LUDZIE

Dlaczego oni jeżdżą lewym pasem?

jazda lewym pasem


Pytanie, które zadał sobie kiedyś każdy kierowca. Oni – samochodowe ślimaki, ci, którzy za kółkiem nigdzie się nie spieszą i podziwiają widoki. Ale koniecznie na lewym pasie!

Nienawidzę wolnej jazdy. Drażni mnie i nie sprawia przyjemności. Jeżdżę lewym pasem, bo jeżdżę szybko. Jednak tam też napotykam ślamazary, które postanowiły wyjechać na spacer i przykleić się do złej strony jezdni. Już się wkurwiam, już mam wysiadać i wywalać ich z auta jak w GTA, już chcę iść i zabijać, ale wtem… myśl!

Przecież znacie mnie na tym blogu jako osobę superempatyczną, no nie? Postarałam się więc nie wychodzić z roli i zrozumieć uliczne ślamazary. Poszukałam logicznych powodów, dla których jeżdżą lewym pasem.

Mają lepszy prawy profil

Wiadomo, że podczas jeżdżenia samochodem czasem patrzymy, kto jedzie obok nas. Oglądamy. Mierzymy wzrokiem. Oceniamy. A każdy z nas woli być oceniony dobrze. Dlatego zrozummy tych, którzy mają lepszy prawy profil i z tego też powodu jeżdżą wiecznie lewym pasem. Nawet jeśli czterdzieści na godzinę.

Boją się, że ich zniesie ruch obrotowy

Faktem jest, że Ziemia kręci się z zachodu na wschód, czyli w prawo – a więc trzymanie się prawego pasa to tylko kuszenie losu. Chwila nieuwagi i lądujesz na drzewie. Ale nie z nimi te numery, oni wymyślili na to sposób! Oaza bezpieczeństwa – lewy pas. Ty się przejmujesz, że nie zdążysz, a ci ludzie życie sobie ratują.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

To po prostu te osoby, które nienawidzą bycia w tyle. Nie umieją sobie poradzić z tym, że ktoś zrobi coś lepiej, szybciej. Jeśli oni mają gorszy silnik – Ty też masz mieć. Jeśli im się nie spieszy – Tobie też nie może. Niby debilne, ale pomyślcie z innej strony. Oni chcą równości! Sprawiedliwość!

Zawsze chcieli mieszkać w Anglii

Ale niestety – nic z tego w tym życiu. Mają tu kredyt, stare Seicento i i mamusię z obiadkiem. Dlatego z Wysp Brytyjskich podglądają tylko wstawki lengłydżowe i ruch lewostronny. Cóż.

Pas niezgody

Kończę małym apelem do wszystkich przedstawicieli ulicznego ślamazarstwa, którzy myślą, że dwa pasy są po to, by wybierać sobie zawsze lewy – zapamiętajcie sobie, on jest dla mnie. A mi lepiej spierdalajcie z drogi.

  • Bartosz Łęcki

    Pamiętam jak na egzaminie na prawo jazdy po zjeździe z ronda (skręcałem na nim w lewo), egzaminator zwrócił mi uwagę (i błąd, jakże by inaczej), że za długo jadę na lewym pasie. Mam wrażenie, że to co by się przydało wielu ludziom to trochę empatii. I wszystko było by o wiele lepsze.

    • Ale bardzo dobrze, że Ci zwrócił uwagę i wytknął błąd. Na drodze, kiedy spieszysz się do pracy, nie ma miejsca na empatię. I bardzo dobrze, bo ludzie powinni nauczyć się jeździć, a nie wybaczać.

  • zmd

    Zaczepiasz sie takiemu na dupie, mrugasz długimi i spierdala na prawy :-D a jak nie to trąba w ruch. Ale tekst zajebisty, trafiony w 100% :-D

    • No właśnie wolałabym tego nie musieć robić. -,-

    • Traf kiedyś na mnie.
      Ja się wtedy zatrzymuję.

      • zmd

        I odpalasz fajka na nerwy czy co? Bo nie sądzę, że kierowca, który chciał Cię przed momentem wyprzedzić zatrzyma się, żeby użerać się z człowiekiem, który usilnie próbuje wmówić mu swój kodeks ruchu drogowego.

        • Tylko sprawdzam czy miłośnik siedzenia na dupie ma dobre hamulce.

    • Siadanie na zderzaku jest takim samym chujstwem, jak wleczenie się lewym. Tłukłbym po twarzoczaszce korbowodem od Kamaza.

  • Lewy pas jest dla skrecających w lewo, choć nadal można spotkać idiotów którym wydaje się że na nim można szybciej, bo ograniczenie prędkości dotyczy tylko prawego.

    Dobrze że poduszki w samochodach osobowych mają atest za skuteczność przy 60km/h. Darwin uśmiecha się w grobie.

    • Niby tak, ale jak ktoś mi jedzie 20km/h po mieście lewym pasem to, argh, nie wytrzymię.

