WEGETARIANIZM

Nie możecie jeść mięsa

boczek


Nikt nie lubi walczących z całym światem wegan. Ja też nie, ale zastanawialiście się kiedyś, co jeśli oni mają rację?

Pewnie część z Was wie, że zawsze śmiałam się z oszołomów, którzy na siłę przekonywali innych do swoich racji w kwestii jedzenia, zaglądali im w talerze i czuli się w jakikolwiek sposób lepsi tylko dlatego, że wkładają sobie co innego do buzi (hej, to samo się tyczy preferencji seksualnych!).

I nadal sądzę, że to zdrowe i proste podejście, które pozwala wszystkim żyć w spokoju i brokacie. Że wiecie – ja nie przejmuję się Twoimi wyborami, Ty moimi. Każdy z nas ma swoje sumienie, wrażliwość i poglądy. W porządku, bo każdy ma przecież do tego prawo, no nie?

Okazuje się, że nie.

Postanowiłam spróbować porozmawiać z oszołomami i spojrzeć na to z ich punktu widzenia, poszukać wytłumaczenia albo sensu, dlatego słuchajcie uważnie.

No ale dlaczego nie?

Bo nie do końca chodzi o święty spokój, ale to też jakieś tam przemilczanie ważnego tematu, odwracanie głowy. Nie jestem zwolenniczką postawy „świecie, a teraz się do mnie dostosuj”, ale są ludzie, którzy czują misję trafiania do mięsożerców. Skądś to się musi, cholera, brać. Jak to się dzieje, że oni są oszołomami?

***

Czy jeśli zobaczycie na ulicy, że facet bije po twarzy swoją kobietę, to interweniując poczujecie się jak oszołomy wpierdalające się w nie swoją sprawę? Pomyślicie, że robicie coś złego, bo nie powinniście przejmować się niczyimi wyborami?

Okej, a gdy wpadniecie pod domem na sąsiada okładającego pasem swojego małego yorka przywiązanego do płotu – to też spuścicie wzrok i przyspieszycie kroku nie dzwoniąc pod odpowiedni numer, bo nie wolno Wam wpieprzać się komuś w życie?

Nie.

Od dziecka uczy się nas: reaguj. Dzwoń na policję, gdy jesteś świadkiem przemocy. Nie pozwalaj nikomu wyżywać się na innych. Interweniuj. Zwracaj uwagę. Obojętność jest błędem.

Stosujemy się do tego bardzo wybiórczo. Bo z jakiej racji reagowanie na faceta policzkującego kobietę jest jak najbardziej w porządku, a interweniowanie na przykładanie się do podrzynania gardła małej, różowej śwince to już oszołomstwo?

Dlaczego można wpierdalać się w czyjeś małżeństwo, a w talerz już nie?

W obu przypadkach chodzi o to samo – wykorzystywanie słabszego. I jak przykład z kobietą może nie dla wszystkich wydawać się trafny, to umówmy się – nie ma żadnego znaczenia czy mówimy o śwince, czy piesku. Serio: to, że w Polsce lubimy sobie buldożki głaskać i całować, a burgery wcinać, nie znaczy, że te zwierzęta się czymś różnią. Tak naprawdę niczym specjalnym.

Głupotą byłoby kłócić się z tym, że każdy może decydować o swoim życiu, dlatego wychodzę z założenia, że nie interesuje mnie w co wierzycie, co jecie i z kim sypiacie. Ale czy jeśli gdzieś w to wszystko wchodzi w grę uzurpowanie sobie prawa do decydowania o życiu kogoś trzeciego – to czy nie na takie właśnie sytuacje powinniśmy reagować? Czy nie tego nas uczyli dziadkowie i rodzice?

***

I widzicie, tu się pojawia dylemat moralny. Bo z jednej strony niemiłosiernie wkurwiają mnie ludzie, którzy próbują wpieprzać się w przestrzeń innych, a z drugiej nie widzę za bardzo wytłumaczenia, czym miałby być usprawiedliwiany brak reakcji na wyrządzanie krzywdy.

