NA SZYBKO

Kochanie, po co nam szczerość? – czyli mondrości z Glamour

GLAMOUR


Często się mówi, że jak coś jest w gazecie, to trzyma poziom. Jaki to już inna sprawa, więc postanowiłam się kupić kolorowy magazyn i przekonać na własnej skórze. Uwaga, będzie bolało.

No przecież prasa zapewnia jakość, bo pracuje tam cały zespół, teksty przechodzą korektę i, w przeciwieństwie do większości blogów, są sprawdzane przez tabun ludzi zanim pójdą w świat. Tylko czy to faktycznie lepiej?

Sprawdźmy, co o relacjach damsko-męskich można wyczytać w Glamour, piśmie z nakładem 280 000 egzemplarzy, który czytają setki tysięcy kobiet szukających pomocy w tym temacie.

„Zanim obwieścisz na Facebooku, że jesteś w związku, upewnij się, czy jesteś. Możesz zapytać wprost i niech się biedak tłumaczy.”

Czyli co, przeciętna czytelniczka Glamour to laska zmieniająca status związku na Fejsie nie wiedząc, czy w nim jest? A poza tym – facet, który z nią jest to z założenia biedak? No to mierzą wysoko!

„Kiedy o tym rozmawiać? (…) minimum po miesiącu, maksymalnie po trzech latach.”

Wcześniej nie można, bo wtedy przyjeżdża policja i unieważnia Waszą miłość, tak? I ten pomysł z rozmową o Waszej relacji po trzech (czytaj: trzech kurwa) latach mnie bardzo intryguje. Najlepiej jak już będziecie mieć trójkę dzieci i kredyt, wtedy nieśmiało podsuń „kochanie, ale czy my jesteśmy w związku?”. Albo może wyślij mu zaproszenie do znajomych, dasz mu do myślenia.

Jedziemy dalej, teraz o ślubie!

„Romantyczne gesty z zaskoczenia wychodzą z mody.”

No, facecie, nigdy nie kupuj jej kwiatów bez okazji, bo wtedy nie jesteś trendy.

„Jeżeli jesteście ze sobą już dłużej niż trzy lata, a on wciąż się nie określi, rzuć od niechcenia, że wasi przyjaciele obstawiają, że w tym roku się zaręczycie. Będzie musiał zareagować.”

Ach tak! Rzuć od niechcenia, to zawsze rozwiązuje sprawę! Po co rozmawiać, to już też chyba wyszło z mody. No i hej – skoro Wasi przyjaciele tak obstawiają, to faktycznie postawiłaś go pod ścianą!

Niech tylko mi jakiś kumpel powie, że się z kimś założył o to, że za rok urodzę. Wtedy nie będę miała wyjścia – trzeba będzie zajść w ciążę, wiadomo!

„wspólne mieszkanie
Amerykańscy naukowcy zbadali temat.”

Oho, zaczyna się ciekawie! Są badania!

„Wyszło im, że trwalsze są związki tych par, które szczegółowo przegadały temat wspólnego mieszkania.”

Wow! Szok! Może niedługo amerykańscy naukowcy dojdą do tego, że lepiej dogadują się pary, które rozmawiają. To by było coś!

Dalej są jeszcze jakieś fragmenty o dziecku i pieniądzach, ale nie mam już na to siły. Wystarczy mi tej jakże wartościowej i potrzebnej lektury.

ehe, jakość

Stwierdzenie, że prasa zapewnia jakość jest tak samo prawdziwe jak to, że w Warszawie w tym stuleciu powstanie trzecia linia metra. Ja rozumiem, że oni to piszą pod publikę, bo mają spory nakład, ale seeerio – celowanie w target Kobiety Tak Głupie, Że Nie Wiedzą, Że W Związku Można Rozmawiać? Przecież są blogerki, które mają większe statystyki, a jednak wciąż zachowują poziom, na który Glamour nawet nie zapowiada wejścia.

zlecenie

Zastanawia mnie też zlecenie na ten tekst. Przychodzi taka pewnie po skończonym dziennikarstwie i słyszy „napisz jakieś oczywistości dla głupich bab na pięćset słów i wytłuszcz fragmenty, w których jest słowo Facebook albo amerykańscy naukowcy”. No, brzmi jak ambitna praca.

A więc ja jednak podziękuję za kolorową prasę, bo nawet jeśli na blogach najczęściej nie ma jeszcze korekty i tekstu nie sprawdza piętnaście osób pod osiemnastoma kątami, wciąż wynoszę z nich większą wartość niż z tekstów takich jak dziś cytowany. Czyli tak, większą niż zerową.

apel

I na koniec apel ode mnie – jeśli opublikuję kiedyś materiał o tym, że powinniście zmieniać status związku na Facebooku dopiero wtedy, kiedy upewnicie się, że w nim jesteście albo, że dobrym sposobem na rozmowę o ślubie jest rzucenie od niechcenia tekstu o tym, jak plotkują o Was przyjaciele…

weźcie mnie zabijcie dla dobra ogółu!

  • Przemek

    Z tym „biedakiem” to jednak nie o stan majątkowy chodziło, raczej (tak, raczej, gdyż po tego rodzaju pismach nie wiadomo czego można się spodziewać) o to, że nagle zostaje postawiony w niewygodnej dla niego sytuacji. W tym wypadku jednak i czytelniczkę można tak określić, „biedna” nie wie czy jest w związku, czy też nie.
    Z całą resztą się zgadzam, z tego też powodu „prasę” jakąkolwiek zaprzestałem czytać dosyć dawno i nie jest mi ani trochę tęskno.

