KULTURA I MEDIA

13 książek mojego życia

book6


Dziś Światowy Dzień Książki, a więc czas najwyższy podzielić się tymi, które zmieniły moje postrzeganie świata i uderzają mnie tak samo mocno za każdym razem.

Odkładałam napisanie tego tekstu miesiącami, bo ciągle stresuję się, że o czymś zapomnę i będzie mi potem głupio. 23 kwietnia to jednak symboliczna data, więc wreszcie mam dla Was 13 książek mojego życia, które mnie ukształtowały, dotknęły, sponiewierały, zachwyciły. Z różnych powodów.

Kliknięcie w tytuły przeniesie Was na strony, na których możecie kupić moje ulubione tytuły! Linki są afiliacyjne, czyli za to, że skorzystacie z moich poleceń, dostanę na waciki.


Norwegian Wood – Haruki Murakami

Wszystko, co napiszę o tej książce, to będzie za mało. Haruki jest mistrzem słowa, uwielbiam jego styl, a Norwegian to moim zdaniem najlepsza rzecz, która wyszła spod pióra Murakamiego. Kocham Naoko, często mi się śni jej postać, znam ją jak siostrę. Czytam Norwegian Wood minimum raz w roku, zawsze dotyka tak samo.

Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań.

book

Opowieść dla przyjaciela – Halina Poświatowska

W gimnazjum zakochałam się w wierszach Poświatowskiej i gdy sięgnęłam po Opowieść, automatycznie stała się dla mnie bardzo ważna. Kiedy głupio było mi rozmawiać z rówieśnikami o tym, jak się czuję, po prostu brałam Poświatowską i było trochę tak, jakby ktoś mnie rozumiał.

Bardzo polecam też poezję Poświatowskiej, a uwagi wart jest też „Elementarz Haliny Poświatowskiej dla szczęśliwych i nieszczęśliwych kochanków”.

Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci – zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.


Oskar i Pani Róża – Éric-Emmanuel Schmitt

Kiedy leżałam w szpitalu reumatologicznym w gimnazjum, ktoś przyniósł mi tę pozycję. Byłam nastawiona sceptycznie, bo dużo tam było o Bogu, ale przeczytałam w jeden dzień. Potem jeszcze raz. I jeszcze. Płakałam, przełykałam gulę w gardle i starałam się zapamiętać jak najwięcej z tego, co dochodziło do mnie, gdy ją kartkowałam.

(…) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.

book3

Zrób mi jakąś krzywdę – Jakub Żulczyk

To nie jest najlepsza książka Kuby, ale pierwsza, którą przeczytałam. Bardzo dziwna, trochę zbyt chaotyczna, nierówna. Mimo to trafiła w moje czułe punkty, dała postać, z którą się utożsamiałam i cytaty idealnie opisujące to, co mam w głowie.

Jest zsyntetyzowaną kompilacją wszystkich cech, które uważam za pojebane.


Milion małych kawałków – James Frey

To historia Jamesa z odwyku od narkotyków i alkoholu. I choć nie jestem uzależniona od żadnej z tych substancji, bardzo często miałam wrażenie, że zbyt dobrze rozumiem to, o czym czytam. Bo to książka nie tylko o używkach, ale o buncie, odosobnieniu, przyjaźni, miłości, bólu, smutku, lęku, strachu, wstydzie, braku nadziei i woli przetrwania.

Przejmuj się tym, co myślą inni, a zawsze będziesz ich więźniem.


Mój przyjaciel Leonard – James Frey

Kontynuacja miliona małych kawałków, którą dopiero co przeczytałam – też oparta na faktach. Słyszałam kiedyś, że dobra książka to taka, która sponiewiera. Według tej definicji, ta jest bardzo, bardzo dobra. Mnie sponiewierała absolutnie.

Nie bądź odważny — bądź zajebiście ODWAŻNY. Zawsze jak kogoś spotkasz, zrób na nim zajebiste wrażenie. Niech pomyśli, że jesteś najgorętszym gnojem na świecie. Niech pomyśli, że jak nie da Ci pracy, to straci swoją. Patrz mu prosto w oczy, nigdy się nie odwracaj. Bądź spokojny i pewny siebie, bądź zajebiście ODWAŻNY.

book4

S@motność w Sieci – Janusz Leon Wiśniewski

Wydaje mi się, że ta pozycja jest dla mnie ważna dlatego, że trafiłam na nią w bardzo szczególnym momencie mojego życia – więc od 7 lat do niej nie zaglądam, chcę zostawić sobie tamte wrażenia. Nie wiem, czy ta książka jest dobra, nie pamiętam. Pamiętam za to, że wysłałam ją komuś z kartką „ej, weź to czytaj”.