Ja z natury lubię lenistwo i spokój, dlatego nie wdaję się w podobne ideologiczne dyskusje ze znajomymi, ale patrząc na to z tej strony jestem w stanie jakoś tych oszołomów zrozumieć. Oni po prostu czują się odpowiedzialni i zobowiązani do interweniowania, tak jak czulibyście się Wy widząc faceta okładającego swoją kobietę.

Nie zagalopowaliśmy się gdzieś w tej akceptacji decyzji i poglądów innych do tego stopnia, że oszołomami nazywamy ludzi, którzy reagują na to, że ktoś gdzieś uzurpuje sobie prawo do rządzenia czyimś życiem?

Trochę absurd.

  • Wydaje mi się, że to też kwestia tego jak oni reagują. Kiedyś jakaś weganka wyzwała mnie od bezlitosnej suki, bo lubię schabowy. Sorry, nie tędy droga. Reagować masz prawo, obrażać nie.
    Nadal jednak uważam, że do łóżka, portfela i talerza się ludziom nie zagląda, to takie święte strefy, gdzie się nie reaguje, bo nie powinno się nawet wiedzieć, że tam coś do reagowania jest.

    • Wiesz, ja zawsze głosiłam podobny pogląd, ale przeczytaj tekst jeszcze raz i zrozum, co próbuję powiedzieć.

      • Ja rozumiem co Ty próbujesz powiedzieć i nadal uważam, że reakcja – tak, agresja – nie.
        Nadal też uważam, że do talerza nikt mi się wtrącać nie powinien, choć nie ukrywam, ze Twój tekst dał mi do myślenia, jakby lepiej zrozumiałam o co „oszołomom” chodzi. Po prostu, po dłuższym zastanowieniu się wciąż nie wyrażam zgody na to by mi ktoś mówił co mi wolno jeść.

        • Ale Ty możesz decydować o tym, kto będzie żył, a kto nie? Absurd.

          • To jest jeden z powodów, dla których nie ma sensu dyskutować z weganami, robi się ze mnie morderce, którym nie jestem.

          • Przecież nikt Cię mordercą nie nazwał – to Ty nazwałaś w ten sposób jedzenie zwierząt, czyli decydowanie o tym, które będzie żyło (np. pies), a które nie (np. świnka).

          • Nie, ja tak nie nazwałam jedzenia zwierząt. Są kraje, w których piesek jest przysmakiem, to, że akurat ja psa nie zjem nie oznacza, ze nikt inny nie zje.

    • A się zdziwisz, jak Ci po wyborach nowa władza do portfela zajrzy (co nie znaczy, że obecna jest sensowna, ale przynajmniej nie czuć od niej komuną) ;)

  • Nemesis Nave

    Czy wpis ma związek z burzą na fp pewnej dietetyczki? :P
    Fakt, faktem, ale jak się na kogoś naskoczy – z automatu osiągniemy odwrotny efekt. Dlatego choćby Jadłonomia odniosła taki sukces, zaciekawia weganizmem, a nie go innym wmusza.

    • Jasne, Marta jest w tym doskonała. :) Ja nie lubię gotować, więc pozostaje mi rozkminiać o etyce.

      • Ja w Twoim wieku (BOŻE JESTEM STARĄ CIOTKĄ) rąbałam sosy z torebki :P A dzisiaj nie ma dnia bez domowego obiadku ani weekendu bez ciasta.

        • Czyli nie jest ze mną tak źle (ALE Z TOBĄ TAK), bo sosów z torebki nie rąbię.

      • Nemesis Nave

        No właśnie w tym jest problem, ze niektórzy robią to z wyczuciem jak chociażby Ty (poniekąd wpłynęłaś na moją decyzję o testowym odstawieniu mięsa), a część zwyczajnie zraża. Również o tym myślałam, że faktycznie – jak dla kogoś to jest mega ważna kwestia to się taki „krzykacz” w człowieku załącza. Ważne, żeby go opanować i działać sposobem : )

  • Martyna Lipiec

    Masz rację. Ale oszołomstwo ma wiele twarzy. Bo oszołomstwem wykazują się też zjadacze mięsa. W europie mięsożerny oszołom będzie oburzał się o to, że gdzieś setki kilometrów od niego ktoś je psy czy koty, bo przecież ON TAK KOCHA ZWIERZĘTA HEHE i w ogóle to by pozabijał jakby spotkał takich co psy jedzą. Albo będzie się dziwił, że gdzieś w Indiach są ludzie, którzy nie jedzą wołowiny, a przecież krowy są na mięso, które taaak im smakuje. Takich ludzi jest masa. Tyle się mówi o wegańskich oszołomach, a o tych jedzących mięso czy produkty odzwierzęce, to już nie.

