BLOG LUDZIE

Nie komentujesz? Nie znasz życia

macbook iphone dl praca


Od jakiegoś czasu bardzo dokładnie obserwuję zachowania internautów. W końcu się zebrałam i dziś biorę pod lupę sprawę komentarzy.

Mogę się założyć, że na co dzień przeglądacie przeróżne treści w Internecie. Artykuły, blogi, vlogi, zdjęcia i statusy. Na niektóre adresy zaglądacie codziennie, ale czy zostawiacie tam po sobie jakiś ślad?

W ramach akcji Share Week poczytałam, co inni blogerzy o mnie piszą. Były – co bardzo miłe – wyznania miłości, oświadczyny i dużo różu. Na kilku blogach znalazłam informacje, że autor czyta mnie od pierwszego tekstu, kibicuje i się inspiruje. Sprawdziłam i jak myślicie, ile komentarzy u mnie zostawił?

Zero.

A wchodzi do mnie od ponad pół roku! Pewnie na moim blogu spędził więcej czasu niż nad nauką do egzaminów. Skoro przeczytał te prawie dwieście tekstów, dlaczego ani razu nie ujawnił się w komentarzu? Czemu ani razu nie wyraził swojej opinii w poruszanym temacie? Czemu nigdy nie napisał mi, czy się zgadza z tekstem, czy nie i dlaczego? Nie wiem. A Ty, z Tobą nie jest przypadkiem tak samo?

kompik

Teraz tak: jeśli chcecie napisać komentarz hejterski, niemiły, obraźliwy – nie róbcie tego. Bo i po co? Dostaniecie bana i tyle Was widzieli. O tym już pisałam w Dlaczego usunęłam Twój komentarz?. Jednak wierzę, że jesteście mądrzy i to wiecie, a do tego dysponujecie kupą pozytywnej energii. Więc mówię Wam – komentowanie to taka fajna moc; wszyscy ją macie, a tak niewielu z niej korzysta…

Żeby Wam zobrazować sprawę powiem, że ten tekst dzisiaj przeczyta jakiś tysiąc osób. Jak myślicie, ilu z nich zostawi jakikolwiek komentarz? Standardowo to około 20 – czyli jakieś dwa procent czytelników. Mało.

A komentowanie jest fajne na tak wielu płaszczyznach!

feedback

Czyli wiecie: ja piszę coś, co Wam się podoba, Wy to sobie czytacie i… nic, idziecie. A przecież czegokolwiek byśmy nie mówili, prawdą jest, że dla każdego twórcy ważna jest reakcja czytelników, widzów, fanów. Umówmy się, nikt nie tworzy niczego do szuflady, dla wszystkich istotne są lajki, szery i inne bajery. O tych pierwszych pisał niedawno Goo – to przecież pewnego rodzaju zapłata, pokazanie, że coś doceniacie, że Wam się podoba.
A czytanie komentarzy to jeden z fajniejszych elementów blogowania.

Jeśli ktoś pisze na swoim blogu o tym, że mnie lubi, że czyta każdy tekst i generalnie tęcza, a ja nie wiem kim ten człowiek jest – to mi przykro. Serio, bo dlaczego nigdy mi nie dał znać o swoim istnieniu? To coś jakby być w związku i nie mówić sobie żadnych fajnych rzeczy. Jakby przez pół roku codziennie się z kimś spotykać i nigdy nie usłyszeć od niego „lubię Cię”, „fajnie, że jesteś”, cokolwiek. Trochę słabo, co?

macbook komputer pisanie

 

Mówiłam Wam już, ja się nie domyślam, bo to głupie i komplikuje relacje międzyludzkie, więc na moim blogu panuje właśnie taka atmosfera. Jak Cię lubię to Ci to powiem, jak napiszesz coś głupiego, to powiem, że to głupie. Dużo szczerości, mało domysłów. Więc jak macie jakieś odczucia związane z danym tekstem, mną czy czymkolwiek – napiszcie o tym, bo nie chcę gdybać i zastanawiać się, co myślicie. Dzielcie się takimi rzeczami i propagujcie akcję stop domyślaniu!

daj się zauważyć

Czytam wszystkie komentarze. Zawsze je przeglądam, często odpisuję i zdarza mi się potem dostawać maile z tekstami „jak fajnie, że z Tobą można zawsze sobie porozmawiać na blogu, masz świetny kontakt z czytelnikami!”. A mam, bo lubię tu sobie z Wami pisać, jesteście super.

Tych, którzy komentują często, rozpoznaję bez problemu. Tych, którzy przewijają się raz na jakiś czas też kojarzę. Jak ktoś pisze coś mądrego to czasem sprawdzam, czy przypadkiem sam gdzieś nie tworzy (a nie, że dowiaduję się dopiero gdy mnie poleci w Share Weeku, bo wcześniej był czytelnikiem-widmo).

No a poza tym przecież fajnie uczestniczyć w życiu bloga, którego się lubi, nie? Tworzyć jego społeczność, być na nim kimś. Nie zostawać niezauważonym, anonimowym i nieznanym, tylko pokazać się jako człowiek z krwi i kości. Serio, bycie w jakiejś grupie, którą się lubi (a już macie jakieś cechy wspólne, bo wszyscy czytacie tego bloga), jest ekstra!

podyskutuj

Yeah, mega fajnie jest dorzucać swoje trzy grosze do tekstu, przedstawiać swój punkt widzenia, dzielić się swoją opinią. Jestem ciekawa co myślicie na temat problemów, które poruszam, czy macie takie samo zdanie co ja, czy może inne? Dopóki nikogo nie obrażacie i nie jesteście bucami, możecie próbować przekonać mnie i innych czytelników do swojej racji, bardzo chętnie poznam Wasze argumenty.
A może macie na coś inny sposób, o czymś zapomniałam albo po prostu chcecie coś dodać, bo nie wyczerpałam tematu? Napiszcie to w komentarzu zanim zamkniecie kartę!

macbook iphone praca

zainspiruj

Nawet nie wiecie jak one potrafią inspirować do kolejnych wpisów! Podczas mojej godziny odpisywania na komentarze czasem zapisuję kilka szkiców, bo to ktoś rzuci swoją anegdotą, to ktoś doda swój pomysł, a to ktoś przejdzie offtopem do innego ciekawego wątku i okazuje się, że wychodzi zupełnie inny temat na tekst. Tak, możliwe, że Wasza wypowiedź będzie przyczyną kolejnego materiału, który tu powstanie.

poziom

Prawdą jest, że komentarze pokazują poziom strony. Zawsze jak wchodzę na jakiegoś bloga to od razu w nie zaglądam, by przekonać się jacy są tamtejsi czytelnicy i atmosfera.
Wiem, że generalnie jesteście mądrzy, bo mam najlepszych czytelników na świecie, dlatego nie ukrywajcie tego, tylko dokładajcie swoją cegiełkę i budujcie poziom społeczności.

walka z propagandą

Wiem, że najbardziej mobilizuje walka, dlatego powiem Wam jakie są fakty. Otóż najbardziej aktywni komentatorzy to zawsze są oszołomy (z wiadomych powodów – muszą bronić swoich poglądów i uważać, żeby nikt przypadkiem nie miał innych), gimbusy (bo są młodzi i nie mają oporów przed pisaniem tego, co uważają) i hejterzy (bo są pojebani i jeden potrafi napisać nawet pięćdziesiąt głupich komentarzy naraz, co najmniej jakbym zabiła mu matkę).
Walczmy z tym i pokażmy, że komentują też normalni, zdrowi umysłowo, ciekawi ludzie!


No i właśnie dlatego komentowanie jest fajne, a jeżeli tego nie robicie, to nie znacie prawdziwego życia bloga, którego czytacie.

Dlatego jeśli jeszcze nigdy się tu nie ujawniliście albo robicie to bardzo rzadko – teraz jest najlepszy czas, jak już wszystko wyjaśniłam. Czekam na Was tu pod spodem. Dajcie się poznać! :)

  • Paweł Majcher

    Oszołomy – jest o nich tekst. Hejterzy – jest o nich tekst. Ale tekstu o gimbusach jeszcze nie ma! A fajny tekst by był. Może w końcu bym się dowiedział co to znaczy, bo co człowiek to opinia.

    *inspiracja*

    • „Gimbus – case study”.

      • Paweł Majcher

        O to to! Czekam!

  • Dobrze, że ujawniam się, co jakiś czas u Ciebie.

  • pancor

    Wiesz Haniu, nie pod każdym tekstem trzeba mieć coś do powiedzenia. Nie każdy z czytelników musi zostawić pusty komentarz, który by przepadł pośród wszystkich innych w stylu „Dobry tekst, pisz dalej”
    Z doświadczenia jednak powiem, że nieraz po prostu nie chce mi sie przegladac komentarzy i dorzucac pusta cegielke, ktora niekoniecznie bedzie powodem do dyskusji.

    • Podpisuje się obiema małym, zmarzniętymi rączkami. Tak samo jak zgadzam się z Goo. Nie chodzi przecież o puste, schematyczne komentarze. Na moim poprzednim blogu o biżuterii otrzymałam setki komentarzy kopiuj – wklej w stylu „OJACIE-ALE-ŚLICZNE”. Swojego czasu nawet dołączyłam do akcji „jestem blogerem i nie słodzę”, która miała motywować do pozostawiania po sobie czegoś wartościowego – nie czegokolwiek. Jestem przekonana, że Tobie chodzi o to samo. Ja osobiście bardzo lubię żyć w blogowej społeczności. Wbrew pozorom, które niektórzy próbują stworzyć – bardzo przyjemne doświadczenie.

      • No jasne, że nie chodzi o puste, schematyczne komentarze, ale ja takich raczej nie dostaję. Poza tym nie pozwalam u mnie rzucać linkami, takie komentarze nie przechodzą moderacji, więc nie ma śmietnika. Wiesz, tu są na tyle fajni ludzie, że najczęściej lubię słuchać Waszego zdania, dlatego chcę mieć tę możliwość w komentarzach. :)
        Cieszę się, że zebrałam taką fajną, Żabkową społeczność, dlatego lubię ją tu widzieć.

    • Jasne, że nie. Ja nie mówię, że macie pod każdym tekstem pisać „hehe, super”, ale no wiesz, tu są czytelnicy, którzy przeczytali prawie 200 tekstów, a nigdzie nie zostawili po sobie śladu. Nie wierzę, że ani razu nie mieli innej opinii albo nie czuli, że chętnie by coś dodali, ale w sumie to nie chce im się pisać. :)

      + „puste” cegiełki też są fajne. Zobacz co tu teraz ludzie piszą, fajne rzeczy, a nie pod każdą chce się dyskutować. Ale to fajne widzieć, że macie coś w głowach, no i ja się tego dowiaduję, czad.

