LUDZIE

Nie wiem, nie znam

niedo


Tak wstydzimy się przyznać, że czegoś nie wiemy, że aż mi za nas wstyd.

Przytakujemy jak te pieski samochodowe – oczywiście znamy, czytaliśmy, widzieliśmy, a potem pytamy szeptem znajomego o co czym mowa. Mnóstwo ludzi to robi. Nie mogą się pogodzić z myślą, że mają zaległości jak po ośmioletniej chorobie w szkole, nie wiedzą czegoś, co powinni, że głupio, że coś przegapili, że wstyd jak Lewandowskiej na Pudelku i w ogóle to tak nie można, bo co ludzie sobie pomyślą.

Od dziecka wbijają nam do głów, że wszystko, nie wiadomo w zasadzie skąd, powinniśmy już wiedzieć. Ile razy nauczycielka nie wytłumaczyła czegoś w szkole tylko pomruknęła „no to już akurat powinniście wszyscy wiedzieć”? Ile razy na kursie językowym usłyszeliście „tego nie tłumaczymy, bo już powinniście znać”?

A chuj tam.

Jeśli czegoś nie wiecie to użyjcie tej cudownej wyszukiwarki, którą wymyśliła panna buka, i sobie zgooglajcie. Jeśli czegoś nie znajdziecie w Googlach i nie możecie sami tego wykminić, to spytajcie. Wtedy zadawajcie mnóstwo pytań, niech Wam śliny brakuje, niech Was palce bolą od tworzenia pytajników.

Bo uwaga, teraz będzie szok. Gotowi? Otóż jest taka prosta zasada, że żeby coś wiedzieć, trzeba się tego skądś dowiedzieć.

Jeśli nie wiecie kim był Grotowski, Kopernik albo jakiś trzeci astronauta, mieliście to generalnie w dupie i dobrze żyło Wam się bez tej wiedzy, ale dziś nagle obserwujecie jakieś światowe poruszenie, bo ten pierwszy się ponoć w grobie przewraca – to sobie sprawdźcie, żeby wiedzieć o co chodzi podsłuchując gadki w poczekalni do lekarza. No albo żeby ogarniać życie, ale ten argument może nie przemówić do wszystkich.

Przy okazji pamiętajcie, że lans na nie znam X jest totalnie frajerski. Jeśli chcecie mi tu napisać komentarz w stylu

jaki Grotowski, nawet nie wiem kto to jest

to opublikujcie go tylko, jeśli marzycie o dostaniu bana.

Chcę, żebyście nauczyli się powstrzymywać od takich głupich tekstów, więc albo żyjcie dalej w nieświadomości (czego nie polecam, bo fajnie ogarniać różne rzeczy), albo przeszukajcie Wikipedię i pochwalcie się „nie wiedziałam, ale sprawdziłam i już wiem, mogę żyć dalej i jest spoko” – bo to normalna postawa, ja tak zrobiłam, już wszystko rozumiem i wporzo, polecam. Tak samo kiedyś sprawdziłam kim jest Einstein, Rihanna i Szymborska, bo nawet ja się z tą wiedzą nie urodziłam.

Nie ma żadnego wstydu w tym, że nie wie się wszystkiego. Wstyd jest dopiero wtedy, kiedy się tym chwalicie albo nie umiecie się do tego przyznać.

  • warto zapamiętać.

  • Wstyd jest też wtedy, kiedy hejtuje się osobę niewiedzącą i nazywa ją debilem albo człowiekiem zacofanym. Wychodzę z założenia, że skoro ktoś czegoś nie wie, to ktoś tej wiedzy (również ogólnej typu: każdy powinien wiedzieć kim był Sienkiewicz, Napoleon i jak powstaje tęcza) mu nie przekazał. I wtedy zamiast się nabijać po prostu komuś pokrótce wyjaśniam i tłumaczę, jeśli wiem, o co chodzi. Do tej pory nie słyszałam o Grotowskim, za to poruszyła mnie informacja o śmierci Pratchetta. Jeśli nie wiecie kim był Terry Pratchett to wyjaśniam:bardzo dobry pisarz fantasy. Polecam wypad do biblioteki i przeczytanie paru jego książek.

