LUDZIE WEGETARIANIZM

10 najgłupszych argumentów mięsarian

burgers_food


W życiu każdego wegetarianina pojawia się czasem ktoś, kto za największy cel stawia sobie przekonanie go do jedzenia mięsa i wmówienie mu, że żywienie się roślinami jest złe. Jakie mają argumenty?

Nie rozumiem w ogóle dlaczego ktoś ma problem z tym, co nabijam na widelec. Ja! Na mój widelec! Skoro nikomu krzywdy nie robię, nie wiem z jakiej racji miałabym być kandydatem do krytyki czy hejtu.

No ale okazuje się, że jestem, bo są mięsarianie (czyli – jak wiadomo – wyznawcy mięsa), których niesamowicie frustruje fakt, że w moim brzuszku nie znajdują się żadne trupy.

Oni mówią, że wegetarianizm jest taki zły i niedobry, a wegetarianie tacy głupi i nienormalni. Czym argumentują swoje stanowisko? Zebrałam dziesięć najczęściej spotykanych uzasadnień i motywów.

drwal

 

A więc, drodzy mięsarianie, dlaczego powinniśmy porzucić wegetarianizm?

BO TRADYCJA

Czyli: człowiek od zawsze jadł mięso, a u nas w domu odkąd pamiętam na obiad były schabowe, więc tak musi zostać, bo to tradycja jak prezenty pod choinką.
Tylko wiecie, gdybyśmy tak myśleli jako naród, że musi zostać tak jak było, to kobiety nadal nie mogłyby głosować, a mężczyźni zajmować się domem.

BO CZŁOWIEK JEST PANEM ŚWIATA

I działa prawo dżungli. W pierwszej sekundzie wydaje się brzmieć nieźle, z tym że jeśli postawimy człowieka i lwa na przeciwko siebie, to nagle czar pryska. Wypadamy na jego tle raczej biednie i ani trochę nie wyglądamy na silniejszych.

BO TYGRYS

Nie rozumiem usprawiedliwiania swojego mięsożerstwa tym, że tygrys przecież zjada inne zwierzęta. Jakby to miało związek! Przecież człowiek, jako już wspomniany pan świata, od tygrysa różni się tym, że ma wybór. To tak jakby powiedzieć, że głosuje się na prawicę, bo Roman tak głosuje. Co?!

tygrys

BO NIEMĘSKIE PEDAŁY

Wiadomo, każdy prawdziwy mężczyzna je mięso, by pokazać swoją siłę i zaradność! Tylko ja wciąż nie wiem w jaki sposób udowadnia się męskość przez robienie zakupów w mięsnym. Poza tym oczywiście wegetarianizm jest tuż obok homoseksualizmu, a raczej pedalstwa! Mimo lat poszukiwania odpowiedzi na tę zagadkę, wciąż nie wiem jak orientacja seksualna łączy się z jedzeniem.

BO HITLER

Standard – „Hitler był wege, a ja się nie będę do niego upodabniać.”. To jest popis tak skrajnej głupoty, że jak ktoś w dyskusji wyciąga kartę Hitlera, wychodzę. Serio, on był też człowiekiem, co nie znaczy, że wszyscy ludzie są hitlerowcami.

BO BIAŁKO

Każdy Janusz Dietetyki wie, że białko jest tylko i wyłącznie w stekach, a bez mięsa nie ma się siły, marnie się wygląda i nie idzie przybrać na masie czy wyrobić mięśni. Ciekawe, że Patrik Baboumian, Mistrz Świata w trójboju siłowym, który waży 116 kg, a unosi 360 kg jest… weganinem!

mało siły

BO NATURA

Że niby urodziliśmy się jako mięsożercy? Powiem Wam, że nie. Nasze uzębienie przypomina bardziej krowie niż lwie, a mleko zwierzęce przestajemy trawić zaraz po tym, jak odrastamy od ziemi.

BO BIBLIA

Nie chcę wchodzić w religię, ale wiem, że Biblia przeczy sama sobie w temacie jedzenia zwierząt. Poza tym wiecie, kościół zabrania też miłości homoseksualnej, dlatego nie wiem czy dobrym pomysłem jest słuchanie się go tak bezmyślnie w każdym aspekcie.

BO DZIECI

Za każdym razem gdy słyszę, że dzieci w Afryce głodują, a wegetarianie przejmują się jakimiś tam krówkami, coś we mnie pęka. Dajcie znać jak zrozumiecie związek między jednym a drugim, bo ja wymiękam.

BO ZA DUŻO ZWIERZĄT

To jest turbośmieszne. Nie żartuję – niezwykle często powtarzającym się argumentem jest to, że jeśli teraz wszyscy przestaną jeść mięso, to coś trzeba będzie zrobić ze wszystkimi zwierzętami świata. Zawsze słyszę wtedy, że zostaną wypuszczone na wolność, zaczną demolować miasta, atakować ludzi, a potem przejmą władzę nad światem.

Z tym nie mogę dyskutować, no bo skoro ktoś je mięso aby ratować ludzkość, to ja to oczywiście rozumiem i w imieniu gatunku bardzo dziękuję!


 

I co, już czujecie się przekonani? Którym argumentem, tym o Hitlerze, pedałach czy zdemolowanych miastach?

  • dobrymjud

    Na każdego tygrysa czeka goryl ze swoimi roślinkami. True story.