      Btw. nagle dziś widzę tyylu ludzi tu, chciałabym Was poznać już wcześniej! Hasztag strata życia.

  • To może ja się jednak ujawnię, że wpadam co jakiś czas i czytam sobie Twojego bloga. Lubię to co piszesz, w jaki sposób piszesz, a znalazłam się na Twoim blogu poprzez polecenia u innych. Wstyd się przyznać, że się człowiek wcześniej nie odzywał, ale obiecuję poprawę :)

    • O, super! :) Miło mi to czytać! I właśnie do Ciebie skierowany był tekst, będę szukać Cię w komentarzach, gdzieś sobie pogadamy. ;)

      • Tak go zrozumiałam to aż mi się wstyd zrobiło więc postanowiłam w końcu coś napisać:)

  • Maciek

    Dość celny tekst jeżeli chodzi o mnie. Czytam wiele blogów w tym twój i taki ze mnie czytelnik widmo. Bo przez rok czytania zostawiłem z 5 komentarzy. Niby z tego powodu, że nie chce pisać pustych komentarzy ale widzę, że to tylko taka moja wymówka. Pora więc dołączyć się do dyskusji w blogosferze.

  • Ola

    Ja skacze po różnych blogach i staram się zostawiać swój ślad :-) U Ciebie też :-) Ale z drugiej strony nie chcę pisać jak nie mam nic do powiedzenia. TO wcale nie musi być zły tekst. Ale np. Twój wczorajszy o wodzie. No fajnie napisany i tyle. Znam temat. Nie mam nic do dodania. Chociaż gdyby się zastanowić…hm… chyba przeczytam go raz jeszcze ;-))
    Ps. Chciałabym mieć po 20 komentarzy na moim blogu……

    • Tak jest Ola, widzę Cię tutaj i fajnie, że jesteś.
      Jasne, nie mówię, że trzeba pisać wszędzie i na siłę, ale tekstów jest prawie dwieście i na pewno każdy ma gdzieś coś do dodania. :)

  • Dobre podsumowanie. Codziennie przy śniadaniu mam mini maraton po ulubionych blogach, a tak rzadko pozostawiam po sobie ślad…

    • O, jeszcze Cię tu nie widziałam. Fajnie, że się ujawniłaś! :)

  • Ach, muszę przyznać, że ten tekst to świetny sposób na wywołanie do tablicy wszystkich niewidzialnych czytelników :). Ze swojej strony powiem, że do komentowania potrzeba chyba przełączenia jakiegoś trybiku, lubię czytać i po prostu biorę te teksty z całym dobrodziejstwem inwentarza, bo nie czuję, że mogę dodać, coś naprawdę wartościowego. A jak się z czymś nie zgadzam, to boję się zostać hejterem, mam już trochę lat, ale jeszcze nie dopracowałam sztuki bezemocjonalnego wyrażania własnego zdania, ale jestem w trakcie pracy – będzie lepiej :).

    • Tak, dzisiaj widzę ile Was tu naprawdę jest, tych czytających uważnie i zaangażowanych czytelników! Super! :)
      Spoko, będę Cię tu wypatrywać. Pamiętaj, nie musimy się zgadzać, nie można tylko być bucem.

  • Mateusz Stępień

    Zazwyczaj nie komentuję, bo czytam milion blogów i zazwyczaj jestem w niedoczasie – ciągle jakieś wpisy odkładam na później. Poza tym zazwyczaj powiadomienia o wpisach dostaję przez Feedly i stamtąd trafiają do Pocketa, a nie jest to narzędzie, które ułatwia komentowanie.

    • Cztery zdrowaśki czy coś. To jak Cię tu znajdę to będę wiedziała jaką drogę przeszedłeś, zapamiętam sobie! ;)

  • Rzeczywiście czytam Twoje teksty – wchodzę na bloga codziennie, bądź co drugi dzień, bo wiem, że piszesz często i za każdym razem jak wejdę na bloga, to coś będzie.
    Nie komentuję tekstów z różnych powodów. Czasami zupełnie nie zgadzam się z Twoją perspektywą – a oceniam, że jest ona tak stanowcza iż jakikolwiek mój głos w tej kwestii nic by nie wniósł, czasami przeczytam – uśmiechnę się myśląc: „mądrze” i wychodzę ze strony.
    A czasami rzeczywiście komentuje, gdy coś o czym piszesz mnie dotyczy.

    Ja dodatkowo lubię poza słowami „super tekst, tak trzymaj” się do czegoś z tekstu odnieść, stąd może niewielka ilość komentarzy z mojej strony.

    • Tak, widzę Cię tu czasem i zawsze komentujesz z sensem. Szacuneczek!

  • Jestem winna a powody jak zwykle prozaiczne, dużo wartościowych blogów i mało czasu :(
    To prawda, że nie pod każdym wpisem musi się toczyć merytoryczna dyskusja ale 100 % racji, że wypadało by się ujawnić jako stały czytelnik. Ujawniam się!

  • Oskar Krekora

    A te zdjęcia to sama robisz czy gdzieś kupujesz? Widzę, że te same przedmioty się przewijają na różnych fotach.

    • są banki zdjęć z darmowymi fociami maków.

      • Oskar Krekora

        bardzo ładne!

        • Radek Kotarski tak mnie przekonał w tych reklamach, że poszłam do banku i bywam tam regularnie. Ale nie oddaję im pieniędzy, bo nie mam, więc biorę sobie zdjęcia i wychodzę. Taki deal bankowy.

  • Cześć. Nazywam się Eda. Jestem Nieanonimowym Komentatorem od czasów Blox’owego Kominka. Bardzo lubię Hanię, chociaż zgadzam się z moją babcią, która mówi, że klaps w dupę nie jest zły i powinna jeść więcej mięsa, bo mięso jest ważne. Mam nadzieję, że Hania też mnie lubi, bo inaczej będzie mi przykro.

  • Akurat na przykładzie Twojego bloga mogę powiedzieć, że długo tylko byłam anonimowym czytelnikiem nie zostawiającym komentarzy. Wstyd się przyznać czemu, po prostu się bałam. Myślę, że takich osób jest sporo. Takie siedzenie w swojej bezpiecznej strefie i właśnie tylko raz pokazanie, że kogoś się czyta. Sama z resztą długo też tylko czytałam inne blogi, nie komentowałam. Bałam się, że coś głupiego napiszę, nie tak jak powinnam. To tak jak w życiu aby zagadać do kogoś obcego. Niby tu jest łatwiej bo nie jest to kontakt twarzą w twarz, ale jednak (nie wiem jak to określić) mimo wszystko wiele osób potrzebuje odwagi w sobie. :)

    • w komentarzach nie ma co się wstydzić pisać ;). Coś co według Ciebie może być głupie, dla innych może być impulsem do ciekawej dyskusji. W końcu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;). A nawet jak palniesz jakąś głupotę, to najwyżej koment zginie w czeluści innych wypowiedzi.

    • No właśnie widzę, że takich osób jest sporo, dlatego dziś do Was apel! :) Chciałam Wam dodać odwagi, o której piszesz. I wiesz, tekst wisi od godziny, a tu mi się ujawnia tyyyle fajnych Żabek, miłość. Od razu mam dzień zrobiony, super sprawa.

      Spoko, nie bójcie się, tu jest dużo tęczy, cukru i różu, więc spoko. Najgorsze, co może Was spotkać to ban, ale to już trzeba być turbogłupim, a takich mam tu mało.

  • Znowu tekst o mnie.. zobaczysz zaczną gadać -.-

    • Ej, Żabki, MICHNO 10/10 W TEMACIE, UCZCIE SIĘ. Wszyscy myślą, że to bot, ale kto by się tam przejmował. *marka-sama-w-sobie*

  • No ja nie komentuję może często, ale nie jestem anonimowa, bo imię i nazwisko widnieje. Ale za to chociaż mój blog dopiero raczkuje, a mimo to, że wiem, że czyta go całkiem sporo osób, to jakoś właśnie też większość to czytelnicy-widmo i mało komentują.

    • Znam Cię, jest dobrze. Wszędzie są czytelnicy-widmo i jak dla mnie to smutne, więc postanowiłam ich dziś obudzić. Patrz ile tu Was teraz jest, a ja mam dzień zrobiony. :)

      • O no to mnie to cieszy ;) No to jest bardzo smutne, chociaż u Ciebie to i tak sporo ludzi komentuje. A dziś pobudzenie max ;)

        • Bo po pierwsze mam tu bardzo fajne Żabki, a po drugie jest Was dużo. :) Dzisiaj obudziłam śpiochy i bardzo się z tego cieszę, bo robią mi dzień!

          • Z tym się zgodzę, że jak czytam komentarze, a robię to często i praktycznie pod każdym tekstem, to naprawdę fajne ludziki tu siedzą :) tylko pozazdrościć, tak w zdrowy sposób ofkors ;)

          • Yeah! Dużo tęczy, różu i jednorożców, najlepiej.

  • Tekst, pod którym można się podpisać całym ciałem. Komentarze mega motywują do dalszego pisania, bo wiemy, że treść nie trafia w eter i nie ma feedbacku. Taka karma, która wraca za czas, który poświęcamy na bloga. Choć wiem, że nie jestem najlepszym przykładem na potwierdzenie własnych słów, ale w innych przypadkach to sama prawda! ^^

    • W 2014 byłeś w top3 najbardziej aktywnych komentatorów. :) Chyba coś Ci się zniknęło.

      • O proszę ;). Pewnie za sprawą różnicy zdań na temat klapsów :D. Ale to fajnie, że byłem w pierwszej trójce. Chyba pora wrócić na piedestał.
        Zniknęło się, zniknęło. Nie tylko w komciach u Ciebie, ale i u siebie na blogasku ;C…

  • Dominika Łach

    Lubię u Ciebie komentować. Chociażby to, że spodobał mi się jakiś twój tekst/pomysł/cokolwiek. I zawsze mnie zastanawia, czy mnie kojarzysz :D i stąd i z innych social media :D

    • Tak Dominika, kojarzę, kojarzę. :) Fajnie, że to piszesz, ja też lubię jak komentujesz. Piona!

  • Oskar Krekora

    Ja to zazwyczaj nie komentuję, bo wychodzę z założenia że i tak nic nie wniosę do dyskusji, głupie strasznie.

    • Chociaż masz tę świadomość. :D Zawsze coś się wnosi przecież.

      • Oskar Krekora

        Dobra, przekonałaś mnie. Od dziś będę aktywny!

