DZIECI KULTURA I MEDIA LUDZIE

Dwóch tatusiów, dwie mamusie

KREDKI TĘCZA


Czy pary homoseksualne powinny wychowywać dzieci?

Nie oszukujmy się – dziecko potrzebuje wzorca kobiety i mężczyzny. Prawdą jest też, że w naturalnym modelu rodziny występuje mama i tata.

Jasne, nie przeczę. Ale faktem jest również to, że nic w dzisiejszym świecie nie jest naturalne – od mięsa na hamburgery przez wysokorozdzielczościowe tablety aż po erekcję po viagrze. Dlatego te argumenty, że coś jest niezgodne z prawami natury, można o kant dupy rozbić.

Tylko czy to wystarczy, by dać parom homoseksualnym dzieci?

Przecież taki człowiek może mieć zaburzone spojrzenie na świat. Przecież może padać ofiarą głupich docinek przez kolegów. Przecież może nigdy się nie pogodzić z odmiennością swoich rodziców.

Ale chwila, to naprawdę tak źle?

W milionach „normalnych” rodzin dzieci są bite, dręczone albo ktoś znęca się nad nimi psychicznie. Domy dziecka są pełne. Setki tysięcy maluchów czeka na adopcję. Na kogoś, kto ich zechce.

Ludzie żyją bez ojca albo w rodzinie, w której jeden z rodziców pije, codziennie się zatacza i nie widzi nic złego w podniesieniu ręki za każde najmniejsze przewinienie. Takie dzieci dorastają w strachu i wychodzą z domu z zadrami w psychice. I na to akurat jest jakieś społeczne przyzwolenie – czego ni chuja nie rozumiem.

No ale jeśli wychowywaliby się z dwoma kobietami albo mężczyznami to byłoby gorzej, tak? Miłość, którą dostaliby od takich rodziców byłaby gorsza, a śmiech rówieśników z dwóch mamusi jest gorszy niż ich szydera z najebanego ojca na wywiadówce albo samotnej matki? Nie. Nie jest.

dziecek i misie

Poza tym to prawo (a raczej jego brak) jest do dupy. Bo co, jeżeli miałabym dziecko z facetem, rozstalibyśmy się, a ja znalazłabym sobie partnerkę życiową – czy wtedy należy mi odebrać mojego potomka? Czy jeśli jakiś dzieciaty wdowiec ułoży sobie życie z mężczyzną, jakimś cudem traci prawa rodzicielskie?

Bo jak, samotna kobieta może wychowywać dziecko, ale dwie kochające się już nie? Czekajcie, w czym dwie matki są gorsze od jednej? Tu nie ma logiki.

Każdy, kto jest przeciwny adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, gubi się w swoim tłumaczeniu. Bo owszem, może ten człowiek będzie miał inną rodzinę niż większość, ale – oh wow – będzie miał rodziców, którzy go kochają. Czy nie to jest najważniejsze?

A  wiecie, psychopaci zdarzają się wszędzie. Dlatego właśnie należy sprawdzać komu się daje dziecko, ale kurwa, to czy woli chłopców czy dziewczynki to sprawa drugorzędna.

czy jeśli dwie osoby znajdują w sobie tyle miłości, że chcą przekazać ją na osobę trzecią, należy tego zabraniać?

Nie. Bo liczy się to, czy ktoś jest dobrym człowiekiem, a nie to, co ma między nogami.

  • Słusznie ;)

  • Kiedyś byłem przeciwny, to na szczęście było dawno. Potem pogadałem o tym ze znajomym gejem, sposób myślenia totalnie mi się odwrócił. Każdemu dziecku będzie lepiej wśród kochających ludzi, niż w patologii czy domu dziecka. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.

    • Dokładnie, dobre myślenie i super, że jednak zmieniłeś zdanie. :)

  • kel

    A co kogo miłość obchodzi? Macie żyć tak jak wam mówią.

  • Hizashi Senshino

    Często próbowałam z innymi o tym rozmawiać, ale czegokolwiek bym nie powiedziała – odpowiedzią jest „to wynaturzenie, a takie dziecko ma zniszczoną psychikę na całe życie”.
    Odechciewa mi się rozmawiać z ludźmi, do których zupełnie nic nie trafia i cały czas powtarzają jedno i to samo…

    • Najlepiej na ludzi działają przykłady. Serio, zawsze jak pytam, czy powinno się w takim razie odebrać dziecko wdowie, która znalazła sobie dziewczynę – oni się jakoś zatrzymują i zaczynają myśleć. Na szczęście. :)

  • Teza słuszna, ale dziecko nie żyje tylko w domu, ale i poza nim. W chwili obecnej polskie społeczeństwo nie jest gotowe na takie zmiany. Moim zdaniem dzieci z rodzin homoseksualnych miałyby bardzo ciężki żywot, porównywalny z tym, jakiego doznają te wychowywane w rodzinach patologicznych. Już widzę oczami wyobraźni, jak od przedszkola do końca liceum słyszą docinki w stylu: „Nie bawimy się z tobą, bo twój stary jest pedałem” albo „Stary, a nie podnieca cię ta myśl o tym, jak twoje mamy liżą się nawzajem”, albo udawanie, że się chłopaka „posuwa” przez innych chłopaków, itd, itp. I tylko nie mówcie mi, że dom pełen miłości jest w stanie dziecku zrekompensować takie szkolne docinki, bo nie jest. Mało to dzieciaków popełnia samobójstwa albo częściej ma ciężkie problemy psychiczne z powodów docinków w szkole i braku akceptacji ze strony rówieśników? Dopóki polskie społeczeństwo nie dojrzeje do pewnych rzeczy, a nie dojrzeje jeszcze długo, będę przeciwna adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Najpierw w ogóle trzeba by zmienić konstytucję. Już dziś mamy problem z legalizacją głupich związków partnerskich u osób odmiennej płci, a co dopiero par homoseksualnych.

    • A ja myślę, że wbrew pozorom mityczne „polskie społeczeństwo” jest gotowe na sporo więcej, niż nam wszystkim się wydaje. Pewne sprawy idą w dobrą stronę, nieważne co o tym sądzi rząd, konstytucja i telewizja.

      • undulipodia

        Nie jestem tego taka pewna, sporo moich znajomych, młodych i dobrze wyedukowanych, mających kontakt z osobami homoseksualnymi, jest przeciwnych związkom homoseksualnym, ich legalizacji, a gdzie tam mówić o adopcji. Co prawda ten tok myślenia powoli się zmienia, ale jest to żmudny proces, bo najwięcej zależy od tego, co wyniosło się z domu.

        • Dokładnie. To bardzo powolny proces. Nasze pokolenie jest pierwszym, które w ogóle bierze pod uwagę możliwość istnienia takich rodzin i miłości w takich rodzinach. A mimo to nawet wśród naszych rówieśników temat budzi niemałe emocje.

