LUDZIE MOTYWACJA

Jak dobrze zdać maturę z polskiego bez nauki?

matura2


Jutro matura, a jeszcze nie ogarnęliście wszystkich streszczeń? Spokojnie, odłóżcie je. Zdacie bez nich.

Wiem, że to nie jest coś, czym powinnam się chwalić, ale nie przeczytałam w liceum żadnej lektury. Nie, nie w ramach żadnego buntu – po prostu miałam ciekawsze zajęcia niż bujanie się wieczorami z Nad Niemnem – na przykład bujałam się z Carrollem, Freyem czy Żulczykiem. Nauczycielka krzyczała, że nie otrzymam świadectwa dojrzałości, bo sama matma nigdzie mnie nie zaprowadzi. (zobacz: Jak ogarnąć matmę? – poradnik)

Maturę z polskiego zdałam bardzo dobrze. Tak – mimo, że wypracowanie pisałam na temat, o którym nie miałam pojęcia i mimo, że uważałam na może pięciu polakach w ciągu trzech lat. Luz.

matura3

lekcje

Jeśli Wam też w liceum nie podobały się lekcje polskiego, to pewnie albo na nich rzadko bywaliście, albo Wasze myśli błądziły gdzieś daleko. Wydaje się spoko – dla mnie to było pięć godzin tygodniowo na robienie matmy albo powtarzanie francuskiego z jakimś szumem w tle. Nikomu nie przeszkadzałam, nauczycielce planów nie krzyżowałam – po prostu nie wchodziłyśmy sobie w drogę i wszyscy byli zadowoleni.

No super, nie?

Przed sprawdzianami wystarczyło usiąść i przeczytać kilka razy zeszyt kolegi, przed odpytywaniem zerknąć do podręcznika… w skrócie: nic angażującego. Lektury do mnie nie przemawiały, więc ich nie czytałam, ale kartkówki z treści były zawsze pod pierwszym wynikiem z Google, więc miałam same piątki. Nigdy się nie uczyłam polskiego i wszystko byłoby idealnie, tylko że potem nadeszła ona.

Matura!

Dlatego doskonale rozumiem Wasz stres. Straszą Was z każdej strony, że nie zdacie, że nie jesteście przygotowani i zawalicie. Wierzycie im i robicie w majty ze strachu, bo… no ej, przecież mają rację – ni chuja nie jesteście gotowi na egzamin oparty na lekturach, bo ich nie znacie.

matura1

streszczenia

Może czytaliście streszczenia i prawdopodobnie czujecie się dzięki temu trochę pewniej. Ja nie czytałam. Założyłam sobie, że co ciekawsze klasyki nadrobię w wakacje, więc nie ma co spoilerować sobie całości. Podejście brzmi dość yolo, ale wcale tak nie było.

Wiecie co robiłam w ramach przygotowań do matury z polskiego? Czytałam klucze odpowiedzi dla egzaminatorów.
Wiecie co było najważniejsze? Uświadomienie sobie, że to egzamin dla debili.

nie myślcie

Jeśli to czytacie, najprawdopodobniej należycie do fajnych, kumatych i myślących Żabek. Dlatego hej, pamiętajcie, jutro kluczowe jest to, żeby za dużo swoich sił (konkretnie myślenia) nie używać. I ja nie żartuję.

Na wszystkie otwarte pytania do tekstów źródłowych odpowiadajcie jak najprościej, najlepiej jak najwięcej cytujcie i piszcie tak, żeby wszystko było zrozumiałe i banalne. Jeśli spytają Was o to, co było najważniejszego w Zbrodni i karze, w pierwszym zdaniu napiszcie, że zbrodnia i kara – to gwarantowane punkty. Serio, macie być bardziej oczywiści niż Coelho.

wypracowanie

Ostatnia i najbardziej znacząca część. Z kluczy nauczyłam się wielu rzeczy, ale przede wszystkim tego: za odniesienie się do całości lektury mogą przyznać Wam bodajże 2 punkty. Dwa! Na 70! No i powiedzcie mi teraz: na chuj trząść portkami, że się nie zna książek, skoro mają mniejsze znaczenie niż to, czy będziecie pamiętać o zrobieniu trzech akapitów?

łopatologia

Haczyk polega na tym, żeby wyciągnąć z tekstu źródłowego jak najwięcej. W sensie, znów – żeby pisać oczywistości. Kilka lat temu do analizy był fragment Cierpień Młodego Wertera. Wiecie za co dostawało się dwa punkty? Jeden za napisanie, że Werter był młody, a drugi za wspomnienie, że cierpiał. Kto tego nie ujął w swojej pracy – i to nie gdzieś między wierszami, ale łopatologicznie, używając dokładnie tych słów – tracił te dwa punkty. Tak: tyle samo co za odniesienie się do całości. Ja pierdolę.

zapomnijcie o swojej inteligencji

Serio, to jutro ważne. Otwórzcie pracę, przeliczcie kartki, podpiszcie się i od tego momentu zapomnijcie jak inteligentni jesteście. Zapomnijcie o tym, że głupio jest pisać oczywistości. Zapomnijcie o tym, że jeśli coś wynika z kontekstu, to jest to wiadome. Nie jutro. Ta świadomość przyda Wam się bardziej niż jakiekolwiek streszczenie, daty czy szczegóły z książki.

Dlatego jeśli chcecie dobrze zdać maturę z polskiego, rada jest jedna – na kilka godzin stańcie się debilami.

Powodzenia Żabki! :)

  • Ja swoją maturę z polskiego zdałem właśnie dzięki temu, że nauczycielka wcześniej przerobiła z nami kilka arkuszy z poprzednich lat i potem sprawdzaliśmy wszystko razem z kluczem. I też nigdy się wcześniej nie przykładałem i nie czytałem lektur. I myślę, że sporo jest takich osób, które mimo tego zdały. Ale najważniejsze to się nie stresować.

    • Nie da się nie stresować. Każdy to miał i mówienie maturzystom „eee, sesja będzie gorsza, nie stresuj się” jest głupie. Przecież wiadomo, że to stres i na tym etapie życia jest kluczowy. :)

      • Właśnie, że się da, bo ja się nie stresowałem w ogóle:) Chociaż nie była to w moim przypadku jakaś wyuczona umiejętność radzenia sobie ze stresem, tak już po prostu mam – rzadko się stresuję.