  • To melduję się i ja ;p Bloga bardzo lubię, odwiedzam regularnie, a skomentowałam.. z tego co pamiętam, jeden tekst ;) Dobrze mi w anonimowych szeregach, ale może racja, może dobrze czasem wejść w komentującą społeczność ;)

    • O, cześć! :) Fajnie to czytać, serio. Będę Cię wypatrywać w komentarzach, love!

  • Agnieszka Piątkowska

    Też lubię u Ciebie komentować, aczkolwiek czasami sobie odpuszczam, lepiej mądrze milczeć niż pie…rniczyć od rzeczy. Przeczytałam chyba wszystkie teksty od początku bloga i dobrze mi tutaj z Tobą Haniu :D <3 Chyba mnie już znasz z komentarzy :P

    *brzmię-jak-lizus*

    • Znam, znam! Lubię Cię, bo wiem, że istniejesz i tu gdzieś się krzątasz u mnie. Najs! I nie pieprzysz głupot, ale często czytam od Ciebie coś fajnego. Piona!

      • Agnieszka Piątkowska

        Ha! Mam propsy <3 Piona!

  • Ja bym może częściej coś skomentowała, gdyby nie to, że za każdym razem muszę resetować hasło do Disqusa, bo on twierdzi, że znów coś jest nie tak :D (Chcę skomentować, nie mogę, bo nie jestem zalogowana, loguję się, nie mogę się zalogować, bo panu się nie spodobały dane, i tak w kóóóóółko).
    :*

    • W XXIw. hasło musi zawierać:
      – osiem liter
      – w tym jedną dużą
      – dwie cyfry
      – jeden znak dodatkowy
      – trzy łzy dziewicy
      – smoczą łuskę
      – kroplę krwi kameleona
      Dasz radę! :*

    • Wpisz takie 50+50=STO, żaden hakier Ci takiego hasła nie złamie, a łatwo zapamiętać. Oczywiście potem daj znać, gdzie się tak logujesz :)

  • Kerowyn

    Zgadzam sie z Toba w 100%! Ile to juz razy myslalam nad rzuceniem bloga w cholere, bo mialam wrazenie, ze nikt na niego nie zaglada. A skoro nie zaglada, to najwidoczniej jest beznadziejny. Ale z drugiej strony ja sama jestem raczej przyczajonym czytelnikiem. Odzywam sie wtedy, kiedy mam na dany temat cos do powiedzenia, a nie zdarza sie to zbyt czesto. Nie chce zostawiac komentarzy w stylu „o jej, jakie to ladne/madre/itp.” bo nic nie wnosza.
    Na fejsie moj status zwiazku z komentarzami brzmialby: „to skomplikowane” :p

    • Hahah! :) Jasne, komentarze „super, 10/10, czekam na rewanżyk” są bez sensu, ale nie wierzę, że stały czytelnik, który przeczytał tu prawie 200 tekstów nigdzie nie miał nic do dodania. :)

      • Nooo, to był mój trzeci raz chyba, więc nie jest źle ;p

  • Sepijka

    to i ja się przełamię, bo sama doceniam komentarze na chociażby instagramie :) Krótko i na temat – dobrze piszesz, pisz dalej!

  • Widzę to też u siebie. Wejść mnóstwo, a pod wpisem 10 komentarzy. No żesz… A feedback jest taaaaki fajny.

  • Hehe, temat się roznosi po necie jak pożar buszu. Ale to chyba bolączka wszystkich, którzy piszą w necie. I tak masz dobrze, bo Twoi odbiorcy znają się na internetach – moi musza najpierw znaleźć okulary i odstawić laskę :)

    • Etam, wystarczy im czasem napisać – ej, tam na dole jest takie okienko, zobaczcie sobie. :)

      • Koffana, to nie tak hop siup. Jeszcze kwestia logowania, hasła. Trzeba też wytłumaczyć, że wystarczyć kliknąć takie cuś i nie trzeba już znaczka przyklejać i gonić na pocztę. Nie ma to tamto, starym wcale nie jest lekko :)

  • kel

    Och to o mnie. <3 Czuję się wyróżniony. :D

    Czasu brakuje nawet na czytanie, a co dopiero komentowanie. Ale dopsz, jak tak ładnie prosisz, to będę zostawiał swoje zdanie częściej. ;)

  • Konrad Norowski

    Cóż, tym razem inni komentujący powiedzieli prawie wszystko i nie mam wiele do dodania – zupełnie jak Ty z tym tekstem Vetulaniego który Ci podesłałem. Ja już dostałem raz psychofanem od Ciebie, więc teraz musze się strzec ;) Swoją drogą komentarze to całkiem fajna reklama, kojarze z imienia i nazwiska kilka osób które tu często komentują – Edyte Lech, Bartka Cicharskiego, Marcina Michno i kilka innych osób które kojarzę z avatara. Wiem że sporo z nich pisze bloga i jeśli kiedyś na taki trafię to wiem że mogę się spodziewać czegoś dobrego. Gratuluję feedbacku, chyba rekord komentarzy będzie.

    • Jestę gwiazdę, ludzi fantazję.

      • Konrad Norowski

        Jesteś zauważalna, co zrobić.

    • Dzięki, dzięki, fajni czytelnicy to fajny feedback.
      A z tym psychofanem to cóż, handluj z rzeczywistością! I tak, też sądzę, że to fajna reklama. Kojarzę Was, Wy kojarzycie siebie nawzajem, no róż, tęcza, jednorożce. Żabowa miłość, ile dobra!

  • Wiktoria

    Teskt fajny, na luzie. Zgadzam się z poglądem, jedyne, co to nie zawsze znajdzie się czas na komentowanie jakiegoś tekstu. :P Albo zdarza się też, że mówisz sobie, że skomentuję później i zapominasz. Częsta sytuacja. Ale z jednym się nie zgadzam. Gimbusy też potrafią być normalnymi, zdrowymi umysłowo, ciekawymi ludźmi. W końcu trzeba bronić swojego środowiska :D

    • No wiem, mam to samo, dlatego jak chcę coś u kogoś napisać to robię to od razu, albo zostawiam sobie otwarte w karcie. :)
      A co do gimbusów to wiesz, gimbus to stan umysłu. Człowiek może wyjść z gimbazy, ale gimbaza z człowieka – nigdy. Piętnastolatek może być o wiele dojrzalszy niż niejeden dwudziestopięciolatek, spoko. Chociaż młodszych czytelników jest tu mniejszość, wiem, że to ta fajniejsza część gimbazy. :)

  • V

    Chyba czas wyjść z ukrycia :D

  • Ja na Twojego bloga zaglądam raz na kilka dni i jakbyś nad ranem zobaczyła 15 powiadomień z nowymi komentarzami ode mnie to jeszcze byś mnie wzięła za jakiegoś stalkera ;)

    • Kondux Psychofan.

      • Się śmiejesz, ale to tak wygląda :P Czytam po nocach, więc sobie potem ktoś pomyśli co ja robię na jego blogu o 3:00 :)

        • 3:00 dobra pora na przemyślenia i blogowe czytania. :)

          • TEKSTacja

            Najlepsza!

          • Mi się najlepiej pisze między północą a czwartą, dlatego widzę, kto czyta w nocy. :) Potwierdzam, to np. Kondux.

    • A tak widzę 10, wielka mi różnica. :D
      *już-Cię-rozgryzłam*
      *nocny-Mar-eee-Konrad*

    • Stalker Hani jest tylko jeden.

      • E, Ty już spadłaś, moja droga. Liczby są nieubłagane.

  • Zdecydowanie tekst o Michno.

    • On mógłby napisać książkę „Jak wyrobić swoją markę na pisaniu komci?”, totalnie. Uczcie się Żabki od @marcinmichno:disqus.

      • Skąd @marcinmichno:disqus bierzesz tyle czasu na komcie?!

        • TEKSTacja

          Jak to, nie pamiętacie?! Przecież taki jeden Konrad już na to wpadł: Michno jest wpisany w szablony ;-)

      • True that. Zabawne, że przez dłuuugi czas, odkąd „poznałam” Michno w komentarzach na różnych blogach, nie wiedziałam, że ma jakiegoś bloga :D

  • Adam

    No dobra, przekonałaś mnie. Oto mój drugi komentarz ever.
    Gdy pierwszy raz tu wpadłem blog miał – chyba – dwa miesiące. Fajnie tu, więc zostałem. Nie komentowałem, bo nie czułem takiej potrzeby. Ale wiedz, że jestem, no. :D

    • No to trochę tu już bawisz. Fajnie wiedzieć, że jesteś, piona!

  • Autystyczna

    Jestem :D

  • termiczny

    …a czasem czytanie komentarzy jest równie ciekawe, co czytanie samego wpisu.

    • Z taką ekipą, jaką tu zebrałam – wiadomo! :)

  • Sporo racji. Sam cieszę się z komentarzy, chyba nawet bardziej niż z „gołych” wyświetleń. To jakaś forma interakcji, znak, że coś się dzieje. Tylko hejterów mam niewielu, na razie zdarzyło się chyba dwóch. Trzeba będzie się mocniej postarać.

  • Ooo, sporo komentarzy, powyłazili z ukrycia, fajnie! :D
    Tak sobie przy okazji porozmyślałam – na sweet urodowych blogaskach zebrać 20 komci pod postem to łatwizna i to nawet jeśli liczyć tylko te, które mają więcej niż 4 słowa „śliczne, zapraszam do mnie”. I jest tam znacznie większy procent aktywnie komentujących czytelniczek, niż pod blogami z kategorii lifestyle-opinia. Co mnie trochę dziwi, bo ile można komentować kolejne lakiery do paznokci i wzorki w kwiatki. To tutaj powinno być więcej komentarzy, bo temat bardziej prowokuje do dyskusji i wyrażenia własnego zdania.

    • przeczytałam, więc się ujawniam, choć jestem tu po raz pierwszy ;) w sumie trafiłam tu zaciekawiona tytułem, a że Twój post udostępniła Paulina, to moja ciekawość wygrała z kompletnym brakiem czasu. Tym nie mniej tekst mnie wciągnął – choć piszę niedługo (dziś właśnie mija pół roku) – to też widzę, że sporo osób wpada, poczyta i śladu po sobie nie zostawi. Komentujących jest ciut więcej niż 2%, o których wspominasz w tekście, raczej tak 10%. Ale – tak naprawdę te 2% to wartościowe komentarze, które faktycznie coś wnoszą do mojego bloga, pozostałe 8% to komentarze typu „ale super”, „fajne” itp… I powiem szczerze, że wolę te 2% :) wiem, że to osoby, które wpadną do mnie nie raz, zawsze im odpowiadam i staram się być na bieżąco także z ich wpisami, jeśli tylko prowadzą bloga

      • Tak jest, zaangażowana społeczność to świetna rzecz i w zasadzie najważniejsza, najsilniejsza broń blogera. :)
        I gratuluję pół roku, u mnie dokładnie taki sam staż!