        • Nikt nie mówi, że to się stanie z dnia na dzień, no ale ej – nie da się wyedukować społeczeństwa nic nie robiąc. I tak, zależy od tego, co wyniosło się z domu – więc edukujmy młodych, którzy za kilkanaście lat będą rodzicami.

      • Myślę, że niestety nie. Jesteśmy społeczeństwem mocno konserwatywnym i jeszcze niegotowym na takie zmiany. Duża część ludzi nie może znieść myśli o małżeństwie homoseksualistów, a co dopiero posiadaniu dzieci. Przypomniało mi się oburzenie „normalnych” rodziców, kiedy zaproponowano wprowadzenie do przedszkoli książeczek, w których główna bohaterka miała dwie mamusie. Oj, działo się. I jeszcze długo będzie się dziać. Jestem realistką. Widzę, jak rodzice reagują na takie pomysły.

      • To rozprawianie o tym, że nie jesteśmy na to gotowi jest o tyle głupie, że gdyby zawsze pojawiało się takie myślenie, wciąż np. karalibyśmy chłostą tych, którzy deklarują się jako niewierzący.
        Idziemy do przodu i zaczynamy rozumieć co to znaczy tolerancja, więc to wykorzystujmy.

    • Nie wydaje mi się, żeby nasze społeczeństwo kiedykolwiek było gotowe na takie zmiany.

      • Myślę, że za kilkadziesiąt lat ten temat przestanie być takim tabu. W końcu dojdą do nas z Zachodu zmiany mentalne. Prądy kulturowe mają to do siebie, że się rozprzestrzeniają i zmieniają. Kwestia czasu.

        • No fajnie by było, gdyby takie zmiany mogły nadejść. Ale raczej sceptycznie do tego podchodzę. Polacy to zbyt zaściankowy naród.

          Czasami z moim kumplem robimy sobie jaja, kiedy wchodzimy do sklepu: ja, on i mój syn lub jego córka, no i udajemy dwóch tatusiów :) Na głos oczywiście i oscentacyjnie. Domyślacie się, jak ludzie na nas się patrzą? No to na koniec kupujemy jeszcze wódkę i wychodzimy trzymając się za ręce. :)

      • Taa, a wcześniej nie byliśmy gotowi na tolerowanie ateistów. Wszystko się zmienia, ale nie samo. Wiesz, żeby coś było zrobione, trzeba to zrobić. Siedzenie i mówienie, że nie jesteśmy na to gotowi zaprowadzi nas w ślepy zaułek pełny nietolerancyjnych gburów.

    • rez

      Dlatego też postuluję o przymusowe przydzielanie mężów samotnym matkom. Bliżej nieokreślone społeczeństwo doprowadza do samobójstwa okrzykami „Nie masz tatusia! Nie masz tatusia!”.

      • Słaba analogia. Dużo rzeczy dzieci wynoszą z domów. Myślę, że łatwiej będzie znaleźć rodzica, który wytłumaczy dziecku, że przypinanie komuś łatki „dziecka bez tatusia” i/lub na przykład „dziecka z bidula” niż znaleźć takiego, którego młodego syna nie poklepie z dumą po plecach po tym, jak nazwie kolegę „synem pedała”.

    • Ale to nie ma związku z adopcjami, bo gdyby mój partner znalazł sobie jakiegoś chłopaka a nie mnie to jego dzieci miałyby „dwóch tatusiów” bez żadnej adopcji. Poza tym geje i lesbijki nie są bezpłodni i mogą mieć dzieci w naturalny sposób, jak bardzo chcą. A czasami liczą, że im się „odmieni” i mają dzieci ze związków hetero. To co, odebrać im prawa rodzicielskie, żeby w szkole się dzieci nie wyśmiewały?

      • Ja mówię o jawnej i prawnej możliwości posiadania dzieci przez pary homoseksualne, bo to jeden z postulatów, na którym im zależy, a nie na takim: a se strzelę dziecko z Jadzią a zwiążę się z Mirkiem. Myślę, że jeśli takie dzieci są w Polsce, to nie chwalą się tym w jakiej rodzinie mieszkają. Te dzieci nie byłyby wyśmiewane, ale wręcz nękane.

    • Joanna

      Ale to jest błędne koło, bo jak sobie wyobrażasz proces dojrzewania społeczeństwa? Że siądziemy i stwierdzimy, że fajnie by było się zmienić? Bo moim zdaniem działa to tak, że im częściej dane zjawisko występuje, tym bardziej i szybciej będzie zaakceptowane jako zwykłe. Dzieci mogą być okrutne i często są np dlatego, że ktoś jest niepełnosprawne. Czy to oznacza, że powinniśmy zamknąć niepełnosprawne osoby w domach? Czy raczej dostosowywać np. szkoły do przyjmowania ich?

      • Taka sama analogia, jak z przydzielaniem tatusiów samotnym matkom. Przygotowanie szkoły nic nie da, bo nauczyciel będzie mówił jedno, a tata i mama będą chwalić syna za drugie i jechać po nauczyciele, że uczy syna wynaturzonych zachowań i ma przestać, bo inaczej pójdą do sądu. End of story. Społeczeństwo dojrzeje, jak przestanie homoseksualistów nienawidzić. Myślę, że kwestia 50 lat.

        • Maciej Cąderek

          No i o to chodzi, żeby taki tatusiek w sądzie przegrał. I zapłacił „kilka” stówek. A szkołę może zmienić.

          • No, czyli za jakieś 80-100 lat, bo za 50 lat ludziom przestaną przeszkadzać związki bez ślubu i związki homoseksualne. Kolejne 30 potrwa zmiana konstytucji, tak żeby zadowolić wszystkich polityków: rządzących i opozycji. W najbliższym czasie nie zalegalizują nawet związków partnerskich, więc luz. Jestem realistką. Nie patrzę na to pod kątem: jak powinno być, ale widzę, jak jest.

          • Maciej Cąderek

            Dziękuję za taki „realizm”. Chyba nie musisz już nic dodawać.

        • Joanna

          Wspaniała nowina dla osób żyjących tu i teraz:) Coś mi się wydaje, że takie myślenie znacznie spowalnia cały proces. Żeby była jasność- rozumiem, że chodzi Ci o pełną akceptację, albo zobojętnienie wokół tematu homoseksualizmu i również uważam, że jest to kwestia jeszcze wielu lat. Ale to nie powód, by nie zacząć działać już teraz, bo przecież od czegoś ta zmiana musi się zacząć.