  • Konrad Norowski

    Eej, ale tak żadnej lektury? Nie próbowałaś się zainteresować jakąś? Niektóre dawały radę, oczywiście nie wszystkie. Fajny sposób z tym czytaniem kluczy, ale wcale nie trzeba wyłączać mózgu na maturze, no chyba że zależy nam na wyniku a klucz ma inne zdanie na temat tego co powinno się pisać niż my. Ja miałem to szczęście że wszystko powyżej 30% było mi po nic, więc napisałem co mi przyszło do głowy i było okej. Nie rozumiem zupełnie tego straszenia maturą, kilka razy na polskim miałem ochotę powiedzieć „Taaaaa, JA nie zdam matury, mhm ;)”

    • Żadnej. Nie lubię narzucania mi tego, co mam czytać, słuchać, oglądać. Po prostu. I z założenia wolałam inne książki, więc… po co miałam czytać te, które mi się mniej podobają? Ale zawsze robiłam tak, że zamiast lektury kupowałam sobie ze dwie książki i sądzę, że tak powinno być. Czytanie – tak, czytanie tego, co ktoś narzuca (i w dodatku jest chujowe, lol) – nie.

  • Veturna

    Teraz jest trochę inaczej. Jeżeli egzaminator widzi, że zdający nie wie kompletnie nic z lektury, o której pisze ma prawo dać 0 punktów za pracę. To są tzw. błędy kardynalne czyli np.: pomylenie nazwiska, błądzenie wokół tematu, nie podawanie ważnych konkretów dotyczących lektury (no nie wiem np.: konflikt Antek – Boryna zaostrzył testament i obecność Jagny). Jutro trzeba uważać i jednak tego myślenia nie wyłączać, bo można się przejechać. A i nie wolno zapomnieć postawić łopatologicznej tezy. Bo za to też leci 0 bez dalszego czytania pracy.

    • Wszystko kłamstwo. Też nas tym straszyli, że 0/50. Spytałam więc znajomego egzaminatora i powiedział, że to nie takie proste wyzerować pracę. Jedno pomylone nazwisko usuwa Ci jeden punkt i kardynalny można przyznać wtedy, kiedy całą pracę podporządkujesz pod błędny fakt. Ponoć było takich kilka w Polsce od 2010r., wtedy trzeba zwołać specjalną komisję, robi się jakieś raporty etc.
      Generalnie: straszą Was. Serio.

  • Iza

    Ja pisałam maturę w całkiem innych czasach. Ponad 20 lat temu, ależ jestem stara :/ To co opisujesz to dla mnie czarna magia, ale jeżeli końcowa porada się sprawdza, to to jest smutne, właściwie przerażające…

    • Zgadzam się, mnie to strasznie demotywowało do nauki, meeh.

  • Agnieszka Piątkowska

    Też nie przeczytałam ani jednej lektury przez całe liceum – no, może prócz opowiadań Borowskiego, bo te mnie cholernie wciągnęły, jakoś lubię tą brutalną rzeczywistość, lubię sobie niszczyć psychikę. Najlepszy dramat to taki po którym mam koszmary i chce mi się płakać. Wypracowania zawsze pisałam na ocenę dobrą, próbna matura na 60%, napisana na kompletnym lajcie. Boję się tylko ustnego polskiego – brak prezentacji, a niestety jako umysł ścisły nie mam „gadanego”, jak już coś mówię to odpowiem w trzech słowach na to, na co inni potrafią się rozwlec na pół-godzinny monolog. Przyjmuję wirtualnego kopa w tyłek i bez podziękowania będę walczyć :D

    • Dużo zależy od egzaminatorów, ale przeważnie chcą wszystkich przepchać. Ja swojej pracy na ustny nawet nie zacząłem. Trzy dni przed maturą ustną włączyłem Worda, patrzyłem dziesięć minut w biały ekran, wyłączyłem i zacząłem w coś grać.

      Przy komisji improwizowałem na podstawie kontekstu i przeczytanych streszczeń. Nie piszę, że to dobry sposób i nie zachęcam do kompletnego olania pracy, ale jak widzisz, nawet tak można zdać.

      • Agnieszka Piątkowska

        Teraz jest nowa podstawa programowa – nie ma pracy. Wchodzisz, losujesz zestaw, 15 minut odpowiadasz. Tyle.

    • Ja połowę próbnej przespałam. Serio. :D Przez to ledwo zdałam (próbną ofc) i usłyszałam, że mogę sobie odpuścić. Hehe, not. (A prawdziwa już na mega spoko wynik, pf)
      Też się strasznie bałam ustnego, ale lałam wodę jak ogrodnik na kwiaty i lajtowo zdałam. Powodzenia!

  • I to właśnie denerwowało mnie w maturze, że nie mogę się wykazać, bo klucz jest dla debila. Nie jestem nie wiadomo jakim orłem, ale jednak zawsze byłam z polskiego dobra, lubiłam pisać i czytać – jednak nie lektury. Lektury to przymusowa nuda. A ja wolę coś z polotem. Wolałam czytać blogi niż się uczyć :D Zabawne jest jak nauczyciele straszą maturą, jakby to było prawie jak armagedon i przetrwają najlepsi. Swoją drogą…. jak można tego nie zdać? Ja zdawałam dwa lata temu i matura była banalna, z każdego przedmiotu. Dobrze zrobiłam, że się nie spinałam, bo nie warto. :)

    • Dokładnie tak. Ja nienawidziłam pisać, bo zraziły mnie do tego właśnie lekcje polskiego. Byłam dobra w gimnazjum, potem poszłam na mat-fiz i olałam polaka totalnie. Czytać zawsze lubiłam – ale też nie lektury, pisać – jak widać dopiero jak zdałam maturę i… wymyśliłam sobie bloga. :)
      A nauczyciele tak, to chyba ma być jakaś forma motywacji, lol.