  • LOL. Sama jem mięso i nie mam zamiaru przestać, ale te argumenty są tak głupie, że aż ból patrzeć xD

  • Krzysztof Paprocki

    Argumenty są dobre bo poparte rzeczywistością. Mam znajomych, którzy są od kilkunastu lat weganami, ich córka też i rozwija się lepiej od innych dzieci. Oni poszli na całość i swoje psy dopuścili do swojego koryta ;)
    Z tego ostatniego to się sam śmiałem i nie wierzyłem, dopóki ich nie odwiedziłem i ujrzałem tego na własne oczy. Wegańskie psy są wbrew naturze niby – ale są.
    Można być weganem, wegetarianem, nawet mięsanem. Tylko gdy ma się świadomość niewyobrażalnej skali cierpienia hodowanych i zabijanych zwierząt, to musi pojawić się refleksja i konflikt wewnętrzny. Odrzucenie albo zgoda na współudział w holokauście.
    To zresztą jest znacznie szerszy temat, w końcu ludzkość od kilku milionów lat jadła wszystko i nadal je. Tyle, że teraz nie poluje się masowo na np. kurczaki tylko wręcz produkuje się mięso w nienaturalnych warunkach. Dochodzi chemia, GMO i nie ma tej harmonii w walce o byt, nie ma Natury a tylko biznes spożywczy.
    A to, tak jak „prawie”, robi kolosalną różnicę. Krwawy biznes nie jest moralny.

  • Ja wysiadam, tak poawlonego argumentu jak ten o Hitlerze nie słyszałam. Brawa dla tego co go wymyślił.

  • Cam Ql

    W bitwie wojujących mięsarian i wojujących wegetarian nie ma wygranych. Obie grupy są złe, bo wpieprzanie się w cudze życie, a raczej talerz jest po prostu niesmaczne ;]

    Odnośnie argumentu o ‚niemęskości’, zapewne wywodzi się on z faktu, iż w prehistorycznych czasach o męskości świadczyła umiejętność upolowania i przytaszczenia zwierzyny – tj. obiadu do jaskini. W dzisiejszych czasach nie musimy już polować, aby przetrwać, wystarczy wybrać się do Biedry.. Zatem ‚ten argument ewidentnie jest inwalidą’ ;]

  • OMG, kocham.
    Hitler i Tygrys wygrywają, zdecydowanie.

  • Iwona

    ale serio takie argumety Cię zalewają? Bo ja raczej to zdanie słyszę i czytam cześciej w drugą stronę. Zamieńmy „mięsarian” na „wegetarian” i Twoje zdanie również pasuje jak ulał:
    ” No ale okazuje się, że jestem, bo są mięsarianie (czyli – jak wiadomo – wyznawcy mięsa), których niesamowicie frustruje fakt, że w moim brzuszku nie znajdują się żadne trupy.”

    Soł: w pojedynku na argumenty obie grupy są siebie warte. Tak wiem- priorytety.

    • O, widzę, że oglądałaś Snapy. :)

      I wiesz – każdy częściej słyszy i czyta te zdania, którymi się otacza. Ja trzymam się z dala od takich walczących wegetarian, a mięsarianie czasem mnie sami dopadają, u Ciebie może jest odwrotnie.
      Nie podejmuję się zgadywania których jest więcej, Tobie też nie radzę. Kwestia otoczenia. Oszołomy są wszędzie, niestety, co zrobisz.

  • Serio, ktoś podał argument o Hitlerze? Nie ogarniam toku myślenia

    • Mats Roslanietz

      Polecam zapoznanie się z Prawem Godwina.

    • Nawet był taki mem! Jak znajdę to wkleję ;)

  • Mocno spłyciłaś dietę bezmięsną w ćwiczeniach siłowych, a raczej kulturystyce. To nie jest takie proste, jak Ci się wydaje.

    • (Tu też napiszę, bo co Fejs to Fejs). To nie jest tekst o kulturystyce. Chodzi o to, że mięsarianie twierdzą, że bez mięsa jest się słabym i nie ma się siły, co nie jest prawdą. A wymieniony sportowiec jest potwierdzeniem tej tezy. Da się. :)

    • Nemesis Nave

      Wejdź sobie na bloga Zmierzchnica – laska jest wege czy tam wegan, a wygląda lepiej niż niejedna wszystkożerna. Jakoś buduje te mięśnie na trawie.

  • Na takie argumenty to ja wysiadam, grzecznie dziękuje i znikam po angielsku więcej nie odzywając się do takiego delikwenta. Ale tego o Hitlerze to jeszcze nie słyszałam.

  • Anka Wojda

    Jakoś do tej zwierzęcej apokalipsy nie jestem przekonana, ale powiem szczerze, zastanawiało mnie co by się stało gdybyśmy tak wszyscy faktycznie przestali zjadać te zwierzaki. Czy po prostu przybyłoby zwierząt, których nie ma kto utrzymać? Czy może natura rozwiązałaby to po swojemu i nikomu by to nie przeszkadzało? Ale zwierzęcej apokalipsy to nie widzę, no nijak mi się to tu kupy nie trzyma.

    Cała reszta argumentów: totalne bzdury… zastanawia mnie tylko, skąd takie pomysły w ogóle biorą się w ludzkich głowach.

    • Nie będzie nigdy tak, że świat zrezygnuje nagle całkowicie z mięsa z dnia na dzień, dlatego to gdybanie nie ma większego sensu i zawsze będzie tylko gdybaniem.
      A gdyby faktycznie miało być tak, że świat by szedł w wege stronę, to jak ze wszystkim – stopniowo zmniejszany popyt stopniowo zmniejsza podaż, prosta sprawa.

      btw, od razu dopowiem – nie jestem zwolenniczką teorii „za dwa lata na świecie nikt nie będzie jadł mięsa”, bo jeszcze mnie nie pojebało.

    • Zacznijmy od tego, że mięso, które ludzie jedzą, pochodzi głównie z hodowli. To nie jest tak, że ktoś poluje na żyjące sobie wolno krowy i nagle mielibyśmy nawałnicę krów :p A jeśli ludzie czegoś nie kupują, to też inni tego nie produkują :)

  • twojstary

    Argumenty są tak absurdalne, że pierwsze co przychodzi na myśl to że są zmyślone, aczkolwiek ludzka głupota nie przestała mnie zakakiwać, więc w sumie nie jest to niemożliwe.