  • Kolorowe pisma są jak gra w kulki na kurniku: odmóżdżają, ale nikt nie traktuje ich poważnie. Wątpię, że którakolwiek z tych setek tysięcy kobiet stosuje się do tych głupich rad. A jeśli się stosuje to krzyż na drogę. Miłego rozpadu związku życzę.

    • Kulki na kurniku są bardzo poważne. *nie-rozumię*

  • brudnakasia

    Zawsze mnie fascynowało, czy ludzie piszący te teksty są durni i wierzą w to, co piszą czy jednak mają trochę mózgu i cierpią, produkując te śmieci, żeby hajs się zgadzał.

    • Mnie bardziej przeraża to, że ludzie to kupują i takie rzeczy dają ten hajs.

      • Ja to kupujęęę! Nie, że co miesiąc, ale czasem te gazety i te panie z okładek jakoś mnie wciągną jak ektoplazma i ląduje z glamurem, hotem czy inną pierdą. :D To się doskonale nadaje do czytania w wannie. Mądrości spływają potem razem z wodą w odpływie. ;)

        • O! Mi się zdarzyło kiedyś kupić na lotnisku, bo nie miałam książki. Żałowałam mocno.
          Na odmóżdżenie włączam jakiś niewymagający myślenia serial albo lekką książkę, ale wiadomo, każdy ma swoje sposoby. Byle nie brać takich gupot na serio. :)

          • Dokładnie. Grajcie w kulki na kurniku albo mahjonga. Odmóżdżenie gwarantowane. Polecam do tego puścić jakąś ekstra ulubioną muzę w tle. Wtedy relaks gwarantowany. Chociaż głupoty z czasopism też są spoko, ale jeśli chcecie przeczytać coś naprawdę dziwnego polecam artykuły z serii: parenting. To dopiero rozrywka.

  • dyrdaaa

    Nigdy takich „pism” nie czytałam ale wydaje mi się, że Glamour to jeszcze nic w porównaniu z Joyem (oceniam po jakże chwytliwych tematach z okładki). Więc może Joy weźmiesz na warsztat, będzie o wiele zabawniej :D

    • Czy mam to potraktować jako wyzwanie?
      *boję-się*
      *odejdę-od-kiosku-i-zacznę-płakać*

      • dyrdaaa

        Ty nie dasz rady?!

  • Zawsze to jakieś hasztag heheszki, tylko że mnie to już nawet nie śmieszy w tej formie „hehe, ale głupoty”, bo wiem, że to jest na serio. Groźne rzeczy.

  • Chyba po przeczytaniu wpisu najbardziej nadal mnie interesuje skąd te trzy lata? Może po trzech latach to już przez zasiedzenie zostaje się parą i rozmawianie o tym, to jak dyskutowanie, o temperaturze wrzenia wody na poziomie morza?

    Jeśli chodzi o to rzucanie pytaniem i reagowanie, to może tchórzem jestem, ale jak się chłop nie określił, to przyparcie go do ściany może wg mnie skończyc się na dwa sposoby
    – on się okreslił i dla niego jest wszystko oczywiste i baba głupio pyta,
    – spierniczy, bo z lufa przy skroni to na krótka metę opcja bezpieczniejsza.
    Mam poważne watpliwości co do tej rady. Kojarzy mi się z filmami, gdzie banda kobitek wyposażona w wino i lody obgaduje swoich facetów i są taaaaakie postępowe, wyzwolone i och, ach… brrrrr

    Zabijania dla dobra ogółu obiecać nie mogę, bo pierwszy raz mnie tu dziś przygnało, ale pożyjemy – zobaczymy :P

    • Oesu, te „taka jestem wyzwolona, postępowa i brzydzę się kobietami, które coś dla kogoś poświęcają” to najgorszy gatunek ever.

  • Sepijka

    A rady sypialniane z Cosmopolitan? Większość na miarę Greya, ale przyznam że czytałam to w wieku 13 lat i do teraz zapamiętałam kilka sprawdzonych trików, dlatego czasem warto jest coś poczytać, byle z dystansem ;)

    • Lepiej poczytać Lwa-Starowicza, polecam (jeśli to nazwisko się odmienia, goddamn). :)

  • Oooo… Bravo Girl dla dużych dziewczynek :D
    Nie ma tam jakichś niecierpiących zwłoki pytań czytelniczek, w stylu „dlaczego mi rosną cycki?”, które potrzebują szybkiej pomocy psycho/sekso/ lub innego -loga?

    • Hahah, no jakoś na tej zasadzie to właśnie działa!
      Nie wiem, nie czytałam dalej, mój mózg tego nie zniósł.

  • spacewalker

    Takie piśmidła są świetne na poprawę humoru :D

    • Masz całkiem masochistyczne poczucie humoru, ja tam płaczę.

  • Po trzech latach to już związek przez zasiedzenie. :D

  • Ula Trepczynska

    O tak! Faktycznie ostatnio prasa nie przechodzi swojego rozkwitu! W przeciwieństwie do blogów, na szczescie. W gazetach piszą do Nas jak do jakichś nieogarów i dziwaków, jakbyśmy nie znali życia… Co innego tutaj, u hani.es, Ty znasz Nasz poziom i rozumiesz Nasze potrzeby! Wogole róż i tęcza na tym Twoim blogu:*

  • Pingback: Ładnie dziś wyglądasz - hania.es()

  • Pingback: Lekarstwa na miłość, czyli mondrości z Owidiusza - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
facet emocje
Faceci to nie są niedorozwoje!

Świat się zachwyca, bo faceci myślą. Od kiedy stali się tą słabszą płcią?

Zamknij