      • Blog nieźle szlifuje warsztat ;) I rozwija, co by nie mówić o blogowaniu negatywnego ;)

  • dorka

    Uwielbiam Cie!
    Dziekuje bardzo za kopa na jutro!
    Trzymaj kciuki! :*

    • Trzymam, nie zrób siary i zdaj ładnie jak wszystkie moje Żabki!

  • Teraz – to znaczy „nowa” matura – kładzie większy nacisk na kreatywne myślenie. Nie ma już takich ścisłych kluczy odpowiedzi, jak było jeszcze choćby rok temu, a egzaminatorzy mogą oceniać bardziej według własnych spostrzeżeń i wniosków, niż pod pryzmatem użycia jakiegoś słowa czy czegośtam. :)

  • Kurczę, zawsze myślałem, że ci, co czytają streszczenia to są ci sprytni, a ci co czytają lektury, to nie… Teraz widzę, że ponad streszczeniami jest jeszcze jeden level :P Zgodzę się z tym, że trzeba jasno, precyzyjnie formułować wypowiedzi i mówić o oczywistych rzeczach. No bo to jest w końcu czytanie ze zrozumieniem, więc łopatologia jest tu jak najbardziej wskazana. Rozprawka maturalna to nie ma być przecież artystyczne dzieło, tylko poprawnie napisany tekst, zawierający jak najwięcej informacji z przytoczonego fragmentu. Btw, jutro piszę maturę z polskiego :D Pozdrawiam!

    • Rozprawka maturalna to taki shit, że aż wstyd byłoby mi to komuś pokazać. Pięć razy pisanie tego samego w różnych akapitach, przepisywanie tezy z polecenia i fragmentów z tekstu źródłowego, żenada. Ale za to zgarnęłam dużo punktów, więc cóż. Duma do kieszeni i daje radę.
      Powodzenia! :)

  • Kaja Pałucha

    Na rozprawce to nawet największy debil coś tam napisze na tyle, żeby jakoś zdać. Zawsze mnie zadziwiało i przerażało to, jak bardzo łatwo jest to zrobić. Gorzej z ustną maturą, bo tu do końca nie wiadomo, jak to będzie. Ale wydaje mi się, że ci bardziej ogarnięci nie powinni mieć z tym też problemu.

    • W zasadzie to wydaje mi się, że trzeba się bardzo postarać, żeby nie zdać. Serio. Ustna to samo, po prostu można mieć 40% (nigdzie się nie liczy), ale no beeez przesady, jak oblać. Nawet lanie wody jakoś tam punktują. :) Tylko że wiadomo, gorzej ze stresem.

      • Madix

        A na mnie się uwzięli – stwierdzili, że moja prezentacja jest nie na temat, i z wielkiej łachy dali 30% o.O Dlaczego? Bo wzięłam temat o nowomowie i porównałam nowomowę z bełkotem politycznej poprawności… no, nieźle wtedy dostałam po dupie za samodzielne myślenie, no ale bywa. Najwyraźniej miałam pecha.

  • arottenapple

    A jakieś rady na rozszerzoną matmę? ;)

    • Igor676

      Najważniejsza rada to rób na początku to co umiesz, a do reszty wrócisz potem.
      Jeśli nie widzisz rozwiązania, napisz cokolwiek. Może akurat ta dorysowana wysokość w trójkącie czy zaznaczony kąt pomogą Ci rozwiązać zadanie ;)

    • No tutaj trzeba już się wykazać inteligencją:) Ale jeśli ogarniasz i się nie zestresujesz, to mając wzory nie powinno być problemu.

      A wybierasz się gdzieś z tą matmą?

      • arottenapple

        Nie, zdaję dla rozrywki… po 3 latach od „oryginalnej” matury. ;)
        Do tego jeszcze informatyka. Rozszerzone polski i angielski mam już z 2012.
        A co do wybierania się, to najchętniej PWr, ewentualnie PRz.

        • Igor676

          Ooo informatyka. Tutaj już nie mam rad bo sam się nie uczyłem do niej ;) A jaki kierunek? Ja obecnie na WPPT PWr Informatyka :)

          • arottenapple

            Byłam trochę na telekomunikacji na WEKA, ale potem trafiłam na prawie 5 miesięcy na Kraszewskiego. (Nie, nie do ZK.:D).
            A teraz zanosi się na Informatykę na tym samym wydziale, w ostateczności na IZ.

        • Moja matura z rozszerzonej informatyki (cztery lata temu) była prosta. Nie uczyłem się nic, nie nauczyłem się nawet języka, który zadeklarowałem (VBA), a i tak dostałem 52%. Dobrze jest ogarniać Excela.

          • arottenapple

            A to ja zadeklarowałam C++, bo i tak się przyda już na pierwszym semestrze i w ogóle. Excel, OK, dzięki za radę. :)
            A jak było z Accessem?

          • Accessa u mnie chyba w ogóle nie było. Najlepiej przejrzyj arkusze z poprzednich lat.

    • Dla mnie najlepszy system był taki: robisz trudniejsze zadania – z rozbiegu ile dasz radę, w końcu się zacinasz na jakimś (nieuniknione chyba), wtedy te prostsze dla rozluźnienia i wracasz do tamtych hardkorowych.
      Poza tym: duże rysunki żebyś wszystko widział, nie pomijaj żadnej linijki w obliczeniach (w stresie można się jebnąć w najprostszych rzeczach) i przy zagubieniu szukaj w tablicach czegokolwiek, co może Ci się przydać. :)

  • Adam

    „Jeśli to czytacie, najprawdopodobniej należycie do fajnych, kumatych i myślących Żabek”.
    No dzięki <3

    Boję się tylko prezentacji maturalnej, której jeszcze nawet nie mam. To będzie dla mnie bardzo stresujące przeżycie. :(

    • Spoko, parę lat temu pisałam na dzień przed maturą, rano się jej „nauczyłam” o 13 zdawałam. Także – da się ;)

      • Adam

        Allright, I can do it then! :D

    • Ja zrobiłam wszystko do niej w 3 dni, tak że spoko. Ale wiem, Wy macie gorsze ustne. I tak: dużo oczywistości!

      • Adam

        Spokojnie, piszę „starą” maturę, więc tą samą co Ty – chyba, że jesteś znacznie starsza niż myślałem…
        W takim wypadku bardzo dobrze się maskujesz!