    Kilka faktów:
    1.Białko niemięsne jest zwykle niepełnowartościowe, nie posiada pełnej puli aminokwasowej potrzebnej do rozrostu, wyjątki jak soja itp mają kiepski stosunek białka do masy całkowitej, a pan Patrik Baboumian (de facto osoba na sterydach=zmieniony metabolizm i przyswajanie makroskładników) przeszedł na wegetarianizm pod koniec kariery i dieta ta nie miała wpływu na jego kompozycję ciała. Jedynie utrzymywał masę mięsniową.
    2. Mimo wszystko nasza szczęka wyposażona w kły, oczy rozstawione blisko siebie, bardziej zbliza nas do drapieżników, zaś aminogram białek potrzebny do rozrostu zapewnia nam najlepiej własnie białko zwięrzęce
    3.Mleko zwierzęce zawsze trawimy, inaczej zobaczyłabyś je w sedesie, niektórzy ludzie nie trawią jedynie laktozy, ponieważ ich organizm nie produkuje laktazy.
    4. Niemęskość można połączyć z wegetarianizmem jedynie poprzez liczne ksenoestrogeny występujące w produktach wege, głownie w soi, ulubionym źródle wielu białka wetarian/wegan. Do syntezy testosteronu z kolei organizm męski potrzebuje cholesterolu, który można dostarczyć z tłuszczy nasyconych (vide zwierzęcych), dodając do siebie te 2 elementy możemy otrzymać panów z podwyższonym estradiolem we krwi i zaniżonym testosteronem.

    Generalnie dla mnie to jedzcie sobie co chcecie, naprawdę nie obchodzi mnie co kto je, jego sprawa, ale ekspansja weganizmu połączona z pewną niewiedzą lub ignorancją jest wg mnie nie ok. Pozdrawiam i czekam na dyskusję :D

    PS
    Ciekawym argumentem przemawiajacym za jedzeniem mięsa jest fakt, że np krowa je tylko trawę, można więc przyjąć że składa się tylko z trawy, więc jest produktem wegańskim. ;)

    • Jeśli chcesz zobaczyć mięsarian w akcji, zapraszam na wegańskie fanpage. Ci od Hitlera pojawiają się rzadko, ale też są, choć oni raczej na demotywatorach i w gimnazjach. ;)

      +A co jest nie ok w tej „ekspansji weganizmu”?
      PS He he he… faktycznie śmieszne.

      • Zglanowany

        Ekspansja jest ok, jeśli jest robiona z głową i ze smakiem. Niestety (przynajmniej ja) spotykam się z grupami, które na siłę próbują na mnie wymusić odrzucenie mięsa. Jedna blondi, była tak upierdliwa, że dopiero wsadzenie jej kawałka kotleta do gęby spowodowało, że dała mi spokój.

        Pytanie ogólne. Mamy tu na sali wegan? Jak tam wypada leczenie podczas przeziębienia? :)

        • A mi próbują na siłę wcisnąć mięso, mimo że nikomu nie przeszkadzam ze swoją trawą. Oszołomy sa wszędzie.

          Ja jestem weganką. Leczenie wygląda spoko. Nie wiem co odzwierzęcego potrzeba do przeziębienia, czosnek, cytryna, witamina C i imbir są wegańskie. :)

    • Borsuk

      Zacznij więc polować, tylko samymi ręcami i tymi kłami co je ponoć posiadasz!

  • Wiktoria Aleksandra Barańska

    Hitler nie był wege.
    A jeśli chodzi o dzieci w Afryce – wegetarianizm im pomaga, do wyprodukowania kilograma pokarmu roślinnego potrzeba o wiele mniej terenu i środków niż do „wyprodukowania” kilograma mięsa

    • Jestem totalną zjadaczką mięcha, ale obrazeczek z podręcznika do geografii z ilością upraw potrzebnych do wykarmienia wegetarianina i mięsożercy wyjątkowo sprowokował mnie do refleksji nad wcinaniem schabowych.

      • Wiktoria Aleksandra Barańska

        Ja jestem roślinożercą, ale z tych, którzy wszelkie dyskusje na temat wegetarianizmu ucinają na ,,ja Ci się nie wpieprzam do talerza, to Ty też mój zostaw w spokoju” : D
        Chciałam tylko dorzucić te dwie informacje na temat powyższych argumentów (:
        Co do jedzenia swoją drogą, to i tak nie jest kwestia tego, że mamy go za mało, tylko, że jest niewłaściwie rozdysponowane – gdybyśmy dzielili je rozsądniej, starczyłoby dla wszystkich. Zwłaszcza wyrzucania nie lubię, straszne marnotrawstwo, nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy zamiast powiedzieć rodzicom, że nie chcą kanapki do szkoły, biorą i potem lądują one tłumnie na śmietnikach >.<

        • Ucieszyłam się z tego, że o tym napomknęłaś, bo z jednej strony to logiczne, ale trzeba to zauważyć :).

          A wyrzucanie jedzenia też mnie bardzo mierzi. Mieszkam na wsi i tutaj praktycznie nie mam problemu z domową nadwyżką żywności, bo głupie obierki od jabłka zje królik etc.
          A wyrzucanie kanapki fizycznie mnie boli.

      • dobrymjud

        Ej, pokaż!

  • Jedni jedzą mięso, a drudzy nie. I trzeba to szanować. Ani mięsożercy, ani roślinożercy nie mają prawa mówić jak mamy żyć :)

    • Graszka

      Nikt nie powinien zabijać!!!!!!!!!!