    • To są hipokryci, którzy schabowego zjedzą, a jak widzą świnkę w makro, to się oburzają.

      • Martyna Lipiec

        Życzę sobie i tobie jak najmniej takich ludzi na swojej pełnej tęczy i kucyków drodze. :3

  • Cam Ql

    Oszołomstwo wynika najczęściej z tego, że tacy ludzie są święcie przekonani, że ich racja jest jedyną słuszną racją, a reszta, która nie daj boże, myśli inaczej jest głupsza niż pierwotniaki. Ta wyższość działa na innych jak płachta na byka. Co innego polemizować, dyskutować na jakiś temat, przedstawić swoje argumenty i wysłuchać innych, a co innego degradować kogoś, bo ma inne zdanie. Co więcej, założę się, że zdecydowana większość tych wojujących wegetarian kupuje sobie buty, torebki, portfele i aktówki ze skóry. No bo przecież nie jedzą zwierzątek, noszą tylko ich skóry :|

    • Na jakiej podstawie uważasz, że zdecydowana większość wojujących wegetarian nosi skórzane rzeczy? Pytam zupełnie serio. Czy to są dane zupełnie z dupy, które wymyślasz na potrzeby argumentacji?

      • Cam Ql

        Nie wymyślam, po prostu wielu ludzi fiksuje się na jakimś poglądzie i nie zadaje sobie trudu wgłębienia się w temat. Nie obrażam tutaj Ciebie ani nikogo personalnie. Miałam na myśli fakt, że wielu wegetarian zrezygnowało z mięsa, bo jest to obecnie ‚trendy’, ale nic więcej za tym nie idzie. Poza tym, moim zdaniem oszołomstwo jest po prostu złe. W każdej dziedzinie. Nigdy nie narzucałam nikomu swojego stylu jedzenia, funkcjonowania w społeczeństwie, preferencji seksualnej, religii itp. ponieważ jest to każdego osobista sprawa i nie odczuwam potrzeby wchodzenia z butami do żadnej sfery ich życia.

        • Przeczytaj tekst jeszcze raz. Ze zrozumieniem.
          I bez statystyk z dupy, prosz.

          • Nie znam ani jednego wegetarianina, który nosiłby skórzane ciuchy. Serio. Przedziwny stereotyp.

          • Cam Ql

            Spoko. Po co ta spina. Wszystkim zarzucasz niezrozumienie tekstu, a to zwykła polemika, którą wywołałaś swoimi przemyśleniami. I dobrze, bo chyba taki był cel, żeby ludzie zastanowili się nad sobą. Zero hejtu. Niepotrzebne pojechanie..

  • Dominika Skorupa

    Oszołomstwo a reakcja to jednak różne kwestie. Bo można mieć inne zdanie, można mieć w tym rację i można rozmawiać. A to co innego niż walnąć umoralniającą gadkę, albo wyśmiać, albo zdyskredytować. Tym się różną ludzie normalni od oszołomów.
    Poruszany temat nie jest niestety czarno-biały, bo niby reagować trzeba, kiedy komuś dzieje się krzywda – tyko definicja Krzywdy dla różnych ludzi jest różna.

  • Ja włączam tryb wojującego wegetarianina tylko wtedy, gdy ktoś mi stara się wmówić, że wegetarianizm jest szkodliwy, że małpa dlatego zeszła z drzewa i rozwinęła swój mózg, bo zaczęła jeść mięso, jak bardzo jestem głupi/zgłupieję od niejedzenia mięsa itp. Wtedy od razu rzucam wszystkimi faktami o tym, jak świat by zyskał, gdyby wszyscy przeszli na wegetarianizm.