        • Raczej nie jestem starsza, to zazwyczaj działa ze mną w drugą stronę. :)
          A to jak piszesz w tym roku maturę i jesteś starszy, to… nie piszesz i tak tego co oni? Dziwne rzeczy.

          • Adam

            W tym roku są właściwie dwie matury: czwarte klasy technikum piszą ostatnią maturę z „poprzedniej” podstawy programowej, liceum to już nowa podstawa i nowa matura. A Ja jestem chłopakiem z piątej TI.

            Ej, to jest jak przesłuchanie, c’nie? Komisja patrzy się na Ciebie swoimi znudzonymi, martwymi i osądzającymi oczami, panuje duszna i sztywna atmosfera a do tego Ty myślisz sobie: „wynik się nie liczy” ale Twojej ambicji nie zadowoli marne 30%. No i źle się czujesz, bo dzień wcześniej zaliczyłaś juwenalia, nie mogąc odpuścić występu Jakiegoś Artysty.
            Podczas ostatnich dni szkoły słyszałem zabawną historyjkę o gościu, który przyszedł na egzamin ustny, usiadł i powiedział: „Nie mam prezentacji, proszę zadawać pytania”. Koniec historii. To nie mogło się udać, prawda?

          • Aaa, no to tak. Pewnie masz lepiej, chociaż strzelam, że oni jako pierwszy rok nowej podstawy dostaną proste arkusze. (żeby pokazać, że to taaaka zajebista zmiana, bo lepsze wyniki w Polsce:))

            Tak, jak przesłuchanie. Tylko nie idź na te juwenalia przed końcem wszystkich egzaminów! :D
            Pamiętaj, że egzaminatorzy to też ludzie, siedzą tam kilka godzin i słuchają nudnych, zestresowanych nastolatków. Zrób na nich dobre wrażenie, uśmiechaj się (ale nie jak chory psychicznie), gestykuluj naturalnie (nie przesadnie i nie stój jak kamień), mów normalnym tempem (tu uwaga na stres, ja w stresie prezentację 15-minutową mówię w sześć, meh) i jak czegoś nie wiesz to obchodź dookoła temat i dodawaj milion szczegółów nie na temat, ale tych, których jesteś pewien (jak czegoś nie wiesz to nie mów, wtedy lepiej gadać o innych, pobocznych tematach i mieć nadzieję, że się nie kapną). Rady od kogoś, kto totalnie nie znał odpowiedzi na jedno z pytań, za które dostał maksa. Nie powiedziałam nic konkretnego, ale chyba się nie kapnęli, lol.

          • Adam

            Też przypuszczam, że dostanę trudniejszą wersję matury, ale słyszałem teorię mówiącą, że to nowa podstawa może dostać trudniejszą – by pokazać, że teraz „warto się uczyć” i „stara to był banał”. Nie wiem co o niej sądzić, byłoby miło gdyby była prawdą. Albo obie będą trudne, lol.

            Najgorzej będzie z powstrzymaniem stresu. Nigdy mi się nie udaje. Ale spróbuję do tego podejść bardzo, bardzo na luzie.
            Jak to w ogóle wygląda? Wchodzę, „dzień dobry” – i co dalej? Tzn.: jak zacząć?

          • Dostałam dużo pytań o ustną, więc postaram się wrzucić na dniach tekst w temacie, wait for it. :) Na razie skup się na pisemnych, i tak są najważniejsze.

          • Adam

            ‚kay. Dziękuję, Haniu! <3

  • Igor676

    Hania, a Ty wybrałaś Potop czy Wesele?

    • Potop. :D O Weselu więcej wiedziałam, ale temat z Potopu był banalny i nie wiedząc nic (serio: nic) o lekturze dałam lajtowo radę.

      • Igor676

        Miałem tak samo :D
        O Potopie nic nie wiedziałem, a napisałem wypracowanie i zdałem :D

  • Loczek

    Bardzo ciekawe spojrzenie na mature. Może na serio jest w tym dużo racji? ;) Będę w to usilnie wierzył. Chociaż ja właściwie przeczytałem większość tych obowiązkowych lektur, więc może postaram się o tym wszystkim zapomnieć? :D

    „…rada jest jedna – na kilka godzin stańcie się debilami”
    Coś mam wrażenie, że dużo osób nie będzie musiało się starać ^^

  • Karina

    Twój sposób może i był dobry jeszcze rok temu, ale teraz nie ma klucza, nie ma schematu, wróciło ocenianie holistyczne, więc czytając poradniki dla egzaminatorów można się stamtąd dowiedzieć, że za „postawienie tezy” ma się ileś punktów, ale nie ma jasnych odpowiedzi. I tak, to jest wbrew pozorom prostsze. Teraz funkcjonuje termin „teksty kultury”, czyli można się odwołać do filmu, piosenki, nawet reklamy czy performance. Ale matura z polakiego nie jest już takim schematem, gdzie trzeba wyłączyć myślenie i być robotem. No i jest mało lektur, czasem nawet tekst źródłowy do wypowiedzi pisemnej nie jest z kanonu. Lektur znać nie trzeba, ale przydaje się mieć w głowie literacki wachlarz postaci, które posłużą jako przykłady. Ja bez znajomości większości lektur z podstawy zdawałam próbne na ponad 80. Chociaż rozprawka to i tak upierdliwe zajęcie, analiza wiersza dla mnie to super sprawa. :)
    PS. Przypomnijcie sobie słowotwórstwo, imiesłowy, style wypowiedzi i funkcje języka! :)

    • Wszyscy się boją wierszy, a one są najprostsze do analizy.
      I tak – style wypowiedzi i funkcje zawsze dają punkty w zamkniętych!

  • Brzeska

    Dzięki Hania. O ile jutra się nie boję, o tyle przed fiz czy mat już jakaś obawa jest i poczucie że w chuj za mało się robiło przygotowania

    • To jak coś to pamiętaj, że w tablicach jest więcej niż myślisz!

  • laughingcoffin

    Wiem, że bardzo nie w temacie, ale – czy mogłabyś podać jakąś oficjalną stronę www do swojej dietetyczki?