    • Zawsze tak jest, a powód jest prosty – tam się celuje w odpowiednio skonkretyzowaną, zaangażowaną, zamkniętą grupę. Tu też jak poruszę temat zamknięty, odezwą się osoby zainteresowane, patrz: wpis o tańcu/tatuażach/wegetarianizmie. Na blogu o paznokciach są dziewczyny szukające informacji o paznokciach, więc na pewno trafiają w temat.
      Na blogach opinii są przeróżne tematy, duży rozstrzał, a nad niektórymi sprawami ludzie się w ogóle nie zastanawiają, o innych nie mają zdania i tak dalej. Tak to już działa. ;)

  • Aleksandra

    Przybyłam pokazać, ze żyję, ale trochę zalatuję gimbem, głupio.

    • Dobrze, że żyjesz!
      I to w pewien sposób słodkie, jak gimbom jest głupio, że są gimbami. Buzi, pamiętaj, zawsze mogłaś być córką Kingi Rusin. Nie jest tak źle! :*

      • Znaczy już nie gimb, ale w głębi duszy trochę się jeszcze tak czuję. Wiem, wiem, dzięki za wsparcie, mamę pozdrów!

        • Kurde, ta moja mama odwala tu robotę jak nie patrzę.

  • To taki trochę egoizm czytelników – skonsumują dobrą treść, nad którą się tak napracowaliśmy, ale przemyślenia i tak zachowają dla siebie, skneruski ;) Oto ja zaznaczam swoją obecność (nie pierwszy i nie ostatni raz) i dzielę się opinią, pisząc: „Amen” ;)

    • Tak jest, i jeszcze lajka nawet nie dadzą w ramach takiej „darmowej zapłaty”. Nieładnie. Lajkujcie w imię Krystusa!

  • Oszołomy <3

    • Miłość, zero czekolady, dużo biegania i mnóóóstwo głupoty. Yummy.

  • Czy jeśli jestem gimbem to znaczy, że nie jestem normalna? :D

    • Bycie gimbem to styl życia. Wiesz, człowiek może wyjść z gimbazy, ale gimbaza z człowieka nigdy…

  • Ja mam taki problem, że często po prostu nie wiem, co napisać. Informuję, że jestem, czytam i nawet lubię :)

    • To „nawet” zabrzmiało groźnie, haha. Najs, kojarzę Twoją muffinkę. :)

  • disqus_NSISQCDssC

    O, to ja też się przywitam :3 Generalnie zdarza mi się od czasu do czasu komentować czytane blogi, ale u Ciebie jeszcze się jakoś tak nie złożyło (:

    • Cześć! No to fajnie Cię tu widzieć pierwszy raz, piona!

  • An

    Ja się już ujawniłam, ale często nie mam czasu dodać komentarza lub nie mam nic do powiedzenia w temacie.
    Chociaż komentarze są baaardzo inspirujące :D Jeśli trzeba napisać coś bardziej twórczego polecam komentarze na tvn warszawa. Można wpaść na bardzo interesujące pomysły czytając słowne przepychanki komentatorów.

    • Fajnie, że się ujawniłaś! A co do inspiracji, nie znam komentarzy na TVN Warszawa, ale często wystarczają mi te tutaj, czytelnicy piszą świetne rzeczy. ;)

  • TEKSTacja

    Piszesz, że czytanie komentarzy sprawia Ci (jak każdemu blogerowi) przyjemność, a ja dodam, że już samo pisanie komentarzy daje pewną namiastkę tej przyjemności – zwłaszcza, jeśli robi się to na lubianym przez siebie blogu. A jeszcze jeśli ktoś skomentuje nasz komentarz, to łomatkoboska! Radochy co niemiara. Dobrze, że uderzyłaś w stół – odezwało się już więcej niż 20 par nożyc :-) Prowokować nas, czytelników, to Ty umiesz! Zobaczysz, ani się obejrzysz, a zbudujesz u siebie taką społeczność, że w następnych wyborach prezydenckich zwieziesz tonę pudeł z podpisami. Pójdziemy za Tobą, jak w dym :-)

    • Super, że sprawia Ci to przyjemność! O to w zasadzie chodzi, ma być róż, tęcza i jednorożce.
      No i woah, na prezydenta nie startuję, ale doceniam wsparcie, pewnie się przy jakiejś okazji przyda! Fajnie, że mam tu takie super Żabki. :)

  • Jesteś chyba jednym twórcą, u którego regularnie komentuje. Z chęcią skrobnę kilka słów pod każdym tekstem (no, chyba, że napiszesz jakieś głupoty…)(nie no, wtedy też napiszę). Zgadzam się w całej rozciągłości, że komentarze są fajne. Ale zrozum też czytelników – pod dobrym tekstem jest presja na niegłupi komentarz. Czasem ciężko to udźwignąć. A nie każdy może napisać „pierwszy” :)

    A Ty – u kogo najczęściej komentujesz?

    • W tym roku chyba spokojnie wyprzedzasz Edytę, która miała tytuł top komentatorki 2014. :) Jak Ci się utrzyma, to może jeśli się kiedyś wreszcie spotkamy to Ci pogratuluję i wręczę jakiś fajny medal. Z ziemniaka chyba są na topie ostatnio. ;)
      Rozumiem czytelników, jasne, ale wiesz, tu jest prawie 200 tekstów, a mam tu trochę Żabek, którzy czytają wszystkie – i nie wierzę, że nigdy nie mają swojego zdania, czegoś do dodania czy coś.

      Ja? Najczęściej zdecydowanie u siebie! ;)
      A tak to wszędzie tam, gdzie czytam i nie chcę pohejtować albo mam do dodania cokolwiek poza „fajny tekścik, 10/10”, widać w Disqusie. Komi, Paweł Opydo, Nishka,

      • U siebie najlepiej, wiadomo, co napisać. Znam to :)

        Order powiadasz? Ja tego nie robię dla zaszczytów i odznaczeń. Ja to robię, bo tak trzeba! Ale na spotkanie liczę. No to się musi kiedyś udać!

        PS: Komciów u Pawła nie widać na Disqusie ;)

        • Doceniam! Jesteś tu na tyle często, że jak znikasz to czasem myślę – gdzie komentarz od Cichego? :) Będę musiała też Cię wpisać w szablon czy coś.

          No dobra dobra, nie widać, ale i tak je śledzisz i wiesz, noo. Tylko że tam akurat nie piszę za często, bo jakoś nie lubię fejsowych komentarzy.

          • Wiesz, ja jestem taką mniejszą wersją Michno dla początkujących blogerów. A w rzeczywistości obaj nie istniejemy. Oczywiście, możesz wbudować mnie w szablon, ale to jest płatne. No, ale Ciebie stać :)

            Jak będę miał długą pauzę w komentarzach, to mam przynieść usprawiedliwienie od rodziców?

          • Tylko od lekarza.

          • Znam psychiatrę i patologa. Coś się wymyśli.

  • Katarzyna Waraksa

    No to witam witam, czytam chętnie twojego bloga, bardzo lubię, kiedy ciekawie określasz swoje stanowisko w ważnych sprawach. W ogóle lubię czytać blogi, można się wielu rzeczy dowiedzieć od kulturalnych ludzi na poziomie, coraz bardziej brakuje mi takiej kultury wyrażania siebie w tv :>

    • Cześć Kasia! Czad, fajnie, że to napisałaś. Też sądzę, że blogi są super i totalnie nie rozumiem, czemu tak późno się o nich dowiedziałam (bo dopiero jakiś rok temu). Co do tv – od jakiegoś czasu nie mam i nie oglądam, ale może właśnie dlatego, że tam wszystko jest ze scenariusza. Najbardziej barwne osoby to Kuźniar, Wojewódzki i Prokop, ale często nawet po nich widać, że coś ich tam ogranicza (a raczej ktoś, ten z słuchawki z wozu). Suabe.

      • Katarzyna Waraksa

        Tak samo, na swoje szczęście nie mam czasu i dostępu do tv w tygodniu, nie czuję się przez to ograniczona, jest mi ultrawygodnie z tym:D Co prawda w internecie można natrafić na taką samą dawkę manipulacji, jak w innych mediach, ale łatwiej można wybierać treści i nawet też część tego tworzyć właśnie np. przez komentowanie – świetna opcja i tyle:)

        • Yeah, dokładnie, wybieranie treści i godziny konsumowania ich. No i tu jest bardziej bezpośredni kontakt z twórcą.

          • Katarzyna Waraksa

            No tak, można liczyć na jakąś autentyczność po drugiej stronie ekranu, bo każdy może walnąć w ten internet co tylko chce bez scenariusza. Co jest też wadą, trzeba się uczyć segregować ten ogrom niekontrolowanego widzimisię. A w tv chociaż z góry wiadomo, czego oczekiwać – np. show = gapienie się i odmóżdżenie. Bardzo proste i nie wymaga wysiłku umysłowego, człowieku – usiądź i śliń się, bez obaw!
            I tak źle i tak niedobrze, jestemmarudątakmocnoojejszkoda:)

  • Komentarze to cudowny dodatek do blogowania. Też je kocham. <3 Fajnie wiedzieć, że tam po drugiej stronie ekranu są przychylne duszyczki. Osobiście lubię zostawiać komentarze. Ubolewam tylko nad tym, że nie zawsze starcza mi na nie czasu (jednak wolę się wczytać w tekst). W najbliższej przyszłości zamierzam jednak osiągnąć w komentowaniu level: Michno-Master. Dodatkowo, nie zawsze komentarz zostawiam, bo autor już tak temat wyczerpał, że mi głupio napisać tylko, że się zgadzam.

    • Damska konkurencja Michno rośnie, oja! Fajnie, że lubisz je zostawiać, kojarzę Cię stąd i to fajne. :)
      I tak, jak ktoś przeroluje temat w tę i nazad to już faktycznie nie ma co dodawać.

  • venedie

    Pierwszy! :3

    • O proszę, a Ciebie nawet się tu nie spodziewałam. Hej!

      • venedie

        Hanno, spokojnie. Czuwam nad całym internetem i mam Cię na oku. Nie spierdol tego! ^_^

  • DariaS

    Hej Hania, rzadko komentuję posty ze względu na fakt iż więcej wiedzy powoduje u mnie wątpliwości, co nie świadczy o tym iż jest jej dużo. Jeśli mam powód do skomentowania, np. o mojej historii z hashimoto to wiem iż miało to dla mnie znaczenie i brak wątpliwości na obecnym stanie wiedzy :) Dlatego też gratuluję super tekstu i mam nadzieję iż zrozumiesz mój lub większości rozumowanie odnośnie tego tematu.
    PS. Czy urodziłaś się w 1995 roku ?