          • No to działaj. Ja na pewno nie będę stała na ulicy i protestowała w tej sprawie. Szkoda mi czasu. Może podpiszę jakąś petycję w internecie, ale na pewno nie będę się fatygować do Warszawy, żeby walczyć pod sejmem. Nie pójdę do szkół i nie będę tam organizowała szkoleń. Nie będę jeździła po Polsce z przedstawicielami fundacji i tłumaczyła tłumokom sprawy. Jedyne, co mogę zrobić to nauczyć swoje dziecko tolerancji i wytłumaczyć mu, że inny nie znaczy gorszy. Ale nie mam dzieci. Ewentualnie wytłumaczę to po raz kolejny kumplom, którzy są już na tyle duzi, że mają własne zdanie w tej sprawie i są uparci, jak osły, więc ich nie przekonam do zmiany. Próbowałam kilka razy, na różne sposoby i bezskutecznie. Dalej są na nie i w ogóle sama myśl o homoseksualistach podnosi im ciśnienie. Nie wiem czemu, mnie nie pytaj. Nie wspomnę już o pokoleniu moich dziadków, którzy najchętniej tych „zwyrodnialców” spaliliby na stosie. Do tego czasu mam takie a nie inne zdanie i go nie zmienię. Nie wiem czemu miałoby to spowalniać cały proces? Bo nie napiszę w internecie: „Hej, pozwólmy parom homoseksualnym mieć dzieci. Już, teraz!”. No, nie wydaje mi się. Aż takiej siły nad kulturą i populacją to ja nie mam. A szkoda. :)

          • Joanna

            Działam- edukuję:) I rozumiem Twoje zmęczenie i rozgoryczenie, bo też mam takich betonowych znajomych. Ale też mam idealistyczne podejście, że naprawdę można zrobić coś na małą skalę i to jest istotne. Dlatego trzymam kciuki, żebyś się nie poddawała, bo dzięki takim działaniom zmiana może nadejść szybciej:)

          • Obiecuję się nie poddawać i nie zmieniać tematu,kiedy moi kumple zaczną krytykować z pogardą homoseksualistów. :)

      • Maciej Cąderek

        Miałem coś podobnego pisać. Super.

      • Odizolować, a najlepiej zabić wszystkich, którzy się czymś wyróżniają, wiadomo!

    • Jak ktoś już tu pisał – a co z rudymi, bo im też przecież docinają w szkole? Albo grubymi, bo ich też się wyśmiewa? Co, ich też trzeba odizolować, bo mają ciężki żywot?
      A do tego polskie społeczeństwo też jakoś nie kwapi się, by dojrzeć. :)

  • Często ten temat jest poruszany pośród moich znajomych, większośc jest przeciwna. Bo wynaturzenie, bo dziecko ma zniszczoną psychikę. Podaje to same argumenty co Ty, no jak grochem o ścianę.

    • Bo dzieci z rodzin, w których tatuś codziennie zalewa pałę i napierdala w nie kablem nie mają zniszczonej psychiki. :)

  • rez

    Moja ciocia pracuje w domu dziecka. Spędziłem tam kilka miesięcy na wolontariacie a teraz mój zawód pozwala im pomóc dodatkową pracą. Każdemu kto odmawia szansy tym dzieciom na kochających rodziców albo chociaż ćwierć-rodzica, jestem gotów robić rzeczy niemoralne i nielegalne.

    • Zacznij od polityków, którzy wymyślili sobie tak wysokie wymogi uprawniające do adopcji, że dużą część potencjalnych rodziców na to nie stać.

      • rez

        Prawo nie stawia konkretnych wymagań finansowych, więc politycy nic nie zawinili. Wymaganiami finansowymi w domu dziecka w którym działam jest 150% kwoty uprawniającej do zasiłku, czyli niecałe 900zł na osobę w rodzinie. Uważasz, że to za dużo?

        • No, tak. To jest takie proste. Gdyby takie było to każdy by sobie wchodził do domu dziecka i wychodził z dzieckiem. Dobrze wiemy, że cała procedura jest czasochłonna i kosztowna. Mnie rozbawiła tylko twoja wypowiedź, że jesteś gotowy robić rzeczy niemoralne i nielegalne. No, chyba tylko w internecie. Bo co zrobisz? Pobijesz kobietę, która powie, że jest przeciwna adopcji dzieci przez homoseksualistów i lepiej im będzie w domu dziecka niż u dwóch lesbijek? No, bez jaj. Chyba się zagalopowałeś.

          • rez

            Podepczę jej tulipany w ogródku.

            Procedura jest czasochłonna i kosztowna, mówimy o adopcji dzieci na litość boską. Nie ma jednak mowy o sytuacji, o której piszesz, że „duża część potencjalnych rodziców” odpada z powodów finansowych.

          • Ok. Przyznaję się do potencjalnego błędu w kwestii finansowych. Myślę, że większość rodzin rzeczywiście jest w stanie wyciągnąć te 3000 zł miesięcznie. Co do deptania trawników uważam to za mega słabe. Powiedziałabym nawet, że to żenujące. W tej kwestii się nie dogadamy.

          • Koleś po prostu nie ma w sobie zgody na coś takiego i nie chce czuć się bezsilny, ja to rozumiem. Bo to trzeba zmienić, co prawda lepiej moralnie i legalnie, ale trzeba.

          • Ja rozumiem dlaczego napisał taką rzecz, ale nie godzę się na łamanie prawa (czyli niszczenia komuś trawników, samochodów, przesyłania pocztą obraźliwych listów, itp.). Cel w tym przypadku nie uświęca środków. Bo co gdyby to obrócić w drugą stronę? Ludzie nienawidzący homoseksualistów (bo powiedzmy sobie szczerze, że w wielu przypadkach możemy mówić o czystej, niczym niezmąconej nienawiści) zaczną niszczyć nam trawniki w imię swoich racji? Bo też będą czuli się bezsilni i będą uznawać, że takie zmiany w prawie nie mogą mieć miejsca ani teraz ani nigdy.

    • Mocne stwierdzenie, ale też celne. W ogóle odmawianie komuś szansy na lepsze życie powinno być karalne.

  • Za ten tekst daje Ci mój osobisty medal!

  • Natalia Gryzio

    Mieszkam naprzeciwko domu dziecka i to, co się tam dzieje, to istna masakra. Nie dość, że zawsze jest tam pełno dzieci, od najmniejszych, po siedemnastoletnie, to to, co przeraża mnie najbardziej – przyjeżdżają do nich rodzice w odwiedziny. Gorzej, kiedy dziecko jedzie na jeden dzień do „domu”… Wychodzi dobrze ubrane, zadbane, a wraca obdarte, w za małych ubraniach, bo rodzice zabrali mu ciuchy, żeby sprzedać, bo przecież będzie wtedy na flaszkę… Odkąd pamiętam nie wyrzucaliśmy ani nie oddawaliśmy znajomym zabawek, sprzętów i tym podobnych, to zawsze lądowało u tych dzieci. Kiedy raz z ojcem zanieśliśmy moje stare zabawki i telewizor, to myślałam, że te dzieci nie posiądą się ze szczęścia! Niejednokrotnie za dzieciaka przyjaźniłam się z takimi ludźmi, to są naprawdę dobre dzieci, a traktowane tak niewdzięcznie… Historia mojego znajomego – rodzice oddali go do domu dziecka, bo się nie zabezpieczali, narobili sobie za dużo dzieci i nie mieli ich z czego utrzymywać, bo przecież za coś trzeba pić. Myślicie, że taki start w życiu nie wypacza psychiki? Że kochający rodzice, mimo że są tej samej płci, tworzyliby gorszy dom, niż dom dziecka?

