LUDZIE WYOBRAŹNIA

Moje największe jesienne marzenie

jesień liście


Co roku mam jedno i to samo, ale niestety nic nie wskazuje na to, żeby miało się spełnić.

Czas w roku, kiedy wstajemy, gdy jest ciemno i wracamy do domu po zmroku to wielki test na przetrwanie. Co prawda nie ma lepszej pogody do czytania książek i picia herbaty na parapecie niż wtedy – patrząc na szare, zapłakane, smutne miasto – ale wciąż jest to pewnego rodzaju próba dla psychiki tych, którzy odżywają tylko w promieniach słońca.

zawody

Jedną z moich bardziej widocznych cech jest konkurencyjność. To i dobre – bo motywuje jak nic innego, i złe – bo demotywuje jak nic innego.
Wszystko, co robię, robię dla siebie, ale zawsze patrzę przy tym jak wypadam w świetle innych, co muszę zrobić, by dorównać lepszym i co sprawia, że prześcigam pozostałych.
Dużo analizuję, by się poprawiać i ciężko mi się pogodzić z tym, że niektórych problemów nie mam możliwości przeskoczyć.

jesień

nieproduktywność

Za to jesień i zima to dla mnie taki czas, kiedy chciałabym tylko leżeć i być zupełnie nieproduktywna. Nie pracować, nie uczyć się, nie chodzić na siłownię ani nie piąć się do góry w tych wszystkich dziedzinach, w których moim celem jest bycie najlepszą.
Pozycja horyzontalna staje się moją ulubioną, a jedyne, na co mam ochotę to herbata, kreślenie bez sensu ołówkiem po kartce papieru i nadrabianie tych wszystkich książek, których nigdy nie ma czasu czytać.

odpuszczanie

I są ludzie, lekarze, profesorowie, którzy mówią, że można sobie odpuszczać. Dawać na luz. Robić przerwy w byciu silnym. Uspokajać ten kołowrotek zapierdolu. Ja się zgadzam, w porządku, to pewnie zdrowe i potrzebne. Bardzo chętnie bym tak robiła, tylko jest jeden problem – inni.

jesień buty

panika

Totalnie panikuję, gdy myślę, że ja sobie będę leżeć pod kocykiem, a w tym czasie reszta świata może się uczyć, pracować, ulepszać, kończyć projekty, których będę im zazdrościć. Nie zrozumcie mnie źle – lubię, kiedy innym się coś udaje. Naprawdę. Nie umiem tylko znieść, gdy oni idą do przodu, a ja stoję w miejscu. Nie daję sobie rady z poczuciem, że jestem wtedy gorsza i tak nie wolno.

Niedźwiedzie zapadają w sen zimowy bez wyjątku, nie ma tak, że jeden sobie wtedy pierdolnie doktorat, a reszta będzie mieć wyrzuty sumienia, że smacznie spała.

***

Dlatego niezmiennie moim największym jesiennym i zimowym marzeniem jest, by świat się zatrzymał. Aby wszyscy nagle znieruchomieli, pozostali zamrożeni w jednej pozycji. Ja będę leżeć, pić herbatę, spać, przeglądać zupę i udawać burrito z koca, a kiedy ten czas już minie, wszyscy wrócimy do zapierdalania. Co Wy na to?

  • Zapierdalanie zapierdalaniem – z tym akurat nie mam problemu. Ale tęsknię za tymi czerwcowymi, ciepłymi nocami, które można spędzić w parku bez kurtek i koców.

  • Jak to ktoś mądry kiedyś ujął – nie tylko Ty tak masz ;) Także ja się z chęcią zgadzam na taki układ. Tylko do burrito z koca dodałabym gorącą czekoladę i naleśniki.

    • Jakby mi ktoś zrobił naleśniki i przyniósł do kokona, to okej!

  • Agnieszka Piątkowska

    Tekst o niedźwiedzim doktoracie mnie zniszczył :D Dobre :D

    • No kurde, a nie mam racji?