Radio Armageddon – Jakub Żulczyk

Czytałam ją chyba przez siedem lat. Serio. Dopiero niedawno udało mi się skończyć, zaczynałam setki razy, zawsze wymiękałam gdzieś w trakcie. Nie dlatego, że była słaba i nie dlatego, że nie miałam na nią czasu czy ochoty. Po prostu po piętnastu stronach czułam się wykończona, bolała mnie głowa, tak przeżywałam to, co się działo u bohaterów, że często się poddawałam, bo nie dawałam rady. Dziwne zjawisko.

Wszyscy strasznie spinamy się, aby być jacyś. Codziennie rysujemy siebie, dolepiamy do siebie klejem kolejne kartki, zdjęcia, wrysowujemy się w ramki, aby poczuć że jesteśmy czymś więcej niż imieniem i nazwiskiem.

Przepraszam, że to akurat ja muszę was o tym poinformować, ale nie ma ratunku, i jesteście kurewsko sami we wszechświecie.

book2

Szklany klosz – Sylvia Plath

To autobiograficzna powieść o kobiecie, w której nie ma zgody na schematy narzucane przez społeczeństwo, bardzo wrażliwej. Bohaterka popada w otępienie, odsuwa się od ludzi, obsesyjnie myśli o śmierci i jest na skraju wytrzymałości.
Miesiąc po premierze książki Sylvia popełniła samobójstwo.

Przeczytajcie też „Sylvia Plath w Nowym Jorku. Lato 1953”.

„(…) balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów.”


Najgorszy człowiek na świecie – Małgorzata Halber

Chciałabym, żeby więcej mówiono o tym, co wszyscy czujemy. O samotności, wstydzie, lęku, braku, potrzebie ucieczki od życia, zbyt wielkich oczekiwań wobec siebie, wrażeniu, że powinno się robić więcej, zmęczeniu tymi zmartwieniami, niezgodzie na to, co się czuje. Ta książka o tym mówi bardzo wyraźnie.


O sobie samej Chylińska – Marta Szekichowska-Kiziniewicz

Dlatego, że słuchałam dużo O.N.A., sięgnęłam po biografię Agi. I pamiętam, że dla tamtej młodej mnie w glanach, nielubiącej rozmawiać z ludźmi i bardzo wrażliwej, to było zajebiste uderzenie – zrozumieć, że nie tylko ja tak mam, a nawet podobnie mają ci, którzy osiągnęli jakiś sukces i których lubię.

Jednego dnia mogę być kochana i cudowna, a innego dnia wszystko się zmienia. Jestem pojebana na punkcie szczegółów – mam genialny nastrój, świetny humor, ale kiedy otworzę okno i zobaczę szare niebo, to mnie totalnie zdołuje.

czytanie

Ósmy dzień tygodnia – Marek Hłasko

To pierwsza pozycja Hłasko, którą przeczytałam. Zachwycałam się językiem, przepisywałam cytaty do swojego zeszytu i od pierwszych stron wiedziałam, że ten pisarz odegra znaczącą rolę w moim życiu. Nie myliłam się, Hłasko był dla mnie przez długi czas najważniejszym facetem na świecie!

Polecam też „Listy”, świetny zbiór.

Nie mów, że mam przed sobą całe życie i wszystko jeszcze przyjdzie i tak dalej. Nie ma ani jednego człowieka na świecie, który by w to naprawdę wierzył.

Świat dzieli się na dwie połowy, z tym jednak, że w jednej z nich jest nie do życia, w drugiej nie do wytrzymania.


Moje drzewko pomarańczowe – José Mauro de Vasconcelos

Emocjonalny hardkor. Uśmiechałam się pod nosem, a potem płakałam jak bóbr, klnąc na niesprawiedliwość świata. Piękna książka oparta na wspomnieniach autora o braku zrozumienia, wrażliwości, cierpieniu i niezwykłej przyjaźni. Historia małego chłopca, niesamowicie mądrego i bardzo potrzebującego miłości.

***

Uff! To już wiecie, jakie książki zrobiły na mnie największe wrażenie. Czytaliście jakieś z nich? Do którejś pozycji Was przekonałam? :)

Podzielcie się koniecznie w komentarzach swoimi „must read”, bo jestem pewna, że przegapiłam jakieś świetne tytuły, które mogłyby się tu znaleźć. Czekam na polecenia!

 

  • Diana Dmochowska

    Ksiazka mojego zycia jest zdecydowanie „Historia Lisey” Stephena Kinga. Czytam co najmniej raz w roku.

    • Super! A czytałaś którąś z tych wymienionych?