    • Martyna Rojek

      Oprócz tego, że wiele ludzi by poumierało, bo nie każdemu służy dieta wegetariańska.

      • Kit

        Miki – mam dosłownie to samo. Zastanawiam się, dlaczego ludzie cale swoje życie, na każdym kroku, a w temacie ‚diety’ bezmięsnej już na pewno, stosują zasadę „nie znam się, to się wypowiem”. No, nie rozumiem. Po części, aby usprawiedliwiać własne wybory, słowa wypowiedziane na głos stają się prawdą? Poniżej masz wybitny przykład. Nie, Martyno, NIKT by nie umarł, będąc na ‚diecie’ wegetariańskiej. Zatrważająca liczba lekarzy, dietetyków i naukowców śmie twierdzić, że wielu pomogłoby to zachować życie. :D Ale tu jesteśmy jeszcze „w lesie” z ogólnym zorientowaniem w tychże kwestiach. Spodziewałam się raczej czegoś w stylu pestycydy-ekosystem-b12-żelazo-chłódzimą?

        • Martyna Rojek

          A czemu z góry zakładasz, że się nie znam? Czemu wegetarianie ogółem zakładają, że ich sposób życia jest najbardziej zdrowy i „dla każdego”?
          I dlaczego (to mnie najbardziej nurtuje), uważasz, że chcę „usprawiedliwiać swoje wybory”? Mam się wstydzić tego, że jem mięso?
          Właściwa, indywidualna dieta dla człowieka jest oparta m.in. na jego grupie krwi czy aktywności fizycznej. I tak jak mówisz, jesteśmy faktycznie „w lesie” w zorientowaniu się, bo nie każdy chce się zgłębiać w tajniki diety i ma wylane na to co je. I przechodzi sobie na wegetarianizm z jakichśtam powodów (np,chyba najgłupszy-żeby schudnąć) i potem dostaje zaburzeń hormonalnych albo bolą go stawy(i wiele innych). Zgadzam się, że mięsożercy też mają problemy zdrowotne spowodowane dietą, bo to robią po prostu niewłaściwie. Niejedzenie mięsa nie jest remedium na każdą dolegliwość.
          I proszę o czytanie ze zrozumieniem – „nie każdemu służy dieta wegetariańska”. To znaczy, że niektórym, którzy się starają, to tak i proszę bardzo. Tylko niech nie gadają napuszeni, że są na pewno zdrowsi od mięsożerców.

  • Maciej Cąderek

    Oszołomstwo wynika zwykle z tego, że ktoś nie może, nie chce, nie potrafi zrozumieć, że nie istnieje coś takiego jak obiektywna moralność. To przekłada się na kulturę dyskusji, z innej pozycji dyskutuje się przedstawiając swoją ideę jako dobrą propozycję niż przedstawiając ją jako niepodważalne prawo.

    • Maciej, to, że nie ma obiektywnej moralności, nie zmienia faktu, że każdą musimy traktować jako taką. Moralność rozumiana jest jako coś powszechnie obowiązującego. Jeśli chcemy, żeby inni działali wedle określonych zasad, musimy przedstawiać je jako obiektywnie dobre.

      • Maciej Cąderek

        Nie, od tego żeby ludzie działali według zasad jest prawo i aparat przymusu.

        • Jednakże prawo potrzebuje legitymizacji.

          • Maciej Cąderek

            Ok, ale nazywanie czegoś obiektywnie dobrym by osiągnąć swój cel ma się nijak do faktycznej obiektywności, która imo nie istnieje jeśli chodzi o moralność. To, że powiem, że lody są obiektywnie dobre nie sprawi, że będą smakować każdemu. Nadal nie wiem do czego właściwie dążysz.
            Mój pierwszy komentarz dotyczył zachowania dystansu i pokory w osądach. Nie dotyczył utylitarnego podejścia do utrzymywania porządku społecznego (o którym Ty piszesz).