      • W Wawie to chyba standardowa prędkość w ciągu dnia;)

        • Powiedz, łądujesz się na lewy i wleczesz się nim „z siłom i godnościom osobistom”, gdy prawy jest wolny (abstrahuję tu od sytuacji, gdzie prawy się nie nadaje do jazdy czymkolwiek poza Łunochodem)? Jeśli tak, to pytanie nr 2: masz może na dachu znak taxi i wąs nad ust koralem?

          • Tyle wywnioskowałeś ze zdania że „lewy pas jest dla skrecających w lewo”?
            Oklaski. Podziw. Afirmacja dedukcji.

          • Zauwaczyć racz, że to było pytanie. PYTANIE. Tam na końcu jest znak zapytania. Tak, ten zawijasek z kropką na dole. Oznacza on zazwyczaj, że właśnie nie wiem do końca, co wnioskować, wolę się upewnić i potrzebuję więcej danych. Twoje wypowiedzi zdawały się (podkreślam – ZDAWAŁY, więc nadal nic nie jest pewne) bronić mistrzów lewego. I stąd moje pytanie.

          • Urazić nie uraziłeś – nadinterpretacja wyłącznie bawi.

            „Mistrzowie lewego pasa” to brzmi jak te wszystkie łosie jadące powyżej dopuszczalnej, świecące długimi albo siedzące na zderzaku.

          • Zarówno ci, o których piszesz, jak i ci, o których pisze Hania, są siebie warci. Obie grupy zasługują na codzienny wpierdol gaźnikiem Stromberg 175CDT.

    • zmd

      Nie jest do końca tak jak mówisz. W Polsce kodeks drogowy jasno mówi, że każdy ma obowiązek trzymać się prawej strony drogi. Gdy chcemy skręcić w lewo to wiadomo, że odpowiednio wcześnie zjeżdżamy na lewy pas, aby zdążyć, bo różnie to bywa, ale skręt w lewo to nie jest powód do tego, żeby 30km odcinek prostej drogi jechać na lewym pasie, bo skręcasz na najbliższym skrzyżowaniu w lewo.

      Wiadomo, że lewy pas nie ma swoich przywilejów i nie ma podniesionej prędkości, ale jest to tzw. pas szybkiego ruchu. A prędkość i kultura na drogach to oddzielny temat. Za zbyt długą jazdę lewym pasem przewidziane są mandaty. Podczas egzaminu państwowego też oblejesz za jazdę lewym pasem, pewnie wiesz o tym, jeżeli posiadasz prawo do jazdy i nie kupiłeś go 30 lat temu za ćwiartkę świniaka.

      • Nie ma pasów szybkiego ruchu – oba obowiązuje to samo ograniczenie prędkości.

        Poza tym – próbujesz polemizować, po czym potwierdzasz postawioną wcześniej tezę.

        • Kwestia terminologii. Lewy pas (przynajmniej w założeniu) służy do wyprzedzania i pewnie o to chodziło zmd (zgaduję jeno, mogę się mylić, nie strzelać do basisty itd.). Oczywiście pomijam tu np. korki, gdyż idiotyzmem byłoby oczekiwać, że wszyscy staną sobie grzecznie na prawym i tak sobie będą stali kilka godzin. Jednak lewy nie służy do tego, by na nim zamieszkać. A o takich indywiduach pisze Hania.

  • An

    Ja bym raczej zapytała: „Czemu oni jadą po buspasie!”

    • W Polsce mało buspasów, ale to już tak hardkorowo debilne, że załamuję ręce.

  • Polska. Kraj słynący z rewelacyjnych kierowców, potrafiących zachowywać się na drodze.

    Spotkałem się kiedyś z teorią, dlaczego w samochodach tak łatwo jest się wkurzyć i uznać innych za debili. Każdy czasem popełni jakiś błąd, zamyśli się – bywa. Jeśli zrobi to poza samochodem i w ten sposób stworzy niedogodność dla innych – usłyszy „co się stało?”, odpowie „przepraszam” – potem uśmiech i po sprawie. W samochodach tego nie ma. Jedyną formą komunikacji są długie światła (za mruganie nimi rozstrzeliwałbym na miejscu, bo zazwyczaj mrugają nimi goście, których na lewym pasie ograniczenia prędkości nie obowiązują) oraz klakson (za używanie klaksonu w sytuacji innej niż zagrożenie życia rozstrzeliwałbym na miejscu, a rodzinę trąbiącego zsyłałbym do gułagu). Z takimi formami wyrazu trudno o grzeczność.

    • Ale w takim Berlinie kultura jazdy jest na o wiele wyższym poziomie. Jest ograniczenie do 50 – wszyscy jadą 50. Co ciekawe, jak jest do 20, to… wszyscy jadą 20. Tam to normalne. U nas na ograniczeniu do 50 wyróżnia się takich, co jadą wiecznie stówą i takich, co śmigają piętnaście na godzinę. Meh.

      To prawda, w samochodach mamy ograniczone formy komunikacji, i obu tych – długich i klaksonu – też nie lubię używać. Powinni coś fajnego opatentować do komunikowania się z innymi kierowcami.