  • Kocham książki za te wszystkie emocje i mądrość, którą potrafią nam przekazać. Większość z przedstawionych przez Ciebie tytułów znam lub kojarzę, sporo zapisałam sobie w „Chcę przeczytać” na Lubimy czytać, żeby o nich pamiętać. Dałaś mi do myślenia, bo nie wiem, jakie książki ja nazwałabym książkami swojego życia, a moje życie jest tak ściśle związane z literaturą, że nieumiejętność udzielenia odpowiedzi jest trochę przerażająca. Lubię trzymać się fantastyki i motywów, które mi odpowiadają (zwłaszcza scen walki, czarnych charakterów i bohaterów-wojowników).

  • Daria Abramowicz

    Do dziś pamiętam, w jakim szoku byłam, gdy pierwszy raz przeczytałam „Pachnidło” Suskinda. Pomyślałam, że czytelnicy dzielą się pewnie na dwie grupy. Tych, którzy tę książkę kochają i tych, którzy uznają ją za kiepską awangardę, w której nie ma nic głębszego. Dla mnie to książka o wolności i ułomności.

    Jest taki film, który za każdym razem (oglądam co najmniej raz w roku) daje mi coś innego, coś nowego – „Forrest Gump”. To samo robi ze mną „Gra w klasy” Cortazara. Fenomenalne literackie puzzle.

    • Fuck, Gra w klasy! Wiedziałam, że coś pominę, Gra w klasy jest doskonała!

  • PannaGie

    Cieszę się, że na twojej liście pojawiły się książki autorów z naszego kraju. Mam jakąś taką schizę, że ciężko mi się czyta książki nie polaków. Wiem, głupia jestem :P
    Tak czy siak w kwestii Samotności w sieci, czuję to samo. Ta książka trafia w jakieś nasze czułe punkty zostawiając ślad na zawsze.
    Te, których jeszcze nie czytałam, dzięki twojej opinii przeczytam :)

    • Eee, nigdy nie zrozumiem tego „polska muzyka/literatura jest gorsza dlatego, że jest polska”. ;)
      S@motność czytałam lata temu, ale wtedy była dla mnie super ważna!
      A resztę – daj znać jak przeczytasz, jestem ciekawa, czy się spodoba. :)

  • Żulczyk i Halber <3 reszta wydaje się ciekawa i do nadrobienia :)

    • Jeśli Żulczyk i Halber <3, to totalnie łap za milion małych kawałków, będzie Ci się podobać.

  • Paulina Zmuda

    Czytałam tylko „Oskara i Panią Różę” i bardzo pokochałam, choć chyba przyznam że im jestem starsza tym mniej trafiają do mnie takie motywy i Schmitt w ogóle. Ale w gimnazjum – złapał mocno.
    Do „Szklanego kosza” i „Mojego drzewka pomarańczowego” robiłam podejścia, ale jakoś nie doczytywałam do końca. Na pewno jeszcze do nich wrócę.
    A na Hlasko poluje!

    Mnie przygniatają książki Charlesa Martina. „Otuleni deszczem”, „Pomiędzy nami góry”, „Kiedy płaczą świerszcze”, „W pogoni za świetlikami”… (tytuły są średnie, ale mnie treść wgniata. Są z katolickiego wydawnictwa, ale nie ma w nich nic religijnego)
    A do tego prześwietna „Złodziejka książek” i „Posłaniec” Zusaka oraz „Zorkownia” Agnieszki Kalugi i „Chustka” Joanny Sałygi. Jestem pewna że Ci się spodobają!

    • Też Schmitt mnie łapał w czasach gimnazjalnych, wtedy sprawdzał się doskonale. Chociaż dużo tam o Bogu i niezbyt mi to podchodziło, przekaz się wwiercał. :)
      Ze szklanym kloszem może poczekaj, ja też zaczynałam kilka razy, myślę, że musiałam trochę do niej dojrzeć. Moje drzewko z kolei przeczytałam jednego wieczora, nie mogłam się oderwać.

  • Czytałam „Oskara i pana Różę” kilka lat temu w gimnazjum i do dzisiaj pamiętam jak mną wstrząsnęła. Kilka miesięcy temu zapoznałam się z „Szklanym kloszem” i także uważam za jedną z genialniejszych książek. „Samotność w sieci” za to zmęczyłam dawno temu i zniechęciła mnie do tego autora. Muszę zapoznać się z Murakamim, bo słyszę same dobre opinie. Tak samo z Hłasko i Żulczykiem.
    Teraz zaczynam „Kocią kołyskę” Vonnegutta. Tobie polecam „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte, bo mimo że teoretycznie romans to zdecydowanie robi z mózgu pogorzelisko :)

    • Ooo, no to faktycznie jeśli ominął Cię Murakami, Hłasko i Żulczyk to piękne rzeczy przed Tobą! :) I dzięki za polecenia, też wpisałam na listę must read.

