LUDZIE PSYCHOLOGIA

Motylek II

motyl2


Po publikacji Motylka, jednego z najważniejszych tekstów na tym blogu, odezwała się do mnie dziewczyna z grupy, o której pisałam. Powinniście wiedzieć, że ta historia ma ciąg dalszy.

Nie zaczynajcie czytać dalej, jeśli nie znacie Motylka, bo nie zrozumiecie. Lećcie go nadrobić. To bardzo ważna historia i chciałabym, żebyście ją przeczytali.

Tamten tekst został wrzucony na kilka forów, też na takie o których wiem, że siedzą tam ana-girls. Takie jak my kiedyś. Kilka dni później dostałam wiadomość ze zdjęciem, numerem i prośbą o telefon.

Jak zobaczyłam fotografię to od razu wzięłam do ręki telefon.

Spodziewałam się już nigdy jej nie słyszeć. Pisałam przecież:

Grupa Motylka nie może żyć bez niego.

Nie miałyśmy kontaktu od tamtego wydarzenia, wszystkie się odcięłyśmy. Aż do teraz. Po tym, co zobaczyłam na zdjęciu nie mogłam nie spytać, chociaż tak bardzo nie chciałam już do tego wracać.

Tak, to była jedna z dziewczyn z naszej grupy. Wtedy nie rozmawiałam z nią więcej niż z innymi, ale żyłyśmy w jednym środowisku, bardzo zamkniętym. A teraz ona odnalazła mnie, żeby podzielić się ze mną dalszą częścią historii.

***

Myślę, że po śmierci B. wszystkie robiłyśmy co w naszej mocy żeby wyzdrowieć. Teraz widzę, że mi się udało bardziej niż myślałam. Jak zadzwoniłam i spytałam dlaczego to się stało, odpowiedziała mi:

Bo Ty możesz odchodzić od choroby, ale choroba od Ciebie nigdy.

I to jest prawda. Zaburzenia, które wiążą się z tym czymś, co siedzi z tyłu głowy i nie daje Ci spokoju, nigdy nie odchodzą.
To okropne, bo cokolwiek robisz w życiu, słyszysz głos podświadomości, który namawia do strasznych rzeczy. Ale starasz się pamiętać i walczyć, bo wiesz że to nie jest dobre i nie można go słuchać.

Problem rodzi się wtedy, kiedy o tym zapominasz, nawet na sekundę.

Ja wiem, że to brzmi jak z jakiegoś pierdolonego filmu o nastolatkach, po którym wszystkie matki sprawdzają swoje dzieci. Ale najgorsze jest to, że to wszystko zdarzyło się naprawdę. To się dzieje naprawdę.
Odrzucam tę myśl, ale ona mnie goni i mówi – nie uciekaj od tego, staw temu czoło, zobacz to. Napisz, bo powinno się o tym mówić.

 

Wyostrzcie się na ten problem. Są choroby, z których nie da się wyleczyć. Możemy się starać, ale jest coś, co zawsze będzie o sobie przypominać i przede wszystkim, jest głos w głowie, który namawia do niszczenia. Nigdy, przenigdy nie machajcie ręką na takie problemy.

Nie wiedziałam, że sprawa z innymi dziewczynami była aż tak poważna. A może raczej nie chciałam wiedzieć, bo odcięłam się od tego jak najszybciej i najbardziej po tamtej tragedii. W jakimś sensie machnęłam ręką. Nie powtarzajcie mojego błędu.

 

Na zdjęciu, które dostałam, zobaczyłam ją, dziewczynę z naszej grupy.

 

Na wózku inwalidzkim.