    • Cześć Daria! Wiem o co Ci chodzi, ale oprócz tekstów z zakresu samej sobie wiedzy jest sporo tych o poglądach, a tu już każdy może mieć różne niezależnie od wiedzy. :)
      I odpowiadając – tak jest.

  • Kiedy to tak trudno ubrać we słowa czasem!

  • Bardziej czytuję niż czytam Twojego bloga, ale skoro wywołałaś mnie do tablicy, to skrobnę kilka słów.

    Jak każdy bloger, też lubię komentarze. Jak nie wnoszą zbyt wiele do tematu, to też patrzę na nie przychylnym okiem, bo to realne potwierdzenie, że ktoś przeczytał artykuł. Problem pojawia się, jak ktoś pod każdym wpisem pisze praktycznie to samo, tylko innymi słowami. Pozytywne – owszem! Tylko, że po pewnym czasie to staje się mdłe, jak przegotowane spaghetti. To już nie jest feedback, to nie jest dyskusja, to jest jakiś dziwny fanatyzm…

    • Z takimi się nie spotkałam, u mnie tego nigdy nie było, więc nie mam jak Ci odpowiedzieć. To już zależy od społeczności.

  • Kiedy na stałe zadomowiłam się na Twoim blogu, jednym z pierwszych tekstów, jakie przeczytałam był post o tym, dlaczego usuwasz komentarze. Pomyślałam sobie „eee, pojebana” (wybacz, Haniu!) i stwierdziłam, że skoro masz takie zasady to czegoś niekonstruktywnego, super-mądrego itd. pisać nie wypada. Bałam się, że mnie wyśmiejesz, ot co. Ale z drugiej strony czasami zgadzam się z Tobą tak bardzo, że chcę ci jednym słowem dać znać, że czytam, zgadzam się i jeszcze chwila, a w moim pokoju będzie ołtarzyk z Twoją osobą.
    Dlatego dzięki za ten post. Teraz nie będę się powstrzymywać, a komentarze ode mnie znajdziesz jeszcze częściej. Buziaki!

    • Z jednej strony to dobrze, że ludzie się boją pisać głupoty, bo zobacz jaki tu przez to jest fajny poziom. :) Ale też wierzę, że jest tu o wiele więcej Żabek, które mają naprawdę super rzeczy do powiedzenia, niż komentarzy – dziś na przykład się o tym przekonałam. Dlatego nie ma się co powstrzymywać.
      A co do ołtarzyka… szach mat buka! Miłość, róż i jednorożec dla Ciebie:*

  • Komentuję pierwszy raz i będę wracać :) Miło było Cię wczoraj poznać na BFWawa :)

  • Tekst trochę tyczy się mnie, bo twój blog pojawił się w moim shareweeku, a komentarza mojego na .es nie znajdziesz. Tłumaczyć się nie będę, bo po prostu nie muszę, ale przekonałaś mnie do komentarzy. Zaczynam komentatorską terapię! :)

    • O to widzisz, też! :) Powodzenia na terapii!

  • Oo zdecydowanie poruszony dobry temat. Skłoni choć niektórych i mam nadzieje, że nie na chwile do komentowania. Swoją drogą, czemu czytelnikowi bliżej do hejtu niż do pochwały.

  • Marcin Perfuński

    Jest 2:45 w nocy. Czytam Hania.es. Czy jestem już psychofanem?

    • Jest 2:45 w nocy. Piszę Hania.es. Kim jestem?

      • Marcin Perfuński

        Zwycięzcą! :D

  • To bardzo dziwny komentarz, bo zaczęłaś od powiedzenia mi, że nie wiesz kim jestem i że wpadłaś właśnie na bloga jak Filip w konopie czy coś. :D No ale potem napisałaś coś z sensem, więc spoko.
    Tak, to brzmi jak dobry pomysł. W Internecie jest jednak prościej niż na żywo, tym bardziej w gronie blogowym – nie np. na Facebooku, gdzie masz pełno znajomych.

  • Kurde, nie wiedziałam, że Żabki to zwierzęta nocne. Chociaż co się dziwić, idziecie za mną.

  • Hm. Kiedyś nagrałem emocjonalny, pseudo wzruszający film na swój kanał YT. Bo przyszedł taki czas, że komentowanie się traciło, choć nie zmieniałem form, co mogłoby „zaniemówić” widzów przyzwyczajonych do myślenia „kiedyś miałeś lepsze vlogi, jak pokazywałeś podryw po śląsku. Martwiło mnie to i demotywowało. Dopóki nie dostałem maila od widzki, która zrobiła sobie z niego jeden wielki komentarz do moich gupot i tych mniej gupot. Zainspirowało mnie to, aby pomyśleć o tych, którzy na co dzień nie komentują, ale przeżywają. O tym był ten film. I co? W komentarzach zaczęły wypływać dusze, które w mniej lub bardziej prosty sposób pisali „że mają tak samo”. Mniej lub bardziej wylewnie. Nigdy wcześniej ich nie widziałem na kanale. I nigdy później. Taki pojedynczy impuls jednorazowy. Do dziś myślę o tym zjawisku.

    • No właśnie, tak to jest. Jak tutaj dzisiaj. Zobacz ile Żabek niewiadomoskąd! :)

  • Woda napojem życia

    Czytan Cię i czytam ale komentarzy nie pisałam! Ale zaczne! Słowo! Będę trwać w postanowieniu pisania komentarzy :D

  • Ktoś

    A co z takim, którzy nabijają ilość wyświetleń, bo wchodzą jak u znajomego na tablicy się pojawi link? Niekoniecznie się zgadzam ze wszystkim a na hejtowaniu mi nie zależy. Nie mam nic ciekawego do powiedzenia -nie wypowiadam się. Zgadzam się-nie będę pisać mdłego i bez wyrazu: tak trzymać.

    • Źle mnie zrozumiałeś/aś – nie chodzi mi o komentarze „fajny tekścik, 10/10”, nie mówię, że każdy ma pisać komentarz, chociaż zabłądził tu tylko chwilowo. Ale jest sporo czytelników, którzy przebrnęli tu przez ponad 100 tekstów i nie uwierzę, że ani razu nie mieli czegoś do dodania czy innej opinii. ;)

  • Już tu kiedyś komentowałam, ale niech będzie że znów coś napiszę, bo szczęśliwym trafem przeczytałam ten tekst na laptopie ;) (nienawidzę pisać komentarzy z komórki, przez co tak rzadko to robię!)

  • dobrymjud

    Jesteś niesamowita, patrzę tu i cieszę twarz jak głupia :)

    • O, a gdzie patrzysz? Odstaw te prochy! Albo daj trochę.

  • No lubię Cię! ale ja żabka komentująca to może się domyśliłaś :)

  • Maciej Cąderek

    E tam, nie dam się nabrać na tą podpuchę i nie skomentuję.

  • To ja może tylko zamelduję, że trafiłam tutaj właśnie dzięki akcji Share Week i tak mi się spodobało, że jeszcze nie raz wpadnę (a pewnie i skomentuję, bo komentować lubię ;) )

    • Ooo, super! Fajnie, że wpadłaś z Share Weeka i zostałaś, najs. ;)

  • Hej, jestem Łukasz i postaram się więcej komentować, ale nie obiecuję.

    • Hej hej, a ja Cię stąd kojarzę, czyli słabo nie jest. Będę wypatrywać, see ya. :)

  • Rzadko mam do powiedzenia coś mądrego, jednak od czasu do czasu wpadam do komentarzy. Buź!

  • No pacz i od razu statytsyka komentarzy z 2% weszla do 20% :D

    Trudno się z Tobą nie zgodzić. ja sobie tłumacze, że skoro nikt nie komentuje a widzę że czyta to znaczy, że chyba wyzerpałam temat na tyle, że trudno coś dodac od siebie.

    Jak to było w pewnym filmie – instynkt samozachowawczy ;)

    • Yeah, nagle poznałam tylu stałych czytelników! Fajnie, że jesteście. :)

  • Kilka słów i jaki odzew ;) jestem tu pierwszy raz ale zapewne zostanę na dłużej bo bardzo mi się tutaj podoba i na pewno będę zostawiać znak ;)
    To bardzo miłe kiedy pod tym co uda Ci się napisać ktoś zostawia po sobie znak. To bardzo motywujące i po prostu zwyczajnie po ludzku miłe :) dlatego warto dla tego, który się stara stworzyć coś fajnego :)

    • Najlepszy odzew na świecie, właśnie ogarnęłam jak bardzo zajebiste są moje Żabki. <3 tak, w ogóle fajne jest mówienie rzeczy. Jak kogoś lubisz, podoba Ci się – powiedz mu to, bo czemu nie? Wyznaję takie proste komunikaty, wtedy życie jest naprawdę super.

  • Hej, właściwie nie wiem czemu tak żadko komentuję w stosunku do tego jak często tu jestem…ale głupio tak pod prawie każdym tekstem napisać ‚mam tak samo ‚ :)

  • Angelika

    No to teraz namówiłaś spore grono czytelników do pozostawienia tu czegokolwiek, a w tym mnie. Bloga czytam od niedawna, skupiam się na aktualnych tekstach. Być może kiedyś coś namówi mnie do tego, aby zajrzeć w głąb. Dla mnie w kwestii oceny istotne jest porównanie – to chyba najprostszy sposób na zobrazowanie poziomu jaki się reprezentuję. W związku z tym wydaje mi się, że nie obrażę Cię w żaden sposób, jeśli porównam Cię do… Kominka. Odnoszę wrażenie, że prezentujecie podobny styl, oboje macie lekkie pióra i z przyjemnością się Was czyta. Haniu, zagoszczę u Ciebie na dłużej :)

    • Cieszę się, bo przez to zobaczyłam, ile Was tu jest i jakie mam super Żabki. Najs! :) Dzięki za miłe słowa, fajnie że tu jesteś.

