LUDZIE RELACJE

Jak możesz lubić kogoś nieidealnego?

brzydki


Na przykład z zezem!? Albo grubasa? Albo kogoś z krzywymi nogami, brzydkimi dłońmi, małymi ustami albo odstającymi uszami? No jak?

Kiedyś napisałam:

Żółci, czarni, zieloni, w okularach, bez, blondyni, bruneci, z brodą, bez, wysocy, niscy… okej. Nie lubię tylko jednych. Nie lubię brzydkich ludzi. Ty też nie.

Było o tym, że nikt nie lubi brzydkich ludzi (cały tekst do przeczytania tutaj). W 99% przypadków to prawda. Bo wiecie, nikt nie lubi tych, którzy nie lubią siebie.

A brzydale się nie lubią

Przecież gdyby tak nie było, to coś by zmienili. Staliby się piękni, ubrali w fajne ciuchy, pofarbowali włosy, wyrównali brwi i żyli długo i szczęśliwie. Ale nie. I tacy ludzie mają bardzo smutne życie, bo osoba, z którą żyją 24 godziny na dobę jest ich wrogiem.

girls-449803_1920

1%

Jest jednak ten 1% i o nim dziś porozmawiamy. To brzydale, których lubimy. Mogą mieć grubą dupę, zeza, nogi jak nawiasy, odstające uszy (brr, najgorzej), obwisłe cycki, małego penisa (BRR), hobbickie stopy (zobacz: Fetysz stóp? W życiu!) i bliznę na pół twarzy, a my wciąż chcemy spędzać z nimi czas, wisieć godzinami na słuchawce, grać w planszówki, a nawet uprawiać seks (vide: kiedy pójść z facetem do łóżka?).

Jak to możliwe?

Jak ktoś taki może nas jarać? Jak to jest, że nie odraża nas ich brzydota? Co takiego się dzieje, że nie mamy problemu z tym, że oni nie starają się zmienić czegoś, co dodałoby im 2 do ich silnego 3/10? O co tu chodzi?

Otóż są takie dwa przypadki, kiedy rozumiem związki pięknej kobiety z facetem, który musi wykupować dwa miejsca w samolocie, albo świetnie wyglądającego kolesia z dziewczyną z platfusami, krzywymi zębami i kartoflem zamiast nosa. Pierwszy to pieniądze (a ja lubię pieniądze, ale nie aż tak). Ale jest też drugi, który i na mnie działa.

Wiecie kiedy wady i niedoskonałości są pociągające?

Kiedy ich właściciel dobrze się z nimi czuje.

Dlatego mój lajfhak, który sama stosuję jest taki: zmieńcie wszystko, co możecie. To, co Wam przeszkadza, co Wam się nie podoba, czego w sobie nie lubicie. Schudnijcie, załóżcie aparat na krzywe zęby, wymieńcie okulary na soczewki, pójdźcie na manicure i nawet zróbcie sobie sztuczne cycki, jeśli będziecie się z tym lepiej czuć.

IMG_3412

Ale?

Ale resztę zaakceptujcie. Polubcie. Obróćcie w żart. Wiecie, najszczęśliwsi inwalidzi to ci, którzy śmieją się z tych ludzi, którzy peszą się na ich widok i mówią, że współczują. Jak kiedyś stracę oko to zanim ktoś powie, jak mu przykro z powodu wypadku, wykupię wszystkie przebrania pirata, żebym mogła nosić tylko je.

Czujcie się dobrze z tym, jacy jesteście

Bo kiedy ludzie dostrzegają, że mają do czynienia z kimś, kto jest szczęśliwy i nie ma ze sobą problemów to wiedzą, że mogą czuć się w jego towarzystwie swobodnie i wygodnie. A każdy lubi tych, przy których może czuć się swobodnie.

Bądźcie piratami swoich niedoskonałości, bo inaczej zjedzą Was kompleksy i traficie do tych 99%, których nikt nie lubi.

Otaczajcie się tylko pięknymi ludźmi i tymi, którzy kochają swoją brzydotę na tyle, że zarażają tą miłością. Będzie Wam się lepiej żyło.

