LUDZIE WEGETARIANIZM

Odpierdol się od karpia

karp


Co to za święta bez karpia w wannie, no nie? Jak to tak, a tradycja, ubijanie ryby i kałuża krwi w kuchni? No nie! Odpierdol się od karpia i zostaw go w spokoju.

Okej, w jakiś sposób rozumiem, że macie potrzebę zjedzenia karpia. To nie jest moja sprawa i nie patrzę Wam na talerz. Ale ni chuja nie umiem pojąć tego, że macie potrzebę zabicia tego karpia własnymi rękoma i tu już się wtrącę.

misja: zabić karpia

To co mnie przeraża, to ludzie kupujący te zwierzęta żywe. Przechadzają się po sklepie, a w ręce niosą czarny worek, w którym ryba pozbawiona wody wariuje i przeżywa szok. Cierpi i męczy się.

Aż w końcu trafia do wanny. Pływa w niej cały dzień, odzyskuje nadzieję na dalsze życie, znów może oddychać. No a chwilę później bah! – karp trafia do kuchni i… skacze po niej, przerażony wyślizguje się z rąk, spada na ziemię, jest uderzany tłuczkiem, młotkiem czy innym bojowym, kuchennym narzędziem, bo tak jest przecież, kurwa, humanitarnie. No uwierz mi, ani trochę.

Ale przecież tradycja!

Już widzę te komentarze, w których wytykacie mi, że karp w wannie po prostu musi być i raz w roku tatuś musi ubić jakieś zwierzę własnymi rękoma, a dzieci będą się cieszyć oglądając jak piękna, duża ryba pływa w łazience. I wiecie co? W dupę sobie wsadźcie taką tradycję.

Bo nie, tatuś w żadnym wypadku do bycia prawdziwym mężczyzną nie potrzebuje być mordercą, a dla dziecka w żadnym wypadku radością nie jest zabawa z karpiem, nadawanie mu imienia, przesiadywania obok niego oglądając, jak fajnie rusza ustami, a potem zjadanie go.

Maluchy głupie nie są, przywiązują się do swojego zwierzaczka z łazienki i nie chcą słyszeć o tym, że zaraz go zjedzą. No a jeśli chcą, to coś poszło nie tak w Twoim wychowywaniu.

Co robić?

Jeśli chcecie w Wigilię zjeść karpia to są dwie opcje. Jeżeli Wasza piwnica jest pełna trupów, które po śmierci wystosowały pismo potwierdzające Wasze skille w humanitarnym zabijaniu i w Waszym domu nie ma dzieci – kupcie żywą rybę i odbierzcie jej życie jak najmniej boleśnie. Ale jeśli nie, weźcie fileta.

Każdy, kto robi inaczej jest chujem bawiącym się kosztem czyjegoś cierpienia.

  • Natalia

    Mam tak samo jak Ty, nie rozumiem, pojąć nie mogę, co to za tradycja?że co roku o tej porze w polskich domach krwawa rzeźnia w łazience: (

  • Bartosz Łęcki

    U mnie akurat nikt nie lubi karpia w domu więc i na święta jego nie ma. ;)

  • Na szczęście ubijanie karpia nigdy nie było tradycją w moim domu. Może to też dlatego, że nie mam wanny :)
    I choć sama nie jem mięsa i potrafię zrozumieć potrzebę zjedzenia go, to własnoręczne pozbawianie go życia w ogóle do mnie nie przemawia….

  • Oskar Krekora

    Strasznie głupia tradycja, zresztą nie rozumiem jak można jeść karpia, przecież to niesmaczne jest.