  • Ela Chwirot

    Nie mialam pojecia o preferencjach zywieniowych Hitlera. Nie jestem wege i nigdy chyba nie bede. Uwielbiam hamburgery, a czasami za dobrego schaboszczaka moglabym zabic. No i jeszcze kabanosy, krakowska sucha… No barbarzynca pelna geba.
    Jednak jak przeanalizuje swoja diete (do ktorej specjalnie nie przywiazuje wagi) to okazuje sie, ze teraz w sierpniu mieso pokazalo sie w jadlospisie 6 razy w ciagu calego miesiaca, jesli czegos nie pominelam. To tak troche slabo, jak na drapieznika.
    Ostatnimi czasy odkrylam mleko z owsa, dobre i lepiej sie po nim czuje niz po normalnym. Generalnie nie rozumiem calej tej fali krytyki, ani wzgledem wegetarian, homoseksualistow, miesozernych etc. Nie rozumiem. Przeciez to co je Janusz czy Halinka nie ma zadnego wplywu na nasze zycie. Ani tez kto z kim sypia i w jaki sposob. Jak dla mnie to takie szukanie sobie problemow, badz usilowanie krytykowania kogos, kogo moze nie lubimy z jakiegos powodu, a nie mamy innej latki ktora moglibysmy mu przykleic.
    Co do zwierzecej apokalipsy to widzialam jakis zwiastun filmu ostatnio w tv. Dokladnie tak, jak napisalas. Zwierzeta opanuja swiat i bedzie koniec :D strach sie bac normalnie.
    Jak dla mnie jedynym slusznym argumentem, jako panow swiata i istot myslacych jest „jem to, bo lubie” nie wdajac sie juz w dyskusje na temat wartosci zdrowotnych, bo w jedna strone to ze bialko kiepskie a w druga, ze czerwone mieso to przeciez samobojstwo. Nie dajmy sie zwariowac. Jak ktos ma choc srednie pojecie o zdrowiu i umiarze to da rade.
    Nie dam sie przekonac, ze stek i talerz bigosu jest zdrowszy od jakiegostamwegeszalenstwa (sorry nic mi nie przychodzi do glowy/brak doswiadczenia) ale tez z pewnoscia duzo latwiej o dobrze przyswajalne bialko w kawalku miesa. To chyba raczej mali ludzie szukaja w tym tematu do szydzenia, wysmiewania, krytykowania. Bo kto normalny w ogole zaglada drugiemu w talerz? (ja zagladam, dwuletniemu dziedzicowi :) )

  • Wojtek

    Sam jem mięso ale te argumenty dają mi raka mocno. Zresztą nie za bardzo czuję potrzebę zaglądania komuś w talerz i czemu ktoś chciałby zaglądać w mój. Takie teksty są potrzebne, może jeden z drugim się opamiętają i zrozumieją że ich złote rady nie są mile widziane.

    • Dzięki Wojtek, zgadzam się. Promujmy nieoszołomizm! ;)

      • Wojtek

        Nieoszołomizn drogą do lepszego jutra! :-)

  • Maciek Partyka

    Wiele z tych argumentów to inwalidzi, ale w żaden sposób to nie udowadnia że brak mięsa w diecie to samo dobro, a jedzenie mięsa to samo zło. Niech każdy sobie układa dietę jak chce (z mięsem albo bez) byle z głową bo niewłaściwa dieta to często kosztowne choroby na leczenie których idzie mój hajs wpłacany na NFZ.

    • Ależ przecież tu nikt nie mówi, że ludzie mają być wegetarianinami… Nie wiem skąd taki wniosek. Tutaj są po prostu pokazane argumenty, jakimi walczą z wegetarianizmem ludzie, którym z jakichś dziwnych powodów przeszkadza to, co robią inni ludzie.

  • Hania Lewandowska

    Nie jestem wege i nie lubię kiedy ktoś mi wmawia, że powinnam być podając jakieś bezsensowne argumenty (np. „bo to jest teraz modne”). Na równi z tymi ludźmi, nie trawię tych, o których wspomniałaś w tekście. Tak jak ostatnio mówiłaś na snapie: każdy ma swoje priorytety. Dla kogoś zjedzenie schabowego to norma, ktoś inny zje sobie sobie trochę zieleniny, ale jeden nie powinien czepiać się drugiego. A o inwazję zwierząt na razie bym się martwiła ;)

  • Konrad Norowski

    Pierwsza zasada dyskusji – jeśli bronisz czegoś ważnego dla Ciebie, nie używaj gównoargumentów.

  • Jest taki dokumentalny film „SOS Ziemia”, który między innymi mówi o tym, co, jak i ile ludzie żrą (jako gatunek, bez podziału na państwa czy regiony świata). Jest kapitalnie nakręcony – zdjęcia powalają, ale też to, co te zdjęcia komentują i przekazują.
    Podobno 80% całej produkcji roślinnej jest zużywane na wykarmienie produkcji zwierzęcej. A 35% produkcji żywności jako takiej jest wyrzucane. Zdjęcia farm bydła czy zanieczyszczonych jezior wgniatają w fotel.
    Problemem nie jest to, czy jemy mięso czy roślinki, ale to, że źle to jedzenie jest dystrybuowane – jedne kraje tyją na potęgę, w innych ludzie umierają z głodu.
    I dlatego i tak za jakiś czas, żeby wyżywić te miliardy ludzi, zaczniemy jeść robaczki, bo to najtańsze i najwygodniejsze w hodowli źródło białka. A robale mi nie podchodzą tak do końca ani pod wege, ani pod mięso. Problem solved :)

  • Kiedyś nie jadłem mięsa. Z tamtym czasów najbardziej zapamiętałem podjazdy na wyrzuty sumienia: „no jedz, bo ktoś się tak napracował szykując to mięsne danie. Nie jedząc sprawiasz przykrość”. Trzeba jeść, bo inaczej rani się uczucia… kucharza.

