LUDZIE

Nie opłaca się ratować życia za tyle pieniędzy

LISTEK


Nie opłaca się zbierać grubych milionów na przeszczepy i operacje.

Pamiętacie tekst Życie ze zdjętą skórą o Zuzi, która potrzebuje półtora miliona dolarów na operację? Otóż niedługo po jego publikacji dostałam wiadomość o takiej treści:

Nie opłaca się ratować jednego życia za tyle pieniędzy. W takiej sytuacji już lepiej zrobić sobie nowe dziecko.

Jak to przeczytałam, najpierw mnie zamurowało, potem się wkurwiłam, a po chwili doszło do mnie, że ten człowiek ma rację.

To się ani trochę nie kalkuluje. Przecież za te pięć milionów złotych to już by trójkę nowych dzieci można uchować albo kupić sobie mieszkanie w Paryżu. No, albo opłacić kilka kampanii z blogerkami modowymi.

Nie ma żadnego sztywnego powodu, by ratować jednego człowieka za takie pieniądze. Tym bardziej, że to nie jakiś uczony, członek One Direction, właściciel gigantycznej firmy czy idealnie wyrzeźbionej klaty.

Nie nie, to dziecko, które ledwo odrasta od ziemi, a jego największe osiągnięcia to, o łał, liczenie do dwudziestu i znajomość alfabetu. E tam, dzieciaka można sobie przecież zrobić nowego.

Nie oburzajcie się

Przecież nikt z Was nie przejmuje się losem dzieci, które złożyły Wasze piękne Macbooki. Wychodzicie z H&Mu z jeansami za stówę i macie zupełnie w dupie to, że małe chińskie rączki dostały za uszycie ich dwa ziarenka ryżu. Kupujecie fajki za dychę i chuja Was to, że masa psów została zaduszona by je testować. Tacy jesteście, kurwa, empatyczni. To nic złego, ale weźcie chociaż nie zaprzeczajcie.

zastąpić Cię?

Niewielu ludzi jest niezastąpionych. W zasadzie prawie każdy z Was umrze jako szary, przeciętny człowiek, o którym za sto lat nikt nie będzie pamiętał. Każdego z Was można dzisiaj zabić i świat specjalnie nie zapłacze, bo szybko znajdzie się ktoś na Wasze miejsce.

Płacenie kilku milionów za życie większości z Was w ogóle by się nie opłacało. Lepiej byłoby zrobić sobie nowe dziecko, znaleźć inną dziewczynę, męża albo pracownika.

A Wy pewnie umiecie już liczyć nawet dalej niż do dwudziestu i napisać kilka zdań bez błędów ortograficznych (w co mocno wierzę).

dlaczego?

Dlaczego więc zbieramy te kilka milionów na jedno chore dziecko? Z jakiej racji tak wysoko wyceniamy życie Zuźki?

Bo może pisałam, że nie ma żadnego sztywnego powodu, by ją ratować, ale jest jeden niesztywny.

Znamy jej historię. Walnęła nas w czuły punkt.

Bo jest w życiu jedna rzecz cenniejsza niż pieniądze i poza kalkulacjami opłacalności.

Emocje.

  • „Nie opłaca się” to najdziwniej użyte, w kontekście ludzkiego życia, słowa. To nie jest tak, że się nie opłaca. Chore jest, że to tyle kosztuje i PEWNE INSTYTUCJE nie chcą tych pieniędzy wyłożyć, chociaż powinny. Tylko że na to nie mamy żadnego wpływu.

    • Konrad Norowski

      Cóż, nowe technologie swoje kosztują, i chyba trudno wymagać żeby ktoś w imię ratowania innych (obcych) poświęcał siebie – bliższa koszula ciału. Pomijając to, zawsze w takich sytuacjach dochodzi się do absurdalnych rozważań typu komu dać pieniądze na leczenie – i tutaj już wchodzi statystyka…

    • Tommy45

      Takie jest życie. Tak było i jeszcze długo będzie. Nigdy nie będzie dość pieniędzy. Zawsze będzie ktoś kogo leczenie będzie już ostatnie i na kolejne nie będzie pieniędzy, czasu, miejsca, technologii. Czegokolwiek.

