LUDZIE PSYCHOLOGIA

Kiedy silne emocje są zbyt silne

kobiet lekka ładna dziewczyna


Jak wyglądał Wasz ostatni tydzień? Sporo ważnych zadań, trochę czasu ze swoimi ludźmi i kilka cięższych chwil? W Polsce w tygodniu trzy kobiety giną z powodu przemocy domowej.

Instytut Wymiaru Sprawiedliwości podaje przerażające liczby. Z ich badań wynika, że każdego roku od 700 tysięcy do miliona Polek doświadcza przemocy fizycznej lub seksualnej.

To pół ludności Warszawy, czyli – załóżmy – wszystkie kobiety mieszkające w naszej stolicy. To 12 000 pełnych autokarów dziewczyn. Każda skrzywdzona i poniżona.

Niepokojąca jest też tendencja, bo w 2014 roku policja odnotowała ponad 105 tysięcy ofiar przemocy, a to aż o 18,5 tysiąca więcej niż w roku poprzedzającym.

kto za tym stoi?

Skąd wziął się ten wzrost? Czy to dlatego, że więcej osób decyduje się nie siedzieć cicho i zgłosić sprawę na policję, czy może agresja się po prostu brutalnie mnoży? Kto jest odpowiedzialny za te statystyki?

kobieta nogi góry las

Czytając komunikat CBOS „Przemoc i konflikty w domu” dowiedziałam się, że 11% kobiet zadeklarowało, że zostały uderzone przez swojego partnera podczas kłótni. Jest tego więcej – według badań zleconych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, 14% Polaków w przeciągu ostatniego roku było świadkiem przemocy w rodzinie.

Czy to wciąż „silne emocje”, czy już patologia?

Niestety nie dotyczy to tylko kłótni między partnerami. Takie zachowania przenoszą się także na wychowywanie maluchów. Ponad dwie na pięć osób zna minimum jedną rodzinę, o której słyszało lub wie, że dochodzi w niej do przemocy wobec dzieci – jak mówią dane z badań dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Te dzieciaki są często mniej pewne siebie, bardziej niestabilne emocjonalnie i mają problemy w kontaktach z innymi. Wychowanie w takiej rodzinie niestety nierzadko ma przełożenie na przyszłe zachowania wobec bliskich. Dlaczego więc problem bicia dzieci wciąż dotyczy tak wielu rodzin? Z odpowiedzią przychodzi nam kolejna część badania.

pasem wolno, słowem wolno

Aż 24% społeczeństwa aprobuje karanie swojego dziecka laniem. Aprobuje! Sam ten wynik jest już patologią, bo jak inaczej nazwać to, że ćwierć Polaków zostało na etapie maczety i kary chłosty?

Odchodząc na chwilę od przemocy fizycznej, dodam – jedna piąta badanych zgadza się z opinią, że pogróżki i zastraszanie dziecka w rodzinie to jeszcze nie przemoc. Czyli spoko, można się wyżyć i postraszyć po ciężkim dniu w pracy, przecież to w porządku!

dziecko

Nie lepiej jest w sprawie związków – co dziewiąty ankietowany uważa, że czasem sytuacja usprawiedliwia użycie siły wobec partnerki, a w przypadku, gdy to kobieta podnosi rękę na swojego chłopaka, wytłumaczenie znajduje aż 33% osób.

I tu pojawia się pytanie – w jakim świecie my żyjemy?

Jak to jest, że w ogóle próbujemy jakkolwiek usprawiedliwiać używanie siły przeciwko drugiemu człowiekowi, do tego często słabszemu? Nie mówiąc już o tym, dlaczego nie umiemy załatwiać spraw inaczej, że uciekamy się do przemocy?

Gdy o tym myślę, przypomina mi się oskarżanie ofiary gwałtu o to, że nosi spódniczki i maluje usta. Niedorzeczne, chore sytuacje, na które nie wyrażam zgody, a są tak częste, że autentycznie jestem przerażona.

kobieta kluczz

Rzucam tymi wszystkimi statystykami, żeby pokazać Wam, jak powszechny jest to problem. Może nie ja, może nie Wy, ale ktoś jest za te liczby odpowiedzialny. I to są ci ludzie, których mijamy na ulicy, którzy kupują wielkie telewizory przed nami w kasie albo oceniają nasze matury.

a w tym bagnie my

Otaczają nas poważne problemy, które niebezpiecznie często są zamiatane pod dywan i przykrywane pudrem, tłumaczone zderzeniem z szafką albo złym dniem tatusia. Jak widzicie, żyjemy wśród nich, bardzo blisko i bez przerwy.

I powiem Wam, że na myśl o tym robi mi się niedobrze. No bo jak potworne musi być wracanie do domu – czyli Twojej oazy – w którym nie czujesz się bezpiecznie. Codzienny strach i poniżenie, a na to wszystko jest jakieś absurdalne społeczne przyzwolenie. Gdzieś tutaj zaczyna się definicja paranoi.

Nie powinniście być jednymi z tych, którzy postrzegają przemoc domową jako normę.

Pamiętajcie, że to nie jest coś, na co można się godzić, machać ręką, przymykać oko. W żadnym, cholera, wypadku.


Dlatego jeśli jesteście świadkami takiej sytuacji, reagujcie. Chociażby kierując tę osobę w odpowiednie miejsce. Podaję numer na Niebieską Linię dla ofiar przemocy w rodzinie – 22 668 70 00.

  • Natalia

    Bardzo mocny tekst. Dociera, przynajmniej do mnie, bo sama za dziecka doświadczyłam przemocy – nie tej fizycznej, ale tej słownej. Teraz zmagam się z nieuzasadnionymi wyrzutami sumienia, brakiem wiary w siebie. To przerażające, że ludzie nadal uważają, że to nic złego.
    Swoją drogą, wśród jakiej grupy osób były prowadzone statystyki? Społeczeństwo się starzeje i jest duża szansa, że te głosy to właśnie głosy naszych rodziców, którzy nie wiedzą jaki wpływ wywarli na swoje dzieci takim zachowaniem.