  • Wait, what? Wiedziałam, że ludzie są głupi, ale żeby aż tak?

    Czasami bardzo przyjemnie jest się otaczać wyselekcjonowanym gronem w-miarę-rozsądnych ludzi.

  • pozytywnieszurnieta

    I don’t want to live on this planet anymore…

  • Sylwia Nieważne

    Wypowiadam się jako obserwator wielu takich dyskusji, ponieważ moja nastoletnia córka jest weganką. Słyszałam wszystkie zacytowane argumenty z wyjątkiem tego o Hitlerze.

    1.BO TRADYCJA – bardzo często wyciągany argument. Często też ludzie nawiązują do
    ludzi pierwotnych i ich polowań.
    2. BO BIAŁKO – w dyskusjach podczas imprez rodzinnych okazuje się że wszystkie ciotki są specjalistkami w dziedzinie żywienia. Często pada też stwierdzenie że zimą nie będzie miała co jeść, tak jakby mięsożercy jedli wtedy tylko mięso.

    3,. BO NATURA – Zawsze pada argument z kłami więc my idziemy dalej „Mamy kość ogonowa
    więc wspinamy się po drzewach a mężczyźni tez maja sutki więc od dzisiaj oni
    tez karmią Jak jesteś mięsożercą to weź spróbuj rozszarpać surowe mięsa tymi
    kłami mięsożercy I DARE YOU

    4. BO BIBILA – wtedy prosimy o interpretację przykazania NIE ZABIJAJ. Jednak staramy się nie wchodzić w dyskusje religijne

    5. BO DZIECI – to mój ulubiony. Ludzie często mówią „ja tam zaczynam troszczyć się najpierw o ludzi potem o zwierzęta. Ja wole troszczyć się o głodujące dzieci z Afryki i te
    ciężko pracujące w Chinach.” Po czym na tej deklaracji się kończy.

    A to argument znaleziony w Internecie „ Gdyby zwierzęta nie chciały być jedzone nie byłyby zrobione z mięsa :)

    • Chyba fajna z Ciebie mama! :)

    • Madix

      Ad 3. „Jak jesteś mięsożercą to weź spróbuj rozszarpać surowe mięsa tymi kłami mięsożercy I DARE YOU” – been there, done that ;) Uwielbiam surowe mięso, ale rzadko jem to nieprzeznaczone na tatar, bo boję się pasożytów.

  • Aleksandra Joanna Kamińska

    Cóż ludzie próbujący „nawrócić” innych czy to w kwestii żywieniowej czy jakiejkolwiek innej muszą mieć strasznie nudne życie skoro zaglądają innym już nawet do talerza…

  • Meg Sheti

    Odnośnie tego tygrysa.. ja częściej słyszę „A jakby Cię tygrys spotkał na pustyni to by Cię zjadł” :D

  • Marcin Lipiński

    Do autorki :) zgadzam się ze wszystkim co napisałaś oprócz punktu z Hitlerem. Jest to błędna informacja która została przechwycona przez ludzi którzy chcieli narobić szumu. Otóż z listów Hitlera do swojego znajomego wynika że miał on problemy z żołądkiem (z tego co pamiętam chyba chodziło o złe trawienie ale nie chcę oszukać) i że lekarz zabronił mu jeść mięso. Natomiast ludzie którzy znali Hitlera twierdzili że do zwierząt Hitler odnosił się dość pogardliwie. Jeśli ktoś nie wierzy to radzę poszukać, ale nie w otchłani Internetu, a w źródłach historycznych ;) tak poza tym bardzo fajny artykuł.
    Do mięsożerców, którzy piszą że każdy może jeść co chcę. Ok. Taki mamy niestety świat. Pamiętajcie jednak że zwierzę to istota i dopóki innym istotom nie robimy krzywdy to jest ok. Polecam po prostu sprawdzić co jemy. Jak mięso jest produkowane w wielkich firmach. Z resztą to nie ważne. Zabijanie nigdy nie jest ok. Zabij psa i go zjedz. Nienormalne? Zabij świnię i ją zjedz. Już w porządku ;)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    • Marcin, ja to wiem, ale to nie ma żadnego znaczenia. Nieważne czy Hitler jadł mięso, czy nie, czy kochał zwierzątka, czy ich nienawidził. Fakt jest taki, że nawet jeśli byłby frutarianinem, to używanie argumentu „jesz tak jak Hitler, więc upodabniasz się do Hitlera” jest tak skrajną głupotą, że jeden facepalm nie wystarcza.

  • Kiniusz

    Najbardziej żenujący artykuł jaki w życiu czytałam.
    Więcej krytyki i oznak nienawiści otrzymuję od osób będących wege. Podałaś najbardziej BEZSENSOWNE argumenty osób, które już najwyraźniej załamywały ręce po kolejnych próbach nakłonienia ich do odstawienia mięsa „nie potrzebujesz tego”, „zabijasz biedne krówki”, „ty morderco”, „ludzie zostali stworzeni by nie jeść mięsa”, „Jedzenie mięsa jest niezdrowe”, „Mieso jest fuj, akysz! Ty chory socjopato”
    Pamiętam też argumenty o Rich Roll’u, no, nie je mięsa. Ta, ma lepsze osiągu w tych dziedzinach sporu. Tyle, że on wstydzi się określać mianem wegana.
    Przez Weganów.

    Jem mięso. Lubię dobrze wysmażonego steka, kurczaka z farmy babci mojego faceta, łososia w masełku… I nic wam do tego. To mój argument i wielu moich mięsożernych znajomych. Zewsząd nas atakujecie i namawiacie do niejedzenia mięsa. Muszą się ludzie bronić, to podają bezsensu argumenty.
    Ktoś chce jeść mieso – niech je mięso. Ktoś nie chce jeść mięsa – niech nie je mięsa…. Ale namawianie się wzajemnie do zmiany sposobu odżywiania, kompleksy brak kultury.