          • Piszę o dwóch płaszczyznach, na których wyznaczamy pojęcie „obiektywności”. W jednym jej w ogóle nie ma – i to jest poziom filozoficzny. W innym pojęcie „obiektywność” całkiem nieźle sobie radzi i coś znaczy, mimo braku obiektywnej etyki w rozumieniu filozoficznym. Służy ono mianowicie do tego, żeby odróżnić czyjeś widzimisię od poglądów powszechnie przyjmowanych. Powiedzieć, że sądy moralne nigdy nie są obiektywne w niefilozoficznej dyskusji to jak sprowadzić wszystkie do czyjegoś widzimisię.

          • Maciej Cąderek

            Tyle, że tutaj prowadzimy dyskusje właśnie filozoficzną;) Powszechny pogląd na zabijanie zwierząt w celach konsumpcyjnych to przyzwolenie. Hania próbuje cofnąć dyskusję (i słusznie, bo warto) do źródła. Wiec jeśli chcesz uzupełnić moją wypowiedź to ok (choć to zbędne dla tej akurat dyskusji), jeśli chcesz natomiast skrytykować to pudło.

          • Ja chyba trochę co innego rozumiem pod pojęciem dyskusji filozoficznej w takim razie :D

          • Maciej Cąderek

            Masz też inną definicję obiektywności, własną jak widzę. Ja gdy mówię o poglądach powszechnie przyjmowanych to mówię o poglądach powszechnie przyjmowanych, nie jest mi tam potrzebne słowo „obiektywne”.

          • Pasuję, bo się robi bezsensowna przepychanka.

          • Maciej Cąderek

            Dzięki.

  • Gdybym miała cień nadziei, że od mojej pogadanki jedna mała świnka uratuje swoje życie, nie krępowałabym się zwracać uwagę choćby za każdym razem, gdy spotykam mięsojada. Ale nie, tak nie jest. Ludzie nie przechodzą na weg(etari)anizm dzięki temu, że ktoś im pomoralizuje. Wręcz przeciwnie, to prowadzi zazwyczaj do odwrotnych skutków: utwierdzają się w swoich decyzjach, w ramach reakcji obronnej.

    Dlatego siedzę cicho, żyję zgodnie ze swoimi wyborami etycznymi, a jak przychodzą goście, gotuję i piekę najlepsze wegańskie jedzenie, jakie tylko potrafię. Niech widzą, co tracą ;)

  • Ola

    A mi w pewnym momencie ten tekst skojarzył się z tekstami innego typu. Zwłaszcza ostatni akapit pasuje idealnie.
    Maciej w którymś z komentarzy poniżej użył sformułowania „obiektywna moralność”. Piszesz o „rządzeniu CZYMŚ życiem”. Pytanie brzmi, gdzie dla danej osoby przebiega granica między CZYMŚ a KIMŚ. I to wychodzi nie tylko w kwestii bycia wege, ale w większości tych najbardziej kontrowersyjnych tematów.

    A tym, z czym skojarzyłam twój tekst, był temat aborcji. Bo zasadniczo problemy generuje w nim pytanie czy zarodek to jeszcze COŚ czy już KTOŚ. Dlatego tego typu kwestie sporne są nierozwiązywalne…

    • Ale „czyje” jest osobowe. Jakbyś chciała, żeby ten zwrot brzmiał – „rządzenie kiimś życiem”?

  • Wiesz co, przemyślałem na spokojnie od soboty to porównanie do bitej kobiety i bitego psa i nadal uważam, że solidarność gatunkowa ma znaczenie. IMHO więcej osób zareaguje na bitą kobietę niż na bitego psa. O ile ktoś zareaguje. Ciekawe – ile zareagowałoby na publiczny klaps dla dziecka?

    Poza tym – zawsze warto zadać sobie pytanie „a co jeśli oni mają rację?”: nieważne, czy chodzi o wegetarian, gejów, homofobów, katolików, muzułmanów czy wierzących w zamach. To ciekawe ćwiczenie dla umysłu. Tylko że poza treścią jest jeszcze forma. I to często ona sprawia, że nie chce nam się takiego pytania zadawać.

    • Maciej Cąderek

      Może nie tyle solidarność gatunkowa ma znaczenie co taka postawa jest ewolucyjnie stabilna – społeczeństwa, które bronią swoich kobiet prosperują lepiej i wygrywają w „ewolucyjnym wyścigu”. Dzięki temu z biegiem czasu przybywa w społeczeństwie jednostek, które podświadomie uważają krzywdzenie kobiet za złe. W przypadku zwierząt nie ma tak silnego mechanizmu z oczywistej przyczyny – człowiek ze zwierzętami się nie rozmnaża.

