KULTURA I MEDIA LUDZIE

Kończysz, Kochanie?

koniec


Bywa tak, że kończenie jest trudne. Czasem nagle orientujemy się, że nie chcemy tego robić. No ale głupio tak przestać w połowie, nie?

Zostawianie czegoś nieskończonego powoduje takie nierozwiązane uczucie napięcia. Taki dyskomfort, który będzie Wam towarzyszył cały czas. Coś jak kamyk w bucie albo zaciągnięta skórka przy paznokciu. (Jak niedomknięty lewy nawias.

rozdział ósmy wciąż chujowy

Ostatnio na moim Kindlu wylądowało kilkadziesiąt nowych książek. Zaczęłam od potężnego, 700-stronicowego ebooka. Czytam, czytam i… nuda. Czekam, aż się rozkręci. Czekam przez pięćdziesiąt stron. Sto. Sto pięćdziesiąt minęło i dalej tragedia. Wtedy wpada mi taka myśl – a może by tak przestać czytać coś, co jest taką masakrą? I tu w mojej głowie wita mnie głos „no jak to tak, zostawisz coś nieskończone? W połowie?”

a może będzie lepiej?

Przecież już zaczęłam. Przez tyle już przebrnęłam. Może potem będzie lepiej? Może za piętnaście stron stanie się coś, co sprawi, że uznam tę pozycję za najlepszą w swoim życiu? Przecież kupiłam ją, wydałam na nią pieniądze, bo chciałam ją mieć. Teraz mam i myślę o ciśnięciu nią w kąt? No jak to tak?!

Oglądałam też niedawno film, który był tak do dupy, jak tylko mógł być. Nawet nie dało się tego obrócić w żałosny żart. Ale co, wyłączyć? Jak już siedzę i gapię się w ekran od godziny, to wypada chyba przebrnąć, co? Może będzie mistrzowskie zakończenie? W sumie nie interesują mnie dalsze losy tych flegmatycznych i niewyrazistych bohaterów, ale może stanie się coś nieprzewidywalnego? Może dalsze sceny poruszą mną tak, że długo o nich nie zapomnę?!

suabe!

Ale jednak szkoda mi życia. Tylko w jednym na trzydzieści cztery przypadki coś się na serio dobrze rozwija i potem jest lepiej. To za mały procent i, chociaż go wymyśliłam, jestem pewna, że to tak działa. Nie mam czasu na czytanie słabych książek, oglądanie słabych filmów czy słuchanie słabej muzyki – a mówiąc słabe nie mam na myśli takiej wątpliwej jakości, a takiej, która nie sprawia mi przyjemności. Po prostu.

dajcie spokój

Wy też tego nie róbcie. Nie kończcie nudnych książek, nie męczcie beznadziejnego filmu i nie miejcie z tego powodu wyrzutów sumienia. Dajcie sobie spokój. Tu nie chodzi o to, że pisarz czy reżyser się na Was obrazi. Nie, nic się nie stanie, jak tego nie skończycie. Tylko bez sensu stracicie kawałek życia, a to brak respektowania go.

Szanujcie się na tyle, żeby nie marnować czasu na coś, co nie daje Wam radości, szczęścia czy relaksu.

  • już myślałem, że będziesz jednak stanowczo bronić stanowiska, że jak coś się zaczęło, to trzeba to dokończyć. Nawet jakbyśmy czytali mega nudną książką, która tak naprawdę okazuje się instrukcją obsługi albo film. Sam wiele takich filmów/książek porzuciłem bo naprawdę szkoda życia na coś, co komuś nie wyszło.