  • hahaha punkt z Hitlerem wygrywa wszystko :DD

  • Anqa

    A tam, bez przesady, każdy je to co chce i tylo. Ja nie zaglądam nikomu w talerz. Wegetarianom, nie będe wmawiała, że mają jeeść mięso to i oni niech nie trują mi …. żebym je przestała jeść. O!

  • Monique

    Argumenty ‚bardzo na siłę’ i bezsensu. Jemy mięso, bo nam smakuje, po prostu. Ponadto nalezy zauważyć, że częściej spotykam w życiu wege-oszołomów, niż ludzi, którzy chcą na silę wege ldziom wpychać mięso do ust, serio.

    • Twoi znajomi to nie jest grupa reprezentatywna, serio. Ja spotykam więcej walczących mięsarian niż wegeoszołomów, ale nie podejmuję się zgadywania, których jest więcej, bo nie mam danych i Tobie też to polecam.
      A że argumenty są bezsensu, to napisałam nawet w tytule, lol. Przecież nie są moje.

      • daga

        przez takich ludzi własnie szerzy się to jak bardzo bronicie swego , jedzcie co chcecie amen. ja nie rozumiem czemu się tak bronicie :P jakoś się nie spotkałam żeby ktoś się z kogoś śmiał bo nie je mięsa , nie rozumiem gdzie wy tych ludzi znajdujecie :D z jakimi ludźmi się zadajecie :P

        • Nadal sądzisz, że jeśli Ty się z czymś nie spotkałaś, to to nie istnieje? Myślałam, że już wytłumaczyłam.

          Bronimy swego – w sensie co? Nie rozumiem o co Ci chodzi, bo ja tu niczego nie bronię, tylko śmieję się z głupawych argumentów głupich ludzi.

          • Szymon Tajak

            Naśmiewanie się z cudzej, domniemanej głupoty jest jej największym przejawem…

        • dobrymjud

          Chill, daga. Ja też nie wiem, gdzie Ty spotykasz wege-oszołomów ;)

        • Ja się z tym spotykam, a jak poszukasz w Internecie to tego znajdziesz od groma. Własnie o to chodzi, że chcemy jeść to, na co mamy ochotę i żeby nikt nam nie próbował na siłę mięsa wpychać. Tak samo jak ja np. nikomu nie każę być wegetarianinem.

  • daga

    ja jeszcze nie spotkałam takich oszołomów żeby kogoś tak przekonywali :P mój argument czemu jem mięso – po prostu lubię :) chciałabym go nie jeść ale nie umiem i średnio mam czas wymyślać takie obiadki bez mięsa , szczególnie że miałabym jeść coś co mi nie smakuje ;/

    • Może nie spotkałaś właśnie dlatego, że jesz mięso, więc nikt Cię do niego nie przekonuje.

  • Rowniez wegetarianka

    Szczerze mówiąc nie słyszałam połowy argumentów, które przedstawiłaś na blogu. Nie udostępniłaś źródeł, więc równie dobrze mogę powiedzieć, że poniosłaś się wyobraźni. Nie wiem skąd ta nienawiść, skoro sama na początku napisałaś: „Nie rozumiem w ogóle dlaczego ktoś ma problem z tym, co nabijam na
    widelec. Ja! Na mój widelec!”, co pokazuje, że Twoja notka jest na takim samym poziomie jak ich argumenty. Są choroby, które wykluczają gluten, nabiał i wskazane jest jedzenie MIĘSA (chociażby w małych ilościach). Śmiejesz się z ludzi, a nie widzisz, że zachowujesz się identycznie: atak za atak.

    • Czekaj czekaj, gdzie ta nienawiść i atak, bo nie widzę?

    • A jak naprawdę jako wegetarianka nie słyszałaś tych argumentów, to możesz sobie poczytać fanpage „Czytam mięsożernych trolli dla beki”, ich tam jest od groma! :)

  • Pawel

    A ja mam w dupie co kto je. To każdego prywatna sprawa. Lubię mięso to jem mięso. Ty wolisz roślinki to sobie jedz te roślinki i tyle. O co tyle szumu? Naprawdę myślisz, że Twój wpis coś zmieni? Nie łudź się.

    • Ale co miał zmienić?

    • On miał tylko zrobić zasięg Pawełku :D

    • Właśnie o to chodzi – żeby każdy miał „w du*ie” to, co inni jedzą. Jestem wegetarianką 6 lat i nigdy nikogo do tego nie zmuszałam, nie namawiałam. Nawet o tym nie opowiadam, dopóki ktoś nie spyta. Za to ja ciągle słyszę: „Jak tak można?”, „Jak ty w ogóle żyjesz?” „Przecież to niezdrowe”. Ale pewnie, niby to wegetarianie są nachalni.