      • laughingcoffin

        Dziękuję bardzo i pozdrawiam :)
        PS. A tak nieco bardziej w temacie, jako nauczycielka języka polskiego, muszę przyznać, że prawda jest brutalna.Często podobne opinie i problemy zamiata się pod dywan, a potem idą na studia takie głupiutkie baranki… :)

  • Kamil

    Hania napisz jeszcze posta o tym jak zdać ustną z polaka bez nauki :D

    • Macie w tym roku jakąś inną, więc trochę gorzej. Ale i tak na pewno sprawdzi się lanie wody. :D
      A kiedy zaczynacie ustne? Może napiszę kilka tipów. :)

      • Kamil

        Ostatnie roczniki technikum, czyli w tym przypadku ja, mają jeszcze starą w tym roku. 12-13 maj

        • Przypuszczam, że zdążę i będzie. Wait for it!

          • Kamil

            :)

  • Problem w tym, że matura się zmieniła. Teraz jest nowy klucz i nowe zadania bazujące właśnie na znajomości lektur.

  • AJD

    Masz całkowitą rację, że żeby zdać maturę z polskiego nie trzeba być orłem. Ale to jest straszne. Faktycznie, w tym roku wygląda ona już trochę inaczej, no ale przecież my zdawaliśmy jeszcze tamtą, gdzie klucz jest ważniejszy niż samodzielne myślenie. Nie chodziło o to żeby umieć, czy rozumieć, trzeba było wstrzelić się w klucz. Gdzie tu kreatywność, samodzielność i oryginalność, której tak często później się od nas oczekuje?

    • Lol, po co nam kreatywność, skoro jest klucz!

  • Hania Lewandowska

    Część lektur przeczytałam, do innych nie zajrzałam. Od pierwszej klasy słyszałam, że nikt z mojej klasy nie zda matury. Cały czas byłam zdenerwowana i zestresowana, że nauczycielka ma rację. Na dzień przed maturą jestem spokojna. I dziękuję za radę – na czas egzaminu zamienię się w tego debila, o którym trzy lata słyszałam :D

    • Zdasz zdasz, w końcu jesteś porządną Żabką. Powodzenia, trzymam kciuki!

  • Tyle myśli po przeczytaniu tego tekstu… OK, to może po kolei ;)

    a) To, co piszesz, jest przerażające. Ta nowa matura jest mniej warta niż papier, na którym drukuje się świadectwo. Roboczo mogę założyć, że każdy z maturą to idiota – dopóki nie udowodni mi inaczej ;)
    b) Żadnej lektury? Zupełnie? A „Lalka”? „Zbrodnia i kara”? „Mistrz i Małgorzata”? Ja rozumiem, że „Nad Niemnem” powinno być zakazane jakąś konwencją międzynarodową, ale reszta? „Rozmowy z katem”, „Zdążyć przed panem Bogiem”, „Przedwiośnie”… kawał dobrej literatury. Nawet porypane „Ferdydurke” warto przeczytać. Serio.

    Było jeszcze c), ale to może kiedyś albo w 4 oczy, bo mam gonitwę myśli.

    • Nad Niemnem jest świetne!

      • Omatko, chyba pierwszy raz słyszę taką opinię!

        • Nad Niemnem jest najlepszą lekturą, jaką przeczytałam w liceum, a przeczytałam tak mniej więcej 2/3 lektur ;)

      • To jakiś szyfr? Chcesz nam coś powiedzieć?

    • Popieram w zupełności.
      Nie wydaje mi się też, żeby matura wymagała od nas – uczniów takiego debilizmu. Mamy do napisania wypracowanie, w którym naprawdę możemy wykazać się wiedzą i dojrzałością przemyśleń. A znajomość takich dzieł, które wymieniłeś wyżej to jak dla mnie podstawa. I przeraża mnie coraz bardziej podejście niektórych osobników do literatury.
      Zdać maturę nie jest trudno, Hania ma rację, ale ile warte jest to zaliczenie kiedy mamy świadomość, że nasza wiedza jest na poziomie minimalnym. ;)

      • Jaką wiedzą i dojrzałością przemyśleń, lol. Tam trzeba przepisywać fragmenty tekstu, wypisywać oczywistości na poziomie „woda jest mokra” i pamiętać o skopiowaniu tezy z polecenia. Gdzie tu wiedza i dojrzałość przemyśleń?

        Czytanie jest super, ale narzucanie komuś klasyków – ani trochę. Mam je w dupie. Tak, znam te książki, ale jeśli ktoś wie o nich jedynie, że to shity z programu – nie widzę żadnego powodu, żeby go jakkolwiek osądzać i mówić, że to takie przerażające.
        Wiesz, dla mnie „podstawą” może być ogarnianie podstawowych kroków tanecznych albo francuskiego – i co, jeśli ktoś tego nie umie to mam być przerażona?

        • kasia garnek

          W temacie wypracowania nie ma narzuconej tezy, przynajmniej od matury 2015. ;)

      • Nie chodzi o to, że wymaga debilizmu – ale nie wymaga niczego ponad to.

    • Robię adnotacje więc.
      a) Tak.
      b) Tak.
      c) Tak.

      (Lektury – żadnej w liceum, w wakacje ciekawsze ponadrabiałam. Lekcje polskiego i terminy na książki były głupie. Matura o niczym nie świadczy, nie ma co się tym kierować. A w cztery oczy… czekam!)

      • Kiedy to w 4 oczy nastąpi, co? ;) Dopiero BFG, czy wcześniej?

        • Może See? Ale nie wiadomo, może jakaś okazja się po drodze nadarzy. :)

          • Wcześniej jest jeszcze Poznań, ale nie wiem, czy tam będę.

          • *w-czasie-openera-więc-ciężkie-dylematy*
            *dobra-koniec-prywatnych-blogogadek-tu*

    • Maciej Cąderek

      Ad a) Jaki ma związek rodzaj poziom pisanego egzaminu z inteligencją? Strasznie dziwne to co napisałeś.
      Ad b) Yyy.. ale chyba wiesz o tym, że te lektury tak czy inaczej są w programie. To, że będą na maturze to znaczy, że ktoś przeczyta je „bardziej”? Może i by to była jakaś motywacja, ale negatywna.