  • Haha nie wiem czy jestem „normalnym czytelnikiem”, ale zawsze jak już u kogos przeczytam wpis to staram się dodać komentarz, nawet jeżeli miałoby byc to tylko jedno zdanie ;)

  • Gosia Zadrożna

    No dobra, ja też właściwie jestem tu po raz pierwszy. Ale skoro tak nalegasz ;) A tak serio, chyba mnie zmotywowałaś do częstszego dodawania komentarzy. Czasem to robię, ale zdecydowanie za rzadko. Pozdrawiam :)

  • undulipodia

    Kurczę, kurczę, czytam wiele blogów, zdarza mi się wręcz obsesyjnie wyczekiwać nowych wpisów, ale komentowania od zawsze unikałam jak ognia. Chyba czas to zmienić! Czuję się zmotywowana!
    PS Nie goszczę tu długo, ale to, co czytałam było dobre i lekkostrawne jednocześnie! Zostaję na dłużej :D

    • Uff, czyli tekst spełnił swoje zadanie! Nie unikaj, komentowanie jest super.
      I dzięki za PS, miło mi i fajnie, że zostajesz. Rozgość się. :)

  • Guest

    Usprawiedliwiona, bo na bloga wpadłam kilka dni temu a teraz nadrabiam zaległości! Cudowna atmosfera, cudowne pisanie, jeden z niewielu blogów, które czytam słowo po słowie! Jak ty to dziewczyno robisz? :)
    Zostaję i czytam namiętnie – poklikam też odśwież i będę czekać na co nowe to posty :)

    PS. Muszę Ci też przybić piąteczkę w sprawie choroby tarczycy, dzięki Tobie odkrywam na nowo chorobę, bo lekarze niestety nie dzielą się ze mną niczym i nie wiem o niej nic, a choruję od kilku dobrych już lat :)

    • Awww, super, dzięki wielkie! Miło, że Ci się podoba.

  • Trafiłam do Ciebie dzięki akcji share week i musze powiedzieć, że zmotywowałaś mnie do komentowania. Bo czytam dużo, a śladu po sobie nie zostawiam. Obiecuję poprawę ;).

  • Tak jest, trzeba na to zwrócić czasem uwagę. Dzięki, fajnie, że zostajesz! :)

  • Czytam Cię już od jakiegoś czasu, a jeszcze się nie ujawniłam. Faktycznie, wchodzę w Twoją przestrzeń, zaglądam w każdy kąt i nie zostawiam nawet śladu. Dlaczego? Nie wiem. W każdym razie dziś klepię Cię wirtualnie po plecach i mówię: odwalasz kawał dobrej roboty. Tak trzymaj Haniu.

    • Dziękuję! Takie poklepania są ważne, rili. Fajnie, że tu jesteś. :)

  • Hej, świetny wpis, z którym się zgadzam w 100%. Fajnie jest wiedzieć, kto Cię czyta. :)
    U mnie częściej znajomi zostawiają komentarze na facebook’u, czasami polubią jakiś post, ale z tym kontaktem to kiepsko niestety jest.
    Masz świetny blog, wiesz? :)

    • Każdy kontakt jest ważny, ale komentarze na blogu cenię szczególnie, tu jest moje małe podwórko i lubię widzieć, kto się ze mną tu bawi.
      Dzięki, wiem i fajnie wiedzieć, że Ty też to wiesz. Miłość!

  • Mam ten sam problem z czytelnikami u siebie. Przeczytają, nawet lajka zostawią, a z komentarzami jakoś krucho. Co ciekawe, większość z nich sama coś tworzy, więc doskonale wie, jaką wartość dla piszącego mają komentarze. Może faktycznie trzeba ludziom to uświadomić. U Ciebie to przyniosło skutek, z tego co wiem, Górka tekst też dał ludziom do myślenia. Może każdy bloger powinien swoim czytelnikom wyjaśnić, że jednak warto zareagować na to, co piszemy :-)

  • Bez bicia się przyznam, że zaczęłam komentować dopiero jakieś trzy miesiące temu. Wcześniej na to tak nie patrzyłam, ale jak prowadzi się własnego bloga i chce się mieć z niego więcej niż tylko zwykłe pisanie dla siebie i znajomych na fb, to trzeba dać coś od siebie. Komentowanie jest fajne, bo przede wszystkim ma się kontakt z „drugą stroną”, kiedy jest odzew wiemy, że ktoś to czyta, a nie tylko się domyślamy (jak to ujęłaś). Twojego bloga czytam od niedawna, chyba właśnie dzięki Share Week ;) ale będę zaglądać. Pozdrawiam

    • Dokładnie tak jak mówisz. Fajnie, że jesteś, będę Cię wypatrywać w komentarzach. :)

  • Brzeska

    U know what, cholernie rzadko pisze komentarze. Raz to wynika z tego, że zazwyczaj czytam w biegu, gdzie niekiedy do jednego postu podchodze x razy. U mnie to jest, moze nie tyle co system zero-jedynkowy, ale na zasadzie ze jak sie nie zgadzam to poznaje inny punkt widzenia, jak sie zgadzam to bajlnado, ale tez czasem [jak chocby przy tekscie o adopcji przez pary homoseksualne] wywoluje temat dany z partnerem czy po prostu bliskimi. A nie komentuje raczej, bo jakos tego flow jeszcze nie poczulam wpelni

    • To ten raz udało mi się Cię wywołać do tablicy. :) Wiesz, to też sygnał dla mnie jako autorki, czy jest spoko albo czy masz coś do dodania. Zawsze fajniej!

      • Brzeska

        No udalo. Chociaz nie jest to nasz pierwszy raz – kiedys tez cos napisalam pod tym Twoim tekstem o sukcesie, ze dywanow nie lubie, ale sukces jest moj. I niewatpliwie, wiadomosc zwrotna dla Autora niezwykle jest wazna takze wiedz dziewczyno, że piszesz zajebiscie, przez niebanalne neurony

        • Ach, pamiętam już, fakt. :)
          Dzięki wielkie, moje neurony wysyłają tęczę!

  • Magdaa

    Muszę przyznać, że bardzo rzadko piszę komentarze, ale chyba zacznę pisać je częściej i to dzięki Tobie. Czasem nie zdaję sobie sprawy jak dla twórców komunikacja z odbiorcami jest ważna, wiem, że to wielki błąd, postaram się to zmienić. Pozdrawiam! :)

    • To bardzo się cieszę, super! Będę Cię tu wypatrywać :)

  • Pingback: Blue Coaster33()

  • Pingback: increaseleptin.com()

  • Iza

    Ponad 200 komentarzy, czyli jest odzew. :) Ja jestem u Ciebie pierwszy raz. Nie wiem jeszcze co myślę o całym blogu, bo to pierwszy tekst, który przeczytałam. Uważam, że powinna z niego powstać odezwa do narodu lub chociaż do osób odwiedzających blogi. Serio. Każdemu kto wchodzi na jakiegoś bloga powinno wyskakiwać takie okienko z odezwą. Nie o ciasteczkach. Nie Facebook. Ten tekst, który tak prosto uświadamia jak ważna jest reakcja zwrotna czytelnika. To jak – może jakaś skrócona wersja i zaczniemy to szerzyć? :)

    • Odezwa do narodu, grubo! :D
      Na razie ten tekst wisi na głównej blogu i chyba większości tutaj uświadomiłam, jakie to ważne. Niech się szerzy!

  • Ewelina

    Widzę, że odzew jest ;) Na Twoim blogu jestem od wczoraj, na bezużytecznej ktoś coś o Tobie napisał, więc postanowiłam się zapoznać. Trochę przypomniałaś mi jak cudownie jest mieć bloga, aż zachciałam na nowo pisać, pokazać się światu i zdobyć grono cudownych czytelników, chyba mi tego brakuję, bo jakoś ostatnio nie mogę odnaleźć się w rzeczywistości. Bo nie tworzę. Bo nie mówię do nikogo. I tak, masz rację! Czytelnicy powinni się odzywać, kiedyś, dawno dawno temu jak miałam bloga myślałam, że jednak nie interesuję ludzi, że to co piszę jest dla nich bezużyteczne. Dopiero jak zakończyłam „karierę” odezwało się wiele osób, gdzie jestem i dlaczego skończyłam pisać. I wiesz co? Wielu z nich nie znałam… Dlatego wiedz, że tu zajrzałam i planuję zaglądać częściej ;) Przeczytałam kilka tekstów i myślę, że warto tu bywać :) Pozdrowienia!

    • Dzięki Ewelina, fajnie, że zostajesz na dłużej. :)

  • To normalne. Idziesz na imprezę – nieważne czy domówka, czy w klubie – i masz różnych ludzi. Są tacy, co są wszędzie i rozmawiają niemal ze wszystkimi. Są tacy, co się świetnie bawią i są tacy, którzy przychodzą i stoją z boku. Dokładnie tak jest z blogiem – jedni komentują dużo, inni wciągają teksty nosem i czasami coś powiedzą, a inni tylko się przyglądają.

    • Tylko wiesz, to jest tak, że to moja domówka i fajnie jak czasem zagadacie z gospodarzem. :)

      • Zgadzam się, ale co zrobisz, jeśli ktoś nie chce albo się wstydzi? Nic nie poradzisz. Szare myszy są wszędzie ;)

        • No napiszę taki tekst. Zobacz jak myszki wyszły. :)

          • To – większy, ale jednak – nadal odsetek osób czytających bloga :)

  • Nie do końca jeszcze czuję się komfortowo na Twoim blogu aby móc coś skomentować. Nie znam Twojego stylu a przeczytałam może tylko kilkanaście tekstów co według mnie nie daje mi prawa oceniania Twojego światopoglądu. Plus jest taki, że rzeczywiście ilość komentów zniechęca i sprawia, że zaczynam wątpić czy moja myśl zostanie kiedykolwiek zauważona.

    • Cześć Magda! A tu – nie martw się, czytam wszystkie komentarze. :) Staram się na wiele odpisywać, tak że na pewno Cię tu wyłapię.
      Komentatorzy nie zawsze oceniają tekst, ale mega cenię ich historie i wszelkie trzy grosze dorzucone do tematu od siebie.

  • Komentowanie jest fajne. Komentarze ciesza kazdego autora i dodaja skrzydeł. dotarlam do Ciebie dzięki Share Week. Przeczytalam kilka Twoich wpisow. Nie zawsze zostawiam komentarz bo czasami musze sobie przemyslec to co napisalas, rozgryzc to co bylo Twoja intencja. Ten refleks szachisty nie zawsze sluzy regularnemu komentowaniu. Pozdrawiam serdecznie beata

    • O, super, że jesteś z Share Weeka! I fajnie, że komentujesz, widzę Cię tu kolejny raz :) Piona!

  • Mądrze prawisz kobieto! Przy zdaniach „Prawdą jest, że komentarze pokazują poziom strony. Zawsze jak wchodzę na jakiegoś bloga to od razu w nie zaglądam, by przekonać się jacy są tamtejsi czytelnicy i atmosfera.” pomyślałam, że u mnie zbyt wiele byś się nie dowiedziała – bo ilość komentarzy jest znikoma.