  • Hmm, ani mnie ziębi ani grzeje co kto zjada, ale.. Skoro o tym wątek, odniosę się do tych argumentów mięsożerców i Twoich kontrargumentów.
    Dzieci w Afryce, religia, niemęscy mężczyźni, Hitler czy tradycja są absolutnie durne jako argument dla jedzenia mięsa… Nie wiem kto się czymś takim posługuje w dyskusji xD Jednak:
    – Człowiek jest panem świata w pewnym sensie. Nie chodzi tu o siłę fizyczną, ale o postawę wyprostowaną, kciuk przestawny i abstrakcyjne myślenie (/intelekt). To czyni nas najniebezpieczniejszymi na tej planecie, a nie tężyzna. Dlatego punkt o postawieniu człowieka i lwa na przeciwko siebie jest >trochę< głupi.
    – Natura. Ludzie od zarania dziejów są wszystkożerni. Kiedyś byłam na wykładzie o praludziach i pojawił się tam między innymi wątek pewnej choroby układu kostnego, na którą zapadali nasi praprzodkowie z powodu spożywania zbyt dużych ilości surowego mięsa. Poza tym – nie, nasz układ trawienny nie przypomina układu trawiennego krowy, zęby też mamy inne. I wkurzają mnie argumenty ignorantów w stylu "więc poluj tymi kłami co je ponoć posiadasz…". Ludzie nigdy tego tak nie robili a mięso jedli od zawsze! (patrz: kciuk przestawny i rozum, polowanie z użyciem narzędzi)
    – Białko, żelazo, wapń i inne składniki. Nie chodzi o to, że białko czy żelazo są niemożliwe to pozyskania z roślin, ale o to, że jest to TRUDNIEJSZE. Wchłanialność żelaza z wątróbki, cielęciny, drobiu oscyluje w okolicach 20%, zaś z roślin około 2%. Białko roślin nie posiada też wszystkich aminokwasów, jest niepełnowartościowe w stosunku do zwierzęcego – można rekompensować to odpowiednim doborem produktów roślinnych, ale wymaga to sporej wprawy.
    To w sumie tyle. Dodam tylko, że nie mam nic przeciwko wegetarianom, sama przez chwilę zastanawiałam się nad wypróbowaniem tego sposobu odżywiania ;-) Bardziej z pobudek etycznych niż zdrowotnych – szkoda mi było zwierząt. Poukładałam sobie to jednak w głowie na swój sposób i już do tematu nie wracałam. Osobiście jestem zdania, że człowiek potrzebuje zarówno produktów roślinnych jak i zwierzęcych do prawidłowego funkcjonowania. :-)

  • Kamila

    To takie prawdziwe :/. Co prawda nie jestem wegetarianką ani weganką, aczkolwiek mięsa jem naprawdę śladowe ilości. Po prostu w większości go nie lubię i tyle. A tu nagle, będąc na obozie, moi „inteligentni” znajomi dzień w dzień pouczali mnie, że jak to tak mięsa nie jeść, bo przecież „siły ci zabraknie”, a rodzice powtarzali im, że mięso zawsze najważniejsze. I takim nie przetłumaczysz. Co z tego, że do dzisiaj żyję i mam się dobrze. Tacy i tak wiedzą lepiej.

  • Ja jem mięso, chociąż mięsarninem nie jestem… I też nie rozumiem tych wszystkich chorych argumentów. Dla mnie argument jest jeden: jem mięso, bo ono mi smakuje. Ty nie musisz, rób co chcesz. Och, gdyby wszyscy byli tak wyrozumiali jak ja… ;)

  • Zdunek

    Bo smaczne? :)

  • Nie znam się, ale kiedyś czytałem, że białko pochodzenia zwierzęcego jest testosterogenne, co ma znaczenie dla mężczyzn, zwłaszcza budujących masę mięśniową. Jakbym miał z kimś polemizować, to tylko na argumentach naukowych, a ten zdaje się ma potencjał ku byciu takowym. Myślę, że to ma związek z wchłanialnością, o czym ktoś już tu wcześniej napisał.

  • Maciej

    Duża mniejszość wegetarian psuje dobrą opinie przeciętnym wegetarianom. Mam znajomego nie je mięsa i koniec kropka. Koniec tematów. Czasami sobie pożartujemy i wiemy kiedy nie przeginać. Nie gada mi, żebym przestał jeść co chcę i nie poucza. Ściemy typu bycia lepszym człowiekiem, zdrowszym… proszę? Komu to wciskacie. Wasze argumenty i kontrargumenty to brednie. Mniejszość chce narzucić wolę większości „no bo tak”. Wyjaśnię, chcecie się czuć lepsi, za takich się uważacie, i pogardzacie w głębi ducha drugim człowiekiem, bo normalny wegetarianin jest taki sam jak reszta społeczeństwa. Życie nauczyło mnie trochę. I na koniec jakiś jeden argument, wystarczy jeden, abym uznał wyższość wegetarianizmu nad pozostałą częścią społeczeństwa (P.S. i tak muszę jeszcze dorzucić swoje dwa złote. Tradycja, zanim nastał katolicyzm w Polsce, kobiety często zajmowały wysokie i szanowane stanowiska, wiec kontrargument.. Pan świata, bo natura, to zamieńmy tygrysa z człowiekiem i mu dajmy koronę, tygrys władcą co nie zmienia faktu, że pozostał mięsożerny, uzębienie przypomina bardziej krowie….? Co odróżnia mięsożerców od roślinożerców tak naprawdę? Oczy skierowane do przodu. Rurkowce, pedały też takie połączenie mnie zadziwia, bo niejeden rurkowiec może dać z zaskoczenia po ryju i lubi jeść kurczaczki z rożna, ale to kwesta kultury niż jadłospisu. Bo białko, bo hilter, sam sobie przeczysz, w jednej pozycji, że jeden człowiek nie stanowi o wszystkich a w drugim, że jeden może być brany za standard, szkoda, ze nie napisałeś, ze mistrza zdobył zanim przeszedł na wegetarianizm??? CO? JAK TO? Bo biblia…. COOOO? Pierwsze słyszę, a trochę tam czytałem. Bo dzieci, jeżeli masz taką silną wolę, godne podziwu, związek między głodnymi dziećmi z Afryki jest oczywiście głupkowaty, bo faktem jest, że w Afryce jest na tyle jedzenia, że wszyscy by się najedli, problem stanowią wojny plemion i brak podstawowej wiedzy. Ale już tłumaczę zrozumiałbyś jak silny jest podstawowy popęd jakim jest GŁÓD, co potrafi z człowiekiem zrobić. Poczytaj sobie trochę o oblężeniu Leningradu, o dobrowolnym eksperymencie po IIWS, w którym chcieli zrozumieć fenomen. Bo na razie, zgadzam się z tobą, wymiękasz. Bo za dużo zwierząt, sam to wymyśliłeś, krowy niszczące miasta? haha dobre). Czekam.