    • Dzięki za ten komentarz, nie miałam podobnych doświadczeń, ale takie wyjazdy do domu brzmią strasznie. Czekam aż takie dzieciaki zaczną trafiać do kochających rodzin, czy to dwu-, czy jednopłciowych.

  • Ola

    W tym temacie istnieje taka hipokryzja, takie rozdwojenie jaźni. No bo.. panowie bardzo często mowią: pedały? blee… ale dwie panie? czemu nie. Idąc tym tropem dwie panie kochające się bez problemu mogą postarać się o dziecko z kolegą. I wtedy społeczeństwo „anty” przymyka na to oko wymyślając teorie, że panie to pewnie przyjaciółki, że jedną zostawił mąz z dzieckiem a ta druga jej pomaga itp. Ale dwóch panów z dzieckiem? Sodomia i gomoria. Na pewno będą je molestować, uczyć homoseksualizmu i namawiać do orgii..

    • Tu też jest to przekonanie, że instynkt macierzyński, że kobieta to czułość i empatia, a facet to kutas i zero miłości. Meeeh.

  • Agnieszka Piątkowska

    Najwięcej złego do powiedzenia na temat homoseksualistów mają ci, którzy ich nie znają osobiście albo nie są świadomi, że znają ;) Niestety…

    • To naturalne. Ni znamy czegoś i/lub nie rozumiemy=boimy się.

  • sirulys

    Zgoda, jest jednak „ale”. Hm, może od początku. Sama z dyskusjach z rodziną, znajomymi itd. używałam wymienionych przez Ciebie argumentów. Dalej uważam je za słuszne, ale nie mam zamiaru w pewien sposób bronić par homoseksualnych i popierać przez nie adpocji dzieci. A dlaczego? Ano dlatego, że pewnego razu trafiłam na dokument w telewizji, pokazujący codzienne życie pary gejów i ich dzieci w wieku przedszkolnym. Na początku wszystko było super – szczęśliwa rodzinka, kochający tatusiowie, urocze dzieciaki, do tego pieniądze. Widać, że ojcowie byli wpatrzeni w dzieci i vice versa. Niczego nie brakowało. Jednak, w którymś momencie pokazano wypowiedzi tatusiów, którzy otwarcie powiedzieli, że ich dzieci będą również homoseksualne, bo wpajają im, że to jest normalne. Jakby tego było mało, dzieci również otwarcie o tym mówiły, nie widziały w tym nic dziwnego i ogólnie wszystko gites. Jeden synek miał już zresztą zapędy. I teraz tak, ktoś by powiedział, że a) nie moja sprawa, b) przecież to nic złego, c) sensacja telewizyjna, d) nie wszyscy tacy są, i tak dalej, i tak dalej. Chciałabym wierzyć, że to jakieś pojedyncze przypadki, nie wiem… Myślę, że KAŻDE dziecko ma prawo poznać siebie, KAŻDE dziecko ma prawo być kim chce, KAŻDE dziecko ma prawo wyboru. Nie ma znaczenia czy z homo- czy heteroseksualnej rodziny. Żaden rodzic nie powinien narzucać mu swojego „widzi mi się”. I żeby było jasne – nie mam problemu z homoseksualistami, ale mam wątpliwość, czy to wszystko idzie w dobrą stronę. I nie mówię tu o „inwazji” homoseksualistów, a o dobru dzieci.

    • Taka sama sytuacja często występuje u rodzin heteroseksualnych. Syn/córka mają zapędy homoseksualne i są one tępione i ostro krytykowane przez rodziców, którzy próbują takie dziecko „naprostować” na jedyną i słuszną orientację. Myślę, że umożliwienie adopcji przez pary homoseksualne jest świetną okazją do badań socjologicznych i psychologicznych. Mądre głowy sprawdzą jak wychowanie w takiej rodzinie wpływa na dzieci, czy czymś się one różnią, pewnie sprawdzą jak wiele z nich „przyjmuje” orientację rodziców, czy częściej od swoich rówieśników wychowanych przez heteroseksualnych rodziców popełniają samobójstwa, okaleczają się, mają problemy psychiczne czy wręcz odwrotnie: są szczęśliwsze, pewniejsze siebie, zadowolone z życia, itd. Poczekamy, zobaczymy.

      • sirulys

        Tak, nie mówię, że nie, zaznaczyłam, że dziecko musi mieć wybór, będąc i w takiej, i takiej rodzinie. :) Natomiast jestem w stanie zrozumieć rozżalenie rodziców, którzy dowiadują się, że ich dziecko ma nie taką orientację, jaką by chcieli. Jest to na pewno dramat rodzinny, głównie dla tych, którzy mają poglądy mocno konserwatywne i nie wyobrażają sobie takiej sytuacji w ich rodzinie. Smutne, że czasem ich przekonania są silniejsze od miłości do dziecka, co uruchamia potem ciąg bardzo nieprzyjemnych dla wszystkich wydarzeń. Niestety nie każdemu przemówi się do rozumu.
        Swoją drogą, uważam, że to ciekawe co piszesz. Myślę, że warto by było dać szansę takim badaniom, z pewnością wiele mogłyby wyjaśnić. Szczerze, mówiąc nie wiem czy w Polsce się doczekamy, prędzej na zachodzie.

        • Jestem w stanie zrozumieć rozżalenie rodziców, którzy dowiadują się, że ich dziecko ma nie taką płeć, jaką by chcieli. Jest to na pewno dramat rodzinny, głównie dla tych, którzy chcieli mieć tylko jedno dziecko i nie wyobrażają sobie takiej sytuacji w ich rodzinie.

          • piaxie

            Serio? ;)

      • No jasne, że to będą superciekawe badania, pewnie już były przeprowadzane na jakiejś grupie, ale nie na taką skalę. Czekam na jakieś fajne wykresy.

    • Ola

      Bardzo ciekawe ja można kogoś zmusić do bycia homo ;-)))) Coś mi się to kupy nie trzyma. Homoseksualiści, którzy dobrze wiedzą, że to natura sprawiła mówią że ich dzieci też będą homo?

      • sirulys

        Tak mówią, bo w ten sposób je wychowują. Przedstawiają im to jako coś normalnego i codziennego. Mały chłopczyk powiedział do kamery, że chce być jak tatusiowie. Nie mówię, że wszyscy są tacy sami – ci akurat powiedzieli to wprost. Widać było, że rodzina szczęśliwa, dzieciakom dobrze się tam działo, nikt im krzywdy nie robił. Dom przepełniony miłością, ale kurcze, sama nie wiem czy takie podejście jest całkowicie okej.

        • Joanna

          Ale to jest coś normalnego.