  • Cudowny tekst. I mówi samą prawdę, bo przecież chcemy spędzać czas z osobami zadowolonymi z życia, a nie ze smutasami którzy mają depresję i komplkeksy. Ciągnie nas do tych piuerwszych, żeby mogli nas pozytywną energią naładować ;)

    • Tak! I dlatego tu jesteś(cie). :)

      • TEKSTacja

        Dobrze gada. Dać jej wódki! :-)

    • Idealne piękności też miewają kompleksy i depresję.

      • No jasne. Ale ciągnie nas do tych, którzy mają pozytywną energię – nawet, jeśli nie są idealni.

  • Agnieszka Piątkowska

    Zgadzam się z tym. Odkąd przestałam narzekać na siebie a zaczęłam się z siebie śmiać (tu przykładowy tekst do przyjaciółki): „Lena, suń się bo nie wcisnę tutaj tego dupska”, po czym następuje generalny śmiech, jakoś tak mi lepiej ze sobą.

    • Dystans jest mega ważny! I albo się coś zmienia w miarę możliwości, albo akceptuje i traktuje na luzie. To jedyne wyjście, żeby nie popaść w jakieś megakompleksy, meeeh! :>

    • Gdy byłam młodsza bardzo „kompleksowałam się” moim tyłkiem. Bo chuda nie jestem przecież. Murzyńskie kształty dolnych części ciała wprawiały raczej w depresję, „bo koleżanki…”
      Okazało się w pewnym momencie, że wielki tyłek i 60cm w talii to mój znak rozpoznawczy, bo jestem tym rzadziej spotykanym okazem (w tamtejszym towarzystwie ofkors). I gdy to do mnie dotarło, na mojej twarzy zagościł na codzień szczery uśmiech. A dziś? „Ups, sory, jestem już zajęta kolego!” ;)

      • „Mój znak rozpoznawczy – mój wielki tyłek” fajne masz hasło reklamowe! :DD

  • Marcin Randall Nowakowski

    Wkońcu Hania napisałaś o mnie post :d Dzięki.

  • Ja lubię w sobie wszystko i to mi wystarcza – te dobre i złe rzeczy.

  • O tak! Większości się wydaje, że to wyświechtany frazes i gunwo da, a fakt jest taki, że to… po prostu działa. Wiem po swoim przypadku. Wystarczy zmienić to, co jest do dupy, pogodzić się z tym, czego zmienić nie jesteśmy w stanie, i do przodu – ludzie od razu inaczej na Ciebie patrzą ;)

  • Ha, myślałam dziś o czymś podobnym. Wiesz, że są ludzie, którzy boją się być ładni? Mam przykłady jako asystentka dietetyka. Ludzie się odchudzają, pilnują, ale gdy są nuż blisko wymarzonej wagi: trach! Cały wysiłek idzie w p… do piachu. Tak się przyzwyczaili do swojego stanu, że wyjście ze strefy komfortu ich paraliżuje. To smutne, bo świadczy o tym, że tak naprawde nie przeszkadza bycie brzydkim.

  • TEKSTacja

    Ludzie wokół nas są spostrzegawczy, dochodzą do oczywistych wniosków,nawet jeśli nie formułują ich dosłownie, nie artykułują ich. To my dajemy im prawo do takiego, a nie innego traktowania nas. To my pokazujemy innym ludziom, jaki mają mieć do nas stosunek, pokazując, jak traktujemy sami siebie. Jeśli coś jest dla nas problemem, to często nieświadomie krzyczymy o tym całemu światu. Vide: łysi faceci z tupecikami lub osiągający mistrzostwo (ich zdaniem) w zaczesywaniu resztek owłosienia na swojej glacy. A po drugiej stronie spectrum: seksowni, łysole, którzy z łysiny nie robią żadnego problemu, a wręcz swój znak rozpoznawczy. Bo mają inne sprawy w głowie niż myślenie o tym, co na głowie. Przykłady? Znajdziecie choćby tu, u Hani. Był taki ranking… :-)

    • Yeah: http://www.hania.es/10-najlepszych-fryzur-blogosfery/
      Generalnie lubienie się tak bardzo wpływa na to, że inni od nas podpatrują i… też nas lubią, że woah! :)

    • Kej

      Wybacz, ale niektórzy nie mają kształtnej czaszki do bycia łysym i wyglądają tragicznie. Testowałem na sobie rok temu i reakcja/powodzenie u płci przeciwnej była zupełnie inna. W następnej roku decyduje się na przeszczep włosów i niektórym Panom też to radzę.