  • Wiktoria Aleksandra Barańska

    Poswiatowska i Plath <3 do Halber są kilometrowe kolejki w bibliotece, ale bardzo chcę przeczytać. A Schmidta nie lubię – kiedyś zrobił na mnie wrażenie, ale później zaczął być zbyt naiwny. W mojej top liście na pewno Orwell, top lista bez Orwella zawsze jest pusta : ( znalazlaby się tez Tokarczuk, Bóg rzeczy małych Arundhati Roy, Art of Asking Amandy Palmer i Świat Zofii Gaardnera.

    • Książka Gosi jest tak świetna, że się nie dziwię. Ja kupiłam, po tej musiałam popisać, porysować i pozaznaczać ważne rzeczy.
      A ze Światem Zofii próbowałam w gimnazjum, ale mi nie podszedł, może zrobię jeszcze jedno podejście. ;)

  • marta

    Oskr i Pani Róża <3 Cudowna ksiązka, Marka Hłasko uwielbiam, Murakamiego kocham nad życie. Ksiązki, które mnie ukształtował to Harry Potter (dzieki tej serii pokochałam czytanie) Mały Książe , Wiedźmin, Złodziejka książek i póki co te tytuły przychodzą mi do głowy. Żal mi ludzi, którzy twierdzą, że nie czytają ksiązek bo ich nie rozumieją ;(

    • Jakich ja mam super czytelników :)

      • marta

        <3

        • marta

          może zrobisz posta o książkach, ktore Ci sie nie podobały ????

  • kran lamparton

    Z wymienionych przez Ciebie czytałam tylko „Norwegian Wood” i „Oskara i panią Różę”. Pierwsza mi się podobała, nawet bardzo (ale ej, nie rozumiem, jak można lubić Naoko! #teammidori), ale drugiej nie lubię. Lektura szkolna, co już samo w sobie wystarczy do obrzydzenia książki, przemaglowana na dziesiątą stronę. A jeszcze poszukiwanie drugiego i trzeciego dna na lekcjach, to była zgroza. Gdy staram się oceniać bardziej po ludzku (samą książkę, bez patrzenia na to, czy była lekturą) to nie jest zła. Mimo wszystko nie trafia do mnie, po prostu nie te klimaty. Ale przerabialiśmy niedawno i reszcie klasy się ta książka podobała.
    Nie potrafię za to wymienić swoich ulubionych książek, zawsze mam wrażenie, że o czymś zapominam. „Paragraf 22”, „Zabić drozda” i „Farenheit 451” to takie klasyki które uwielbiam, „Mistrz i Małgorzata” też jest super. Nie dlatego, że wywołuje u mnie jakieś emocje, zżywam się z postaciami czy coś, to dowolność formy i brak przesłania robi mi tę książkę. „Poniedziałkowe dzieci” Patti Smith to totalnie moja książka, przez tematykę, styl i znajomość postaci w niej występujących, czułam się jakbym wchodziła do świata o którym marzyłam. Gdy się skończyła, to się aż poryczałam, a płaczę naprawdę rzadko. Jest jeszcze „Marina” Zafóna, bo pomimo że młodzieżówka z naiwną fabułą, to ma piękne, plastyczne opisy, cudownych bohaterów i niesamowity klimat. A z poezji lubię „Sezon w piekle”, bo dekadencja, czytam wszystko dosłownie, bo wszystko zgadza się z moimi przemyśleniami.
    Aaa, przepraszam za tak strasznie długi i nieprzejrzysty wywód! Mam problemy z klarownym wyrażaniem się :(

    • kran lamparton

      O, jeszcze ktoś w komentarzach niżej napisał, że czyta coś od Vonneguta – bardzo lubię tego pisarza!

    • Zrobienie z czegoś lektury to najgorsza rzecz, co można zrobić książce. Totalnie.
      A Naoko jest najlepsza, lubię, bo bardzo się z nią utożsamiam. W ogóle Murakami jest mistrzem i chyba pisze o mnie.

      Ja też mam wrażenie, że o czymś zapominam, ale tyle dostaję pytań o ulubione książki, że pomyślałam, że najwyżej zrobię kolejne części tego typu tekstów. :D
      Dzięki za polecenia, posprawdzam to, czego nie znam!

  • Zuzanna

    Cholera, Twoja lista to część mojej gigantycznej listy „do przeczytania po maturze”. Jeszcze tylko miesiąc! Tylko Oskara czytałam, tylko o Freyu nie słyszałam. Dla mnie ważne są „Piaskowa Góra” Joanny Bator, „Mag” Fowlesa, „Mistrz i Małgorzata”, „Lolita”, no i wiedźmin ;)

    • „na po maturze”, wszyscy to znamy! :D Ja sobie przed maturą kupowałam wiele książek i mówiłam, że to w nagrodę za naukę do matury je gromadzę, a przeczytam po egzaminie.
      Lolita jest doskonała, masz rację! Uwielbiam!

