KULTURA I MEDIA

„Pięćdziesiąt twarzy Greya” – film o pieniądzach

grey2


Film jest melodramatem, chociaż wszyscy spodziewali się ostrego porno albo komedii romantycznej bez komedii. A wiecie, że to jest film o pieniądzach?

Twórcy, nieudolnie bo nieudolnie, ale starają się wzbudzić w nas maksymalne wzdychanie do Greya. Ach Christian, Mr. Ach On. Jest pewna grupa kobiet (na moje oko to nastolatki i czterdziestki z fantazjami, o których boją się powiedzieć mężowi), które udało im się złapać – „och ach on”. Tylko czy poszłyby na to, gdyby Grey był – okej – przystojnym mężczyzną z – okej – pokojem zabaw, ale bez pieniędzy? Nie.

hate

Nienawidzilibyśmy go. Kojarzycie tę scenę, kiedy Ana jest w klubie i słyszy przez telefon rozkaz „Wracaj do domu!”? Gdyby Grey to nie był Mr. Ach On, nie cierpielibyśmy go za takie teksty. Jak może tak traktować naszą biedną dziewczynę ze sklepu z narzędziami, co złego zrobiła? Dlaczego (jeszcze przed tekstem o jakimkolwiek kontrakcie) uważa, że Ana powinna być mu uległa?

pokój

Dalej – sam pokój. Teraz to jest Mr. Ach On z różnymi seksualnymi fantazjami, które są dla wielu ludzi pociągające. Wow, mroczna strona Christiana, czad! A gdyby to był koleś tak zwykły jak zwykłą dziewczyną jest Ana? Co pomyślelibyśmy na widowni, gdyby taki chłopak pokazał nam swój play room? Otóż Grey zostałby okrzyknięty psycholem, a ekran w kinie obrzucony pomidorami. Co on sobie myśli, sadysta! Jeszcze tak niewinnej dziewicy świat seksu przedstawiać, no masakra!

grey3

jego własność

„Say yes to be mine” było obrzydliwe, bo ani trochę pociągające. Krzyczelibyśmy, że gdzie szacunek i te sprawy. Że dlaczego nie chciał z nią spać po seksie i traktował jak dziwkę. Że sam, bez pytania o zdanie zadecydował, że Ana się wprowadzi. Że traktuje ją jak własność, nie może być. Że obleśny sadysta, że skurwiel! Oburzylibyśmy się i stawiali w obronie Any, bo ona taka biedna, taka mała, taka nieskażona światem. Że to podchodzi pod gwałt, a ona jest taka nieświadoma i w ogóle to wytknęlibyśmy mu jakieś molestowanie psychiczne, a potem jeszcze fizyczne.

***

No ale skoro ma garaż pełen samochodów podpisanych jego nazwiskiem, helikopter, ładny dom i ołówki z wygrawerowanym Grey, to wszystko jest okej. No przecież to milioner, który ma prawo dominować i gdzieś musi się wyżyć. Mr. Ach On, który kupił miliony kobiet na całym świecie. One wszystkie rozkładają nogi słysząc jego nazwisko, bo przekonał je tylko i wyłącznie grubym portfelem. Super.

Pięćdziesiąt twarzy Greya to film, w którym totalnie zamydlono nam oczy pieniędzmi.
Samo życie.

  • Adam Niedbała

    Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o piniondze!

    Hania, ale tak szczerze. Warto to zobaczyć z jakiegokolwiek powodu, czy wszystko o tym filmie zostało już powiedziane?

    • Polecam recenzję Zwierza Popkulturanego, po jej przeczytaniu zwątpiłam już kompletnie w sens oglądania tego filmu, bo w zasadzie chyba nie ma rzeczy, która go ratuje.

    • Nie wiem po co szczerze mówiąc, dwie godziny z życia.

    • Adam Niedbała

      Właśnie tego się obawiam. Czytałem recenzję Zwierza. Czytałem też recenzję Pawła Opydo, który zjechał film od góry do dołu mimo, że starał się bronić książki. Ciągle mam dylemat, bo niby chciałbym mieć własne zdanie, ale może się zdarzyć tak, że byłyby to najbardziej zmarnowane dwie godziny w życiu :(.

      • Gdybym nie chciała obronić mojej tezy o pieniądzach, to bym filmu nie oglądała. *taka-praca*

        • Adam Niedbała

          *Znam-ten-ból*. Odpuszczę sobie film. To co o nim przeczytałem mi wystarczy, wierzę Wam na słowo, drodzy blogerzy.

          Swoją drogą przypomniał mi się stary suchar, który tutaj będzie bardzo na miejscu i pozwolę sobie przytoczyć:

          W piątek po pracy Romek dopadł Krystynę. Związał ją, wrzucił do swojego porsche, zawiózł na lotnisko. Stamtąd polecieli jego samolotem do Paryża, gdzie Romek zamknął Krystynę w pokoju hotelowym, poił ją szampanem i rżnął cały weekend. Po powrocie Romek został bohaterem wszystkich kobiet.