  • A co z nieśmiałymi lub introwertykami? Może mają wewnętrzne opory przed zostawieniem komentarza? :P

    Żartuję, nawet jako introwertyk komentuję. Ostatnio tylko brak czasu, żeby być wszędzie tam, gdzie chcę. Ale muszę to zmienić, skoro mam czas na przeczytanie wpisu, to trzeba znaleźć też czas na komentarz :)

    Pozdrawiam Haniu

  • A ja mam wrażenie, że bardzo Twoje teksty przypadną mi do gustu. I chociaż jestem tutaj pierwszy? raz to pozostanę tu na chwil więcej i będę czytać i komentować. Bo pomimo, że ostatnio mam spadek formy, to dzięki temu tekstowi może dziś coś napiszę ;)

    • O, miło! Fajnie, że zostajesz, będę Cię tu wypatrywać. :)

  • Weronika

    O raju, jakby ci blogerzy wiedzieli, że ci taką straszną przykrość sprawią poleceniem cię w ShareWeeku, to by pewnie tego nie robili…
    Też prowadzę bloga, ale nie kumam takiego podejścia. Ja bym skakała pod sufit z radości, że ktoś o mnie gdzieś wspomniał.

    • Widzę, że totalnie nie zrozumiałaś tekstu. Ok. :)

  • Czytałam Twój wpis i od razu zastanawiałam się, czy będzie „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. I co? Nie pomyliłam się. Na mnie to też zadziałało. ;)
    „Umówmy się, nikt nie tworzy niczego do szuflady, dla wszystkich istotne są lajki, szery i inne bajery.” – nic dodać, nic ująć.

  • Ollbi

    Ciekawy wpis. Zrobię potem jego dokładną analizę :-)

  • Ja niedawno zaczęłam komentować inne blogi. I faktycznie komentowanie jest fajne! :)
    Tylko szczerze mówiąc, uważam, że wymaga to czasu. Im więcej komentuję i angażuję się w „społeczność” różnych blogów, tym więcej ich poznaję i chcę czytać. Nie zawsze wszystko, nie zawsze super dokładnie, ale i tak wymaga to poświęcenia uwagi. Ale warto. :)

  • Zgadzam się z Tobą w 100 procentach. Ja też o wielu osobach, które podobno czytają a nigdy komentarza nie ujrzałam, dowiedziałam się przypadkiem po roku. Dodam, że były to osoby z rodziny. Jakby nie dało się normalnie o tym porozmawiać lub coś miłego mi napisać.
    Na początku najbardziej bolało mnie to, że tylko pojedyncze osoby z ,,bardzo dobrych znajomych” zostawiło po sobie ślad na moim blogu. Wiadomo fajnie by było zobaczyć wpis , Ania- trzymamy kciuki za nowy pomysł czy coś w tym stylu.
    Życzę zarówno Tobie jak i sobie coraz więcej czytelników i komentujących.
    Ania

  • no to mnie przekonałaś Hania! Jakiś czas już tutaj zaglądam i lubię to, że potrafisz w ciekawy sposób wyrażać swoje zdanie (chociaż bywa, że nie do końca się z Tobą zgadzam w niektórych kwestiach), bez względu na tych wszystkich gimbusów, oszołomów i hejterów. Ja często nie komentuję na blogach właśnie z ich powodu, nie mam ochoty brać udziału w jakiejś „gównoburzy”, ani tym bardziej, żeby ktoś narzucał mi swoje poglądy, wyzywał od debili i wyśmiewał, bo myślę inaczej niż on lub to on źle coś zrozumiał i zachowywał się „conajmniej jakbym zabiła mu matkę” bo przecież wie lepiej niż ja co miałam na myśli. Nawet nie jest mi jakoś z tego powodu strasznie smutno, tylko mnie to irytuje, a wiadomo że z idiotą lepiej nie dyskutować, bo sprowadzi Cię na swój poziom i pokona doświadczeniem. Wiem, że Ty jesteś dla nas miła i broń Boże nie było to skierowane do Ciebie, tylko taka ogólna refleksja. Chociaż w sumie masz rację, warto byłoby pokazać, że ciekawi ludzie też komentują :) Fajnie, że o tym napisałaś, może teraz jakoś się ośmielę w wyrażaniu opinii pod postami :)

    • Aww! Dzięki, fajnie to czytać! Będę Cię wypatrywać w komentarzach :) i spoko, jak ktoś tu będzie rozkręcał gównoburzę, to długo nie pobawi.

  • Ja tam lubię po sobie pozostawiać ślad. Cóż, nic dodać, nic ująć. Jestem tu po raz pierwszy i chyba nie ostatni :P Już jakiś czas temu zauważyłam, jak komentarze, które zostawiam mogą dać kopa blogerom, albo, jak wręcz przeciwnie, mogą też być trudne do przemielenia. To niby tylko internety, żeby była jasność, nigdy nikogo nie obrażałam. Prędzej wnioski, do których czasem dochodzę są taką szpilką, która potrafi przypiąć kogoś do pewnego punktu, z którego ciężko ruszyć dalej. Cóż, blogowanie to ciężki kawałek „chleba”. Właściwie z tego nawet chleba się nie kupi(przynajmniej w większości wypadków :P). Robicie to dla własnej satysfakcji. Wystawiacie na publiczną ocenę Wasze zdanie. Podziwiam Was. Bo nie raz dostaniecie kopa w dupę. To jak w życiu, nie raz mówimy coś, co najchętniej wymazalibyśmy z pamięci zanim jeszcze znalazło się na końcu języka. Tylko w języku mówionym, największe gafy pamiętamy głównie my sami i najczęściej parę bliższych lub dalszych osób. Tutaj pamiętają wszyscy czytelnicy. Tutaj nie można udać, że coś się nie powiedziało. Tu trzeba być odpowiedzialnym za swoje słowa i umieć przyznać się do błędu. Bo po naciśnieciu magicznego guziczka opublikuj nie cofnie się już faktu, że tekst istnieje w internetach. Można usunąć, pewnie. Ale nie wymażemy tego z niczyjej pamięci. Cóż, trzeba umieć przyznać się do błędu. Trzeba umieć przyznać się do słabości. Wierni czytelnicy zrozumieją i zyskają szacunek. Bo każdy tak chciałby umieć tak postąpić w życiu. A w większości nam w życiu brakuje odwagi. Może nie zdajecie sobie czasem sprawy, ale jesteście dla wielu ludzi autorytetami.
    Nawet jeśli sobie z tego nie zdajemy sprawy, nawet jeżeli lubimy tylko dużo myśleć i po prostu o tym mówić. Nawet, jeżeli jesteśmy na pozór cichymi, pozornie nic nie znaczącymi jednostkami. Na pierwszy rzut oka nas nie widać w czyimś życiu, ale przecież patrząc na człowieka też nie dostrzegamy Jego kręgosłupa. Wiemy, że istnieje, ale czy zdajemy sobie sprawę z czego jest zbudowany? Przecież nie da się poprawnie funkcjonować bez jednego kręgu. Kręgosłup moralny. Blogerką nie jestem, ale jestem przyjaciółką. Taką cichą, choć z burzą myśli w głowie. Nikomu nie radzę dokonywać takiej głupoty, jaką ja zrobiłam. To, co udało się zniszczyć w miesiąc przez brak kontaktu odbudowałam dopiero po 3 latach. A przez te 3 lata zadziały się takie rzeczy u mojej przyjaciółki, że ja czasem jej nie poznawałam.
    Wybacz Haniu, ja tak mam. Moje myśli nie usiedzą w jednym miejscu, fajną analogię znalazłam do przypadku z życia wziętego. Widzę też, co się dzieje w blogosferze i ja tak to po prostu widzę ;) Wiem, że podmiot w moich wypowiedziach czasem przybiera różną formę, ale cóż i On musi być elastyczny przy natłoku moich myśli :P
    Pozdrawiam ^^

    • I super że lubisz :D
      Jesteś podporą, a nawet fundamentem :D

      • Czasem także bycie tą cichą podporą jest męczące :P Zwłaszcza, gdy się ma przykry obowiązek sprowadzać kogoś na ziemię :P A ja Ciebie i tak zawsze będę uwielbiać przez to kim jesteś ;)

    • Wow! Dzięki. :)

  • nieposzlamnastudia

    muszę i mojej garsteczce czytelników pokazać ten wpis :D

  • Askaa

    Pierwszy raz tu jestem,zarazem debiutuje komentarzem. Powiem tylko tyle” polać jej!”
    :D

  • SYongNeul

    Czytam od listopada/grudnia i nigdy nie skomentowałam… Chyba pora to zmienić :P

  • Ula

    Dobra, to masz racje! Rozumiem ciebie i wiem jak miło jest jeśli coś powiesz albo napiszesz a ktoś przedstawi swoją opinie! Szczególnie jeśli sklada sie z czegoś więcej niż „fajne”

  • gosia

    Wiesz dzisiaj jestem pierwszy raz na tym blogu rzadko czytuję blogi nie wiem czemu. W całym swoim internetowym życiu nie komentowałam postów, artykułów itp. No może z początku, ale zawsze w odpowiedzi dostawałam coś w stylu „po co się w ogóle wypowiadasz?” i uznałam że takie bierne przyglądanie też może być ciekawe i nie trzeba się użerać z falą wszechmocnego hejtu, ale po przeczytaniu tego tekstu odrobinkę zmieniła mi się perspektywa co do tego tematu. Dzięki wielkie i smacznego twarogu!

    • Ooo! Fajnie, że masz teraz inny punkt widzenia. Komentuj dzielnie tylko powiedz mi jeszcze, o co chodzi z twarogiem?

  • Przez moment się zastanawiałem jakbym się czuł z etykietą często komentującej żabki.

    Dobrze że Tomek nie używa tego rodzaju określeń; )

    • Tam chyba bywają brzdące. Eeetam, wszyscy tu wiedzą, że tu puszczam oczko. ;)

    • Tam chyba bywają brzdące. Eeetam, wszyscy tu wiedzą, że tak im puszczam oczko. ;)

  • Kirley

    Hahahah xD Czytam jakoś od… 4? 5? postu jaki się tu pojawił. I powiem ci coś od serca – nie komentuję nawet gdy się nie zgadzam i bynajmniej nie chodzi tu, że ciebie lubię mniej niż innych blogerów – po prostu nie lubię komentować. No i zawsze mam potem poczucie obowiązku odpowiedzi, a to oznacza, że jestem na długo „przywiązana” do jednego miejsca – więc trzeba wejść i sprawdzić, czy przypadkiem autor nie odpisał.
    A, zapomniałam o najważniejszym – nie umiem pisać naprawdę dobrych komentarzy, a nie lubię też robić czegoś na przysłowiowe „odpi*rdol się” więc…po prostu nie piszę.

