BLOG MOTYWACJA

Jak zacząć blogować?

jakzaczac5


Dzisiaj pół roku bloga. Z tej okazji przygotowałam coś dla osób, które czytając mnie myślą sobie „ej, ja też chcę”, ale nie wiedzą jak zacząć.

Piszę tu zaledwie od sześciu miesięcy, a od dłuższego codziennie dostaję kilka maili, w których pada:

hania, ale jak zacząć?

Najpierw pomyślałam, że odpowiem Wam na to mityczne pytanie (tak naprawdę nie było ono w żadnym micie) za jakiś czas, kiedy już będę mogła przed Waszymi zadartymi noskami rozwinąć swój wachlarz doświadczeń tak, że nie będzie mnie zza niego widać.

Potem jednak doszłam do tego przysłowiowego wniosku (tak naprawdę nie ma żadnego przysłowia o wniosku), że pytacie mnie właśnie teraz, bo teraz zaczęłam i wszystko, co powiem w tym temacie jest jeszcze świeże, bardziej wiarygodne, aktualne i naturalne.

Ostatnio w mailu przeczytałam:

Pewnie mi napiszesz, że powstały już o tym książki, ale przecież autor zaczynał 10 lat temu, a Ty teraz.

No okej, skoro chcecie, wyjdę Wam na przeciw i na półrocznicę bloga wyjawię Wam te wszystkie tajemnicze sztuczki (tak naprawdę to nie jest tajemnica, a to nie są sztuczki).

jakzaczac4

Na początku zaznaczę – nie ma jednego poprawnego modelu blogowania. To tak nie działa.

U każdego blogera sprawdza się co innego, bo co innego pasuje do jego osobowości, charyzmy, wizerunku, społeczności. Jeśli zdecydujecie się zrobić jak X albo iść drogą Y to możecie szybko wylądować w jakimś dziwnym miejscu, w którym w ogóle nie będziecie się odnajdywać, bo to nie będzie Wasz świat, a tego innego blogera.

Odpowiem Wam dziś na pytania, których dostaję najwięcej – jak przygotować się do blogowania i skąd wziąć pierwszych czytelników. To lecimy.

Co zanim zacznę?

Najpierw rozbij skarbonkę i kup książkę Tomka. Pierwszą a potem drugą.

Ja czytałam w odwrotnej kolejności, ale to wcale nie jest tak, że złamałam system nucąc numer SOADu i to ten powód, dla którego teraz to czytasz. Po prostu jak zobaczyłam w księgarni gębę, którą kojarzyłam z Internetu, pociągnęłam go za ucho i poszłam do kasy. W ogóle nie chciałam mieć jeszcze wtedy bloga, liczyłam, że biorę do ręki jakiś lekki romans, więc tym bardziej nie wiedziałam, że jest jakaś inna, pierwsza książka.
Ty na szczęście masz mnie i mówię Ci – zrób jak każą. Czytaj z ołówkiem w ręku i zakreślaj rady starszego (jakby co, to wciąż przed trzydziestką) kolegi. Dużo z niej wyciągniesz. Bierz z połykiem.

nazwa

Potem wykombinuj domenę. Wiecie, mój blog miał najpierw mieć dwuczłonową nazwę. Piętnastoliterową. Po francusku. Jeśli będziecie kiedyś mieli równie genialny pomysł – idźcie na spacer, saunę albo do komory gazowej, ale nie róbcie takich rzeczy. Wymyślcie coś fajnego, prostego, dobrego, łatwego do zapamiętania. Jak pomyślicie, że macie już kilka dobrych opcji – spytajcie jeszcze o opinię kogoś, kto siedzi w tym trochę dłużej.

jakzaczac2

Kolejnym krokiem jest obejrzenie prezentacji Pawła o tym, jak stworzyć ładnego bloga, żebyście mieli pojęcie o tym, jak bardzo ważny jest wygląd. Potem kupcie jakiś ładny szablon, zróbcie logo i… na pewno jesteście już na etapie, w którym skaczecie pod sufit nie mogąc doczekać się na te tysiące czytelników, lajki, szery i bartery. Chwila chwila, ten blog jest jeszcze pusty.