      • Zuzanna

        No właśnie ja też je gromadzę, a teraz leżą i kuszą. I jak tu się skoncentrować na nauce? A, i jeszcze polecam „Shantaram”, moja rodzina kolejno po prostu przepada w tej książce :D

        • Agata M.

          Ja rowniez polecam shantaram, pomimo gabarytow polknelam w kilka dni! :)

          • Poczytałam o niej trochę i faktycznie brzmi ciekawie, chyba kupię! Dzięki, dziewczyny!

  • Agata M.

    miałam przyjemność przeczytać 6 z Twoich ulubionych książek (w skrócie: drzewko, samotność, najgorszego, oskara, milion i szklany) i każdą, prócz „miliona małych kawałków” bardzo miło wspominam. powieść frey’a niestety bardzo mnie nużyła, nie potrafiłam się wczuć w klimat i, pomimo wielkich chęci, skończyłam na 70%. może kiedyś zrobię drugie podejście! żulczyka już mam na kindlu, na pewno przeczytam, murakamiego również! gdyby ktoś kazał ułożyć mi podobną listę miałabym spory problem, ale z całego serca polecam „szczygła” Donny Tartt, „w drodze” Kerouaca, „lot nad kukułczym gniazdem” Keseya, „światło którego nie widać” Doerra, „namiętność” Winterson (perełka, serio), prawie wszystkie tytuły Jonathana Carolla (polecam „kości księżyca”), o nabokovie nie zapominając (osławiona „lolita”, ale super jest też „prawdziwe życie Sebastiana Knighta”). chyba najbardziej wstrząsającą książką był dla mnie „betonowy ogród” McEwana i „kwiaty na poddaszu” utrzymane w podobnej stylistce. trochę tego wyszło :-)
    Haniu, prosimy więcej takich książkowych wpisów!

    • Aaale tytułów, super, dziękuję! :)
      Carrolla aż miałam tu wrzucić („Krainę Chichów”), ale jakoś zmieniłam zdanie. A Murakamiego totalnie totalnie kocham, daj znać, czy się spodoba.

  • Ja tutaj swoich tytułów nie będę pisał, bo przy tej liście, którą inni zamieścili to nie ma sensu:> Twoja pozycja numer 1 bardzo mi przypada do gustu, bo sam jestem wielkim fanem Harukiego. Dziwi mnie trochę Wiśniewski.. chociaż mojej młodszej wersji sprzed ponad 15 lat też się ta naiwność podobała:)
    W każdym razie chciałem tylko Ci powiedzieć (chyba, że już to wiesz), że jest filmowa wersja „Norwegian wood” z 2010 roku i nawet można obejrzeć:)

    • Jak napisałam: Wydaje mi się, że ta pozycja jest dla mnie ważna dlatego, że trafiłam na nią w bardzo szczególnym momencie mojego życia – więc od 7 lat do niej nie zaglądam, chcę zostawić sobie tamte wrażenia. :)
      Miałam 13 lat, może to wcale nie jest dobra książka, nie pamiętam. Ale fakt, że wtedy była dla mnie bardzo ważna.
      Dlaczego Twoje tytuły nie mają sensu? Weź, może coś się przyda!
      A Norwegian kocham bardzo mocno, więc o filmie też wiem, ale dzięki!

  • Anna

    Od siebie dorzuciłabym „Cień wiatru” i „Wiersze o moim psychiatrze”. Na „Mój przyjaciel leonard” poluje od bardzo dawna, lecz bez skutków, reszta twoich pozycji brzmi super. Przeczytam z wielką chęcią.

    • O „Wierszach o moim psychiatrze” pisałam cały tekst nie tak dawno temu. ;)
      Ja też bardzo długo polowałam, pisałam do wydawnictw i chodziłam do antykwariatów, okropnie ciężko dostać „Mój przyjaciel Leonard”, aż w końcu zamówiłam wersję angielską z eBaya, o której napisała mi czytelniczka. Polecam tak zrobić, bo polskiej można się nie doczekać.

  • Ode mnie:
    Jack Kerouac – „W drodze”
    Keith Richards – „Życie”
    Piotr C. – „Pokolenie Ikea Kobiety”
    Charles Bukowski – „Z szynką raz!”
    Hunter S. Thompson – „Lęk i odraza w Las Vegas”
    Jacek Hugo-Bader – „Biała Gorączka”
    Charles Bukowski – „Kobiety”
    Chuck Palahniuk – „Fight Club”

    Napisałem kiedyś wpis, w którym umieściłem jednozdaniowe recenzje tych i innych książek (jedno zdanie plus jeden cytat). Nie chcę tu robić spamu i linkować do siebie pod twoim artykułem, ale podrzucę ci zaraz link w wiadomości prywatnej na twojego fanpage – może któraś z tych książek ci się spodoba ;)

    • Bukowskiego zjadam tylko wiersze i do Piotra C. miałam wiele podejść i nigdy mnie nie porwał, ale dzięki za tyle poleceń! Muszę wrócić do Palahniuka, koniecznie.