  • Ja po prostu jestem zajebista i dlatego mnie uwielbiają niezależnie od brzydoty :)

  • Był sobie kiedyś brzydki facet. Z opisów historycznych wynika, że był on delikatnie mówiąc, szpetny. Nie przeszkadzało mu to w uwodzeniu panien, mężatek, wdów, dziewic i ciężarnych pewnie też. Koleś się nazywał Giacomo…

    Giacomo Casanova.

  • „Jak kiedyś stracę oko to zanim ktoś powie, jak mu przykro z powodu wypadku, wykupię wszystkie przebrania pirata, żebym mogła nosić tylko je”.
    Moje ulubione zdanie na Twoim blogu jak dotąd. Panno Hanno, nie doceniłam Cię ;)

    • Fajnie fajnie, ale idź z tym Hanno :D a niedocenianie mnie to błąd, każdy się szybko przekonuje.

      • haha no z premedytacją ta Hanna Haniu :) z przyjemnością patrzę jak podbijasz świat pięknych i brzydkich. Moc.

  • Generalnie wszystko sprowadza się do teorii pryszcza. Dopóki sam nie postawisz się pod pręgierzem ” #PATRZ jakiego mam pryszcza FUUUj „, nikt go nie zauważa.

  • Od jakiegoś czasu planuję założyć aparat na zęby. Obecnie jestem w trakcie leczenia zębów u dentysty-sadysty. Pokonuję strach regularnie i chociaż nie mam jeszcze tego aparatu już jestem z siebie BARDZO dumna. Sam fakt tego, że zaczęłam coś robić sprawił, że czuję się cudownie. Nie wiem, jak będę czuła się po założeniu i zdjęciu aparatu w przyszłości, ale przewiduję, że to będzie jeden z ważniejszych dni w moim życiu.

    • Miałam aparat, zdjęłam aparat i zobacz jaka jestem super.

  • Jak można lubić kogoś idealnego? :)

  • Lovergurl

    A ja kocham faceta, ktory jest brzydki bez powodu :). Wiem, ze jest brzydki, wszyscy mi to mowia i ja sama to widze. Nie mam pojecia czy ma fajna osobowosc bo go prawie nie znam. Pociaga mnie jego brzydota, bo ja lubie brzydkich ludzi. A zwlaszcza jego <3. Pozdrawiam

  • elJanusz

    Byłem idealny, ale przeczytałem ten tekst i dostałem raka oczu.
    CO TERA??

  • Wanda Pawłowska

    No ale warto znać granice,w sensie oczywiście zgadzam się, że pewne rzeczy należy u siebie akceptować i czuć się ze sobą dobrze ale też nie uważam takiego idealizowania swojego wizerunku za coś okej. Dystans do siebie-tak, idealizowanie- nie.

  • Linka

    Yyy… Bez przesady. Jak dla mnie jeśli ktoś nie lubi siebie (wszystko jedno czy jest ładny czy brzydki), to nie jest powód, żeby jego nie lubić, bo tacy ludzie często są naprawdę spoko. Tyle, że nikt nie chce tego dostrzec, bo ciężko wyciągnąć ich z błędnego koła: „nikt mnie nie lubi, bo ja nie lubię siebie, nie lubię siebie, bo nikt mnie nie lubi”. Czasem zamiast dokuczać trzeba im po prostu troszkę pomóc, bo oni tego problemu nie widzą.

  • Kej

    Ogółem się zgadzam, ale c’mon niektórzy wciąż pozostaną brzydcy bez względu na to jak bardzo w siebie zainwestują i jak pozytywną energię mają. Owszem, wyczuwam pozytywny vibe, który wpływa na atrakcyjność, doceniam progres, ale c’mon – mamy oczy.

Przeczytaj poprzedni wpis:
komikes1
KOMIKSES #1

Pierwszy komikses jest inspirowany ludźmi. Wkurwiającymi. Wszyscy ich znacie, spotykacie i niestety - z niektórymi jesteście zmuszeni żyć.

Zamknij