      • Tajemnicza

        Wypowiem się à propos powyższego komentarza. Parę miesięcy temu miałam okazję uczestniczyć w przejażdżce z Tobą za kierownicą. Powiem szczerze – o mało się w portki nie zasrałam! #kulturajazdy W terenie zabudowanym o ograniczeniu prędkości do 50 kilometrów na godzinę szanowna autorka poruszała się co najmniej dwa razy szybciej, niż pozwalają na to przepisy. Nie dość, że nastraszyła mnie, to jeszcze biednej kobiecinie wracającej z zakupów zwiało berecik z łepetynki. Myślę, że właśnie Ty, droga Hanno, należysz do tej grupy, poruszającej się „wiecznie stówą”. A to definitywnie nie jest tym, z czym spotkałaś się w Berlinie!!!

    • zmd

      Jeżeli chodzi o klakson to w terenie zabudowanym jest zabronione używanie go. Używać go można wyłącznie w sytuacji takiej jak opisałeś, ale wiele jest takich małych rzeczy, których nie da się wyłapać w większości przypadków i ukarać, niestety.

  • AgOl

    Jak mi się zdarza, w mojej zielonej strzale, która rozpędza się do 90km/h z górki, jechać lewym pasem, to tylko jak zjadę na ten lewy z ronda i wiem,że za jakiś odcinek (wiadomo,że nie super długi) lewy pas stanie się prawym, a ja nienawidzę zmieniać pasów :p ale wtedy prędkość staram się mieć przyzwoitą ;)

  • No ja Twoją frustracje rozumiem, ale z drugiej strony. No kurcze nie ma nigdzie przepisu o tym, że lewy pas w mieście jest do szybszej jazdy. To umowna kwestia.
    Podobnie jak umowną jest jazda na zakładkę. Poza trzema miejscami w polsce, gdzie jest znak, że tak nalezy.
    Jesteśmy krajem w którym nie istnieje kultura kierowców. Praktycznie jest na wymarciu. Nie ma wpuszczania auta, jak jest wpuszczanie jednego to Cię kolejne auto otrąbi że jego też nie wpuściłeś tylko pojechałeś dalej (true story), nie ma myslenia, że nawet jak jest zielone ale skrzyzowanie jest zajebane autami to się NIE jedzie – kiedyś miły pan mi groził i pokazał, że mnie zajebie nożem bo nie pojechałam na zielonym bo nie było gdzie, wszystko stało, taki był korek.
    Więc oczekiwanie, że ktoś wpadnie na to, że można jechać prawym? Plisss..

    No a poza tym, przecież on za 10km skręca w lewo! :D

    • Rafał Piotrowski

      Oblałem egzamin, bo jechałem środkowym pasem, kiedy prawy był wolny, także sory: jest na to przepis.

      • Przepis jest tylko o tym, że mając wolny (nie ruszający się powoli, ale pusty, tudzież luźny) pas prawy masz obowiązek nim jechać, nie zaślewym.
        Za to przepisu mówiącego o tym, że jadąc lewym pasem musisz jechać szybciej niż prawym nie ma, nie było i nie będzie. A to właśnie o takim zachowaniu tutaj mówimy.W mieście jest ograniczenie do 50, w niektórych miejsach można 70, i dotyczy on każdego pasa. Jakby się człowiek nie irytował pan Zdzichu i Jola jadący lewym pasem przepisowe 50 mają prawo na nim byc jak ludzie jadący prawym 35.

        • Rafał Piotrowski

          Masz rację, o prędkości w prawie nic nie ma. Niby można by kombinować, że wyprzedzać mozna tylko z lewej, chyba, że są minimum 3 pasy ruchu, więc na logikę tym lewym należało by szybciej jechać, no ale bezpośredniego przepisu nie ma.

  • Pisałem kiedyś o tym. Jeden z moich pierwszych wpisów 2 i pół roku temu, trzeci albo czwarty. Zresztą nie tylko mistrzach lewego, ale też o tych, co siadają na zderzaku, o tych, którzy nie zostali poinformowani o istnieniu zajebistego wynalazku, jakim jest kierunkowskaz itd.

    Dlatego teraz króciutko: wleczenie się lewym to niezawodna oznaka mendy.

  • promik

    1. Lewy pas nie służy do szybkiej jazdy! Tak właśnie myślą Ci, którzy cokolwiek myślą jak prowadzą (część prowadzi bezmyślnie błądząc myślami 50 km dalej). Tu jest ograniczenie 50 km/h a ja jade 60 czyli szybko. Ten co jedzie 80 jest piratem i ratuję komuś życie hamując go.
    2. Lewy pas służy do WYPRZEDZANIA!
    3. Jeśli jesteś na lewym pasie to musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: po co ja tu jestem? Tylko PO COŚ można tam być: wyprzedzam, skręcam w lewo, robię miejsce pojazdom z dołaczeniówki.
    4. Wykonuję manewr, szybciutko prawy kierunek (najlepiej 3 mignięcia ;) i zmiana pasa.

Przeczytaj poprzedni wpis:
karp
Odpierdol się od karpia

Co to za święta bez karpia w wannie, no nie? Jak to tak, a tradycja, ubijanie ryby i kałuża krwi...

Zamknij