          W piątek po pracy Zdzisiek dopadł Kaśkę. Związał ją, wrzucił do Matiza, wyjechał za miasto. W środku lasu znalazł stary opuszczony dom, w którego piwnicy zamknął Kaśke, po czym spił ją wódą i rżnął przez cały weekend. Po weekendzie Zdziśka zamknęli za gwałt.

  • maaajc

    przeczytałam książkę,bo wszystkie moje kumpele o tym gadały, a ja jedna siedziałam i nie wiedziałam o co cho (presja tłumu i te sprawy) i mam dokładnie takie zdanie jak ty. po przeczytaniu pierwszej części miałam ochotę wziąć w rękę bejsbola i znaleźć tego skurwysyna Grey’a.

  • A co do książki – dawno temu, jak jeszcze nie miałam pojęcia o co z Greyem chodzi – kupiłam audiobooka, bo mieliśmy z rodzicami w planach długą podróż samochodem.

    Nie, słuchanie o szaleńczym tańcu języka Greya w Anie przez osiem godzin z mamą i tatą nie jest fajne.
    Nie róbcie tego.
    Mocno awkward.

  • Poniekąd podzielam Twoje zdanie. Masz sporo racji. Jednak fenomen tej książki/ filmu, (tak sądzę) to tajemnica jaką ukrywa „Mr. Ach On” i pewnie dlatego pomidory na sali kinowej nie latały.

  • Przecie to film o meblach (tak jak pisał Zwierz)… swoją drogą pokazali bardzo ładny stolik z pnia drzewa, który mogłabym z powodzeniem wprowadzić do swojego salonu.

    • Ale Christian miał w domu dziwne kieliszki.

      • Powiem Ci, że kieliszków nie pamiętam (dawno to było – 13 lutego albo wymazałam już film z pamięci lub zwyczajnie kadr z kieliszkami przespałam)

    • A widzisz sceny w tym filmie, gdzie nie ma przepychu i bogactwa? Bo ja sobie go takiego nie wyobrażam.

      • Z założenia tło nie powinno odwracać uwagi widza od gry aktorów. Nie popisali się, jeśli chętniej niż na nich patrzyłam na drewniany stolik :).

  • To ja przytoczę swoją historię sprzed dwóch dni.
    Miejska biblioteka publiczna. Dział dla dzieci i młodzieży. Czekam, aby zapisać Bartka, mojego 9-letniego syna. Przede mną chłopak, na oko jakieś 14 wiosen na przygarbionym karku. Oddaje „Kamienie na szaniec”. I taka sytuacja:

    Pani bibliotekarka: będziesz coś pożyczał?
    Chłopczyk (bezceremonialnie): Jest „50 twarzy Greya”?
    PB: yyy… ale to na dziale dla dorosłych… Ale to dla ciebie? (tu pojawia się mały szok, który szybko zmienia się drwiący uśmiech)
    CH: tak
    PB (nadal z uśmiechem, lekko przeradzającym się w zażenowanie): yyy… to może film sobie obejrzyj najpierw…
    CH: nie…

    A mówili, że to tylko porno dla mamusiek ;)

    • Ja się zachwycałam po premierze ale książki, kiedy to jedna po drugiej koleżanka czytała niemal na wyścigi. Po twoim komentarzu weszłam na stronę biblioteki małego miasteczka, a tam 20 osób w kolejce na książkę :)

  • Ciężko ten film zrozumieć – dziwny…

  • komu zamydlono, temu zamydlono. Książka – poza tym, że wydała mi się najgorzej napisanym badziewiem, jakie miałam wątpliwą przyjemność trzymać w ręku – opowiada po prostu o bardzo bogatym bucefale i o zestrachanej dziewczyneczce z mózgiem myszy. Filmu jakoś nie jestem ciekawa. Dwie takie persony nie pokażą mi nic seksownego.

  • Jeszcze nie byłam na filmie ale miałam (nie)szczęście przeczytać książkę i muszę przyznać Ci całkowitą rację. Gdyby Grey był biedny albo nawet z klasy średniej to i tak wszyscy uznaliby jego zachcianki za rozchwianie psychiczne, a że jest bogaty to mu wolno :/ Fenomen nie z tej ziemi ;/

  • Pingback: Starbucks, po co Ci moje imię? - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
facet zamyslony
Czas mieć ułożone życie

Nie wiem czy zdążyliście zauważyć (mogliście nie znaleźć chwili), ale przyszło nam żyć w czasach nieustającego pośpiechu. A najbardziej przerażający...

Zamknij