    • Czasem nawet wyszło, ale trafiło do nas w złym momencie. W sumie, jakby się głębiej zastanowić, to arcydzieła literatury też nie są zbyt poczytne :)

  • Pamiętam jak miałam postanowienie oglądać wszystkie filmy do końca i jak z niemal fizycznym bólem dotrwałam do ostatnich sekund filmu „Rozdział 27” z Jaredem Leto o zabójstwie Johna Lenona. Nigdy więcej…

  • okrms

    całym ciałem się pod tym podpisuję! jeszcze parę lat temu nie potrafiłam nie skończyć książki, mimo że była nudna i w ogóle do mnie nie trafiała. po przeczytaniu kilku takich (w większości jednak w moje ręce wpadają te, które czytam z przyjemnością i nie wiem jak żyć, kiedy skończę) stwierdzam, że szkoda życia, czasu, nerwów.

    • Książki, po których nie wie jak się żyć, bo się skończyły. <3

  • Mnie najbardziej bawią ludzie, którzy nie tylko są w stanie przebrnąć przez książkę, którą uznają za beznadziejną, ale po wszystkim chce im się jeszcze zaglądać do neta i pisać hejtujące recenzję.

    • Spoko, mnie bawią ludzie, którzy czytają jakiegoś bloga tylko po to, żeby napisać, że jest chujowy. :D
      A szczytem są ci, którzy po banie zakładają inne konto, żeby móc czytać. No wiesz, masochizm taki.

      • Masochizm nie boli. :) Ale oprócz masochizmu to jeszcze dostrzegam tutaj poczucie odrealnienia. Oni naprawdę wierzą, że ich opinia kogoś obchodzi. Podczas gdy 99.9% populacji ma gdzieś, co myślą.

  • Ale to przecież takie trudne! Mam w sobie takie samozaparcie, które nie pozwala mi zostawić tej książki, a na pewno nie filmu! W sumie w swoim życiu odpuściłam tylko jednej książce i był to „Trafny wybór” od Rowling i wgl nie żałuję, ta książka była taka zaściankowa i emanowała taką negatywną energią! Gdy ją czytałam, czułam się źle i dlatego zrezygnowałam :)

    • Trudne, wiadomo, ale nie ma co się męczyć!
      A z filmem nie mam takiego problemu, bo na nudnym zasypiam i elo, a potem po prostu nie mam kiedy go kończyć. :D

  • Ja zazwyczaj daje filmowi pół godziny. Jeśli mnie naprawdę nudzi- wyłączam. Nie mam zamiaru się męczyć. Książki raczej czytam do końca, zdarzyło się tylko kilka takich, których po prostu nie dałam rady skończyć.

  • Gdzieś się tuitam Hania eS mi przewijała w polecanych na fb, ale nie czytałem – teraz zacznę, dzień dobry :) A wracając – filmy wyłączam bez żalu, ale z książką ciężko mi się rozstać. Może dlatego, że ja starsze pokolenie jestem, do tego facet i lubię kończyć, jak już uda mi się zacząć. Hardcorom, prawdziwym takim a nie miętkim pipkom polecam „Lód” Dukaja – książka, która sprawiała mi fizyczny ból, którą skończyłem, ale ni choinki nie wiem, jak się skończyła. Może ktoś da radę i opowie?

    • A dzień dobry!
      Też miałam ten problem z książkami. W końcu jednak ogarnęłam, że nie warto i dlatego napisałam ten tekst. Ja miałam to z „Radio Armageddon” Żulczyka.

  • Daria

    Miałam to samo. Męczyłam się z czytaniem pewnej książki i odpuściłam. Przeczytałam później Buszującego w zbożu i od razu była poprawa. Nie miałam poczucia, że tracę czas :)

    • Poczucie, że się traci czas podczas czytania to pomyłka.