      • Co niby źle opisał? Dobrze – chodzi o to, że matura jeszcze o niczym nie świadczy i to, że ktoś chwali nam się świadectwem dojrzałości jest jakby machał papierkiem z ukończenia podstawówki. No łał.
        A co do b, to Wy chyba mówicie o innych rzeczach. Chodzi o to, że są spoko lektury – niezależnie od tego, że są w programie. :)

        • Maciej Cąderek

          Jest różnica pomiędzy „o niczym nie świadczy” a „zakładam, że jest idiotą”.
          Wg mnie nie ma spoko lektur, są spoko książki ;) Jakbym Ci napisał „Hej, mam dla ciebie fajną książkę, przeczytaj ją w wyznaczonym przeze mnie terminie, potem Cię z niej przepytam a najlepiej zrobię Ci z niej egzamin od którego będzie zależała Twoja przyszłość” – no spoko, pewnie już kochasz ta książkę;) Wg mnie nic tak nie wpływa na spadek czytelnictwa jak lektury obowiązkowe.

          • Ej, temat o lekturach czeka w szkicach, ćśś.

          • Maciej Cąderek

            Już się nie mogę doczekać;)

          • #blogoedukacji

      • Ad a) Właśnie do mnie dotarło, że paradoksalnie ma – trzeba być choć trochę inteligentnym, żeby tak łamać klucz, jak to opisała Hania. Ale generalnie: moje założenie jest takie, że osoba po maturze może nie mieć podstaw znajomości kultury i sztuki, bez których jeszcze parę lat temu nie wypuszczano ze szkół. Co oznacza, że muszę do takiej osoby mówić prosto, bez zdań złożonych i nawiązań na przykład do mitologii. Innymi słowy: zamiast „syzyfowe prace” powiem „bezzsensowny zapieprz” i będę trzymał kciuki, aby w tych wyrazach nie było zbyt wielu sylab dla mojego rozmówcy.
        Ad b) Wait, what?
        OK, doczytałem poniżej rozmowę Hani z Tobą. Moim zdaniem to działa odwrotnie – jak ktoś kocha czytać, to nawet takie warunki, jak wymienione przez Ciebie poniżej, nie są w stanie takiej osoby zniechęcić. Odrzuci tylko słaba, nudna książka. „Lalkę” wciągnąłem błyskawicznie, zamiast regulaminowego „Potopu” machnąłem całą trylogię (i to chyba jeszcze przed liceum), „Pana Tadeusza” zamiast wybranych fragmentów przeczytałem całego (i w oryginale). Za Chiny natomiast nie mogłem ścierpieć „Nad Niemnem” czy „Chłopów”.

        • Maciej Cąderek

          A jakie założenie robisz o mnie, nie wiedząc czy w ogóle maturę pisałem? ;)
          W jaki sposób „działa odwrotnie” skoro sam piszesz, że czytałeś mimo tych warunków, nie dzięki nim?

          • Czyli – sam fakt, że dobra książka jest lekturą nie zniechęca do jej przeczytania. Po prostu niektórzy nie lubią czytać. A są też tacy, którym tematyka książek z kanonu lektur nie odpowiada.

          • Maciej Cąderek

            Ok, mógłbym jeszcze długo dyskutować, ale Hania pisze, że będzie niedługo cały wpis na ten temat. Albo mnie wyręczy, albo da kolejny powód do dyskusji;)

  • Ewa Sinead

    Kamień mi spadł z serca przed jutrem:) świetny tekst;)
    Faktycznie nie ma się czym stresować;]

  • Czyli nie zdam – zawsze za bardzo kombinuję :(

  • Martyna Rojek

    Fajnie, jakby było tak też z matmą…:)

    • Czytałem tegoroczną podstawę programową z matmy (która konsekwentnie i regularnie jest obcinana) i myślę, że już niedługo tak będzie:)

    • W tablicach jest więcej niż myślisz + duże rysunki, na nich od razu wszystko widać. :)

      • Za podstawie tak, ale na rozszerzeniu trzeba jednak już mieć mózg. ;)

        Jestem zdania, że jak ktoś nie jest w stanie ogarnąć matmy na podstawowym poziomie na 30% i wyczytać co trzeba z tablic, to przepraszam, ale średnie wykształcenie jest nie dla niego, sorki, mission failed.

        • Wiadomo, rozszerzenie to już nie taka tam zabawa, którą można zdać po pijaku i wciąż bez żadnego wysiłku.

  • Adam

    Okej, napisane. Polski to był prawdziwy banał, wszystko było naprawdę podane w tekstach, wystarczyło przepisać. Nie wiedziałem tylko co to jest „mowa niezależna”, wcześniej o czymś takim nie słysząc.
    Ale „stara” matura to banał, no. Ciekawe jak „nowa”.

    • Brzeska

      W nowej, w rozprawce była Lalka. A czytanie ze zrozumieniem też dało się jakoś ogarnąć

      • Adam

        Brzmi prosto… Dziwne, czyżby obie wersje matur były w tym roku proste? O_o

        Haniu, to dzisiaj tekst „Jak dobrze zdać maturę z matematyki bez nauki”? :D

        • Podstawę? Naucz się korzystać z tablic – z wiedzą z gimnazjum i umiejętnym ogarnianiem tego, ile dobra masz we wzorach, dostaniesz pewnie jakieś 85%. Serio.

          • Brzeska

            A rozszerzenie?

          • Już było pytanie, więc przeklejam z komentarzy poniżej:

            Dla mnie najlepszy system był taki: robisz trudniejsze zadania – z rozbiegu ile dasz radę, w końcu się zacinasz na jakimś (nieuniknione chyba), wtedy te prostsze dla rozluźnienia i wracasz do tamtych hardkorowych.
            Poza tym: duże rysunki żebyś wszystko widział, nie pomijaj żadnej linijki w obliczeniach (w stresie można się jebnąć w najprostszych rzeczach) i przy zagubieniu szukaj w tablicach czegokolwiek, co może Ci się przydać. :)

          • Brzeska

            Mój błąd. Dzięki

          • Adam

            85%? Lol.
            Dam sobie radę, bo nie ogarniam tylko tych cholernych figur i kątów. No i tych zadań dowodowych. wtf

          • Tak sądzę. Duże rysunki i wyraźne oznaczenia – dasz radę. A dowody na podstawie to generalnie sprowadzanie wszystkiego do prostych wzorów, będzie spoko! :)

          • Adam

            Miałaś rację, było spoko. :D

          • Aaaale dostaliście proooosteee!