          • piaxie

            Zgodzę się, ale częściowo. Są to normalni, zwykli ludzie, jak wszyscy inni. Ogólnie, uważam za idiotyzm ocenianie kogoś po jego orientacji seksualnej, a tym bardziej nazywanie ich chorymi, itd. Znam kilka takich osób, i dopóki nie powiedzieli, nie wiedziałam, że są innej orientacji. Nie mam z tym żadnego problemu, poza tym, nic mi do tego, bo nie siedzę z nimi w jednym łóżku. Co więcej bardzo je lubię, a mój stosunek do nich w żadnym stopniu sie nie zmienił. Jednak nadal uważam, że jeśli wziąć pod uwagę same preferencje nie są one normalne, może lepszym słowem byłoby „powszechne”, chociażby dlatego, że zdecydowana większość ludzi jest heteroseksualna i, chcąc nie chcąc, jest to ogólnie przyjętą normą. Co z całą pewnością nie zabrania nikomu mieć odmiennego zdania w tej kwestii. Ja mam swoje, Ty masz swoje, które zresztą staram się zrozumieć.

          • „Jednak nadal uważam, że jeśli wziąć pod uwagę same preferencje nie są one normalne” – to jest właśnie definicja nietolerancji. Te preferencje może są rzadsze, ale to nijak ma się do tego, że są nienormalne, nabogaczykogośtam.

          • piaxie

            Doczytaj dalej, doprecyzowałam myśl, mówiąc, że nie są powszechne. „Nienormalne” może faktycznie nie było zbyt szczęśliwym sformułowaniem.

        • Nadal opierasz się o ten jeden konkretny przypadek, serio? Oszołomy mogą się trafić wszędzie to raz, a dwa to to, że telewizja płaci, a ludzie za pieniądze zrobią różne rzeczy. :)

          • piaxie

            Oparłam się o ten przypadek, bo nie spotkałam się jeszcze z żadną inną sytuacją, gdzie nastąpiła adopcja dzieci przez rodzinę homo. Podałam ten przykład, bo uważam, że jest dość ciekawy i rzuca trochę inne światło na sprawę. Zaznaczyłam też, że nie sądzę by wszyscy tacy byli, bo to nie-mo-żli-we.

      • Może dwa oszołomy się trafiły akurat, albo ładnie za to telewizja zapłaciła. Nie ma co się rozdrabniać nad jednym przypadkiem zza szklanego ekranu, serio.

    • Joanna

      Myślę, że to jednostkowa sprawa. Poza tym powiedz, jak często w rodzinach hetero mówi się, że dziecko może mieć taką orientację, jaką ma? A jak często od razu przyjmuje się, że będzie hetero, bo to przecież normalne? Nie ma co ukrywać, że rodzina wpływa na wychowanie dziecka, ale orientacji naprawdę, ale to naprawdę nie można „nabyć”. Można eksperymentować z seksem z ludźmi różnych płci, ale na Boga, jednak orientacja to coś o wiele poważniejszego…

      • Plus za ten komentarz, warto zwrócić uwagę, że tak jak płci – orientacji się nie wybiera.

    • „Ano dlatego, że pewnego razu trafiłam na dokument w telewizji” hm. Wiesz, teraz jest na TVN Style dokument o Tokio, w którym pokazują, że tam normalne są takie rzeczy, o których przeciętny Japończyk nigdy nie słyszał. Nie polecam wierzeniu w telewizyjne „dokumenty”. :) Jak Joanna napisała – jednostkowa sprawa.

      • piaxie

        Wiem, słyszałam o tym. ;) Nie wiem, czy warto porównywać pseudodokumenty na TVN Style z tymi na kanałach stricte dokumetalnych, ale ok.

        • Jezula

          Problem leży w tym, że homoseksualizmu nie da się wpoić czy nauczyć – po prostu kogoś pociągają kobiety, a kogoś mężczyźni. I nie ma w tym nic złego. Mało tego, wychowanie nie ma tutaj nic do rzeczy.
          Czytając Twój komentarz nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że dokument ten powstał jedynie w celach propagandowych, a nie naukowych.
          Co złego jest w tym, że dzieci od małego uczy się akceptacji do innych osób (w tym wypadku homoseksualnych)? Jaka jest szansa, że dziecko wychowywane w rodzinie heteroseksualnej mogłoby mówić o tym otwarcie (+ uważać się za geja/lesbijkę)?
          Narzucanie przez rodziców różnych sposobów życia ma miejsce w każdej rodzinie, także w heteroseksualnych – najprostszym przykładem jest wychowywanie w wierze chrześcijańskiej (przecież dziecko nie godzi się na chrzest, czyż nie?).
          Oczywiście nie chciałabym, abyś myślała, że na Ciebie naskakuję, ale przed każdą oceną (identycznie, jak w przypadku wykonywania zadań do szkoły/uczelnię ;)) warto jest poszukać kilku źródeł, aniżeli opierać się tylko na jednym dokumencie, którego nazwy nawet nie zdradziłaś (ani kanału „stricte dokumentalnego”).
          Pozdrowienia.

  • Wspominałam o tym kiedyś u siebie: mój ulubiony argument dotyczy tego, że dziecko będzie wyśmiewane przez inne dzieci.
    Inne dzieci.
    INNE DZIECI.
    Czyli innych ludzi. To tak, jakby farbować wszystkich rudzielców, tapetować piegowatych i prostować afro. Bo się wyróżnia.
    To znaczy, że dzieciaki dostają przyzwolenie na wyśmiewanie inności i piętnowanie jej. Od kogo? Och, od powietrza, rzecz jasna!

    • Dlatego grubi i rudzi powinni się prewencyjnie sterylizować, bo ich dzieci też mogą być wyśmiewane.

      • Agnieszka Piątkowska

        Fuck, jestem gruba i na diecie, ale przez Ciebie to się chyba wysterylizuję teraz zamiast kontynuować dietę i ćwiczenia ;<

    • Proces wybielania murzynów: soon.

  • Maciej Cąderek

    Załamująca jest postawa niektórych komentujących, którzy niby są za, ale summa summarum są przeciw (bo społeczeństwo nie gotowe, bo cośtam innego). Ludzie, wypowiadajcie się za siebie a nie utrwalacie uprzedzenia i budujecie wizję niegotowości na zmiany. Lepiej na osobę przeciwną patrzeć jak na oszołoma niż potakiwać i ją „rozumieć”. Nawet jeśli oszołomy stanowią większość.

    • Wiesz, tylko problem z tym mówieniem za siebie jest taki, że o takim temacie, jak adopcja dzieci przez rodziców homoseksualistów czy legalizacja związków partnerskich osób tej samej płci, nie da się rozmawiać bez przeanalizowania dwóch czynników: kulturowo-środowiskowego i prawnego. Czy lepiej będzie dzieciom w rodzinie lesbijek pełnej miłości niż w domu dziecka? Tak. Czy lepiej będzie dzieciom w domach dziecka niż w patologicznej rodzinie lesbijek? Tak. Wiadomo, że lepiej będzie mu tam, gdzie będzie bezpieczne. Pytanie tylko na ile i w jakim stopniu będzie bezpieczne poza domem?