  • Kiedy widziałam w Biedronce „Radio Armageddon” od razu pomyślałam o Tobie. Teraz żałuję, że nie kupiłam, bo spotkanie takiej ceny nie zdarza się zbyt często. Mam jednak nadzieję, że los będzie dla mnie łaskawy i jeszcze ją gdzieś znajdę po taniości. Z Twojej listy czytałam tylko „Oskara i paną Różę”, wiadomo lektura. I pamiętam, że mi się podobała. Reszty nie znam, ale na pewno nadrobię zaległości. Tym bardziej, że Murakami, Żulczyk, Hłasko i Halber interesują mnie już od dłuższego czasu.

    Ja polecam „Czas Motyli” Julii Alvarez i „Wszechświat kontra Alex Woods” Gavina Extence’a. Jestem ciekawa, czy również Tobie się spodobają. To są dwie zupełnie różne książki, ale zrobiły ze mną coś… niesamowitego i nieodwracalnego. Celowo nie wspominam o takiej „Złodziejce książek” Zusaka, na przykład, bo widzę, że już została wymieniona we wcześniejszych komentarzach, a o tych dwóch chyba jeszcze nikt nie napisał. :)

    Czekam na kolejne takie listy i polecenia ciekawych książek. Chcę się oderwać trochę od literatury młodzieżowej, bo koniec szkoły, więc i czasu będzie więcej na czytanie czegoś bardziej wymagającego. Tyle pozycji już czeka na półce, ale jak to mówią, książek nigdy nie za mało. ;)

    • Radio znajdziesz, znajdziesz, teraz jest dodruk z tego co kojarzę. ;) I dzięki za polecenia, nie znałam tych tytułów, chętnie sprawdzę!
      Super, że takie wpisy spotykają się z tak ciepłym odbiorem. Bałam się, że książki to zbyt niszowy temat w dzisiejszym świecie i nie ma sensu pisać, a tu proszę!

      • Znaleźć znajdę na pewno, ale czy po takiej cenie, bo o to mi głównie chodzi. ;)

        Wydaję mi się, że czytelnicy blogów są najczęściej również czytelnikami książek (może nie wszyscy, ale znaczna większość), dlatego tego typu posty cieszą się takim zainteresowaniem. Dla mnie akurat zawsze jest sens pisać o książkach. Może dlatego, że sama to robię, więc i chętnie zapoznaję się z niektórymi opiniami. :)

        I oczywiście jestem ciekawa, czy propozycje przypadły Ci do gustu. :)

  • O rany… Myślałam, że niewiele osób ma takie upodobania książkowe jak ja, a tu proszę… :) obydwie książki Frey’a pozamiatały mną totalnie. „Mój przyjaciel Leonard” mam na kindle, niestety wersji papierowej również nigdzie nie dostałam. Halber i Żulczyk to kolejne pozycje, które mają „honorowe” miejsce na mojej biblioteczce. Sporo cytatów idealnie wpasowuje się w życie. Z „S@motnością…” miałam bardzo podobnie, trudno zakwalifikować ją jako dobrą, bądź zła, ale z pewnością jako ważną. Przeczytałam chyba 10 lat temu i też wtedy ją komuś poleciłam. Reszta książek z Twojej listy jest u mnie na liście „do przeczytania”, ale z pewnością trafią w mój gust.

    • O proszę, to skoro mamy tak podobny gust, to jest niemała szansa, że się spodobają!

  • Oliwia

    Ja polecam „Miłość bez końca” od Scotta Spencera. Jest to książka, którą każdy przeżyje i zrozumie inaczej w zależności od tego co przeszedł w życiu. Niezwykle emocjonalna.

  • Natalia

    przybijam piątkę za Norwegian! a od siebie daję „Buszujący w zbożu”. Zniechęcona przez szkołę do książek, zaczynam kochać je coraz bardziej, dzięki takim osobą jak Ty. Dzięki! :)

    • Buszującego wybrałam do matury ustnej! ;) I faktycznie, najgorsze co może się książce przydarzyć, to zrobienie z niej lektury. Meeeh.

