LUDZIE WYOBRAŹNIA

Odpuść

pole zboze


Perfekcjonizm potrafi być zabójczy. Ale wiecie, świat się nie zawali, jak czasem odpuścicie.

Cenię ambitnych ludzi. Wiem jak to jest, kiedy chce się mieć wszystko idealnie zrobione, przed czasem i najlepiej jeszcze z brokatem. Kiedy nie dopuszcza się żadnego błędu, kiedy każda potyczka, każdy minus przy ocenie i każda zjebka od trenera czy szefa skutkują okropnymi wyrzutami sumienia.

Wiem z czym to się wiąże i czym skutkuje. Wiem, że prowadzi do sukcesów, ale też do rozczarowań, jeśli coś nie pójdzie po naszej myśli. Wiem, że to męczy. Cholernie męczy.

Przychodzi jednak taki moment, w którym uświadamiamy sobie, że to zbyt wykańczające. Że czasem po prostu fizycznie nie da się ogarnąć wszystkiego, zadowolić wszystkich i być wszędzie. Że czasem trzeba odpuścić i nie ryzykować, na przykład zdrowiem.

Żeby nie zwariować musimy pamiętać, że raz na jakiś czas nam wolno, że nie powinniśmy się przez to katować wyrzutami sumienia. Bo jesteśmy tylko ludźmi i czasem możemy odpuścić. Bo możemy nie pójść na trening czy oblać kolokwium i nic strasznego się nie stanie. Bo nie da się robić wszystkiego zawsze idealnie, to nieludzkie.

Nie zaniżajcie swoich ambicji, ale pamiętajcie, że czasem można dać sobie spokój i bez żadnych wyrzutów sumienia czegoś nie dopiąć na ostatni guzik. Kochajcie perfekcjonizm, ale bardziej kochajcie siebie.

Gdy zrozumiecie, że czasem można odpuścić i świat się wcale nie zawali, będzie Wam się lepiej żyło.

  • Maciej Cąderek

    Właśnie siedzę, koduję i zastanawiam się czy pójść na pewne ustępstwa i wreszcie pójść spać, czy może zrobić wszystko jak bozia przykazała.
    PS: Haniu znowu stajesz się sową?

    • Zrobić jak Bodziu przykazał, znasz to przecież – programowanie to rozkosz, kompilowanie to męka. ;)

    • Nie, po prostu kilka dni tak wyszło, że w dzień nie wyrobiłam z tekstami. Wracam do normalnego życia już. :)

  • Ola

    Nie zawsze odpuszczanie sobie jest tak różowe. To też powoli uzależnia i w pewnym momencie można się złapać na „ups, przez ostatnie x dni nic nie było dopięte na ostatni guzik”.
    (Swoją drogą, dzięki za rytuał: „biorę rano coś ciepłego do picia i czytam Hanię”. <3)

    • Oj nie, faktycznie, trzeba pilnować żeby nie przegiąć. Ale tekst kieruję do ludzi wręcz nadambitnych, więc nie powinno im to grozić.
      (psst, spoko)

  • Hania Lewandowska

    Za tydzień mam maturę, a zaległości z polskiego sięgają oświecenia. Codziennie siedzę nad książkami, ale jednocześnie codziennie znajduję godzinkę lub dwie na odpoczynek. Do powtórek wracam z podwójną energią :)

    • Uuu, ja na te dwa tygodnie przed maturą w ogóle nie odpuszczałam, aż sama się dziwiłam do jakiego stopnia. Ale nie ma co psuć zdrowia, dobrze, że znajdujesz na to czas, tak powinno być! :)

  • To wlasnie perfekcjonizm czesto jest Hamulcem i zatruwa zycie. Pozdrawiam serdecznie beata

  • dobrymjud

    Ja nie lubię. Im więcej mam rzeczy, tym bardziej żyję. Z jednej uczelni jadę rowerem na drugą, tam w okienku między zajęciami kończę zlecenie dla klienta, a po spotkaniu z nim wyskoczę na piwo ze znajomymi. W zeszłym tygodniu byłam na konferencji w Lille, w ten weekend muszę skoczyć do Częstochowy po jakiś mały risercz. Nikomu nie udowadniam, jak dużo mogę czy umiem, po prostu – tak mi najlepiej. Jasne, że mogę odpuścić, ale po co, skoro wiem, że to ten sposób życia mi odpowiada. Wystarczy tylko dobra organizacja i da się wycisnąć z doby dużo więcej godzin, niż wcześniej mi się wydawało – teraz po prostu nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogłam inaczej. Ty teraz pewnie też nie wyobrażasz sobie życia bez bloga – no i piątki, bo to wszystko bardzo fajny sposób uzależnienia :)

  • Ukradłaś mi temat, miałam w planie napisać dokładnie o tym samym :) I zgadzam się z tobą, tez nie lubię ludzi którzy myślą o wszystkim w wielkiej skali. Nawet srają w wielkiej skali.

  • AJD

    Tylko strasznie trudno jest stwierdzić kiedy można odpuścić, bo czasem za żadne skarby się nie da…

    • O dokładnie. To albo walka z faktem, że w sumie to tylko takie małe pierdółki, więc czemu je odpuszczać, przecież to takie małe coś i aż głupio. A że jest ich od diabła, to inna bajka :/

  • Meg

    Najgorzej mają ludzie, którzy albo ambitnie brną do celu, albo … nie robią nic. Tak, ja jestem zdecydowanie tą osobą. Albo coś robię na 100% albo nie zrobię nic. Zjem zdrowe śniadanie, poćwiczę itd – jest super. Wstanę lewą nogą, zjem gówniane śniadanie, nie poćwiczę, wpierdolę tabliczkę czekolady – nie robię nic pożytecznego przez cały dzień.
    Ps: postanowiłam zostawić komentarz chociaż jestem tu pierwszy raz, ale doszłam do notki o ludziach czytających pół roku blogi, a nie zostawiających po sobie śladu :D

    • Spoko, to nie jest warunek, że trzeba czytać pół roku! ;)
      I tak, przeginanie jest zgubne, niestety.

  • Tadek

    Miło Cię Haniu poznać :)

  • Wyskoczył mi ten post w newsfeedzie… Nawet nie wiesz jak wpasowałaś się z tym tematem, dzięki Ci za niego! :)

  • Pingback: Jak coś robić nic nie robiąc? - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
niebo gwiazdy
Tęsknisz za teleportacją?

Kiedy przestaliśmy się teleportować? Pamiętacie w ogóle, że kiedyś to robiliśmy? Ja bardzo dobrze.

Zamknij