 

Było okropnie. Nie mogłam nic zrobić. Nikt nie rozumiał, nikt nie wiedział, a ja nie dawałam sobie rady z problemami. Nie potrafiłam się pogodzić ze śmiercią B., brakowało mi Was. Byłam sama.
Nienawidziłam rodziny, chcieli mnie utuczyć. Nienawidziłam lekarzy, chcieli mi zabrać to, na co tak długo pracowałam. 
To był okropny czas, dwa i pół miesiąca po tragedii Motylka. Jakoś zaczęłam jej zazdrościć, że nie musi się już z tym męczyć, wysłuchiwać głosów w swojej głowie, które wyklinają ją od szmat i kurew. Ja nie mogłam ich znieść.
Budziłam się w nocy zlana potem aż przestałam w ogóle spać. Siedziałam całe noce na łóżku i słuchałam czegoś, co mnie poniżało. Sama wiesz, to nigdy nie śpi. Zawsze jest czujne by dopierdolić Ci w najtrudniejszym momencie.
Dopierdoliło. Tamtej nocy po cichu wyszłam z domu. Wzięłam ze sobą kilka zdjęć, odtwarzacz mp3 i poszłam na peron. Nigdy nie zapomnę momentu, w którym zacisnęłam zęby i upadłam na tory. Ale nawet to mi się nie udało. Czy to dobrze? Nie wiem.

 

Nie machajcie ręką w obliczu tak wielkich spraw, nawet jeśli wydają się głupie.

 

Historię opublikowałam za jej zgodą.

  • „Nienawidziłam rodziny, chcieli mnie utuczyć. Nienawidziłam lekarzy, chcieli mi zabrać to, na co tak długo pracowałam”. nawet słów brak;/

    • Niestety choroba tak działa. Odwraca hierarchię wartości zupełnie.

      • zudit.pl

        Brawo dla Ciebie, że miałaś siłę z tego wyjść.

  • To znaczy że Ty też byłaś chora?

  • Guest

    Dzisiaj był pogrzeb Anny Przybylskiej . TO jest tragedia – kiedy młoda, niewinna kobieta umiera i osieraca małe dzieci tylko dlatego, że jest nosicielką takich a nie innych genów. A nie jak jakaś idiotka wmawia sobie, że jest za gruba czy za brzydka. No ja pierdole… i jeszcze zatruwa życie własnej rodzinie swoimi jazdami…

    • Uciekaj.

    • okruch SoFly

      biegnij na jej pofilu wstawić „świeczkę” ze znaczków albo napisać, że ludzie tak szybko odchodzą. hejt, zero zrozumienia.

      • Ludzie umierają codziennie, szkoda że po nich nikt nie płacze. Tak, też młodzi, niewinni i z dziećmi.
        A zdanie „jakaś idiotka wmawia sobie, że jest za gruba czy za brzydka” uświadomiło mi, jak beznadziejny jest poziom świadomości takich chorób w naszym społeczeństwie.
        I jak ktoś ma depresję to na pewno po prostu głupio się nad sobą użala. Ehh, ludzie. Jak się czegoś nie rozumie to nie znaczy, że to nieistotne.

        • Guest

          to się nazywa selekcja naturalna – obczaj sobie ; P

          • Jeśli jesteś tym samym „guestem” co zaczął ten wątek, to tylko spytam się, czemu tak samo nie stawiasz uśmieszków pod njusami o Przybylskiej, ją przecie też „selekcja” wykończyła?

  • Vicliv

    Wielki szacun dla Ciebie, że dałaś radę się z tego wykaraskać. Sama zetknęłam się z takim środowiskiem i wiem, że dla nich życie to piekło bez wyjścia. Branie odpowiedzialności za problemy o takiej skali przeraża. A „Nie machanie ręką”/ pomoc często się z tym wiąże.

  • Bumcfksz

    Świetny tekst, jak zawsze ;) mnie za to szczerze odrzuca to, gdy dziewczyny z mojej klasy, ważące po 49 kg, oglądają się w lustrze przed lekcją wf-u i mówią „łomatko, jaki okropny brzuch, muszę to zrzucić natychmiast”. Stoję przy nich, patrzę na nie razem z koleżanką (mamy lekką nadwagę) i ręce mi opadają. Dziewczyny chudziutkie, zero tłuszczyku, spokojnie by się wcisnęły w rozmiar XXS, nawet mniejszy. Mówią, że koniecznie te 10 kg, bo chłopcy nie będą się za nimi oglądać. Dla porównania ważę 63 kg, więc to trochę takie smutne.

