LUDZIE

Ogromne ryzyko milczenia

cicho


Każde wypowiedziane słowo ciągnie za sobą jakieś konsekwencje, ale… każde niewypowiedziane też.

Nieraz słyszeliśmy, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Że powinniśmy zwracać uwagę na to, co mówimy. Dobrze dobierać słowa. Od dziecka ostrzegano nas i uczono, że to, co wypowiadamy, jest ważne.

I bardzo dobrze.

Tylko dlaczego nie wytłumaczono nam, jak wiele może się wydarzyć, kiedy decydujemy się zachować ciszę?

Milczenie niesie za sobą ogromne ryzyko. Bo – jak powiedział Julian Tuwim – to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.

Bo co oznacza?

Smutek? Nudę? Przybicie? Nieśmiałość? Krępację? Czy chodzi raczej o pychę? Albo złość? A może towarzyszy ocenianiu innych? Żal, konsternację, zakłopotanie, pogardę?

Możliwości jest wiele. Jeśli nie wyślemy innym jasnego komunikatu, jeżeli nie będą mogli odczytać tego, co chcemy im przekazać, zaczną sobie dopowiadać. Układać swoją historię. Zgadywać. I to niesie za sobą ogromne ryzyko. Dlaczego? Bo nie zawsze to, jak ktoś zinterpretuje nasze milczenie, będzie zgodne z prawdą – z tym, co chcieliśmy przekazać.

introwertyzm

Bycie introwertykiem jest super, wgląd w siebie jest super, nie trzeba być głośnym, supertowarzyskim, bardzo otwartym czy też odważnym. Można się wstydzić, można woleć książkę od imprezy (ja wolę!), można nie lubić się wypowiadać publicznie.

Ale warto pamiętać, że ciszę każdy może interpretować inaczej i nie zawsze wyjdzie to na naszą korzyść. Tak, jak uważamy na słowa, uważajmy na to ryzyko.

  • Tenże Tuwim mówił też przecież – „Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa”. :)
    Mimo to Twój tekst mnie przekonuje. Często milczę w towarzystwie. Chyba powinnam częściej myśleć o tym, jak moje milczenie może być zinterpretowane.

    • Ważny fragment – „nie mając nic do powiedzenia”, z tym się też absolutnie zgadzam! :)

  • Klaudia

    „Le­piej jest nie odzy­wać się wca­le i wy­dać się głupim, niż odez­wać się i roz­wiać wszel­kie wątpli­wości.” Jakoś tak wolę się nie odezwać czasem, niż wdawać się w dyskusję, które nic nie dają. A czasem po prostu już nie mam siły się odzywać. Różnie to bywa.
    „można woleć książkę od imprezy (ja wolę!)” – dzięki za to zdanie, nawet nie wiesz jak mnie teraz podniosło na duchu.

    • Jasne, też prawda – ale trzeba wiedzieć, kiedy. Jednak jeśli chcemy coś przekazać, a tego nie powiemy, to nie możemy zakładać, że ktoś zrozumie nasze intencje.

      A co do tego zdania, wcześniej mi się wydawało, że to takie niefajne, niemodne, że jak to tak siedzieć pod kocem, przecież 20-latki chodzą ciągle na imprezy, a nie. Jak w końcu jednak olałam to, co „wypada” i co modne, a zaczęłam mówić o swojej miłości do leżenia i czytania książek zamiast klubów i głośnej muzyki, okazało się, że takich ludzi jest więcej niż bym pomyślała, tylko mają takie podejście jak wcześniej ja, że wstyd i głupio. ;)

  • Senshi

    Ryzyko to emocje. Wtedy czujemy, co to jest życie. Rosjanie mawiają: kto nie ryzykuje szampana nie pije. Chyba coś w tym jest.
    Poszukiwanie prawdy wręcz zachęca do pochylenia się nad srebrem i złotem. A tu czasami potrzebny jest już Hercules Poirot.

  • Post przeczytałam wczoraj i napiszę szczerze, że nieco mną „zatrząsł”… Bo to ja zwykle stoję po tej drugiej stronie barykady ;) To ja pytam, zastanawiam się… Dlaczego Ktoś milczy? Czy robię coś nie tak… Jak w każdym aspekcie – bycie subiektywnym wcale nie ułatwia życia, a pisanie scenariuszy do nieznanej historii zwykle skutkuje bałaganem emocjonalnym. Myślę, że warto zwrócić uwagę na tych, którzy stoją obok naszego milczenia – ludzi, którzy nam dobrze życzą i nie mają zielonego pojęcia „o co chodzi” – oni (ja) przeżywają to naprawdę mocno…

Przeczytaj poprzedni wpis:
pies dziwny
To uczucie tuż po

Serce przestaje tak walić, oddech się uspokaja i nagle czujesz się tak, jakby faktycznie stworzono Cię na podobieństwo boga.

Zamknij