      • Maciej Cąderek

        Uderz w stół… ;)
        Btw nie mówię o braku analizy, tylko o przyjmowaniu jako jednego z czynników analizy cudzych uprzedzeń.

      • Maciej Cąderek

        Zadam pytanie wprost – gdyby decyzja za wprowadzeniem takiego prawa należała wyłącznie do Ciebie to po przeanalizowaniu przez Ciebie wszystkich czynników jaka by ona była?

        • Gdyby wszyscy ludzie byli tacy mili jak ja i mieli ogólnie gdzieś kto z kim i w jakiej pozycji sypia to wprowadziłabym takie prawo już dawno temu.

          • Maciej Cąderek

            Bardziej wymijająco chyba się nie dało;)

          • Mogłam napisać: no wiesz, nie wiem sama, to takie odpowiedzialne i w ogóle prezydent Obama czeka na mnie…
            A na poważnie. Na dzień dzisiejszy z takimi nastrojami społecznymi jestem przeciwna. Pisałam o tym. Czekam aż ktoś poważnie się za to weźmie. Bo my sobie na blogu możemy dyskutować, a tu trzeba społeczeństwo edukować. I to masowo. Gdzie są dziennikarze, politycy, fundacje, telewizja? Nie ma. I jeszcze długo nie będzie.

          • Maciej Cąderek

            Wiesz, napisanie – „nie mam zdania” jest równie dobra odpowiedzią jak dwie pozostałe, wiec gdybyś tak napisała byłoby też ok.
            No i dzięki, wreszcie wiem jakie jest Twoje zdanie (i mam przeciwne).

          • Społeczeństwo edukuje się wprowadzaniem zmian właśnie.

          • paulinas

            Zgadzam się z Edytą w 100%. My mozemy sobie gdybać, opowiadać się za zmianami w prawie, ale tu chodzi o ogólne nastroje w społeczeństwie,a te niestety są dalekie od tego co prezentujemy my, osoby komentujące wpis Hanki. Z jednej strony dziecko będzie otoczone miłością rodziców, z drugiej odrzucone już w początkowym okresie swojego życia – dzieciństwie, przez środowisko. Takie odrzucenie odciśnie piętno na jego psychice już do końca życia. Nawet w bardziej postępowych krajach, jak np. Norwegia, adopcja dziecka przez pary homoseksualne jest różnie postrzegana i czasami smutno się robi słysząc jak dziecko, mimo miłości danej przez rodziców, cierpi (przykład z życia wzięty).
            Zacznijmy od edukowania społeczeństwa, a dopiero potem wprowadzajmy zmiany w prawie. Czasem rewolucja wyrządza więcej złego, niżeli spokojny postęp ;)
            I brawa dla hanki, bo wpisy jak ten zdecydowanie wpisują się w akcję edukacyjną ;)

    • Nie no, ja się zgadzam, że trzeba przemyśleć kwestię otoczenia, ale damn – w takim razie wszyscy rudzi i grubi ludzie powinni umrzeć, bo też ciągle ktoś się z nich wyśmiewa, obraża etc. Trzeba dostosować społeczeństwo do tolerancji i normalności, a nie usuwać wszelkie odstępstwa.

      • Maciej Cąderek

        Nie no jasne – gdy społeczeństwo jest zgodne co do jakiejś kwestii to samobójstwem dla polityków byłoby mu się przeciwstawiać, ale gdy zdania są podzielone (jak w tym przypadku) powinno się forsować te lepsze rozwiązania bez oglądania się na ciemnotę.

  • Psikus

    Ja osobiście jestem totalnie za adopcja. Uważam ze nawet jeśli nie będzie to wzorcowa rodzina to przecież zawsze to będzie rodzina… A dom dziecka? Be komentarza. Poza tym nawet jeśli te dzieci beda wyśmiane bo sa wychowywane przez pare gejowska to przecież gdy wrócą do domu zostaną otoczone opieka rozmowa. A jak wrócą do domu dziecka to beda same. A dzieci z domu dziecka sa wyśmiewane tak samo.

    Poza tym wyobraziłam sobie taka syt: masz dzieci, ginies w wypadku, a twój brat żyje w związku z mężczyzna. Chcesz zeby twoje dzieci wychowywali geje czy dom dziecka? Gdzie im będzie lepiej?

    • Jeśli mój brat jest w związku z dobrym człowiekiem, to mam w dupie to, jakiej jest płci. Chcę, żeby dzieci były wychowywane przez dobrych ludzi, a moje szczególnie. I każdy powinien tak myśleć.

  • Uważam, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. W ogóle nic mi do tego, kto z kim jest, sypia, je śniadania. Dopóki nie wpływa to bezpośrednio na moje życie – a jeśli dorosła osoba buduje związek z drugą dorosłą osobą no to generalnie nie moja sprawa. Mam swoje życie i nie zwariowałam, żeby interesować się, co robią inni ludzie i jak żyją. Tak samo sprawa ma się z tą adopcją, przynajmniej tak mi się wydaje: jeśli dwójka dorosłych ludzi decyduje się na dziecko, które później jest szczęśliwe i zadbane, to proszę bardzo. Tak sobie myślę, że często pary homoseksualne nawet bardziej świadomie powiększają rodzinę, są to przemyślane decyzje, a często w parach hetero jest to po prostu skutek wpadki i dzieci są niezbyt chciane. No i lepiej, żeby dziecko wychowywało się z dwiema mamami albo dwoma ojcami niż w patologicznej rodzinie alkoholików, w której jest bite, maltretowane psychicznie itp. Wchodzimy teraz w sferę ideologiczną, a ludzi jest wiele i ideologii też jest mnóstwo, dla każdego oczywiście własna ideologia wydaje się słuszna… Ale na pewno nie można powtarzać mitów, że dziecko wychowujące się z homoseksualnymi rodzicami od razu skazane jest na skrzywienie psychiczne. Ile jest samotnych matek, ojców alkoholików, ile dzieci wychowywanych jest przez dziadków, ile jest dzieci w domach dziecka… To często generuje problemy i trudności w dorosłym życiu… Częstym argumentem jest też, że dziecko potrzebuje kontaktu zarówno z kobietą, jak i mężczyzną, ale przecież to, że dziecko ma dwie mamy/dwóch tatów nie oznacza, że będzie tego kontaktu całkowicie pozbawione. Pewnie będzie miało jakieś ciocie, babcie albo wujków, dziadka… Dziecko wychowywane przez samotną matkę i babcię też tego kontaktu z męskością nie jest pozbawione. Także: dopóki dzieci są szczęśliwe i zadbane to nieważne, przez kogo są wychowywane!

