LUDZIE WEGETARIANIZM

Kto torturuje zwierzęta?

15030_108395769193370_3507706_n


Na przestrzeni ostatnich tygodni doszło do mnie kilka wiadomości o tym, jak to ludzie znęcają się nad zwierzętami. Nie, że uderzą. Skaczą po nich, depczą, wkładają do pralek. Jedyne co przychodzi mi do głowy to pytanie – jak człowiek może być tak okrutny i jak bardzo musi mieć popierdolone w głowie, żeby się tak zachowywać?

Wyobraźcie sobie sytuację. Idziecie sobie wieczorem ulicą Waszego miasta. Nic szczególnego się nie dzieje, w okolicy jest pusto. Zauważacie po drodze kota, wygląda na bezpańskiego – nie jest zadbany, ma sklejoną biało-czarną sierść i ropieje mu oko. Jest trochę przestraszony, ale głodny, więc nie ucieka, czeka na Was i Waszą litość. Mruczy, w ciemności bardzo wyraźnie świecą mu się oczy jak dwie wielkie latarnie w środku nocy na morzu. Za chwilę wydaje głośne i wołające o pomoc „miauuu!”. Idziecie w jego kierunku. W jego wyrazistych ślepiach zapala się coś, co nazywamy jakimiś iskierkami nadziei. Wolno wysuwa swoje naiwne łapy w Waszą stronę. Jesteście już krok od kota. I teraz…

 HOP!

Skaczecie na niego. Słyszycie łamanie się kręgosłupa i żeber. Kot przeraźliwie piszczy, wydziera się w niebogłosy. Jest późno, żadnych pieszych dookoła. Kolejny skok. I jeszcze jeden. Przestał wydawać dźwięki. Depczecie go dalej. Naciskacie całym swoim ciężarem ciała na jego brzuch. Z pyszczka leje się krew. Spod ogona też, razem ze śmierdzącą mazią. Czworonóg leży. Nie rusza się, nie piszczy, nie miauczy. Nadzieja w jego oczach zgasła. W latarniach wyczerpał się prąd. Zęby leżą gdzieś obok głowy. Naiwne łapy leżą bezwładnie.

Podeszwy Waszych butów są całe we krwi i gównie. Wchodzicie do kałuży. Są czystsze, choć nie widać dokładnie w ciemności. Podchodzicie do kociaka. Łapiecie go za skórę. Biało-czarny kot jest teraz bardziej czerwony. I mokry. Jego łeb zwisa obojętnie. Zanosicie go do śmietnika i wrzucacie tam.

Otrzepujecie ręce, spadają z nich kropli krwi. Moczycie je więc w tej samej kałuży, wycieracie w spodnie i idziecie do domu. Kładziecie się spać, budzicie się rano i prowadzicie życie dalej. Nic się nie zmienia. Jecie, chodzicie do pracy, śmiejecie się, rozmawiacie z ludźmi, dobrze śpicie. Czasem tylko śnią Wam się te dwie latarnie.

Co. To. Było.

Próbowałam wcielić Was i siebie w rolę któregoś z tych ludzi, którzy to robią. Ja nie umiem. Mam nadzieję, że Wy też nie czujecie się dobrze w tej roli. Nie, dalej nie rozumiem jak okrutnym człowiekiem trzeba być, żeby zrobić coś takiego. Nie potrafię pojąć toku rozumowania tego, kto torturuje zwierzęta i jakie musi być jego sumienie, żeby to przeżyć.

 

 

 

A więc kto? Jest tylko jedna słuszna odpowiedź.

Popierdoleńcy.

  • Julia

    Nie dałam rady przeczytać drugiego akapitu, ja nawet bym nie wpadła na to, spodziewałam się czegoś mniej bestialskiego, ale to przekroczyło moje oczekiwania… Straszne, człowiek, który nie kocha zwierząt nie kocha ludzi. Pozdrawiam.

    • Chciałam pokazać, że niestety tacy ludzie istnieją. Dla mnie to też niewyobrażalne jak tak można, ale najwyraźniej, skoro są takie przypadki…

  • Ewa Katarzyna Nowakowska

    Kto znęca się nad zwierzętami, ten przekracza granicę, za którą już nie można się cofnąć. Tak jak nie da się zresocjalizować morderców ludzi nie da się zresocjalizować morderców zwierząt. Taka osoba nadaje się do uśpienia,usunięcia ze społeczeństwa. Najpierw kotek potem dziecko itd. To są śmieci nie ludzie.

  • Agnieszka

    Płakać mi się chce, kiedy czytam coś takiego. Nie jestem w stanie pomyśleć że mogłabym zrobić coś takiego zwierzakowi. Jeszcze takiemu biednemu, błagającemu o pomoc… Po prostu masakra… To nie ludzie. Ani nie zwierzęta. Bo zwierzęta nie umieją być okrutne.

    • Kent

      Niestety to codzienność dla zwierząt w hodowlach przemysłowych.

  • Kurważesz mać, kobieto.

    To było MOCNE. Ciężkie. I dobrze, musiało być.

    Ale do popierdoleńców, obawiam się, to nie dotrze. Bo oni to lubią. Jara ich to. Czują się wtedy tak zajebiście silni. A tak naprawdę zasługują na to samo, co zrobili biednemu zwierzakowi.

    • Tak, też za tym jestem. Powinno się dokładnie tak samo po nich skakać z taką samą zależnością ciężaru jak ich do kota.

      • Hejka, Mona i Kluska (koty moje i mej Wybranki) zgadzają się z Tobą.

        Ja też.

        Kurdeż, ja rozumiem, że można nie lubić takiego czy innego gatunku zwierząt, ale wtedy mijamy, idziemy dalej. Stworzenie nic złego nam nie zrobiło. Nie róbmy i my.

  • Niedobrze mi się zrobiło od tego tekstu, a mam bardzo mocne nerwy. Nie, nie ze względu na krwawe opisy. Na tą część o ufności kociaka i zdradę człowieka… To, co potrafimy zrobić zwierzętom zawsze mnie przeraża….

Przeczytaj poprzedni wpis:
2014-07-06 14.53.53
Odwal się od mojego talerza!

Człowiek z natury jest istotą nader ciekawską. Bo jaki jest inny powód tego, że tak dużo ludzi czyta te kolorowe...

Zamknij