    • Wo najs, tyle czasu tutaj!
      (btw Disqus wysyła maile o odpowiedziach na Twój komentarz – ofc jeśli tak zaznaczysz)

      • Kirley

        FB ma talent do wyświetlania mi twoich tekstów właśnie jak jadę autobusem, więc czytam, a potem zawsze mi jakoś tak niewyraźnie (jakaś utajona wersja choroby lokomocyjnej chyba :c )
        Ah, gdybym tylko sprawdzała maila częściej niż „omg, czekaj, jakie ja miałam hasło? Długie? Krótkie? Jaki w ogóle mam adres mailowy? KIEDY JA TU OSTATNIO BYŁAM I SKĄD TE 300+ NIEODEBRANYCH?!” – no także tego ._.

  • Ewa

    czytam Cię od zawsze i…… niestety należę do tych ludzi, których opisałas w tekście :D czytam tekst i wychodzę, bo nie mam czasu na komentowanie… wymyslenie czegokolwiek logicznego (i zeby miliony mogly to przeczytac) zajmuje mi wieki, choć nie raz miałam ochote napisać Ci co myślę w niektórych kwestiach :P ten komentarz to moj debiut u Ciebie. Pijona!

    • Ooo, no to piona! Fajnie, że napisałaś i tak. :)

  • Wulkan Emocji z Ciebie – dobrze, że nie trzymasz tego w sobie – bo gdyby wybuchł, Polska znowu zniknęłaby z mapy. Pisz dalej, tak długo jak trzeba, czyli pewnie do zawsze… wiem jak to jest :)

    • Wylewanie ich na klawiaturę okazało się być całkiem niezłym pomysłem.

  • Marika94

    Lubię Twoj pogląd na świat :)

  • Mnóstwo jest blogów, które czytam i nie komentuję. Pierwsza zasada: nie ma disqusa – nie ma komentarzy! (no, chyba że mi BARDZO zależy ;))

    • Tu jest Disqus, ale mam nadzieję, że to nie sprawia, że zależy Ci mniej!

  • Anna Aneczka

    No i mnie zainspirowałaś do skomentowania … należę do tych osób które długo zastanawiają się co napisać w komentarzu. Nie chodzi o to że nie wiem co napisać, bo mam swoje poglądy, swoje zdanie i każde przeczytane zdanie zawsze ma swój odzew wewnątrz mnie. Może po prostu chodzi o to, że zawsze wolałam stać z tyłu, nie wyróżniać się, każda okazja kiedy byłam w centrum uwagi (ślub, urodziny, etc) powodują że czuję mega duży dyskomfort. Jednakże ten post dał mi dużo do myślenia. Nie wiem jakie wnioski wyciągnę, bo nadal bije się z myślami na ten temat. Może przestanę myśleć w kategoriach: „a kogo obchodzi co mam do powiedzenia …” … Jedno wiem – sprowokowałaś mnie do tego komentarza (a uwierz mi, to dla mnie bardzo dużo), i mam nadzieję że tak zostanie ;))

    • Opuść te kategorie, serio. Będzie Ci lepiej.
      I dzięki! :)

  • A ja się z tym nie zgadzam. Czytanie bloga nie znaczy komentowanie. Czasem po prostu nie ma sensu komentować. Chyba lepiej wyrazić swoją opinię mając coś do powiedzenia? Bo czytając recenzje książek nie uważam za potrzebne pisania pod każdym wpisem „O, na pewno przeczytam!”, albo „To teraz już wiem, żeby się za to nie brać”. Mając coś wartościowego do powiedzenia to ma sens. A pisanie komentarzy dla samego pisania albo promowania się to głupota.

  • a tam komentarze, masz ich już 274 xD jeden więcej czy jeden mniej

    • To nie tak. Każdy jest inny i od kogo innego. :)

  • Dominika

    Czytam twojego bloga od niedawna i bardzo podoba mi się to, co piszesz. Ale jeszcze nigdy nie zostawiłam tu swojego komentarza. Zawsze mi się wydaje, że to bez sensu, że to co napiszę nie będzie miało znaczenia, a mój komentarz zginie wśród setek innych niezauważony. Tym teksem sprawiłaś, że spojrzałam na to trochę inaczej. Zachęciłaś mnie do komentowania i może się to tego w końcu przekonam ;)

  • Taka Miłość

    Przeczytałam, tylko ten post, bo dopiero dziś trafiłam. Ja osobiście nie mam nic do krytyki, ale konstruktywnej, czyli nie „jest głupio, jest bezsensu”, bo wypadałoby jeszcze napisać dlaczego. W wielu sprawach się z tobą zgadzam i przyznaję, że ja wyznaję zasadę „czytam=komentuję=motywuje”, bo sama przyznaj, że post odwiedzony 1000 razy, a skomentowany przez 2 czy 18 osób, to nieco odbiera siły i wiarę w to co się robi, bo tak samo ty jak i ja piszemy dla ludzi, dla poznania ich opinii chyba też trochę dla dyskusji, przynajmniej ja lubię sobie porozmawiać z autorem, którego czytam, albo z moim czytelnikiem – dlatego blog to fajna sprawa, własnie przez komentarze i też nie rozumiem, dlaczego tak mało osób korzysta z tej mocy.
    Przepraszam za błędy, ale jestem po nieprzespanej nocy i pisze tak na pół śpiąco, ale chciałam zostawić ślad po sobie zanim pójdę spać, by nie zapomnieć.
    Pozdrawiam i obiecuję, że gdy tylko znajdę czas przejżę inne twoje wpisy, być może mnie zaciekawią, a jeśli nie to napiszę czemu mnie nie zaciekawiły

    • To super, że trafiłaś. I ten nawyk komentowania to bardzo dobra rzecz. :)

  • Basia Banas

    Myślę, że jeśli ktoś nie ma nic ciekawego do powiedzenia na dany temat, to lepiej żeby nie mówił nic. Tak samo jest z komentarzami, chyba lepiej się wstrzymać niż pisać komentarze bez sensu, które nic nie wnoszą.
    Ps. Świetny blog, bardzo przyjemnie się czyta ;)

  • Darek P

    Komentowanie jest super, jeśli wiemy że autor nas zauważy. W przypadku twojego bloga JA wiem, że tak jest, dlatego komentuje. :D Na serwisach typu YouTube, u troszkę tych popularniejszych osób wydaje mi się że nie warto się fatygować i wysilać by otrzymać odpowiedź od nich bo zwyczajnie jej NIE otrzymamy. Może czytają, mówią że jest ich za dużo, a tak naprawdę nie odpisują na żaden, a przeczytanych zostanie ze 100 z 2000. Oczywiście nie mówię że wszyscy tak robią, ale teraz YT stał się źródłem dochodów i dla niektórych nie liczy się nic innego niż $$$. Dlatego tam nie komentuje, ale zauważyłem że żeby zostać zauważonym na polskim YT trzeba napisać totalnie coś głupiego i śmiesznego, a na amerykańskim wystarczy „Hey” i większość osób odpisze, nawet rozpoczną konwersację! :)

    • Myślę, że trochę uogólniasz, zależy od kanału, osoby, popularności. Jeśli komentarzy są tysiące to też niestety nie zawsze twórca ma na to czas i ja to rozumiem, chociaż większość youtuberów i tak czyta ile może.
      Ja czytam wszystko we wszystkich moich kanałach społecznościowych, na mailach i skrzynkach – nie na każdy komentarz jestem w stanie odpisać, dłuższe wiadomości zostawiam sobie na później, ale zawsze widzę i bardzo sobie ten kontakt cenię. :)

  • Totalnie się zgadzam, nic dodać, nic ująć. Jednak po coś piszesz tego bloga — nie tylko dla statystyk i cyferek, ale też po to, żeby ktoś Cię poklepał po pleckach i powiedział „no fajnie piszesz, pisz dalej”. U mnie, jak nie ma komentarzy, to nie ma motywacji. Uwielbiam dyskutować z czytelnikami, bardzo podoba mi się, kiedy się ze mną nie zgadzają, potrafią to uzasadnić i można z nimi sklecić sensowną rozmowę na jakiś temat, z której może nawet obie strony coś wyniosą. A czytelnicy widmo? To miło, że czytają, tylko szkoda, że nawet o tym nie wiem.

  • Minua

    Ludzie często boją się komentować… tak jest w moim przypadku nie chcę nikogo urazić wtrącając swoje trzy grosze. Ale w końcu się przełamałam ! żeby poklepać Cię po pleckach i napisać, że twój blog często daje mi siłę i motywację do działania <3 dziękuję…

  • To prawda, można się zainspirować czytając czyjś komentarz. Minua ma rację: wiele osób po prostu boi się komentować lub po prostu wstydzi się ujawnić. Dobrze to widać w realu w kontaktach międzyludzkich, większość powstrzymuje się, żeby jakkolwiek zareagować, nawet uśmiechem, tak samo na blogu – mała garstka ludzi ma potrzebę i widzi sens w komentowaniu. Ja uwielbiam dawać innym pozytywny feedback :D

  • No i zobacz, co zrobiłaś… Prawie 300 komentarzy! Przecież z tego można już napisać jedną książkę :D
    Dopóki sama nie zaczęłam blogować, to nie komentowałam wpisów. Uważałam, że nie jest to potrzebne, ważne. A co kogoś w ogóle obchodzi moja opinia?
    Teraz jest inaczej, lubię dołożyć kilka groszy do różnych poruszanych tematów. Czyli oszołomem nie jestem, gimbusem i hejterem też ;p
    Meczące jest tłumaczenie ludziom, że te komentarze są ważne. Nawet zwykły lajk na fb jest ważny, bo zwiększa zasięg. Ale tu trzeba kłaść jak krowie na rowie…

  • Szacunek wieeeeelki!!!

  • JustynaN

    Od jakiegoś czasu dopiero odważyłam się komentować twoje filmiki na YT, i za każdym razem kiedy zareagujesz na mój komentarz pisze do narzeczonego „Hania Es dała mi serduszko pod komentarzem, poczułam się doceniona ” i myślę że warto jest to robić także tutaj aby stworzyć fajną, blogową społeczność :)

  • Kamil Szurlej

    Lubię cie , fajnie że jesteś :)

  • NatiaHazza

    Lubię cię, a twoje wpisy niesamowicie mnie motywują! Dziękuję, że jesteś ❤🌈

  • Skądś to znam. Sama prowadzę bloga i to jest dość przykre, kiedy piszesz i piszesz, ktoś niby czyta a nic po sobie nie zostawi. Tak, jakbyś gadała do ściany.

Przeczytaj poprzedni wpis:
woda1
Dlaczego warto pić wodę?

Z każdej strony słyszymy, że wodę trzeba pić, tylko nie do końca wiadomo po co i dlaczego. A dziś mamy...

Zamknij