    • Natalia Turosz

      nie tylko ty… ja doswiadczylam 8 lat bullyingu w szkole, matka i babcia darly sie jak dostalam 4 (taka ocena) mialam miec tylko 5 (wyjatek to byl polski) nie mialam weekendu (musialam sie uczyc) czasu na wyjscie z kolezankami prawie nie mialam… fakt przez to stalam sie metalem ateista (nie myl z satanista) i pare razy sie cielam… tego nic nie zmieni…

  • ToJa

    Kochana, jest coraz więcej odnotowywanych takich wydarzeń, bo więcej się o tym mówi i kobiety przestają myśleć o „zamiataniu tego pod dywan”, tylko zgłaszają taką sprawę na policję. Więc i więcej się odnotowuje.

  • Straszne. XXI wiek czy coś. Podobno.

  • Wiktoria Aleksandra Barańska

    Wiesz, co jest najgorsze? Pisałam parę dni temu reportaż o dniu moich urodzin, to była rocznica założenia niebieskiej linii. Czytałam historię jednej z ofiar, której udało się pomóc (choć jej mąż dostał tak niski wyrok, że nie wiem czy aby na pewno…) i miałam wrażenie, że przez prawie 20 lat mało co się zmieniło.

  • Kuba Nowak

    A takie to społeczeństwo przecież nowoczesne…

  • Nie chciałbym w sposób bezpośredni i inwazyjny linkować do mojego tekstu „Jak bić kobietę?”, gdzie tłumaczę „jak krowie na rowie”, dlaczego trzaśnięcie kobiety (w pewnych okolicznościach) jest wręcz wskazane, ale nie wypada mi tutaj tego robić z uwagi na kulturę osobistą i moje dobre maniery. Pozwolę sobie na małe ad vocem i wspomnę jedynie, że – odnośnie fragmentu, w którym z ubolewaniem stwierdzasz, że: „gdy to kobieta podnosi rękę na swojego chłopaka, wytłumaczenie znajduje aż 33 %”, ja z kolei ubolewam, że jest ich li tylko 1/3, bo mężczyzna pozwalający się okładać i usprawiedliwiający przemoc ze strony kobiety tylko dlatego, że agresor ma pomiędzy nogami cipkę, a nie fiuta jest – w moim mniemaniu – frajerem nie mający za grosz godności i szacunku do siebie. Z chwilą zadania ciosu kobieta staje się napastnikiem, takim samym jak dresiarz atakujący cię na ulicy. Mam wtedy święte prawo, a wręcz obowiązek bronić się i reagować w taki sam sposób.

    Zamierzam również opublikować tekst, w którym będę przekonywał, że bicie dzieci jest – w kategoriach wychowawczych – zajebiste. Liczę wówczas na owocną polemikę, bo rozglądając się na twoim blogu nietrudno spostrzec, że ten temat podnosi ci ciśnienie. Haniu, w trosce o twoje zdrowie, proponuję, żebyś już teraz zaopatrzyła się w odpowiednie leki.

  • ufff, dobrze, bardzo dobrze, że poruszyłaś ten temat, o którym w internecie powinno być naprawdę głośno, bo nigdy nie wiemy czy sąsiad zza ściany nie okłada sąsiadki pięściami i czy dzieci w przestrachu nie uciekają do babci albo nie chowają się w szafie. Kurcze, o tym mówi się tak mało, tak rzadko. Zrobi się raz na jakiś czas jakąś kampanię społeczną, pomamrocze i jakoś to przemija, a przemoc nadal jest. A trzeba reagować, bo przechodzenie obojętnie obok problemu nie zmniejsza go.

  • Nina

    Dziękuję, że poruszyłaś ten temat. Sama niestety wychowałam się w takim środowisku, gdzie takie zachowanie to norma. To jest straszne szczególnie dla małych dzieci, które myślą, że tak powinno być, że zasłużyły na takie traktowanie. A jak ktoś jest wrażliwy, to ten strach kumuluje się przez lata i powoduje trudności w normalnym funkjonowaniu, w ufaniu innym, depresje itd. Żeby wyjść z tego bagna potrzeba wiele wysiłku, często profesjonalnej pomocy psychologicznej. Ważne, żeby się zdystansować, próbować chłodno spojrzeć na sytuację i uzmysłowić sobie, że to jest chore i to nie my byliśmy za to odpowiedzialni. Trzeba też odbudować poczucie swojej tożsamości, godności i uwierzyć, że to co było nie determinuje tego co będzie

  • M

    Ja jako jedna z pewnie młodszych czytelniczek, znam dziewczynę z mojej szkoły która twierdzi że matka ją bije często jednak nie jest to nic dziwnego, i uważa że to całkowicie normalne… Co do tekstu to na prawdę zastanawiam się skąd się biorą tacy ludzie.

  • Natalia Turosz

    ja się wychowałam w rodzinie perfekcjonistów a przez to że matka darła się za 4 (taka ocena) i w ogole chciala zrobic ze mnie geniusza, w szkole 8 lat bullyingu ,stalam sie metalem (nie mylic z satanista!) i w ogole… jakbym miala rozpisac ile razy sie cielam i przez co to byscie mieli troche do poczytania… tak czy inaczej czy jestes z patologi czy z normalnej rodziny otoczenie tez ma wplyw na zachowanie

Przeczytaj poprzedni wpis:
bransoletka
Court: bransoletka

Są różne powody, dla których przywiązujemy się do swoich rzeczy.

Zamknij