    • Ola

      Albo wtedy, gdy osoba niewiedząca hejtuje, na zasadzie „nie wiem, to się wypowiem”. ;)

  • Konrad Norowski

    Nie wiem – bo mnie to nie interesowało, bo nigdy na to nie trafiłem, nikt mi tego nie powiedział, to skąd mam chociaż wiedzieć że „powinienem ” coś wiedzieć?
    Problemem jest też „nie wiem ale i tak nie spytam”, wszystko jedno jak uwarunkowane. Na wykładach jestem jedną z kilku osób która dopytuje, próbuje po swojemu, ale większość tylko spisuje tablicę do zeszytu i nie przejawia zainteresowania. Błe.

  • „Czym się różni niewiedza od ignorancji? Nie wiem i mam to gdzieś” :)
    Ja lubię nie wiedzieć – nudno by było, gdybym wszystko wiedział.

  • Ogólnie się zgadzam, ale powszechne poruszenie związane z niewiedzą pewnej dziennikarki nie wiąże się z tym, że skoro żyła sobie bez tej wiedzy to należy pochylić się nad jej głupotą i iść dalej. Pani się legitymuje tytułem aktora zawodowego i jeśli przez lata studiów nie wbili jej do głowy kim jest Grotowski czy nie daj Boże Kantor to znaczy, że z tej szkoły przez kilka lat zwiewała. I umówmy się, że fizyk kwantowy, lekarz czy sprzedawca bułek może nie znać Grotowskiego i bardzo dobrze, bo nikt nie musi wiedzieć wszystkiego ale ktoś go się wywodzi ze środowiska teatralnego i nie wie kim on jest pogrąża się na całej linii.

  • Przez Ciebie zawstydziłam się, że nie znam astronauty Grotowskiego. Niby tam na geografii uważałam, ogarniam co się dookoła kręci i to, że Kopernik w czasie ziemskiego żywota Ziemi raczej nie opuszczał… A jednak poczułam się właśnie jak po tej ośmioletniej chorobie. Odświeżyłam sobie te dzisiejsze Internety… Aaa. Grotowski :)

    • No przecież Kopernik odkrył Amerykę, co Ty.

  • Ja czasem mówię, że kogoś nie znam – ale tak po cichu. Bo to nie dla lansu, ale autentycznie nie wiem. No nie czytam Pudelka, więc nie wiem, kogo warto znać…

    A z Grotowskim mam ten problem, że nie wiedziałem, wyguglałem i… nadal nie wiem. To znaczy teraz wiem, ale marne szanse, abym zapamiętał nazwisko. Tak to już jest z wiedzą nieużywaną.

    • No tak, ja też. Albo pytam. Albo sprawdzam. Dowiadywanie się rzeczy jest mega spoko, nawet jak 80% się nie zapamięta, zawsze może trafisz w te 20%.

  • Chyba osiągnęłam tak wysoki poziom nieobeznania w tak wielu dziedzinach, że powiedzenie „ale, że o co chodzi?” przychodzi mi łatwo i najwyżej się przy tym radośnie ze swojego nieobeznania śmieje i daję się dokształacać (notorycznie ma to miejsce w kwestiach fimów, seriali, muzyki czy planszówek – tematy bliskie sporej części moich znajomych, których to tematów… no nie ogarniam w dużej mierze, bo nie oglądam, słucham rzeczy im nieznanych oraz w sumie rzadko gram). Nie wiem, to nie wiem, jak w rozmowie wypłynie, to się dopytam i będę mądrzejsza. Jakoś zakładam, że druga strona wyjaśni, a nie tylko spojrzy na mnie jak na aliena.

    Z drugiej strony czasami ta druga strona tak właśnie patrzy i o ile przez szybkę internetu ma się możliwość szybko zapytać Guugla o co do diabła chodzi, o tyle w realu… A to z kolei przypomina szkołę, gdzie trzeba było odpowiedzieć na pytanie, może nawet proste, ale się nie słuchało, albo stres wyżarl myśli z mózgu i została próżnia – i trzeba powiedziec, że się nie wie, i wszyscy patrzą, i patrzą, i patrza i może tez nie wiedzą, ale nie mają tego odmalowanego na twarzach, więc przypuszcza się, że wiedzą, wszyscy wiedzą, tylko nie ty… plum… toniesz, a że tonąć nikt nie lubi, to może i wielu po szkole ma odruch się nie przyznwać i to nie z racji zadufania w sobie, a dlatego, że ponoć najlepszą obrona jest atak. Nieważne jak głupi :(

  • Pingback: Zjadłam mięso po latach wegetarianizmu - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
jakzaczac5
Jak zacząć blogować?

Dzisiaj pół roku bloga. Z tej okazji przygotowałam coś dla osób, które czytając mnie myślą sobie "ej, ja też chcę",...

Zamknij