Skoro już macie gdzie, czas pisać.

Ale nie, że tekścik na miesiąc. Nie, że raz na dwa tygodnie. Nie. Jeśli powiecie sobie „jakoś to będzie” i założycie, że jak będziecie akurat mieli o czym to skrobniecie jakiś wpisik – już możecie sobie odpuścić.

Potrzebujecie planu. Ja wzięłam kartkę i rozpisałam najprostszy i najbardziej konkretny plan, jaki przyszedł mi do głowy – minimum jeden tekst dziennie. Nic trudnego do zapamiętania, że poniedziałki, środy, czwartki i co drugi piątek.

Po prostu – codziennie. Jak musiałam wyjechać na trzy dni, pisałam materiały do przodu. Wymówki typu aleniemaczasu, aleimpreza, alewyjazd, aledziśpiątek w ogóle nie wchodziły w grę, bo był plan-świętość. Codziennie stałam nad sobą z batem, teraz też czasem wyjmuję go z szafy, ale już raczej tylko po to, żeby wabić Wprost.

jakzaczac3

W każdym razie, wyrobienie sobie nawyku jest super. Ostatnio napisałam jednej nocy trzy całe teksty, więc miałam potem wolne popołudnia. Było dziwnie. Bo wiecie, przyzwyczaiłam się do czegoś i to jest spoko. Dzięki temu nie narzekam, że oeskudziśdzieńpublikacji, że oeskumuszęcośnapisać, bo tak jest codziennie. Fajna sprawa.

No i w zasadzie to tyle, jak macie bloga z fajną nazwą, fajnym wyglądem i fajny plan, żeby pisać tam często to możecie już publikować. Tylko fajnie jeszcze, żeby ktoś to czytał…

Skąd wziąć czytelników?

Na początku nikt Was nie zna i nie czyta. Nie traficie od razu na główne wielkich serwisów, bo głos Waszej mamy nie wystarczy, żeby zdobyć popularność i darmową czekoladę. Co więc zrobić, żeby ktoś jakimś dziwnym trafem zabłądził w Internecie i trafił na Waszego bloga, a potem zawołał znajomych razem z całymi rodzinami, psami i gekonami?

Jedna z opcji to celowanie w bardzo zamknięte grupy, tak jak ja to robiłam. W dzień założenia bloga opublikowałam tekst o osobach wytatuowanych, który po kilku godzinach miał ponad 200 udostępnień. Wpadło do mnie tyle ludzi, że musiałam wykupić większy serwer. Nigdy nie cieszyłam się bardziej z wydawania pieniędzy.

Później to samo stało się z tekstem o mitach na temat tańca. Był polecany w kręgach tancerzy, na fanpage’ach szkół tańca, na stronach zachęcających do uprawiania sportu. Zamknięta, zaangażowana grupa i ciekawy temat – czemu nie?

jakzaczac6

Do tego szukałam okazji. 1 października, w Dzień Wegetarianizmu, opublikowałam tekst o wegetarianach. To najbardziej nośny materiał na blogu. Szerowany kilkaset razy u największych ogólnopolskich organizacji, przeczytany w dzień publikacji ponad 25 tysięcy razy. To też pierwszy wpis, pod którym pojawiło się ponad sto komentarzy. Działo się to trzy tygodnie po starcie bloga.

Masa czytelników takich tekstów to będą jednorazowe wejścia, bo zaciekawi ich tylko ten jeden dany temat, ale jeśli się postaracie, część z nich zostanie na dłużej. To już kwestia zaciekawienia odwiedzających Waszą charyzmą i osobowością.

Poza tym zauważyłam, że na każdym małym blogu pojawia się jakiś ranking, w którym liże się dupę osobom z większym zasięgiem i czeka, aż łaskawie udostępnią tekst u siebie. Bawiło mnie to na tyle, że postanowiłam zrobić swój ranking. Tak, tak, dobrze rozumiecie. Postanowiłam wyśmiać miliony rankingów w… Rankingu 10 najlepszych fryzur blogosfery. Pośmialiśmy się i rozeszliśmy do domów, bo wiadomo, że jedyne rankingi, jakie liczą się w blogosferze, to te tworzone przez najbardziej znane osoby, zupełnie nienastawione na zysk (no, poza łapówkami – były przecież przecieki).

