BLOG KULTURA I MEDIA

Nie samym blogiem bloger żyje

praca blog kobieta lozko macbook mac


Czas powiedzieć na głos to, co po cichu dzieje się cały czas. Przestaję być tylko blogerką.

Żyjemy w bardzo ciekawym dla mediów czasie, bo wszystko zmienia się w szybszym tempie niż kiedykolwiek. Ci twórcy internetowi, którzy nie chcą zostać w tyle i są czujni, już zdążyli się zorientować jak to jest, dopasować do aktualnego stanu rzeczy i nawet pomówić o tym na kilku konferencjach. To też ja.

Wszystko dlatego, że Internet ewaluuje, a Wy jesteście tego mniej lub bardziej świadomymi świadkami. Dziś chcę Wam wytłumaczyć i wskazać palcem, jakie znaczenie dla bloga mają te całe nowe media.

Hania.es to wciąż mój punkt wyjścia i miejsce, którego jestem jedynym właścicielem. Mój kawałek Sieci i dziecko, nad którym pracuję od początku do końca.

Ale!

Ale nie samym blogiem człowiek żyje. Chcę docierać do Was różnymi kanałami, a nie tylko tekstami, które pojawiają się tutaj. Skoro wszyscy teraz biegają po sieci wkoło, to świat szybko zapomni tego, kto siedzi w miejscu. A bycie zapomnianą mnie nie urządza.

Poza tym ej, to jest super!

Wiecie jaką miłością od zawsze darzę Snapchata, a teraz dzieje się tam więcej niż kiedykolwiek. Szybkie spostrzeżenia z życia, wygłupy i ciekawostki to rzeczy, które pojawiają się w Snapach cały czas. Mogę wysyłać Wam przeróżne komunikaty, relacjonować wydarzenia i opowiadać, jak świat wygląda z mojego punktu widzenia, a wszystko to stało się prostsze niż włosy Sylwii Grzeszczak.

hania.es snap

Od niedawna robię też live’y na Periscope (tu więcej info), czyli najbardziej naturalne wideorozmowy z internautami, jakie Sieć widziała. Ot, stawiam przed sobą telefon i już wyświetlam się na Waszych ekranach, mogę gadać i przy okazji śmiać się z Waszych sucharów w komentarzach.

mój mały big brother

Wszystko to zaczęło przypominać mojego własnego, małego Big Brothera, bo macie możliwość podglądać moją codzienność, obserwować jak wygląda moje życie i słuchać jak śpiewam pod prysznicem… nie no, tego ostatniego nigdzie nie ma, ale cieszę się, że mogę mieć z Wami kontakt praktycznie nieustannie, przez tak różne i fajne kanały.

w lodówce

Jestem gdzie tylko da się być. Moje kwadratowe fotki czekają na serduszka na Instagramie, dłuższe myśli są do lajkowania na Facebooku, a te kilkuzdaniowe można gwiazdkować na Twitterze. Wszystkie znaki na tęczy mówią, że znajdziecie mnie też wkrótce na YouTube, a potem już tylko w lodówce.

Dlatego widzicie, blog jest super, nic się w temacie mojej miłości do tego miejsca nie zmienia, ale gdzieś dookoła niego dzieją się też rzeczy, na które chcę zwrócić Waszą uwagę.

Są spostrzeżenia, o których nie chcę pisać całego tekstu, a wolę powiedzieć to na Snapchacie. Są tematy, które nie nadają się na wpis, bo mam ochotę na dyskusję na żywo, więc zapraszam wtedy na Periscope. Są sprawy, które mogę wyrazić kwadratowym zdjęciem i opisem na Instagramie, a są dialogi lub wątki, które zamiast w serię Court wrzucam na fanpage.

***

Tak że hej, witajcie w moim blogerskim Big Brotherze! Pokazać Wam jak wygląda najlepsze życie na świecie?

  • Nie mam nic do social media, ale wolę jednak pozostać przy czytaniu tekstów :)

    • No spoko, właśnie jest tyle kanałów dlatego, żeby każdy mógł sobie wybrać gdzie kogo chce obserwować, a gdzie nie.

  • AJD

    No i dobrze, więcej Hani! :D

  • Joanna Gancarczyk

    mnie to trochę przeraża – świadomość, że słowo pisane nie wystarczy czasem by ktoś zechciał zwrócić uwagę. Kiedyś była książka, była okładka, spotkanie autorskie. I ludzie czytali jednak. Nie mówię, że przeszkadza mi taki stan rzeczy – lubię ten świat, ale mam wrażenie, że przez to ludzie stają się zwyczajnie przesyceni komunikatami. W momencie, w którym są blogi, każdy czyta sobie je kiedy chce, nie tak dawno temu byłam świadkiem jak dwóch youtuberów robiło live i wybuchła lekka kłótnia wśród widzów. Zbyt dużo boźdźców?