  • Racja… Ale co święta gdy byłem mały, własnie to oglądanie tego karpia pływającego – żywego, sprawiało mi najwięcej przyjemności, potem wręcz siłą trzeba było mnie od tej wanny odciągać, a ja resztę dnia przesiedziałem w płaczu – że już go nie ma. Potem sobie kupiłem rybki i się ugotowały na parapecie, ale o tym może kiedy indziej ;P

  • Julka

    mój tato opowiadał mi historię, jak to w wieku 20 lat matka kazała mu zabić karpia. nie spał potem przez dwie noce i dopiero 24 lata po tym zdarzeniu jest w stanie oprawić zwykłą rybę bez drżenia rąk i łez w oczach.
    naprawdę nie rozumiem, co to za idiotyczna tradycja, żeby mieć zwierzę w wanience tylko celem późniejszego odchlastania łba. kiedy byłam mała i zauważyłam ludzi kupujących świeżo zabite karpie, zwyzywałam całą kolejkę od krwawych morderców. trochę wstyd…ale dziecko szczere :’)

    u mnie filet-kostka z Lidla.

    • beka

      Beka

      • To najbardziej merytoryczny i wartościowy komentarz, jaki kiedykolwiek dostałam.
        Jestem wzruszona.

      • Angelika

        ja właśnie nie widzę, dlatego nie jem mięsa. no ale kazdy ma swoje zdanie.

    • Monika Łuczyszyn

      a ten filet-kostka z lidla to pewnie na drzewie wyrosła?

      • Julka

        Oczywiście, na filetowym krzaczku z Nibylandii. Jak można tego nie wiedzieć?
        Serio, nie widzisz różnicy między chałupniczym szlachtowaniem ryby, nie mając o humanitarnym uboju pojęcia, a przetwórstwem rybnym zgodnym z prawem i normami?

  • Agnieszka Piątkowska

    Mam czystsze sumienie, jem łososia kupionego w formie niezbyt żywej :P

  • Nie lubię karpia, bo ma ości, ale u nas zawsze kupujemy w formie nieżywej.
    Może nie ze względów humanitarnych, czy coś. Po prostu nikomu się nie chce go zabijać, ale coś czuję, że moja mama miałaby opory, a co za tym idzie cały mój dom miałby jeden wielki opór.

  • Ja też polecę tutaj swoją prywatą i stanę po stronie ludzi nie za bardzo przepadających za karpiem. Tak mocno nie lubię karpia, że jadłem go jeden jedyny raz w życiu.

    Po drugie: Hania, możesz przeczytać sobie jako ciekawostkę, że najbardziej humanitarnym sposobem zabicia karpia, jest… zamrożenie go żywcem. Jak o tym usłyszałem to oczy w słup i pytam się: „Jak to?”, a znaffcy mi na to, że najbardziej humanitarna metoda, bo karp wtedy po prostu sobie zasypia.

    Nie wiem jak do tego ustosunkowują się eksperci – ja się nie znam i zostawiam tę kwestię z pewną dozą niedopowiedzenia.

    Wesołych!

    • Maryś

      Polecam artykuł Moniki Kuźniewskiej w grudniowym wydaniu magazynu Vege. Monika mówi o tej „humanitarnej” metodzie. Niestety w praktyce ryby wcale nie usypiają (temperatura ta jest dla nich naturalna), w rezultacie ich cierpienie przedłuża się niepotrzebnie… Pomimo tego, że sama jestem weganką, jestem sceptyczna co do artykułów/opinii/wykładów środowisk wegańskich – wiadomo, że jak każdy inny obszar próbują przedstawić swoje racje… ale! Są dwie osoby, które uwielbiam. Ponieważ są bardzo rzetelne i profesjonalne. I swoje teksty podpierają zawsze grubą ilością badań naukowych. Są to Monika Kuźniewska i Damian Parol. Polecam!

  • u mnie w domu od bardzo dawna karp tylko w formie nieżywej. w dodatku ja za nim nigdy nie przepadałem – serio to najgorsza ryba na świecie. dziś będę wcinał łososia, elo!

  • Urbanator

    Rozumiem, że osoby zabijające te karpie masowo w przetwórniach są bardziej humanitarni niż Kowalski, który kupuje żywego bo za cenę przetworzonego będzie miał te kilka dag więcej?
    Blog w stylu dziewczynki, która właśnie dowiedziała się skąd się bierze mleko.

    • Tak, są.

      Mleko? No z proszku, nie?