  • Oklaski za tekst! Dokładnie tak jest i trudno odrzucić ten żal naszego ego za straconym przedmiotem, lub za wizerunkiem jaki sobie tworzymy dzięki posiadaniu… I właśnie pozbyłam się około 70 książek (takich z papieru, nie ebooków), z których każda czekała na przeczytanie, doczytanie lub inny szczególny moment. A nigdy wcześniej nie zdecydowałam się na rozstanie z nimi, bo przecież zapłaciłam za nie, niektóre były trudno dostępne (zwłaszcza te z czasów studiów), inne nieprzeczytane, a w każdej na pewno jakaś superważna wiedza, tylko na wyciągnięcie ręki! Żyjmy chwilą i tym, co nas dziś interesuje, bez wyrzutów sumienia za nieprzeczytane książki i niedooglądane filmy :)

    • Polałabym Ci, ale nie da się przez Internet.

  • Pingback: Robię to, bo tak robią wszyscy. (kajzerekBLOG)()

  • Ano, mam tak, znam ten ból. Strasznie lubię Stephena Kinga, niektóre jego ksiązki były genialne. A niektóre mnie nudziły- cholera, ale przecież inne były tak dobre, musze ją przeczytać do końca, na pewno będzie lepiej. Nie. W ten sposób, czytając na mus, można się tylko zrazić do czytania. To nie szkolna lektura, nikt mnie nie zmusza, więc sama też nie powinnam się zmuszać, prawda? (Tymbardziej, że akurat szkolnych lektur nie czytam).

    • Lektury, hehe. W liceum czytałam tak bardzo ciekawsze książki niż one.

      • Nie bardzo wiedziałam o czym dziś napisać, w trakcie pisania wczesniejszego komentarza przyszedł mi pomysł na post. Dzięki ;)

  • Zdradź co to za nudna książka, bo strasznie mnie zaciekawiła :)

  • OOOoo widzisz. To niekończenie książek jest jak wyrzut sumienia. Już nic Cię tam nie interesuje, ale że jak to zostawić, ot tak? No tak głupio jakoś. Takie złudzenie. Teraz jakoś lżej. Nie mam przecież takiego obowiązku. Niech leży. Zakładkę zostawiam. Może zmienię zdanie ;-)

    Pozdrawiam!
    Magda.

  • Pingback: ILE TWARZY GREYA TYLE OPINII NA TEMAT KSIĄŻKI | DREVDHEVD()

  • Pingback: Robię to, bo tak robią wszyscy. | kajzerek.me()

  • Ula Trepczynska

    O tak! Cała prawda, głupotą jest próbować sie przebić przez gowno skoro dobrze wiesz, że śmierdzi! Oczywiście chyba nie mówisz tu o takich rzeczach, które zaczęliśmy i aż żal nie skończyć. Na przykład taniec. Trenujesz od paru miesięcy, dostajesz dwoje z klasówek bo nie masz czasu sie uczyć, jesteś juz taka zmęczona i mówisz sobie „może z tym skończę?” A ja sądzę, że może lepiej nie! Nie marnuj tego co już osiągnęłaś! Też tak sądzisz?

  • Odłożyć nudną książkę to dla mnie nie problem – ale wyjść z kina z nudnego filmu, na który specjalnie przyjechałam, zapłaciłam 27 zeta za bilet i prawie drugi raz tyle zostawiłam w barze…?

  • Daria

    Robię tak od kiedy tylko pamiętam. W liceum praktycznie przestałam czytać lektury. Na I roku studiów (polonistycznych!) czytałam, ale… książki dla siebie. Egzamin z literatury staropolskiej czy oświecenia? Bitch please, kto by się tam tym przejmował?
    … No dobra, na II roku czytam z romantyzmu, bo jak sobie przypominam masakrę z poprawką ze staropola we wrześniu, to naprawdę nie chce mi się tego przechodzić drugi raz tylko z innym przedmiotem. No i tu, choć nie ma szału, to jest nieporównywalnie lepiej.

Przeczytaj poprzedni wpis:
ludzie stereo
Stereotypy ułatwiają życie

Stykamy się z nimi na każdym kroku. Często okazuje się, że były fałszywe, bo poznajemy ładną Niemkę albo debila, który...

Zamknij