  • Agnieszka Piątkowska

    Życzę autorowi tego głupiego komentarza, żeby ktoś uznał, że jego życie jest „nieopłacalne” do ratowania… Wiem, nie życzy się tak ludziom ale… Najwyraźniej temu indywiduum się to należy… Porządnie się wkurwiłam. Tak, tęcze i jednorożce…

  • Anna Augustynowicz

    Nie opłaca się dla nas, ale opłaca się dla rodziców czy bliskich tego człowieka. W kontekście stada to jedno życie w tę czy w tę nic nie znaczy, a dla wąskiej grupy jego utrata może oznaczać koniec świata.

  • Gomomo

    Jeśli ratowanie ludzkiego życia się nie opłaca, to w sumie co lepszego można zrobić z pieniędzmi?

  • Tommy45

    Teraz pomyślałem co muszą czuć lekarze i ludzie którzy decydują o refundacji zabiegów. Wydać 5 mln na jedno dziecko czy może zrefundować zabiegi dla 5 dzieci które potrzebują po 1 mln?
    Nigdy nie chciałbym podejmować takich decyzji.

    • Konrad Norowski

      Masakra, do takich rozterek moralnych niestety zaprowadził nas postęp.

      • Maciej Cąderek

        Co masz na myśli?

        • Konrad Norowski

          Jak odpisywałem na komentarz Tommy45 to Hania jeszcze nic nie napisała, ale chodziło mi o to samo – wybieranie kto ma żyć.

          • Maciej Cąderek

            To rozumiem, ale czemu akurat postęp?

    • Yep, znam kogoś, kto jeździ na masówki karetką. Wiesz, wypadek, 50 osób, a on chodzi i decyduje, których uratować, a którzy tej szansy nie dostaną – bo czasu na wszystkich nie ma. Hardkor.

  • Pewnie jestem chujem

    Zgadzam się w 100%. Jak bardzo kontrowersyjnym nie byłoby to stwierdzenie, to faktycznie to się nie opłaca – życie jednostki jest niestety w kontekście 7mld ludzi na tym świecie bezwartościowe. Ratowanie życia za kilka milionów jest zwyczajnie kiepskim pomysłem. Dlaczego? Bo taka osoba może zginąć za rok w wypadku samochodowym, na raka, spaść z dachu lub w ogóle nie przeżyć takiej absurdalnie drogiej operacji. A pieniądze zostały wydane. Szansa na to, że osoba tak uratowana zwróci swój „dług” społeczeństwu w ciągu swojego kupionego życia jest minimalna. Użycie stwierdzenia „nie opłaca się” jest na miejscu, bo mówimy o wielkich pieniądzach za które „mało” kupujemy. Inną sprawą są pieniądze wydawane na możliwość rozwoju i egzystencji całych społeczeństw, milionów ludzi. Te pieniądze, milion, dwa czy ileśtam dolarów mogłyby zostać zwyczajnie lepiej zagospodarowane, bo ratując nie jedno, a setki tysięcy istnień. Wiem, że to boli, wiem, że to okrutne, ale taka jest prawda. Żebry na pieniądze dla chorego dziecka to czysty egoizm ze strony rodziny i najbliższych. Bardzo współczuję wszystkim nieuleczalnie chorym, wszystkim biednym etc., z chęcią takim osobom pomogę polepszyć im ich zanikające życie. Ale przeraża mnie lincz społeczny, jaki mnie pewnie zaraz spotka mnie, Ciebie, Haniu oraz wszystkich innych, którzy zwyczajnie nie widzą w tym sensu – większość osób które wyśle esemesa na numer 7xxx na 4letnią Anię z guzem mózgu stwierdzi, że naprawiło świat, teraz może spokojnie otworzyć browarka i pooglądać mecz – przynajmniej na rok sumienie ma czyste. Niestety, ale Stalin, jeden z czołowych skurwieli tego świata, miał rację – śmierć jednej osoby to tragedia, a wielu – statystyka. A ludzie cholernie lubią tragedię, a uciekają od numerków. I lepiej się czują wiedząc, że pomogli Ani Iksińskiej, której twarz widzieli i pewnie jeszcze nieraz zobaczą w telewizji, niż 700 anonimowym osobom z Czadu, których istnienia nigdy nie zauważą. Ale może to po prostu ja nie mam serca.