      • Póki co to wygrywają w ewolucyjnym wyścigu te społeczeństwa, które nie szanują kobiet. Kobiety od tego robią się jakby bardziej płodne (jak się je w domu zamknie, zabroni studiować, pracować itd.).

        • Maciej Cąderek

          Odbiegasz od tematu.

  • Najlepsze są takie kobiety, które krzyczą na całe osiedle: „ludzie, ludzie, zróbcie coś, bo on mnie zabije!”, a jak ktoś przybiega, to od razu: „a czego pan się wtrąca?!?”. :)

    • Niech ktoś mi wyjaśni ten komentarz, proszę :D

      • Nie wyjaśnię, bo sama niekiedy nie rozumiem swoich komentarzy.

  • Też dziś pisałam o oszołomach i doszłam do jednego wniosku – są nam potrzebni, jakkolwiek by na to nie patrzeć.

  • Dobra, potrafisz pisać, czasem trafiasz nieźle w punkt, ale to porównanie bicia kobiety do podrzynania gardła świni w celu zjedzenia mięsa jest słabe. Serio, niech każdy je co chce jeśli nawet to ma być burek tak długo, jak na to pozwala mu jego kultura w miejscu, gdzie stanowi ona większość. Nic nam do tego.

    • Seriously, kultura usprawiedliwia wszystko? Także np. obrzezanie kobiet albo gwałcenie dzieci?

      • W granicach humanitaryzmu jak najbardziej tak. Kurcze, nie porównujmy obrzezania do jedzenia mięsa, przecież to jest zupełnie inna liga.

        • Ale co – gwałt i obrzezanie w granicach humanitaryzmu? A co to takiego? :D

  • Martyna Rojek

    Powiem coś tylko w obronie swojej jako mięso,a raczej wszystkożercy. To nie jest tak, że mięsożercy są kompletnie pozbawieni wrażliwości i moralności jeśli chodzi o cierpienie zwierząt. Wiele ludzi stara się być świadomymi konsumentami, wybierającymi np. kurczaki nie z chowu klatkowego, tylko z wolnego wybiegu lub jeszcze lepiej, na targu od dziada co je hoduje na podwórku. Możemy też aktywnie walczyć o prawa zwierząt i to nie gorzej, niż wegetarianie. A to, że jemy schabowego, a nie zgadzamy się na jedzenie piesków wynika chyba z naszej kultury- psy i koty to zwierzęta domowe, od wieków przeznaczone na towarzyszenie człowiekowi, a nie na jedzenie. I nie widzę w tym hipokryzji, że je kochamy, a jemy inne mięso.

    A tak jeszcze a propo wegetariańskich oszołomów, to czasami są po prostu zabawni, jak pytają na jakichś swoich forach czy mogą używać kleju do tapet, bo słyszeli, że robi się go z kości.

  • wegan

    Noo wreszcie to zrozumiałaś!

  • Paulo

    O wegetarianizmie sporo mogę podyskutować bo sama jestem wegetarianką od 4 lat, był to mój własny wybór i nie żałuje. Moje zdanie jest jednoznaczne, każdy z nas ma taki a nie inny styl życia, każdy sam sobie go obiera z takich a nie innych powodów i nie należy wtrącać mu się w to co ma na talerzu. Oczywiście można uświadomić, porozmawiać dlaczego faktycznie każdy z nas mógłby sobie pozwolić na nie jedzenie mięsa i ile było by dzięki temu korzyści dla zwierząt. Nieraz ludzie sami się mnie pytają dlaczego właśnie tak, wtedy tłumacze. Ale na pewno nie na zasadzie wmawiania komuś swoich prawd i poglądów. Bo tak jak napisałam każdy ma swoja drogę w życiu i robi tak aby było mu dobrze. Mi jest dobrze ze świadomością ze jestem wege i tak żyje, nie nazwałabym się oszołomem przez to ze wybrałam taką drogę ;p

    • No ok, a teraz zrozum, o czym jest tekst.

