LUDZIE WYOBRAŹNIA

Młodzi, przebojowi… emeryci!

emeryckość


Nie lubię imprez, kluby są za głośne, a tłumy mnie przerażają. Chętniej spędzam wieczory z książką i herbatą, a to, że bardziej utożsamiam się z moją babcią niż rówieśnikami, wcale mi nie przeszkadza.

Przez długi czas wstydziłam się tego, że nie jestem fanką melanżowania co piątek z ekipą znajomych (i ich znajomych znajomych) albo bansowania do techno-remiksów wśród pijanych ludzi. Na zaproszenia odpowiadałam grzecznie „dzięki, ale muszę iść na trening” albo „oj, akurat moja mama ma imieniny, następnym razem!”, ale nie zawsze dawało się wymigać.

Wydawało mi się to złe – no bo jak to tak – nastolatka, która nie lubi się bawić?!

W pewnym momencie postanowiłam, że przestanę się ukrywać z moim nudnym stylem życia. Tak, właśnie tak, powiedziałam wszystkim: kocham leżenie w kokonie z koca i emeryckie rozrywki w stylu rozwiązywania krzyżówek, a najbardziej lubię być wyspana i najedzona. Te kluby mnie tylko nudzą, nie da się z nikim pogadać, jest pełno obcych, pijanych ludzi i w sumie takie wyjście sprawia mi zerową przyjemność.

a potem…

Co za ulga! Nie wiem, czemu nie robiłam tego wcześniej, ale teraz wreszcie bez skrępowania proponowałam znajomym spotkania w fajniejszych warunkach – dobre śniadanie na mieście albo wieczór z planszówkami? Najlepiej! – a kiedy oni szli potańczyć w świetle laserów, ja zostawałam pod kocem i czytałam książki. Doskonałość!

nie tylko ja

Najdziwniejsze jednak było, gdy dowiedziałam się, że nie tylko ja tak mam, że to nie takie znowu nienormalne. Usłyszałam od jednej z moich koleżanek, która wydawała mi się królową Sketchowego parkietu „Jezu, ja też nienawidzę imprez, ale chodzę, no bo wypada przecież, młode jesteśmy”.

Nosz kurde!

hamak chill

Co za bezsens. Te nasze społeczne – cholera – normy są totalnie do dupy! Bo trzeba się dostosowywać, bo wypada, bo lepiej się wtopić w tłum, bo skoro wszyscy…

Najgorsze w tym wszystkim jest tak naprawdę to, że nie przyznajemy się do tego, co lubimy, co nam się podoba, czego chcemy, a czego nie, bo tak bardzo boimy się odrzucenia, a może i oceny. Bo takich nas może nie polubią, nie będą chcieli się z nami trzymać, bo może to czyni nas gorszymi.

Nie zgadzam się na to. Ja, razem ze swoim nudnym, emeryckim stylem życia i minimalną częstotliwością imprezowania, w ogóle nie idę na ten układ, gdzie jedne rozrywki są lepsze, a inne gorsze; gdzie trzeba robić to, co wszyscy, bo inaczej jest się wykluczonym.

introwertyzm jest cool

Wiem, że wielu introwertyków, ludzi najchętniej spędzających czas w domu i daleko od tłumów, ma takie kompleksy. Tym bardziej, gdy są młodzi i świat krzyczy im prosto do ucha „baw się, teraz jest na to czas”, choć oni wcale nie mają na to ochoty. Wiele razy się zastanawiałam, czy mi w ogóle wolno siedzieć w sobotnie wieczory sama w pokoju, jakby to była jakaś zbrodnia. Bo przecież wszyscy teraz robią wszystko, a na pewno coś bardziej cool niż ja.

I w cholerę z tymi przekonaniami, przecież to są takie bzdury, że głowa mała! Skoro dla mnie siedzenie pod kocem z książką jest najbardziej cool na świecie, to naprawdę nawet najwięksi fani imprez nie są w stanie tego zmienić i jeśli komuś nie odpowiada to, co ja lubię, to też serio nie jest mój problem.

***

Dlatego młodzi, przebojowi emeryci, wszyscy introwertycy tego świata, łączmy się – oczywiście samotnie, każdy w swoim domu – i uczmy się nie przejmować tym, czy wypada nam robić to, co najbardziej kochamy!

  • Karol

    Niby tez prowadzę introwertyczny styl życia, chociaż paradoksalnie – ze względu na wychowanie się w imprezowym Trójmieście – lubię od czasu do czasu wyskoczyć do klubu. Z tym by głównie potańczyć do do dobrego djskiego setu (czarne brzmienia, bo techno łupanki odpadają), z upijania się i small talków z ludźmi dawno wyrosłem. Niemniej stawiasz bycie domownikiem z opozycji do klubowych imprez. I tutaj ludzie powyżej 20 roku się z Tobą zgodzą. A co jeśli ktoś woli dom, ale nie lubi podróżowac, uprawiać sporty, spedzać czasu w łonie natury, próbować nowych rzeczy? Zauważyłem, że ja tych rzeczy kompletnie nie trawię, a dla większości ludzi (szczególnie kobiet) to mało ambitne i atrakcyjne. Jedyne gdzie wychodzę to na koncerty, kluby, kawiarnie i ew. jakieś eventy.