  • bez mautury

    Nie rozumiem tu czegoś? Piszesz, że matura jest dla debili a sama zdałaś ten egzamin. Czyli uważasz siebie za „debila” a przy tym każdego kto zdał ten egzamin? Bo z tego tekstu tak wynika. Ja nie uważam, że matura jest dla debili bo znam mnóstwo osób które mają maturę i są inteligentnymi ludźmi. Ja nie mam matury i niczym się nie różnie od kogoś kto ją ma. Matura nie jest wyznacznikiem inteligencji ale na pewno nauka jest człowiekowi potrzebna. W końcu po to ona jest ;) Dlatego pisanie, żeby się nie przykładać do nauki przed maturą to jest to twoja opinia i powinnaś zachować ją dla siebie, a nie wmawiać ludziom żeby stali się na ten czas debilami jak to określiłaś.

    • Lol, ten komentarz jest tak absurdalnie głupi. :D Ale dobrze powiedziałeś/aś – nic tu nie rozumiesz. Przykro mi. Not.

  • przypomniała mi się moja matura. i faktycznie znajomość lektur nie była niezbędna.

  • Karolina

    Jesteś taką sympatyczną osóbką Haniu, że aż skomentuję :)
    Mimo iż teraz mam już 26 lat i maturę zdawałam dawno temu, a także robię coś zupełnie innego niż rzeczy związane z językiem polskim, to lekcje polaka wspominam jako coś najlepszego, co zdarzyło mi się w liceum. Chociaż byłam w klasie o profilu ścisłym, trafiła mi się znakomita polonistka. Przeczytałam nie tylko wszystkie lektury, ale i listę do olimpiady polonistycznej, mimo że nie startowałam w niej, bo mi się to czasowo nie opłacało (do wygrania był indeks na nieinteresującą mnie polonistykę, a 98% z rozszerzenia zgarnęłam bez specjalnego przygotowywania się). Gdzie są tacy nauczyciele, co potrafią tak zmotywować człowieka, że jak zaczynaliśmy romantyzm i wiadomo jakiś tam Werter obowiązkowy był, a ja czytałam całego Goethego, Byrona, studiowałam obrazy Friedricha, aby własne zdanie na ten temat sobie wyrobić. Piękne czasy :)

    • Absolutnie nie mówię, że to jest norma – po prostu ja trafiłam na taką polonistkę plus sama wcale się nie starałam, żeby to ciągnąć – i tekst jest raczej dla tych, którzy byli w podobnej sytuacji. Oczywiście wiem, że to wszystko może być ciekawe i fajnie przedstawione, jasne, ale to nie u mnie akurat. :)
      Ja za to miałam najlepszą matmę na świecie, tak że cóż. Marzy mi się, żeby ktoś miał super nauczycieli od wszystkiego. Serio, wtedy można wychować człowieka mega wszechstronnego, bo np. ja mogłabym się uczyć każdego przedmiotu, gdyby ktoś mi je fajnie wykładał.

      • Karolina

        Absolutnie się zgadzam :) Podam mój przykład – będąc laureatką olimpiady biologicznej, poszłam na profil bio-chem-fiz w liceum i srodze się zawiodłam. Chemia super, ale biologia i fizyka były prowadzone fatalnie :( zniechęciły nawet mnie, a mnie naprawdę do biologii było zniechęcić trudno. Koniec końców poszłam w języki obce i nie żałuję, ale gdyby nie durni nauczyciele, to może dziś byłabym gdzie indziej (co nie znaczy, że w lepszym miejscu) :)

  • Pingback: 10 rzeczy, które wydają Ci się prawdziwe - hania.es()

  • Paweł Seredyka

    Ja to uwarzam że matura z polskiego to herezje obrażające Boga i jego religię. Jan Paweł II mówił kiedyś : „Jak dacie raz w dupe to zdacie mature” i rzeczywiśćie udało się. Dodajcie mnie na snapchacie Nick: Papież69

  • Absolutnie polecam, podobnie postępowałam na próbnej i otrzymałam 74%. xD

  • Vendor

    11 godzin jeszcze

  • joanna

    trafiłam tu przypadkiem i jestem Ci wdzięczna . lepiej mi sie zrobiło jak to przeczytałam bo mature pisze jutro. jeszcze powiedz jak zdac matme

    • Czarny

      Boże nie jestem sam :)

  • DzikX

    Witaj Haniu,
    Mam do Ciebie pytania. Jestem tegorocznym maturzystą. Dziś pisałem J.Polski. Jutro i pojutrze czeka mnie matma i j.angielski, lecz tych przedmiotów kompletnie się nie boję. Polski! Jego najbardziej się obawiałem… I co najlepsze nic się do tego przedmiotu nie przygotowywałem ^^. Nie wiem Haniu czy widziałaś może już dzisiejszą maturę, ale temat był bardzo przyjemny i łatwy. Dla kogoś kto czyta lektury! :D Ja poszedłem bez przygotowania jak wspomniałem wyżej, pamiętałem jedynie może z 2/3 lektury z lekcji. No i tak… Temat to ” Czy warto kochać jeśli może to za sobą ciągnąć cierpienie?”. Stylistycznie,składniowo i ortograficznie napisałem ok. Zająłem stanowisko” Że nie warto!”. Odniosłem się jednym argumentem do tego fragmentu dziadów IV. Drugim moim argumentem był Konrad z Dziadów cz.III. I tutaj zaczyna się pierwsze pytanie: Jak myślisz uznają mi to? Trochę pokombinowałem bo napsiałem, że Konrad był wrażliwy i oddałby wszystko za ojczyznę, był patriotą. Jego oddanie do ojczyzny uznałem jako symbol jego miłości. A za cierpienie uznałem, że mimo jego oddania doszło do „martyrologi” kraju co bardzo go zabolało.( Trochę namieszałem, wiem ale czy zaliczą?!). Wstęp,rozwinięcie, podsumowanie,akapity były. Stanowisko zajęte. Napisałem na 3,5 strony ( na pewno +250 słów jest). Drugie pytanko: To czy 2 argumenty wystarczą ? :D Tak naprawdę rozbudowałem je, ale czy to nie czasami za mało ? :D Dzięki z gory za odpowiedź ;)