  • Madix

    „Nasze uzębienie przypomina bardziej krowie niż lwie”…

    Tia, to może jeszcze napiszesz, że kły mamy dla picu i że 1 żołądek to prawie tyle samo, co 4? ;)

    To jest akurat jeden z najdurniejszych argumentów wegan i wegetarian – że niby bardziej przypominamy roślinożerców niż mięsożerców. Cóż, bij i zabij mnie za to, ale… najbardziej przypominamy wszystkożerców ;)
    Porównywanie nas do mięsożernych drapieżników, które nie są przystosowane do jedzenia pokarmów pochodzenia roślinnego, jest równie trafne, co porównywanie ludzkiego układu pokarmowego do układu pokarmowego krowy. Czyli nietrafne ;)

    Jesteśmy przystosowani do spożywania mięsa, i temu nie powinno się zaprzeczać, bo to zwyczajnie durne. To, czy mięso powinno być podstawą diety, to zupełnie inna kwestia.

    Ja tam osobiście nie mam nic przeciwko wegetarianom i weganom. Uważam, że każdy ma prawo żyć według własnego uznania, a mi nic do tego.
    Dobrze jest wiedzieć, że można żyć bez mięsa, nie jestem jednak w pełni przekonana co do prozdrowotności takiej diety. Owszem, przeżyć można (tak jak można przeżyć na ewidentnie niezdrowej, wysokotłuszczowej i niezbilansowanej diecie, nie zawierającej praktycznie w ogóle żadnych warzyw i owoców) – w końcu Steve Jobbs żył całkiem długi kawał czasu na daktylach i czymś jeszcze – ale czy to na pewno takie zdrowe było? Mam wątpliwości. Uzasadnione o tyle, że w piramidzie żywieniowej, mimo, że w małych ilościach, zaleca się jednak spożycie mięsa, a za najzdrowszą na świecie uznaje się dietę semi-wegetariańską. Z tego co czytałam na ten temat, wnioski o tym, że mięso przydaje się w diecie, nie zostały wyjęte z dupy (w odróżnieniu chociażby od stwierdzenia powtarzającego się na wielu wegetariańskich stronach, jakoby człowiek miał układ pokarmowy identyczny z tym u roślinożerców, co jest ewidentnym przekłamaniem).

    Tak, z perspektywy troszczenia się o czubek własnego nosa – wybieram jedzenie mięsa.

    Co do „pana świata” – w formie, w jakiej to opisałaś, jest to oczywiście bzdurne, ale podejrzewam, że chodziło o inny zgoła argument – jeśli to nie człowiek zje np. kurę czy świnię, zrobi to inny drapieżnik. Takie są prawa natury i tego się nie przeskoczy. Nie uratuje się roślinożernych zwierząt przez to, że ludzie zrezygnują z jedzenia mięsa, bo nie tylko ludzie na tej planecie żyją dzięki zabijaniu i zjadaniu innych stworzeń… tak został stworzony ten świat i to również skłania do refleksji – jaki jest sens opierania się naturze w tej kwestii, skoro i tak nie wyeliminujemy wzajemnego zabijania się z ekosystemu? Okrucieństwo w ubojniach nie jest tutaj argumentem kontra, ponieważ dotyczy zupełnie innej kwestii – nie tego, CZY zabijać, lecz tego, JAK zabijać i to faktycznie byłby dobry punkt do dyskusji z mięsożercami.

  • Mam wrażenie, że często te argumenty są odpowiedzią na…
    ,,W życiu każdego wegetarianina pojawia się czasem ktoś, kto za największy cel stawia sobie przekonanie go do jedzenia mięsa i wmówienie mu, że żywienie się roślinami jest złe. Jakie mają argumenty?
    Nie rozumiem w ogóle dlaczego ktoś ma problem z tym, co nabijam na widelec. Ja! Na mój widelec! Skoro nikomu krzywdy nie robię, nie wiem z jakiej racji miałabym być kandydatem do krytyki czy hejtu.
    No ale okazuje się, że jestem, bo są mięsarianie (czyli – jak wiadomo – wyznawcy mięsa), których niesamowicie frustruje fakt, że w moim brzuszku nie znajdują się żadne trupy.
    Oni mówią, że wegetarianizm jest taki zły i niedobry, a wegetarianie tacy głupi i nienormalni.” -> TO, tylko w wersji na odwrót.

    To tu zresztą kiedyś pojawiła się dyskusja, w której napisałam, że ludzie powinni bardziej zajmować się swoim talerzem, a mniej cudzym – i dowiedziałam się, że mój talerz jest sprawą publiczną, bo jestem mordercą. No i tak to się kręci, od jednej strony do drugiej i z powrotem.

  • Gustavo Woltmann

    Nie jestem wegetarianinem, ale nawet mnie takie argumenty wydają się totalną bzdurą :) Niech każdy robi co chce, póki nie przeszkadza w tym drugiej osobie!

  • Khair Udin

    Podstawowa różnica co do argumentu tygrysa – człowiek należy do rzędu naczelnych, nie drapieżnych. Jesteśmy więc wszystkożerni, nie mięsożerni. Tygrys zabija by przetrwać, my mamy tak rozwinięte umysły i technologie, że nie musimy tego robić.

    W biblijnym „nie zabijaj” nie chodzi tylko o ludzi.

    Za dużo zwierząt? A ludzi jeszcze więcej! Mnie osobiście wydaje się, że mamy spore przeludnienie!

Przeczytaj poprzedni wpis:
chodnik
Najgorszy ideał na świecie

Jest coś specyficznego w takich dniach jak ten. I coś specyficznego może się wydarzyć. 

Zamknij