    • Konrad Norowski

      Co to znaczy że kupujemy „mało” ? Czy jest jakiś ustalony przelicznik wartość/dolar wedle którego powinniśmy się kierować?

      Ludzie wydają pieniądze na potworne głupoty – te pieniądze to dopiero mogłyby być lepiej wydane! Wszystko zależy od układu odniesienia.

      Dla społeczeństwa na pierwszy rzut oka „nie opłaca się”. Dla rodziców tak, i podejrzewam że ciężko nie być egoistą w takiej sytuacji.

      Myślę że póki możemy znaleźć „głupsze” rzeczy na które idą pieniądze ( zakładając że chcemy komuś zaglądać do portfela, fuj) to nie warto stwierdzać że nie opłaca się kogoś leczyć.

      I come on, ustawiłeś się w pozycji tego lepszego, światłego, niemal wpadłeś w martyrologię przewidując że spotka cie zaraz lincz. To nie wypada. ;)

      • Pewnie jestem chujem

        Ludzie wydają pieniądze na mnóstwo różnych pierdół, to prawda, ale zwykle są to ich pieniądze. I ich sprawa. W momencie kiedy pokazują mi smutne obrazki w różnych miejscach i grają na emocjach żebym się zrzucił, to zaczyna być to też moja sprawa i wielu innych osób – społeczeństwa. Tak długo jak mówimy o twoich osobistych pieniądzach, wówczas przelicznik wartość/dolar jest twoim indywidualnym. Kiedy mówimy o ogólnej ekonomii, to niestety, każdą wartość da się wycenić. I wtedy to się nie opłaca. Dla rodziców się opłaca, więc niech ratują. Ale niestety, bywa tak, że nas nie stać na kupowanie wszystkiego co chcemy.

        „I come on, ustawiłeś się w pozycji tego lepszego, światłego, niemal
        wpadłeś w martyrologię przewidując że spotka cie zaraz lincz. To nie
        wypada. ;)”

        Bo ja z natury prosty człowiek jestem i lubię takie pompatyczne hasła ;)

        • Konrad Norowski

          Jasne, kiedy przeczytałem ten tekst o Zuzi wytworzyło się we mnie zupełnie absurdalne poczucie winy, i poczułem się z tym nieokej, że zostałem w pewien sposób zaszantażowany. Niemniej uważam że rodzice takiego dziecka zrobiliby dużo więcej niż zaszantażowali bandę randomów z internetu żeby tylko ich dziecko było zdrowe, i trudno im się dziwić.
          Drugą kwestię zostawmy, bo nie ma co roztrząsać ;)

          • Pewnie jestem chujem

            Właśnie o to mi chodzi. To nie jest fair, że ktoś Cię szantażuje, prawda? A taka akcja na dziecko zawsze chwyta, bo trafia haczykami w emocje i uczucia, a to potem umiejętnie pociąga za sznurki. I zabiera ludziom pieniądze. A te pieniądze są następnie wydawane na potrzeby tego dziecka, które jest interesem kilku najbliższych osób. Te same pieniądze tej samej liczby osób mogłyby zostać zainwestowane w inne rzeczy – rozwój technologii czy wsparcie dla jakiejś grupy społecznej/etnicznej/whatever – w ten sposób szansa, że przysłużą się społeczeństwu jest wielokrotnie większa. I na tym polega w moim rozumieniu ta cała opłacalność.

          • Pamiętaj tylko, że każdy jest egoistą i walczy jak hiena o dobro i szczęście swoje i bliskich.

          • Konrad Norowski

            Każdy ma własny rozum i od tego jest głowa żeby myśleć, a serce od tego żeby z głową się kłócić ;)

    • Jeśli chodzi o egoizm rodzin chorych osób – ej, kaman, wszyscy jesteśmy egoistami walcząc o swoje dobro. Nic dziwnego.
      Co do Zuzi – żeby sprawa była jasna – ja bym jej chętnie te pięć milionów uzbierała i będę się starać. No wiesz, to 100 000 osób, które kupią koszulkę, teoretycznie do zrobienia. Ale dałabym jej ten hajs dlatego, że znalazłam jej historię, ruszyła mnie, trafiła i młoda stała się dla mnie bliska – więc tu staję jako egoistka dla jej dobra. Nie zaprzeczam.