      • Agnieszka Piątkowska

        Pewnie, że masz :D

  • Dominika

    Czuję się jak bym czytała o sobie ;D Mam dokładnie tak samo ;)

  • Jak mi ktoś jeszcze przyniesie kakao, gdy ja będę udawać najlepsze burrito na świecie, to zgadzam się bez mrugnięcia okiem. :D

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Heh, dla mnie marzeniem jest, by znaleźć wejście do Narnii. Bo tam czas inaczej płynie. Bym mogła w naszym świecie cały dzień leżeć i spać, a potem w Narnii odwalać szkolną harówkę, naukę i to całe rozwijanie się. Albo na odwrót. A inni ludzie nie mieliby Narnii, więc byliby zawsze dzień do tyłu :D Rozumiem Twoją „konkurencyjność” bo sama tak trochę mam. Czasami chciałabym skończył z tą robotą i przeleżeć cały miesiąc z książką, ale, niestety- ilekroć próbuję robić tak chociaż przez jeden dzień, przypominam sobie że mam ADHD i moja psychika nie wytrzymuje bezruchu. Tak więc Narnia to jedyne wyjście.

  • Mela

    O Boże! Takie coś byłoby piękne… Muszę przyznać, że ja mam i zawsze miałam podobnie. Zawsze ten sam problem, INNI! Kiedy tak sobie przeglądam Snapchata o 10:34 leżąc w łóżku i widzę, że 90% ludzi jest już na spacerze z psem, na siłowni, po bieganiu, megazdrowym i niebywale estetycznym śniadaniu a ja jeszcze stopy na podłogę nie postawiłam, to myślę sobie właśnie to, żeby świat się zatrzymał.

    • Ojezu, Insta, Facebook, Twitter, Snap i – o zgrozo – endomondo jest w tym najgorsze!

  • Kuba Wilk

    Zgadzam się całkowicie! Też cierpie na ta przypadłość.

  • Magda

    Jakie to moje! Też mam ochotę zakopać się pod kocem , siedzieć w domu, pić herbatę , hektolitry herbaty i jeeeeść. Nawet aktywność fizyczna nie sprawia takiej przyjemności mimo że gdy na dworze robi sie ciepło – mogłabym codziennie jeździć na rolkach czy rowerze. Jednak narty i łyżwy to nie moja bajka :P lato wróć! i tak od nowa, i co roku to samo…. deprecha

    • O to to, jak dobrze czytać, że nie jestem sama.

    • Agnieszka Piątkowska

      W moim życiu podczas zimy zabrakło logiki. Nart i snowboardu nie akceptuję, ogólnie boję się śliskich powierzchni jak cholera, postawienie stopy na lodzie to dla mnie doświadczenie porównywalne z wejściem do jaskini wygłodniałego niedźwiedzia, a jednak na łyżwach lubię pojeździć :D Co prawda muszę poświęcić pół godzinki na nieśmiałe sunięcie po brzegu lodowiska mówiąc sobie: „Przecież to potrafisz, kobieto, pamiętasz kiedy pierwszy raz jeździłaś w podstawówce i rozwijałaś taką prędkość?”, jednak cichy głosik z tyłu mojej głowy odpowiada: „No dobra, ale byłaś w podstawówce, X lat temu, byłaś młoda, głupia i jeszcze nie do końca świadoma, że jak zaliczysz glebę, to możesz zrobić sobie porządną krzywdę”. I ten głos ma rację. Kiedyś poślizgnęłam się na lodzie (będąc w gimnazjum, w butkach na oblodzonej drodze) i upadłam tak że miałam bardzo nieprzyjemne złamanie kości w nadgarstku.
      Po przypomnieniu sobie tego i spisaniu mój strach nabrał mocy urzędowej. Dobrze, że w Szkocji zima trwa tylko kilka dni. Wracam do bycia burrito :D

  • Jesteśmy bardzo na tak! Też mamy problem z porannym wstawaniem w te smutne ponure dni i bardzo nam przykro, kiedy inni jak skowronki o poranku mają w sobie tyle energii, a my w tym samym czasie wołamy o pomoc ekspres do kawy. Ogólnie strasznie nam miło, że trafiliśmy na Twój blog, będziemy wiernymi fanami :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
maile
Rusza nasz newsletter!

Są rzeczy, o których bez przerwy myślisz i myślisz, ale w końcu przychodzi moment, kiedy trzeba coś jednak zrobić. To teraz!

Zamknij