Inną opcją jest celowanie konkretnie w osoby bardziej popularne od Was, ale to cienki lód. Tu musicie uważać, łatwo zrobić to fatalnie i stać się Tym Co Pisze O Innych Zamiast O Sobie.

Ja na przykład zrobiłam zestawienie 10 cytatów Kominka, które Cię zainspirują – co okazało się fajnym pomysłem, bo do dziś codziennie kilkadziesiąt osób wpisuje w Google „kominek cytaty” (pamiętliwi fani!) i wpada na mojego bloga. Ale tekst powstał przypadkiem, bo miałam notatnik pełen zapisków z książek i tekstów Tomka, więc zwyczajnie postanowiłam to przekazać gdzieś dalej.

Czyli: po prostu myślcie, analizujcie, wyciągajcie wnioski i piszcie fajne rzeczy, a czytelnicy przydreptają do Was jak Lemmingsy do portów.

jakzaczac1

Gdybyście 12 września powiedzieli mi, że za pół roku na tym dopiero co założonym blogu będzie wisieć sto osiemdziesiąt tekstów, prawie cztery tysiące komentarzy, na Fejsie będzie ponad tysiąc trzysta lajkujących Żabek, a w mailach miliony miłości, zobaczylibyście najbardziej podnieconą 18-latkę w swoim życiu (wierzę w Wasze podboje w liceum, ale nie aż tak).

Spoko, że zaczęłam, bo to wszystko się dzieje i jaram się jak włosy w taniej prostownicy. To jedno z fajniejszych uczuć w życiu, więc jeśli szacujecie, że macie na nie szansę, biegnijcie i chwytajcie je za jaja niczym Elizka Trybsona.


A tak w ogóle to pomyślałam sobie znów o tym sakramentalnym (tak naprawdę nie ma tu żadnego sakramentu), tytułowym pytaniu. I wiecie co?

Żeby zacząć jest tylko jedno wyjście.

Zacząć.

  • Ja siedzę już jak na gwoździach, bo postanowiłem zrobić sobie prezent urodzinowy i… już teraz ogłaszam premierę na 31 marca :)

    (tak, już jestem podniecony jak 18-latka)

    • Tak, jakieś sto lat temu pisałeś mi w mailu, że ten dzień kiedyś nadejdzie. Skoro to już – yayy, powodzenia! :)

      • Oj tak, długo się do tego zbierałem… no ale w końcu trzeba się przemóc i urodzić to dziecko :)

  • Anka

    Noszę się z zamiarem rozpoczęcia blogowania już od półtora roku. Zapisuję sobie nawet pomysły na tematy. Ale wiesz, co mnie stopuje i przeraża najbardziej? Techniczna strona medalu. Jestem akomputerowym, atechnologicznym stworzeniem, sama myśl o ogarnianu szablonów, logo i serwerów powoduje we mnie obłęd i panikę. Być może wiosna będzie odpowiednim momentem na to, aby w końcu się przełamać i spróbować – wbrew wszystkim lękom.

    • Spoko, kiedyś chciałam coś poprawić w kodzie, dopisałam linijkę i na moim blogu pojawił się czarno-biały nosorożec trzymający kartkę z napisem „pierdol się”.
      Jeśli chodzi o htmla, umiem robić ładne oczy.

      • Anka

        Hahahaha, zrobiłaś mi także dzień! :D

        Może w końcu uda mi się za to zabrać i przestać zachowywać się jak tchórzliwa cipka.

        • w zenbox (zenbox.pl) stawiasz wordpressa kliknięciami. I tyle. A jak ni umisz to klikno za Ciebie za free.

    • Kochana, jestem technologicznie opóźniona. Przysięgam. Jeszcze 6 miesięcy temu nawet nie wiedziałam na czym polega Instagram. Przeżyłam, dałam radę i ogarniam. Ty też ogarniesz.