  • archaiczna

    Haniu droga, przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. Świetnie piszesz, no ale nie samym stylem żyje bloger. Bo kolokwialnie mówiąc, pier**** głupoty. Zdawałam maturę jakieś 7 lat temu i może w to nie uwierzysz, ale nie zapomniałam o swojej inteligencji (a nawet z niej skorzystałam podczas egzaminu, niemożliwe, prawda?), ba – czytałam lektury (co za archaiczne przyzwyczajenie, a fe…) i co zdałam, o dziwo i to całkiem nieźle, nawet więcej niż nieźle. I trafia mnie szlag jakie dajesz rady swoim młodszym koleżankom i kolegom. OK, sama uważam klucze za głupotę i błąd polskiej oświaty, ale – to że egzaminy są jakie są nie zwalania z myślenia. A na pewno już nie są pisane pod debili. A pójście na skróty jakie proponujesz (po co czytać lektury, po co odwoływać się w wypracowaniu do literatury, po co wyrabiać się w stylu etc., przecież wystarczy ogarnąć klucz) tworzy nam właśnie takie społeczeństwo – które nie myśli, bo po co się wysilać, skoro życie jest dla debili, przycina zasady pod swoje wygodnictwo. Ciężkie czasy idą, jeśli tak ciężko ogarnąć kilkanaście lektur, po co znać kanony naszej literatury, skoro do szczęście wystarczy nam umiejętność obchodzenia zasad i korzystania z dróg na skróty. Egzamin (nie)dojrzałości….

  • archaiczna

    Widzę, że cenzura na blogu prężnie działa. Jesteś lepsza niż Biuro Propagandy i Informacji. Parę sekund i po komentarzu.

    • To nie cenzura. :) Ja po prostu nie potrzebuję tu ludzi, którzy przychodzą napisać, że pierdolę głupoty, a dzisiejsza młodzież nie myśli. Jest tyle miejsc w Internecie, gdzie możesz wypruwać swoje żale – to nie musi być kolejne. Pozdrawiam!

      • archaiczna

        Oj widzę, że interpretację komentarzy też uprawiasz. Biedni Twoi czytelnicy. Krótko tu zabawiłam, ale żegnam w takim razie i lecę w lepsze miejsca, jak sama mówisz. Bez żalu, bo jestem chyba z innego, lepszego świata. :)

  • ola.aleksiun@wp.pl

    wczoraj miałam maturę ustną z polskiego, dzięki Tobie zdałam na 100% :D :*

  • Alga

    Wpadłam przypadkiem na wpis całkiem stary, ale nie żałuję, że przeglądając w google linki dotyczące matury z języka polskiego ;) trafiłam do Ciebie! Tak mi się spodobało, że z pewnością zagoszczę tu na dłużej… Nie o tym chciałam jednak mówić. Jestem tegoroczną maturzystką i można powiedzieć, że zanim przeczytałam Twój artykuł miałam pełne portki strachu… Tak, śmiesznie to brzmi :) Niemniej jednak uważam, że napisałaś całą prawdę o maturze (szczególnie o języku polskim!), gdyż zadania na maturach z przedmiotów humanistycznych (na matematyce według mnie potrzebne jest jeszcze trochę wiedzy..jednak nie trzeba być matematycznym geniuszem, żeby zdać matematykę podstawową, rozszerzenie to zupełnie inna liga) są łopatologiczne. Wiedza nie odgrywa tam większego znaczenia. Trzeba pisać tak prosto, że wydaję się, że wszystko co przychodzi łatwo w odpowiedzi jest źle – a Ty masz rację, że tak nie jest!

    Podniosłaś mnie na duchu, dałaś dawkę optymizmu, że matura nie taka zła jak ją opisują… Ci nauczyciele, według których nikt nigdy nic nie potrafi :)
    Dzięki bardzo!

  • name

    Dla mnie kompletna bzdura, tym wpisem pokazałaś niesamowicie niski poziom swojej inteligencji, więc na maturze z języka polskiego wcale nie musiałaś o niej zapominać. Pozdrawiam

  • Anonim

    Wreszcie ktoś, kto miał do kwestii matury podobne podejście do mojego. Nie wiem, czy ja i Ty jesteśmy tacy ogarnięci, czy to cała reszta zaniża poziom, ale przez całe liceum ogólnokształcące wszyscy srali się o maturę na potęgę, nie spali po nocach, robili pod siebie ze strachu i wierzyli w bajki nauczycieli o tym, że to trudny egzamin etc… Ja nie. Przez trzy lata przeczytałem może pół podręcznika (nie dlatego, że jestem ignorantem, bo kocham czytać i zdobywać wiedzę; zająłem się po prostu własną półką książek). Na maturę z angielskiego uczyłem się w autobusie, a na całą resztę wcale. Efekt? Wszedłem tam, jakby na stołówkę, a napisałem tę bzdurę bez żadnego stresu lepiej od niejednego nadętego kujona (zdawałem w 2016r.) Ta satysfakcja, że postąpiłeś wbrew wszystkim, całkowicie po swojemu i okazało się, że zrobiłeś dobrze – bezcenne. :D
    A blog bardzo fajny, przyjemnie się czyta. Pozdrawiam serdecznie!

  • Damiano

    Hah, matura z polskiego 4 maja. Mam nadzieję, że dam radę i przymkną oko na moje zmyślane przykłady :D Grunt to dużo napisać o podanym fragmencie :D

Przeczytaj poprzedni wpis:
kobieta praca komp
Musisz się sprzedać

Umiejętne sprzedawanie się jest jedną z ważniejszych zalet i tylko bardzo nieogarnięci ludzie tego nie rozumieją.

Zamknij