      • Paulo

        Rozumiem doskonale, chciałam tylko dodać coś od siebie :)

  • Muka

    Problem robi się wtedy, gdy przypomnisz sobie, że jesteś zwierzęciem. Zwierzęta jedzą zwierzęta. Gepard też wykorzystuje słabszą antylopę. Ale to słabszy i zarazem inny gatunek, zabijany, żeby go zjeść, a nie dla zabawy (jak np. dla futra, trofeów etc.) I tu akurat działa solidarność gatunkowa, o której wspominał kolega niżej, w połączeniu z zasadą łańcucha POKARMOWEGO. Nie łańcucha ZNĘCANIA. Dlatego bicie zwierząt nie jest ok, ubój rytualny nie jest ok. Nie jest w porządku wykorzystywać słabość jednostki, żeby ją umęczyć. Ale zabicie zwierzęcia w celu zjedzenia wydaje mi się zgodne z naturą, więc wtrącanie się do czyjegoś talerza nie jest, moim zdaniem, tak bardzo ok. Inna sprawa, że jemy dziś tego mięsa za dużo. Kiedyś to był rarytas, raz w tygodniu albo i na dwa, chyba że się było możnowładcą. Dzisiaj ‚produkcja’ mięsa oszalała i też uważam, że powinno się ją ograniczyć. Sama staram się jeść więcej kaszy i warzyw strączkowych, żeby ograniczyć spożycie mięsa. W nadmiarze nie jest ani zdrowe ani właśnie moralne (mam na myśli produkcję metanu i zużycie wody).

    • Tylko wiesz, od zwierzęcia różnimy się właśnie tym, że my znamy wybór i umiemy go wprowadzić. Gepardy nie znają alternatywy.

      • Muka

        Jakby musiały, to pewnie też szybko by się nauczyły jeść co innego. Z każdym pokoleniem byłyby coraz bardziej przystosowane do nowej sytuacji. Ale że nie muszą, to robią to, co robią.

  • DXM

    Jestem wegetarianką i prawie weganką i masz rację, że chodzi nam o to, ze trudno nam nie reagować kiedy ktoś robi albo mówi coś bardzo głupiego i bez sensu jak jedzenie mięsa i usprawiedliwianie tego w jakikolwiek sposób, bo naprawdę jeśli się zagłębi trochę w temat to NIE ma ŻADNEGO powodu, żeby jeść mięso, jajka, mleko i inne produkty odzwierzęce ;)

  • Fajny tekst, mam podobne dylematy, ale ja nie jestem ani wegetarianką ani weganką. Po prostu od jakiegoś czasu o tym myślę, choć nie mam pojęcia, czy przejdę na taką dietę. W każdym razie chciałam tylko zauważyć, że nawet jeśli oszołomy mają rację, to ich metoda jest strasznie bez sensu i to jest smutne. Po prostu prędzej przekona mnie ktoś, kto mi tego nie narzuca (np. Hania Es :)) fajnymi zdjęciami potraw i opisywaniem korzyści płynących z weganizmu, niż ktoś, kto będzie mnie atakował, krzycząc, że robię coś strasznego. Bo wtedy będę się bronić. I ten mechanizm działa w większości przypadków.
    Myślę, że stanę się weganką, kiedy będę sama mieszkać i w pełni decydować o tym, co mam w lodówce i będę mieć psa. Lubię zwierzaki, ale nigdy nie miałam żadnego, nigdy nie poczułam tego czegoś. Jak poczuję, to pewnie już nie tknę mięsa :)

    • Narzucanie komuś swojego punktu widzenia najczęściej przynosi odwrotny skutek. Patrz na Jadłonomię – robi to doskonale. O wiele lepiej ode mnie, bo ja nie umiem gotować. ;)

  • BanujMnieToNieZatrzyma

    i tak śmierć poniosła marchewka i sałata… skąd wiesz że warzywa nic nie czują hmm ?

Przeczytaj poprzedni wpis:
obserwuja
#KOMIKSES: Bycie obserwowanym

I tylko to jedno pytanie - dlaczego oni to robią?

Zamknij