    • Kolegę z pewnością masz, co się zna. Poka/postaw, a pomoże :-)

      • „Poka/postaw” O_O halo, wejść z Dubaju na bloga nie mam, o co tu chodzi.

        • Każdy zna kogoś, kto ma ksywkę rudy.
          kto lubi gryźć długopisy.
          I umie coś poskrobać w htmlu,cssie i wordpressie.

          Poka ż, że Ci zależy.
          Postaw piwo.

  • Jak zacząć blogować? Hmmm, może założyć bloga i pisać? :)

    • Zbyt proste i płytkie, żeby było prawdziwe.
      Jak zostać pilotem? Zacznij latać.
      Tylko no, co dalej?

      • To nie miał być głęboki przepis na zostanie super, mega wpływowym blogerem. :) Od czegoś trzeba zacząć. Najpierw załóż bloga, potem pisz, a potem doszkalaj się i stopniowo rób to coraz lepiej.

  • A ja mam takie pytanko do Ciebie. Ile czasu zajął Ci cały ten proces po przeczytaniu książek Tomka, do napisania pierwszego tekstu? Z planowaniem włącznie? Pytam, bo cierpię na chorobę „dawać mi tu już zaraz”, czyli przewlekłą skłonność do niecierpliwości, zwłaszcza kiedy coś mnie zapali. Też miałaś problem (pozwolę sobie użyć Twojej facebookowej stylówki) z *tak-nie-mogę-się-doczekać-publikacji-że-ojacieniemoge!*?

    • Spoko, też to mam. Maksymalnie nie lubię czekać i nudzi mi się wszystko, co nie daje efektów.

      Książkę kupiłam serio raczej jako ciekawostkę przyrodniczą, a nie dlatego, że robiłam jakieś *poważne-myślenie-o-blogaskowaniu* i to było jakoś w maju, po maturze. W połowie czerwca zdecydowałam się na domenę. Potem pracowałam, zdawałam certyfikat, robiłam tytuł instruktora i generalnie miałam milion wymówek, żeby jeszcze nie zaczynać, tylko o blogu czasem myśleć sobie niewinnie przed snem. ;) Najwięcej czasu zabierało mi próbowanie pogodzenia się z tym, że nikt mnie nie będzie czytać oprócz mojej mamy i jednej zagubionej, rechotającej Żabki. Myśl nie do zniesienia, ale jak zebrałam w sobie dużo pokory i postanowiłam zacząć, to okazało się, że wcale nie trzeba było. Ale i tak mi się to przydało.

      W sierpniu usiadłam, rozplanowałam wszystko na kartce, rozpoczęłam tydzień poszukiwań szablonu, przeczytałam książkę Tomka nr 1, wymyśliłam i spisałam zasady, jakie będą u mnie panować i miesiąc później zrobiłam Wielkie Otwarcie Bloga. (była wielka impreza, przyszła tylko mama)
      Czyli niby trzy miesiące, a tak naprawdę miesiąc.

      *btw-lubię-jak-robicie-TO-w-gwiazdkach*

      • Tee kupiłem książki dwie, bo w promocji były. Blogerem miałem nie być, oczekiwałem fajnych tekstów..no i dowiedzieć się czegoś ‚poza’ warto.

        Warto też dodać, że można zwrócić szablon z themeforest i zamienić na inny ;-). kilkadziesiąt dolców się nie utopi przynajmniej, a można się naciąć.