    • Masz zupełną rację i bardzo chciałabym, żeby wszyscy umieli racjonalnie myśleć i wyciągać takie wnioski. Dzięki. :)

  • Konrad Norowski

    Według Biblii homoseksualizm jest grzechem, więc ewentualne zmiany spojrzenia społeczeństwa na ten temat będą postępowały wraz z laicyzacją. Inaczej chyba nie da rady, chociaż już teraz mnóstwo ludzi nie wie w co wierzy.

  • Maciej Cąderek

    Niby tak, ale już teraz widzę chrześcijan 2.0, którzy maja lepsze poglądy niż Kościół do którego należą (głównie u kobiet to zauważam).

    • Maciej Cąderek

      To było do Konrada Norowskiego, gapa jestem – nie tu kliknąłem.

      • Konrad Norowski

        Lepsze to znaczy?

        • Maciej Cąderek

          Są tolerancyjni. Także w kwestii poruszanego tematu.

          • Konrad Norowski

            Nowy papież pewnie robi swoje.

  • No otóż to. Bronię w zaparte adopcji dla par homo, nie dlatego, że uważam, że nieistotne są wzorce, tylko dlatego, że bronię miłości, i tutaj należy dodać, tej do dziecka oczywiście. Dzieci w domu dziecka to nie kotki, nie przytulanki dla pary korpoludków, którzy stworzyli dziecko aby dopełniło ich potrzeb. To sieroty, bez miłości, bez przytulania, ot twarda szkoła życia na poczatek. Polecam Wam tekst realnej homo mamy o realnej adopcji i powiedzcie mi proszę czy tak nie lepiej? http://lejdizonline.com/psychologiczne-wtorki-mam-dwie-mamy-jestem-szczesliwy/

  • Zgadzam się sto procent. Miłość jest jedna i rodzi dobro, jeśli jest prawdziwa, obopólna i niekrzywdząca. Płeć to tylko zewnętrzna sprawa, zwłaszcza w dzisiejszym, androgynicznym świecie.
    Prawda jest taka, że wzorzec kobiety i mężczyzny nie jest wcale zagwarantowany w parze heteroseksualnej.

    • Tak sobie myślę – jak dobrze by było, gdyby wszyscy to tak odbierali. Piona!

    • Konrad Norowski

      Pewnie że nie jest zagwarantowany, ale ludzie kochają uproszczenia – ciężko się z resztą temu dziwić, życie bez stereotypów byłoby koszmarem. Jak wiadomo powszechnie tata uczy syna odpowiedzialności i dorosłości, a mama uczy córki delikatności i gotowania- to jest mniej więcej poziom analizy ludzi którzy upraszczają sobie świat. W takim systemie dziecko bez rodziców obu płci siłą rzeczy jest dysfunkcyjne, co budzi sprzeciw.

      • Pytanie, czy powinniśmy za oczywiste brać to, że ludzie kochają uproszczenia i do tych ograniczonych uproszczeniami typu „chłopiec – niebieskie autko, dziewczynka – różowa lalka” dostosowywać tak ważne rzeczy jak to, czy dziecko wychowa się w rodzinie pełnej miłości czy w domu dziecka. To podejście sprawia, że rodzina, gdzie matka pije i się puszcza, a ojciec jest przez nią dręczony i bity jest lepsza, niż rodzina z dwoma kochającymi się tatusiami, bo przecież jest kobieta i mężczyzna, więc git. To jest przerażające.

  • Ja trochę nie na temat, ale we wpisie poruszyłaś nieświadomie (jak podejrzewam) ciekawy wątek.
    „Bo co, jeżeli miałabym dziecko z facetem, rozstalibyśmy się, a ja znalazłabym sobie partnerkę życiową – czy wtedy należy mi odebrać mojego potomka? Czy jeśli jakiś dzieciaty wdowiec ułoży sobie dziecko z mężczyzną, jakimś cudem traci prawa rodzicielskie?”
    Bo przecież przy rozstaniu to kobieta zostaje z dzieckiem, a jedyny sposób, aby samotny facet miał dziecko, to jeśli owdowieje. To jest jakiś chory wzorzec, wdrukowany przez media / społeczeństwo / kulturę / rzeczywistość. Podobnie jak przekonanie, że dziecko może wychować tylko kobieta z mężczyzną. Zgodzę się z tym, że dziecku wychowywanemu przez przez dwie kobiety będzie brakować męskich wzorców, a dwóch panów nie da wzorców damskich, ale tak samo jest w przypadku samotnych rodziców. A im jakoś pozwalamy wychowywać dzieci… ;)

    • Tak, to czy dziecko powinno zostawać z kobietą czy z mężczyzną to już temat na inne rozważania, ale co do samotnych rodziców – to zawsze mój argument przy debatach o adopcji przez pary jednopłciowe. Nikt nie umie odpowiedzieć.

  • Ilona Gos

    przydałby się przycisk lajk na blogach. Ale nie taki fejsbukowy tylko taki blogowy ;)

    Zamiast pisać inżynierkę czytam o dwóch mamusiach…

    Jest potencjał. I jest widoczne 19 lat ;)
    Ciekawa jestem jak zmieni się Twój styl za dwa/trzy lata. Z przyjemnością wtedy poczytam.

  • Lolitka1989

    Wyobraź sobie, że zamiast matki, którą tak się chwalisz na insta, masz faceta, który wali w dupę twojego drugiego ojca. NO CZY TO JEST NORMALNE???

  • Magdaa

    Jeśli chodzi o temat par homoseksualnych mam bardzo podobne zdanie do Ciebie. Niestety, wydaje mi się, że w Polsce jest to dość kontrowersyjny temat i w naszym kraju można się spotkać z dużą nietolerancją. Gdy w towarzystwie mówię, że uważam że pary homoseksualne powinny mieć możliwość wychowywania dzieci spotykam się z dość dużą krytyką, nie rozumiem dlaczego ludzie bywają tak nieczuli w tej sprawie. Każdy z nas bez względu na orientację seksualną jest w stanie zaoferować bezgraniczną miłość drugiej osobie, wystarczy dać mu szansę.

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: how to increase leptin()

  • Pingback: streaming movies()

  • Pingback: stream movies()

  • Pingback: streaming movies()

  • Heh, piszę pracę licencjacką na ten temat… ;)

  • Agnieszka Piątkowska

    Mój jedyny i niestety przeważający argument który zabija możliwość tego typu adopcji jest to w jakim społeczeństwie żyjemy. Dzieci w szkołach to coraz gorsze… (brak cenzuralnego określenia) wychowywane na zabawkach interaktywnych i bez wzorców w postaci rodziców. Niestety, ale takie dziecko zostałoby zniszczone psychicznie, gdyby inne dzieci dowiedziały się o tym że ma dwóch ojców/dwie mamy. Jestem za adopcją przez pary homoseksualne, ale w naszym chorym społeczeństwie niestety to nie przejdzie.