  • Cieszę się, że ten temat jest coraz częściej poruszany. Przestałbyć tematem Tabu. Jednak naprawdę choroba także może odejść. Można żyć bez choroby. Kilka lat temu sama miałam grupę motylków. Motywowana utratą bliskiej osoby, skupiłam się na pomaganiu. Zakładając grupę wsparcia do walki z zaburzeniami. Walka w pewnym momencie się kończy, a Ty po prostu zaczynasz żyć. Bez głosu, bez „tych” myśli. Jest to proces skomplikowany i trudny, lecz całkowicie osiągalny. Niestety wciąż stereotypy sprawiają, że niewielka liczba osób zgłasza się po rzeczywistą pomoc.

  • Hej!
    To bardzo fajne z Twojej strony, że podzieliłaś się tą historią z czytelnikami. Niech ludzie widzą w tym prawdziwą chorobę, a nie dziewczynę, która ma widzimisię. Dziewczynę, która robi dobie krzywdę „bo tak”. Sama miałam styczność z podobnym przypadkiem. Moja przyjaciółka borykała się z takim problemem i nic co mówiłam ja czy ktokolwiek inny nie pomagało. Ona i tak czuła się sama ze swoim problemem, bo nikt jej nie rozumiał. Jednak, gdy znalazła dziewczynę, która miała podobny problem to pogrążała się razem z nią. Na szczęście po wizycie w szpitalu i zobaczeniu co podobne choroby robią tam z ludźmi powiedziała, że nie chce być taka, że chce żyć normalnie. Później znalazła miłość i „żyli długo i szczęśliwie”. W tym przypadku dobrze się skończyło, ale tylko przez szybką i odpowiednią reakcję otoczenia. Ale wiadomo – reakcja, która sprawdziła się u niej nie musi być odpowiednia dla innych z tym problemem. U każdego przyczyna może być inna. Ja mogę się tylko domyślać, że u niej w dużej mierze było to spowodowane tym, że jej tata wiele lat temu wyjechał do pracy za granicę. Kiedy po tych latach wrócił (gdy jego córka była już w bardzo złym stanie) zaczęło jej się poprawiać. Tak myślę.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję, że miałaś na tyle odwagi, żeby o tym napisać.

    • Cześć, dobrze, że to się tak skończyło – w miarę szybko i bez tragedii. Dzięki za ten komentarz.

  • Pingback: Motylek - hania.es()

  • ON

    „W jakimś sensie machnęłam ręką. Nie powtarzajcie mojego błędu.”
    Przy niektórych zaburzeniach psychicznych do wyjścia na prostą niezbędne jest odcięcie się od ludzi mających podobne problemy, bo inaczej robi się bagno wzajemnej adoracji, żyje się tym czego się nie chce. Także…

  • Haniu jak zwykle jesteś bezbłędna. Problemy pro-ana to coś co od zawsze zamiata się pod dywan, promując bycie fit w mediach. Ile czasu pisałaś obie części? Normalnie aż ciary przechodzą, nie wiem czy to dla Ciebie będzie komplement, ale dla mnie jesteś źeńską wersją Kominka :D jak najbardziej na pozytyw.

  • Zuzieńka

    Jestem właśnie w trakcie leczenia ann. Dziękuję, że podzieliłyście się na blogu tą historią. Mam lepsze i gorsze chwile, jak każdy wychodzący z tej choroby. Dzięki temu, że istnieją Dziewczyny takie jak Ty, które głośno mówią o ED i byciu Motylkami wciąż znajduję jeszcze trochę siły, żeby walczyć. Długa droga jeszcze przede mną, ale nie poddam się.
    Dziękuję Wam, że jesteście.

    • Jestem tylko jedna, ale miło mi, że napisałaś ten komentarz.
      Trzymam kciuki mocno, zdrowiej, Zuzia!

Przeczytaj poprzedni wpis:
kobieta facet
10 tekstów, których facet nie chce usłyszeć od kobiety

My, kobiety, dobrze się na tym znamy. Są takie teksty, o których już w momencie wypowiadania wiemy, że zabolą i że...

Zamknij