    • Tak, teraz komunikaty i treść są wszędzie, a różnica między nimi się totalnie zaciera (o czym ostatnio świetną prezentację miał Paweł). Tylko że też jest tak, że każdy z nas wybiera, co i gdzie chce odbierać, więc koniec końców sami tworzymy swojego walla na Facebooku/timeline na Twitterze/stories na Snapchacie. Więc jeśli ktoś ma zbyt dużo bodźców, to wyłącznie dlatego, że tyle ich chce odbierać.

      • Joanna Gancarczyk

        to prawda. Mnie po prostu martwi to, że niestety już nie wystarczy być kimś, kto ma coś wartościowego do powiedzenia. Czasami trzeba wejść w role aktora albo co gorsze – niektórzy wchodzą w role zwierzęcia w zoo oddając wszystko co mają w życiu – każdą prywatną sprawę. Jedni robią to z klasą, inni niestety nie. Oczywiście nie mówie tutaj o Tobie. To troche tak, jak to co mówiłaś na którymś livie – Odsłaniasz się przed ludźmi, a oni chcą więcej. Ktoś cię na asku pyta o rozmiar stopy – Wat??? CO się musiało zadziać w głowie tej osoby, mnie nawet nie interesuje numer buta moich przyjaciół, a co dopiero laski z internetu, która lubie poczytać. To że jest tak swobodny dostęp do twórców, wyzwala w ludziach jakieś dziwne poczucie prawa, że mogą Cię pytać o wszystko i znać każdy aspekt Twojego życia. Smutne.

  • I bardzo dobrze, nie ma co się ograniczać :)

  • Hania Lewandowska

    Ja zaczęłam używać Snapa głównie dzięki tobie :D I zainteresowałaś mnie tym youtubem… Liczę, że niedługo podasz więcej informacji :D

    • Super, ostatnio mi ktoś powiedział, że jestem chodzącą reklamą Snapchata, więc może coś w tym jest. ;)

  • Ja tam jednak wolę cię tylko czytać, mam wrażenie, że siedzenie na Fb i Snapie to marnowanie czasu.

  • dobrymjud

    Nie mam nic do powiedzenia, ale tutaj nie można po prostu serduszkować, więc daję znać, że fajno ;)

  • An

    Miałam pójść do lodówki coś zjeść, ale teraz nie jestem pewna czy to zrobię.
    Szkoda, że nie mogę mieć snapa, z drugiej strony dla jednej aplikacji chyba nie opłaca mi się kupować nowego telefonu…

    • Te Windows Phone’y są tak wykluczone z życia ostatnio, że aż głupio. Periscope też nie ma?

      • An

        Nie mam androida, ale taniego. Miejsca wystarcza na snapa i jeszcze z 10 średniej wielkości aplikacji, ale muszę aktualizować usługi google play, na które miejsca już nie ma. Z drugiej strony to teraz widzę w swoich rękach samsunga galaxy, który mi wypada na beton i jeszcze przypadkiem go kopię, jak to już kilka razy ze swoim telefonem zrobiłam. Tygodnia by nie przetrwał xd

  • Nie podoba mi się to wszędobylstwo bloggerów. Nie mogą sobie po prostu pisać?

    • Czekaj czekaj… co Ci się nie podoba? Czy ja tu czegoś nie rozumiem, czy Ty masz problem z tym, że blogerzy tworzą na więcej niż jednej platformie? Wtf?

      • dobrymjud

        No przeciez. Gdybys nie była blogerka to moglabys mieć snapa. W innym wypadku to wszedobylstwo.

        • Trochę na siłę robienie wokół siebie szumu medialnego i próby bycia osobą publiczną. Ja wiem, rozumiem, że trzeba się udzielać, jedni nie znają umiaru, inni chcą się pokazać. Obawiam się, że niedługo faktycznie będę bała się otworzyć lodówkę ;)

  • Ania

    Docieranie do odbiorcy na rożne sposoby jest bardzo dobrym pomysłem, ponieważ autor bloga jest zawarty nie tylko w tekstach, Osobiście bardzo bym chciała żeby większa liczba blogerów miała konto na Snapchacie, ponieważ wtedy można ich poznać bliżej, zobaczyć jakimi są ludźmi, tak normalnie. I to jest chyba największa zaleta rozwoju Internetów. :)

  • Blog blogiem, ale za nim kryje się żywy człowiek. To właśnie jego osobowość i oryginalność przyciągają najbardziej, a kanały docierania to tylko sposób przekazu jego zajebistości. Ja jestem ZA! :)

  • Pingback: Wszystkie Snapy z imprez są do dupy - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
angela
Gwałt na mężczyźnie to seks niespodzianka

Bo prawdziwego faceta nie da się zgwałcić, można go ewentualnie mile zaskoczyć!

Zamknij