzwoite :) Dało się zjeść.

        • Eee, jak już sushi to takie co robi foodgazm, a nie „dało się zjeść”, coo Tyyy. :)

      • Można spokojnie jeść takie sushi z marketu. Ale nie należy się spodziewać fajerwerków – rolka może być luźno zwinięta, smaki zmieszane, no i całość jest lodowata (bo z chłodni). Ale jak się chce, to można. Lepiej zrobić samemu.

        • Z tego co rozmawiałam ze znajomymi, to peeełno z tym roboty. No ale na pewno na upartego można zrobić, wiadomo. :)

          • Zaproś znajomych na wspólne robienie sushi. Oni zrobią, Ty zjesz. Polecam.

          • Sounds like a plan.

          • Zapraszam kiedyś do mnie, zrobię Ci :) W środku ogórek, awokado, marynowane tofu, papryka, tykwa, daikon, dymka – mniam! Maks. 2 godzinki roboty. Zresztą wrzucałam na bloga przepis na vegan sushi, ale nie będę Ci tu spamować, wszak to niewybaczalne faux pas ;)

          • *już-jadę*

  • Nigdy nie jadłam sushi, boję się tego obciachu że nie ogarnę tych pałeczek. Ale w tym roku muszę spròbować, zmotywowałaś mnie :)

    • Kolega mi pokazał jak to się robi jak czekaliśmy na kelnera i nie miałam żadnego problemu. Powinno być okej, najwyżej będziesz jeść łapkami. :)
      Ja w ogóle na słowo sushi reagowałam tylko słowem NIE. Jeny, ile straciłam przez te lata odmawiania.

  • Nawet gdyby nie szło Ci jedzenie pałeczkami to bez wstydu mogłabyś chwycić sushi w paluchy i jeść w taki sposób, bo… właśnie tak się je w Japonii. Pałeczki nie są obowiązkowe :) A sushi jest przepyszne chyba w każdej wersji. Smacznego! :)

    • Wiem, wiem, znajomi mówili „najwyżej będziesz szamać jak Gonciarz w Japonii, rękoma, nie ma spiny”, ale ogarnęłam pałeczki w chwilę. :)

  • Z sushi jak z seksem, jak raz spróbujesz to już zawsze będziesz do tego wracać.

  • Ooooj mam to samo, gdy jem sushi :) wege sushi – lubię to z tykwą, chociaż ogólnie moim ulubionym jest jednak to z łososiem, awokado i serkiem philadelphia. PYYYCHA! Jestem ogromną fanką sushi, ale nie uważam, że to profanacja jeść tylko wegetariańskie sushi :)

  • Chyba spróbuję wersji wege, skoro tak zachwalasz. W końcu trzeba żyć w luksusie. Niestety mieszkam na wypizdówku i będę sobie je musiała zawinąć sama. Ciężkie jest życie na bogato w małym mieście. :D

    • Nie mam porównania, ale to było suuuper. Robienie samemu pewnie jest ok, tylko mocno czaso- i pracochłonne. To smacznego! :)

      • Nie jest takie złe. Tylko robiąc po raz pierwszy trzeba wyłożyć sporo na materiały, bo zapewne nie będziesz mieć w domu niczego.

  • Katarzyna Staniec

    Sushi to magia sama w sobie, ale sushi w dobrej restauracji to dopiero przeżycie. Smak oczywiście jest najważniejszy, ale kwestia podania i klimatycznych dodatków dopiero pogłębia doznania ;)

  • dobrymjud

    Też jadłam sushi pierwszy raz w tym roku. Moi znajomi trochę się śmiali, bo specjalnie wybrałam knajpę, gdzie mają zamknięte 3 dni w tygodniu, bo jeżdżą do Holandii po ryby i owoce morza, a potem przypomniałam sobie, że ich nie jem… Ale ja nie umiem w pałeczki. Próbowałam miliard razy i do tej pory mi nie wychodzi. Mam autentycznie najmniejsze dłonie na świecie, to pewnie dlatego!

  • Khair Udin

    „Nikt mi nigdy nie zrobił tak dobrze czymś, co wsadziłam do buzi.” Okej, to zabrzmiało źle. XD

Przeczytaj poprzedni wpis:
piateczek
Court: piątek

Ten dzień jest radosny sam w sobie. Tu chyba nawet nie chodzi o dwa dni bez pracy, o koniec ciężkiego...

Zamknij