      Z tym że dzieci potrzebujących kilku milionów jest mnóstwo. Cały czas dostaję wiadomości z prośbami o pomoc, 1%, udostępnienia etc. A nie każdy stanie się dla mnie Zuźką. Bo nie da się uratować wszystkich, jakkolwiek to smutno brzmi.

      • Pewnie jestem chujem

        Na pewno masz rację – każdy jest egoistą. Ale każdy też jest w jakiś sposób hipokrytą. Proszą Cię o ten hajs z własnego egoizmu, proszą, abyś nie był egoistą trzymając go dla siebie, a to już hipokryzja. Ja naprawdę nie winię rodziny i nie dziwię jej się. Ale obiektywnie – nie jest to rozsądne. To cholernie trudny problem moralny, z jednej strony chciałbym pomóc, bo życie jest super, 10/10, polecam. Ale z drugiej kosztem tego życia (i pewnie wielu innych) może zaistnieć naprawdę wielu więcej żyć. Efekt szybki, na małą skalę kontra ogromny efekt długofalowy. Nie ma dobrego rozwiązania, kwestia na czym komu zależy. Egoizm rodziny zaspokoi szybki efekt w postaci uratowania dziecka. Społeczeństwu jednak to nie wystarczy, nie przedłuży to jego istnienia. A rozwój (efekt długofalowy) owszem. Dlatego mamy tu pomieszanie priorytetów i rozbicie społeczeństwa na czułe jednostki, emocjonalnie zaangażowane w czyjeś dobro. Jakakolwiek pomoc jest godna podziwu, ale niekiedy nie leży w interesie większości.

  • Konrad Norowski

    Dobra, a teraz załóżmy że w ogóle nie interesuje nas los Zuzi – jest ona dla nas kolejnym dzieckiem chorym na coś o czym w życiu nie chcielibyśmy usłyszeć. Nadal warto jej pomóc, nawet z totalnie cynicznego, pragmatycznego punktu widzenia. Dlaczego?

    -Bo ktoś musi zostać królikiem doświadczalnym, żeby nauka poszła do przodu. Ktoś musi zapłacić pięć milionów, żeby ktoś mógł później za to samo zapłacić milion. Albo pół miliona. Albo 500 dolarów. Tak niestety działa świat.
    -Bo przy okazji terapii eksperymentalnych ludzkość uczy się nowych rzeczy, które mogą ratować innych w przyszłości. Lekarze zdobywają doświadczenie, mają następny przypadek do udokumentowania, udoskonalamy warsztat. No chyba, że ktoś uważa że w ogóle nie warto ratować ludzi, to wtedy mamy problem innego rodzaju.

    Gdyby ludzie kierowali się tylko tym co się opłaca to nie byłoby postępu – okazje i szanse niosą ze sobą zagrożenia, niejednokrotnie przewyższające ewentualne zyski. Bylibyśmy skazani na chaotyczny postęp, dokonujący się wyłącznie za pomocą przypadku.

    Myślę, że gdybym był śmiertelnie chory zapisałbym się na terapię eksperymentalną – oczywiście mogę się tylko mądrzyć zza klawiatury – bo co innego zostaje?

    • No jasne, że tak – inwestowanie w naukę opłaca się na dłuższą metę. Ale wracając do sprawy Zuźki, ona nie jest pierwsza. W Minnesocie już od kilku lat ludzi się w ten sposób ratuje (i dlatego ona ma tam lecieć).

      • Konrad Norowski

        Tak tak, wiem, niemniej reszta tego co powiedziałem pozostaje w mocy. Dzięki innym którzy zapłacili kupę kasy Zuzia teraz ma szansę mieć szansę.

  • Każde życie się opłaca. Po prostu na świecie istnieje tyle ludzi, że nie jesteśmy sobie w stanie tego wyobrazić i uzmysłowić. Chińczycy są gdzieś daleko, Zuzia jest blisko, chora na raka dziewczyna z mojej szkoły jest blisko i cała masa innych chorych osób jest blisko. Masz rację, to emocje popychają nas do pomocy i wzbudzają najlepsze uczucia.

  • Michalina Anna Ciota

    Ja uważam, że ratowanie kogoś jest ważne. Bo gdyby to nas coś takiego spotkało to chcielibyśmy pomocy. Bo życie jest ważne.