  • Ja się po maturze zabieram za „Milion małych kawałków” :) A czytałam „Oskara i Panią Rożę” . Od siebie polecam zapoznać się z literaturą Stephena Kinga oraz Sapkowskego. Od tego pierwszego polecam „Lśnienie”, to taki klasyk oraz „Wielki Marsz” (ta już mniej znana). A Sapkowskiego to wiadomo co – Wiedzmina, chociaż pozostałe książki tego autora również są bardzo dobre/Karolina

    • Ja akurat nie przepadam za fantastyką, dlatego Wiedźmina niekoniecznie, ale dzięki za polecenia! :) Daj znać, czy milion małych się spodoba!

  • Kurde, świetny pomysł na post, zwłaszcza przy okazji ŚDK. Aż żałuję, że sam na to nie wpadłem :P Z drugiej strony za późno zacząłem świadomie czytać, przez co lista książek, które faktycznie przeczytałem z przyjemnością i coś z nich wyciągnąłem jest za krótka na to żeby wybierać z nich aż trzynaście takich książek. Wiem na pewno, że Norwegian Wood by nam się pokryło. Do swojej listy na pewno dodałbym Kobiety Bukowskiego i Walc pożegnalny Milana Kundery, który od jakiegoś czasu jest moim top of the top. Siedem lat z Radio Armageddon mnie trochę przeraziło – mam nadzieję, że jednak nie odciśnie to negatywnego piętna na moim podejściu do czytania tej pozycji, bo czeka na moim stosie książek w kolejce do przeczytania.

    W sumie fajną opcją byłoby stworzenie jakiejś blogerskiej akcji, gdzie co roku, na Światowy Dzień Książki chętni blogerzy zamieszczają post z trzema książkami, które przeczytali od 23.04 jednego roku do 23.04 roku kolejnego i zrobiły na nich największe wrażenie…

    • Kundery czytałam tylko Nieznośną lekkość bytu, a Bukowskiego lubię tylko poezję, w ogóle mi nie podchodzą jego książki, ale zobaczę Walc pożegnalny. ;)
      Radio spróbuj, polecam i tak. Kilka moich znajomych też brnęło przez nią równie ciężko jak ja, ale jak to mawiał bodajże Cioran (?) – dobra książka ma sponiewierać.

      • Nieznośną… Kundery zostawiłem sobie „na później”, bo zazwyczaj wolę się zapoznać z tymi mniej znanymi książkami danego autora, a po jakimś czasie brać się za największe bestsellery. Milan w Polsce ma dobrze, bo te okładki najnowszych wydań z WABu to są IMO chyba jedne z najlepszych opracowań graficznych książek jakie w życiu widziałem. Proste „bazgroły”, których wieloznaczność odkrywa się po przeczytaniu danej pozycji połączone z dwoma kolorami, które w niektórych przypadkach mocno się ze sobą gryzą trafia idealnie w punkt mojego poczucia estetyki. I w sumie to nie wstyd mi się przyznać, że książki Czecha zainteresowały mnie początkowo głównie ze względów wizualnych.

        A Radia odpuścić bym sobie nie mógł – jak już kupiłem i czeka na półce to przeczytam. W sumie to Żulczyk mnie na tyle intryguje od jakiegoś czasu, że prędzej czy później musiałbym sięgnąć po jego książki, bo bym sobie spokoju nie dał :)

  • Bardzo propsuję całą listę, Żulczyk, Murakami, Hłasko, Wiśniewski, świetni autorzy…. Ale coś co mnie najbardziej chwyciło za serce to jak zawsze Poświatowska. Cytat, który zamieściłaś tu czytałam przecież już chwilę temu, a nadal mam w brzuchu to dziwne uczucie, to uczucie „jak przy czytaniu Poświatowskiej”, bo chyba inaczej tego nie nazwę. Pamiętam jak w liceum grałam ją w przedstawieniu, musisz sobie wyobrazić moją dumę (tym bardziej, że ogólnie w mojej klasie, miałyśmy z dziewczynami swego rodzaju kult Poświatowskiej, żeby nie powiedzieć – sektę), kiedy stanęłam przed całą szkołą w kwiecistej sukience, żeby powiedzieć „nie jestem sama, jest ze mną trawa, której każde źdźbło powtarza kształt moich palców”. Do dzisiaj to jeden z moich ulubionych jej wierszy, choć tak naprawdę ciężko to jednoznacznie stwierdzić, bo każdy chwyta za serce.
    No, ale wypada wyjść już z pięknego świata poezji i przyznać się, że ja bym do swojej listy dorzuciła jeszcze Głowackiego, Dehnela i może Pilcha. No i pewnie Mickiewicza, bo lubię Adasia, jak i wszystkich romantyków (chociaż wcale na to nie wyglądam).