  • Janko Walski

    „Czy jeśli jakiś dzieciaty wdowiec ułoży sobie dziecko…” – Haniu, czy aby na pewno tak to miało brzmieć? :D

  • A

    Witam,
    Podpisuję się pod postem dwoma rękoma :) Uważam, że lepiej mieć jakichkolwiek kochających rodziców, niż nie mieć żadnych. Ponadto strasznie mnie wnerwiają komentarze typu, że dziecko wychowywane przez pary homoseksualne, również będzie gejem/lesbijką…Najczęściej wtedy proszę, aby osoby, które tak twierdzą wytłumaczyły mi, dlaczego zatem w „normalnych” rodzinach występują homoseksualiści? Przecież, jeśli o orientacji decydowałoby to, w jakiej rodzinie się wychowujemy, to nie było by gejów/lesbijek. Na to niestety nie potrafią odpowiedzieć…:D
    Pozdrawiam,
    A

  • Pingback: Przykro mi przez #LoveWins - hania.es()

  • Pe

    Problem adopcji to zupełnie inna kwestia, biurokracja sprawia że mamy zatłoczone domy dziecka, zyjemy w państwie które nie jest dla ludzi tu ludzie są dla państwa

  • Anna Dobrut

    Wszystko super extra i prohomo… Tylko czy ktoś pyta, najważniejsze w tym całym galimatiasie, dzieci?

    • No tak. Przeczytaj tekst jeszcze raz, uważniej.

  • Pingback: A może jednak ludzie nie są tacy źli? - hania.es()

  • Empati

    No ja jestem przeciw ( i co ciekawe wielu homoseksualistów jest przeciw chociaż o tym się już głośno nie mówi). Owszem samotni rodzice wychowują dzieci i zostały już przeprowadzone badania porównujące dzieci z rodzin pełnych i takich gdzie jednego rodzica z jakiegoś powodu brakuje. Nie jedne takie badania zostały przeprowadzone i pokazały, że jednak te dzieci się różnią, dzieci wychowywane przez jednego rodzica statystycznie są mniej pewne siebie, bardziej neurotyczne i mają więcej problemów mniejszych i większych związanych z psychiką niż dzieci, które mają mamę i tatę. W zależności też od tego, którego rodzica brakuje mają większe i mniejsze problemy związane z przejmowaniem wzorców dotyczących płci. Ta sytuacja jednak się różni od adopcji homo ponieważ nikt celowo nie przyczynił sie do tego, zeby jednego rodzica zabrakło, a przy homoadopcji od samego początku stwarza się dziecku mniej sprzyjającą sytuację. Moze faktycznie dwie kobiety dbające o dziecko lepsze od siercińca, ale jeszcze lepsza para rodziców różnej płci.

    A jeszcze gorszą sytuacją od tej jest kiedy dwóch gejów wynajmie surogatkę, której zapłacą, zeby urodziła im dziecko. Co temu dziecku potem powiedzą? Twoja biologiczna matka nam Cię oddała za 40 tys. zł bo my chcieliśmy bardzo mieć taką córkę jak Ty a tamtej kobiecie brakowało kasy. Z pewnością to wcale nie wpłynie negatywnie na psychikę dziecka. Każde dziecko ma mamę i tatę i najlepiej, żeby to oni je wychowywali.

    • Franio

      Nie prawda z tymi badaniami! ;) Bardzo łatwo je znaleźć w necie, co polecam zrobić. Wyniki, jakimi się popierasz różnią się od przeprowadzonych (by udowodnić swoje zdanie? Wartościowy argument to PRAWDZIWY argument).

      Jestem tu, Haniu, u ciebie po raz pierwszy, twoja siła do życia i energia jest niezwykle zaraźliwa, ale mimo wszystko kłamstw nie znoszę.

      Jestem gejem, mam partnera już od 4 lat, kiedy inni moi znajomi zakładają rodziny, rozwodzą się, ja tak na prawdę cały czas żyję na kocią łapę. Ale myślicie, że moje życie wygląda inaczej? Mój M wstaje do pracy, całuje mnie o poranku i budzi słodko, ja zbieram się na zajęcia, wracam do domku, robię nam obiad, czekam aż wróci, martwię się.. Teraz nie myślę o dzieciach, wychodzę z założenia, że dojrzałe i świadome wychowywanie dziecka zaczyna się po 30. Ale jakiś Staś albo Zosia są obecne w moim planie, bez względu na to czy to adoptowane, czy nie. TEŻ CHCĘ BYĆ TATĄ I MÓJ CHŁOPAK BĘDZIE W TYM ŚWIETNY!

      • Rozumiem, ale o jakich badaniach mówisz, bo ja w tekście nie wymieniłam żadnych? Twój komentarz jest chyba odpowiedzią na wypowiedź użytkownika Empati, nie na mój tekst. ;)

  • Piotrek

    Sam jestem gejem i przyznam szczerze, że do czasu przeczytania tego tekstu nie byłem pewien, czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dobrym pomysłem. Teraz jasno stwierdzam, że byłem idiotą zastanawiając się, czy bycie wychowanym przez dwóch kochających mężczyzn bądź dwie kobiety jest nieodpowiednie.

    • Oj bez przesady, może nie idiotą, bo zastanawianie się to już przecież coś – są ludzie, którzy nawet nie próbują przemyśleć takiej sytuacji, a to jest smutne. Ale cieszę się, że pomogłam! ;)

      • Piotrek

        Pomogłaś zdecydowanie! Dzięki!

  • Asia

    bardzo dobry tekst, dziękuję, że go napisałaś :)

  • myway

    Wszystko pięknie napisane, miłość itd., ale mnie mimo wszystko nie podoba się pomysł wychowywania dzieci przez homoseksualistów. Ja byłam wychowana w rodzinie heteroseksualnej. Nie wszystko było w mojej rodzinie wspaniałe, ale osobiście nie chciałabym być wychowywana przez homoseksualistów. Wolę naturalność. Sama też jestem heteroseksualna i jest to jedna z tych rzeczy, z których jestem dumna. Nie mam nic do homoseksualistów. Niech sobie żyją w takich związkach skoro są szczęśliwi, ale wychowywanie przez nich dzieci mnie nie przekonuje. Według mnie teraz za dużo się mówi o homoseksualizmie, za dużo szumu wokół tego. Niestety nie popieram, takie moje zdanie.

    • Nie rozumiem co to znaczy, że jesteś dumna z tego, że jesteś heteroseksualna. Przecież to nie Twoja zasługa, że taka się urodziłaś, z czego tu być dumnym? ;)
      A co do reszty – ja nie miałabym nic przeciwko bycia wychowywaną w rodzinie homoseksualnej, jeśli byliby to ludzie kochający i dobrzy.

      Dużo szumu, bo jeśli czyjeś prawa są łamane i jakaś grupa jest dyskryminowana, to trzeba o tym mówić.

Przeczytaj poprzedni wpis:
IMG_0973o
Czternaście nieistotnych faktów o mnie

Jeśli zaliczacie się do tej grupy czytelników, których interesuje kto stoi za całym tym blogiem - dzisiaj ciekawostki o mnie,...

Zamknij