    • Wiesz, ja najchętniej spędziłabym całe życie w łóżku, nie wychodząc na żadne sporty i inne spacery, ale czasem zauważam, że po czymś takim (nawet jeśli muszę się zmuszać i bardzo mi się nie chce), czuję się lepiej – dlatego tu też pozastanawiałabym się, czy przełamywanie się nie jest w jakimś stopniu ważne i potrzebne, ale też nie jestem za wartościowaniem wszystkiego tak zerojedynkowo.

  • młodzi przebojowi emeryci w kocach, z litrami herbaty, dużą ilością jedzenia i obciachowych pidżamach to najlepsi ludzie świata. Potwierdzam!

    • Jeny, jak dobrze wiedzieć, że też tam jesteście. Owinięci w koce, w swoich domach, piękna sprawa.

  • Edzia

    Ojejku, jakie to prawdziwe <3 Co prawda, od czasu do czasu lubię wyjść gdzieś potańczyć, ale i tak zwykle po godzinie lub dwóch mam dość. A wieczory z książką albo z serialem są najlepsze! I koniecznie z herbatą! :D

    • Mnie tam zawsze dziwi, że ludzie się dobrowolnie chcą tak męczyć. :D

  • Asia

    Też tak mam i często słyszę, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć (poważnie! powinnam czym prędzej znaleźć terapeutę)… Oj zdecydowanie jest to ciężka dola, bo się trzeba wiecznie tłumaczyć. Kiedy niedawno po raz kolejny usłyszałam o mojej nienormalości, to po prostu skończyło się awanturą. Niektórzy nie rozumieją, że można żyć inaczej niż oni…

    • Tak jakby terapeuci byli potrzebni tylko introwertykom… ;)

  • Klaudia

    No to żółwik! <3

  • Dziękuję, że w końcu ktoś to powiedział to głośno. W zasadzie to dlaczego uważa się, że styl życia imprezowych ludzi, jest jedynym słusznym? Wcześniej też wydawało mi się, że to ze mną jest coś nie tak, że nie lubię imprez. Czasem próbowałam na siłę to zmienić, ale wcale nie dawało mi to radości. W końcu zaakceptowałam to, że dla mnie idealnym piątkowym wieczorem jest kanapa i głupkowate programy, które oglądam z rodzinką. #teammłodyemeryt #teamintrowertyk

    • Ten piękny moment w życiu, gdy zdajesz sobie sprawę, że nie musisz się już zmuszać, piękna sprawa.

  • Joanna P

    Ja również jestem stuprocentową introwertyczką i miałam z tego powodu ogromne kompleksy i ciągle dawałam sobie wmawiać, że coś jest że mną nie tak, dopóki nie natrafiłam na książkę Marti Olsen Llaney pt. „Introwertyzm to zaleta”. Ta książka całkowicie odmieniła moje postrzeganie samej siebie i od tej pory naprawdę uważam, że introwertyzm to zaleta! Gorąco polecam tę książkę wszystkim introwertykom i ekstrawertykom również – może w końcu nas zrozumieją.

  • Marlena

    chyba wreszcie zrozumiem moją siostrę, ona właśnie woli siedzieć w domu a jest 12 lat młodsza a ja nadal chętnie wyskakuję do klubu, no cóż taki jej urok … ale dzięki nie będę jej już truć

    • Nie każdy musi lubić te same rozrywki. :) Ale i jej, i Twoje są okej! <3

  • Może nie jestem introwertyczką tak na 100% bo lubię przebywać z ludźmi i pobawię się czasami w klubie, ale jednak na regularne spędzanie wolnego weekendu zdecydowanie wybieram kokon i książki, ewentualnie jakiś przyjemny spacer. Przecież to nie zbrodnia nie robić tego, co wszyscy. Bądźmy sobą, bądźmy młodymi emerytami, dzięki za ten tekst! :)

  • Trii (kuunelakk.blogspot.com)

    Ahaha post o mnie! Jeszcze w liceum chodzilam na imprezy bo wszyscy chodzili. Teraz jestem zadeklarowana introwertyczka kochająca wieczory pod kocem z dobrym serialem skandynawskim (nawet sezon w jedną noc xD) i dobrze mi z tym. Mój chłopak ma na odwrót ale dostał zezwolenie na znalezienie sobie drugiej dziewczyny, która bd ciagal na imprezy a mi da spokój ;) (z przymrużeniem oka oczywiście)

  • Masz totalnie rację. Też któregoś dnia stwierdziłam, że przecież wcale nie muszę iść imprezować bo wszyscy tak robią. Dzisiaj nie wstydzę się mówić o swoich sympatiach i antypatiach, o swoich oczekiwaniach i sposobach spędzania czasu. No i co tu dużo mówić – kokon z koca to jedna z najlepszych rzeczy na świecie. I herbatka.

  • psychiczna.pl

    wszyscy myślą o mnie ze jestem ekstrawertykiem, a nie wiedzą że po spotkaniu z nimi muszę nadrobić samotność !!:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
palmy wakacje chill
Jeśli chcesz zmian, musisz coś zmienić

Chcemy, by było inaczej, ale ciągle stoimy w miejscu i – zamiast sposobów – znajdujemy kolejne wymówki, by niczego nie...

Zamknij