      • Urbanator

        „Tak są”. Bo?

        • Bo w przetwórniach patrzą im na ręce, obowiązują ich normy, specjalne prawo.

          • Urbanator

            Robią to tak samo jak kowalski tylko szybciej bo mają wprawę. Metody są z grubsza identyczne. Ehhh… co trzeba zrobić, żeby być takim naiwnym? To się ćwiczy czy z urodzenia tak?

          • Red

            I oczywiście to specjalne prawo sprawia, że rybki nie cierpią i całego „rytuału” zabijania jakby wcale nie odczuwają, tak?

          • Nie, nie wiem skąd ten pomysł.

  • Cynamon

    Jak dla mnie to ludzie powinni zabijać każde zwierzę, które jedzą. Otworzyłoby to wielu osobom oczy, że to smaczne różowe kiedyś się ruszało

    • opioida

      Jestem tego samego zdania. Jak taki z kogoś mięsożerca, niech ma jaja i zabije, a nie przymyka oczy na fabryki do zabijania.

    • Konrad Norowski

      Męczenie zwierząt w ramach otwierania ludziom oczu? :/ większość ludzi przysporzyłaby tym zwierzętom większego bólu niż to konieczne. Chyba nie warto.

  • opioida

    Borze! Byłam mała, mama mi nakłamała, że karpia z wanny zjadł pies. Borze!

  • Polacy zabijajo karpie w wannie bo tylko elyta kupuje gotowe w lidlu!

  • A najśmieszniejsze jest to, że 80 procent Polaków pytanych o ubój rytualny jest przeciwna. To czym w takim razie jest zabijanie karpia na wigilię? Przedświątecznym treningiem rzeźniczym?

    • Bo ubój rytualny to zło, ale tradycja musi pozostać tradycją!

      Eee, nie.

      • Konrad Norowski

        Nie nie, to nie do końca tak. Po prostu ubój rytualny to „oni”, my to tradycja!

    • Weronika

      Bo w uboju rytualnym nie ogłusza się zwierzęcia przed zabiciem, a tato co roku ogłusza jednym sprawnym uderzeniem.
      Nie rozumiesz różnicy między byciem zarzynanym na żywca, a po ogłuszeniu? Serio?

  • Nie lubię karpia, problem solved.

  • Pingback: Dlaczego Święta nie wyglądają jak na filmach? - hania.es()

  • Już nie sprzedają żywych karpi. Muszą Ci go ubić na miejscu :) btw. wiem, że jesteś wege i nie jesz mięsa :) lecz każde zwierze czy ryba są zabijane!

    • Wiem, że każde zwierzę (ryba to też zwierzę) są zabijane i dlatego na ile mogę, na tyle do tego ręki nie przykładam.
      Ale jak już MUSI, to niech to będzie jakkolwiek nieokrutna śmierć, nie?

  • U mnie w domu nigdy nie było pływających, żywych ryb w wannie przed wigilią. Zawsze kupowaliśmy filety, bo nikt nie miałby serca zabijać własnoręcznie zwierzaczka na kolację.

  • Ollbi

    Prost o mostu. Ja tam średnio lubię karpia, ale z reguły rodzina kupuje już ubite na miejscu lub gotowe filety do smażenia.

  • nutka

    U mnie na szczęście nie ma tej tradycji, karpia w ogóle nie jemy. Przechodząc obok stoisk z żywymi karpiami mam łzy w oczach, serduszko mi się kraje, patrzę nienawistnym spojrzeniem na ludzi, którzy tam podchodzą. Nie rozumiem tego tłumaczenia, że karp się nie dusi w siatce, nienormalni ludzie szukają po prostu usprawiedliwienia. To jest okrutne tak męczyć i „bawić się” w zabijanie rybek. Gardzę taką „tradycją”.

Przeczytaj poprzedni wpis:
wawa3
Ile kosztuje życie w Warszawie?

Od września jestem warszawskim słoikiem. Pytacie mnie czy warto się przeprowadzać, czy jest fajnie, czy mi się podoba, ale przede...

Zamknij