    • O no no, dokładnie tak jest z Poświatowską. Chociaż Twoje propozycje to niezbyt „moi” autorzy. ;)

  • Bartłomiej Sapko

    Strasznie wpieniało mnie to, kiedy ktoś zestawiał Murakamiego z Coelho. I nie chodzi tu o to, że ten pierwszy rokrocznie otwiera bukmacherskie listy pewniaków do Nobla, bo Nobel jest przereklamowany i polityczny do bólu. Po prostu zastanawiam się, czy ten ktoś w ogóle trzymał w ręku jakąkolwiek powieść Japończyka. I obawiam się, że jednak nie…

    Jeśli jeszcze nie miałaś okazji, polecam serdecznie:

    1. „Ostatnie rozdanie” Myśliwskiego – ta książka to, jak ktoś słusznie określił, powieść totalna. Tam chyba znajduje się wszystko, o czym można pomyśleć, o czym można rozmawiać i milczeć. Coś niesamowitego.
    2. „Mag” Johna Fowlesa (cegła, ale czyta się nie chcąc, by się kończyła, a ja miałem uciętego ebooka i jeździłem do najbliższego Empiku, żeby doczytać końcówkę, bo wówczas nie miałem na zbyciu 60 PLN, żeby kupić własny egzemplarz).
    3. „Prawiek i inne czasy” Tokarczuk – książka magiczna, wg mnie najlepsza z jej powieściowych dokonań, choć ciągle przede mną „Księgi jakubowe”.

    Taka tylko mała uwaga – Hłaskę powinniśmy odmieniać :)

    • O, dzięki, totalnie mnie zachęciłeś, bo nie miałam okazji sprawdzić tych tytułów! Ekstra!

  • Robert Podsiadły

    Cześć. Znowu mnie sprowokowałaś :). Mój komentarz jest 51, więc nie będę powtarzał tego co wyłapałem przeglądając poprzednie wpisy. Cieszę się, że czytamy podobne rzeczy. Bardzo miło zaskoczyło mnie, że na liście jest Jakub Żulczyk. Cieszę się, że jest Marek Hłasko ale w jego kontekście brakuje mi Stachury (moje naj to „Wszystko jest poezja”, ale uwielbiam wszystko). Z innych pozycji, które są dla mnie ważne to krótkie formy Borgesa. I mój absolutny top: Julio Cortazar: „Gra w klasy” i opowiadanie „Pościg” (ale gorąco mogę polecić wszystkie krótkie formy) oraz (napiszę tytuł w oryginale bo tak lepiej brzmi) a trilogy in five parts „The Hitchhiker’s Guide to the Galaxy”. Wiśniewskiego wybaczam :) :) :), jak do niego podchodziłem to miałem czterdzieści kilka lat i z największym trudem dobrnąłem do Nowego Orleanu…, ale rozumiem (i podziwiam) Twoją perspektywę trzynastolatki ale jeżeli mogę poradzić to zachowaj wspomnienia, NIE wracaj do niej, Gorąco pozdrawiam!

    • Jak już napisałam gdzieś pod spodem — Gra w klasy to ten tytuł, o którym zapomniałam, a powinien się tu znaleźć. Ech, musiało mi się coś wymsknąć. A Stachura, owszem, bardzo mocno czytałam i romansowałam z SDM, aż chyba sobie wrócę do niego.
      A S@motność tak, nie wracam, dlatego też napisałam, że nie wiem, czy to dobra książka — po prostu pasowała mi do tamtego momentu w życiu i wtedy chwyciła mnie za serce. ;)
      Dzięki za komentarz, nie wszystko czytałam i na pewno sobie spojrzę!

      • Robert Podsiadły

        Haniu, dzięki za tak długą odpowiedź! Jestem wzruszony ale nie wiem czy o 2 w nocy nie powinnaś raczej spać :). Wczoraj byłem na koncercie Pablopawo (z Anią Iwanek i Praczasem) i pomyślałem, że powinienem Ci jeszcze polecić znalezienie czegoś i rzucenie okiem na Marka Nowakowskiego. Najbardziej mam na myśli jego wczesne opowiadania… te warszawsko-praskie typu „Książę Nocy”. Pozdrawiam. Niech weekend majowy Ci się uda!!!

  • Świetny post. :-) Ciekawe książki.

  • Dzięki za to zestawienie! Wyszukałam parę pozycji dla siebie :)

  • Nadia

    Latem wreszcie mam czas na czytanie, więc pewnie sięgnę po niektóre z tych pozycji. Już kilka osób polecało mi „Oskara i Panią Różę” oraz „Moje drzewko pomarańczowe”, a jakoś nigdy się do nich nie zabrałam. Najwyraźniej najwyższy czas to zmienić.

  • Pingback: Stosik październikowy #33 – Caroline Livre()

Przeczytaj poprzedni wpis:
czytanie książki
Kocham książki, nienawidzę bibliotek

Czytając książkę z biblioteki czuję się, jakbym trzymała w rękach faceta, który ma podrapane plecy i pachnie damskimi perfumami. Nie...

Zamknij