    • Jasne, że byśmy chcieli. Wszyscy jesteśmy egoistami.

  • A teraz ogarnij, że ja wydałam 500 zł na operację szczura. Wykasowałam numery osób, od których usłyszałam „bez sensu, przecież nowy kosztuje 10 zł”. Jednej lasce powiedziałam, że dziecko jest tańsze od szczura, bo może sobie je machnąć na darmo. Chyba nie zrozumiała…

    • Słowo-klucz: emocje.

    • Agnieszka Piątkowska

      Jak pies mojej przyjaciółki był już na końcówce życia, jej już były chłopak jej powiedział, że to przecież TYLKO PIES… A jak ostatecznie psa musiała uśpić, to on się do niej nie odzywał, bo on fochów wysłuchiwał nie będzie, my obie płakałyśmy jak głupie do telefonu gadając ze sobą. Psina przeżyła z nią 16 lat życia.

  • To prawda – emocje bardzo silnie na nas oddziałują. Jeżeli czyjąś historię poznamy – automatycznie czujemy większą więź z tą osobą :)

  • Maciej Cąderek

    Mnie w ogóle nie zdenerwował ten komentarz. Ba – sam mógłbym napisać dokładnie to samo. A potem wysłać pieniądze. Bo nie zawsze robimy to co się opłaca. Wszystko zależy od temperamentu – czy potrafisz myśleć na chłodno.

    • O, to jest bardzo dobry komentarz! Potrafię myśleć na chłodno, tego od dziecka mnie uczono, ale potrafię też czuć. :)

      A co do sensowności mojej akcji – nie tak łatwo mi coś wmówić. Uzmysłowił mi, że może i w zimnych kalkulacjach się nie opłaca, ale jednak wciąż: nie tylko o to chodzi.

  • Nieszka

    Trudno mówić, że ratowanie ludzkiego życia „się nie opłaca”, a powiedzenie tym rodzicom „lepiej zrobić sobie nowe dziecko” byłoby ciosem w serce. Ale niestety taka jest smutna prawda, dla osoby w żaden sposób nie związanej z tą historią, bardziej opłacalne będzie uratowanie np. piątki dzieci, niżeli tylko jednej Zuzi.

  • AJD

    Wszystko zależy od tego, czy patrzymy na świat globalnie, czy jednostkowo. Sam Stalin powiedział, że „śmierć jednostki to tragedia-milion zabitych to tylko statystyka”. Był kim był, i choć te słowa wywołują oburzenie, to trzeba przyznać, że coś w tym jest. Czasami dobrze postawić się na miejscu jednostki. I może czasami faktycznie nie warto, ale jeśli się uda? Wtedy wystarczy, że dla kilku bliskich osób było warto.

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: Click here to download()

  • zzzła

    Za te kilka milionów można by było uratować kilkadziesiąt dzieci z afryki …

    • A ciekawe ile wody można by dać dzieciom z Afryki za Twojego laptopa?

  • raavic

    Taka jest wola boga, jeżeli on decyduje że gdzieś mają głodować i umierać, nie powinniśmy ingerować w jego intencje, bo daleko nam do ich zrozumienia. To on decyduje kiedy z raju ktoś ma zostać wyrzucony, jakie plagi mają jakie narody spotkać, jak mu się coś nie spodoba to ma prawo wszystkich potopić i nawet nie uprzedzić o budowie Arki.
    Więc pomagając stajemy się ateistami, bo podważamy decyzję bóstwa, człowiek wierzący nastawia policzek!

    • To żart?

      • raavic

        tak ;) ale z drugiej strony, jak się wierzy w boga i jego incydent w raju, potop, czy zsyłane plagi na egipt itd… to co pozostaje sobie myśleć, że jesteśmy malutcy, taka jest wola boska. Bo jak by bóg był dobry czy by na takie cierpienie pozwolił? .

  • agatina_1

    Haniu tak btw polecasz jakiś fajny blog o ekonomii ?

  • Robert Podsiadły

    Dziękuję za ten tekst… tylko tyle!

Przeczytaj poprzedni wpis:
tablet-690032_1280
Nasze pokolenie to najlepsze pokolenie

Może i jesteśmy bandą skretyniałych debili, ale to nic. Jesteśmy najlepszym pokoleniem.

Zamknij