      • Miesiąc by mnie zabił. A raczej już mnie zabił. Ale planuję come back, bardziej tym razem w stronę spec, choć chciałbym połączyć to z czasem z lifestyle, unikając w komentarzach „a co mnie obchodzi …., ten blog ma być przecież o ….”. Co już czasem widuję np. na antywebie. Kompletnie nie wiem, jak to bajsnąć (po śląsku ugryźć). Ale jest motywacja, a z Twojego postu wywnioskowałem, że… Twój spryt Cię pojawił w blogosferze! :)

  • Szukałem recenzji o ściance wspinaczkowej.. konkretnej, tej. Co mam zrobić jak przyjdę pierwszy raz? Jak to wygląda? Gdzie włożyć… no wiesz.. I nie znalazłem :-). Zabrałem swoje cztery litery (w sumie osiem, bo z kolegą), opisałem…i zanotowałem kilkaset wyświetleń, użytkowników, udostępnień (daje kopa). Podobnie było po zatrzymaniu znanego rapera ;-) w statystykach, to skoki… _1__/__2___/____3__ Ale matematycznie rzecz biorąc:
    pod względem użyszkodników: 1<2<3.
    Buziaki.

    • Na początku właśnie to daje motywacyjne kopy w dupę z półobrotu. :)

  • Bardzo fajne porad dotyczące docierania do Czytelników, dzięki :)

    • Miło to czytać, mam nadzieję, że się przyda. :)

  • Hania, co sądzisz o Twitterze? Social mediach, facebooku? Z początku pisać tam, do siebie? Jak rozgryzłabyś to?

    • Generalnie dobrze być wszędzie tam, gdzie mogą być Twoi czytelnicy. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Ask i Snapchat – przecież mają PR „to dla gimbów”, a okazały się świetnymi miejscami do komunikacji z czytelnikami. :) Twitter jest ekstra, ale trzeba się wkręcić i go poczuć. Na początku byłam zupełnie na nie, bo go nie rozumiałam, ale teraz nie ma dnia bez tt; bezpośredni kontakt, dużo interakcji, fajni ludzie.
      No i tak, od początku – nic nie zaszkodzi, a może pomóc. Fakt, dziwnie wygląda fanpage, na którym ma się 15 lajków, ale nie da się zdobyć pięciu tysięcy bez pierwszych piętnastu.

  • Przygotowując się do startu mojego drugiego bloga podjęłam dokładnie te same kroki które tu opisałaś. Zaczynając od książek Kominka, przez codzienne publikacje, na „aż po” poczekam jeszcze pół roku i dam znać.;)

  • Dobrze jest mieć 2-3 tematy, o których wiadomo, że będą generować sporo wejść na stronę. Korzystając z tego nagłego zainteresowania można wrzucać inne wpisy, które w normalnych okolicznościach mogłyby zostać niezauważone.

  • Ja sobie tę myśl kotłowałam w głowie bardzo długo, aż wreszcie po prostu zaczęłam – nie że od poniedziałku, od pierwszego, czy tam od pełni księżyca. Z dnia na dzień. A teraz wszystko w łapkach czytelników.

  • No, to teraz już wszystko wiem. Zrobię tak, jak piszesz.
    Od jutra.
    Albo od następnego miesiąca.

  • Oby więcej takich wpisów dla początkujących blogerów! Jestem wprawdziwe po lekturze książki Tomka, ale motywatorów nigdy nie za wiele, szczególnie na początku, kiedy potrzeba najwięcej cierpliwości i samozaparcia ;)

  • Haniu, jestem u Ciebie pierwszy raz, ale zaciekawiłaś mnie tak mocno, że czytam już 10 tekst. Świetnie się Ciebie czyta, żałuję że trafiłam dopiero teraz, bo będę musiała tyle nadrabiać :)

    • Cześć Kasiu, dzięki wielkie za miłe słowa! Super, że Ci się spodobało!

  • Tekst świetny tylko jeden minusik te komory gazowe. Trochę nie na miejscu. Zabieram się za dalsze czytanie bo dopiero co tu trafiłam:)

    • Tu nie ma „nie na miejscu”, meh. Rozgość się to poczujesz klimat. :)

      • Przeczytałam już kilkanaście postów klimat mi mocno odpowiada:) ale nadal uważam że takie tekstów nie powinno się używać.

        • Wanda Pawłowska

          uważam tak samo (y)

  • Wanda Pawłowska

    ”Co więc zrobić, żeby ktoś jakimś dziwnym trafem zabłądził w Internecie i
    trafił na Waszego bloga, a potem zawołał znajomych razem z całymi
    rodzinami, psami i gekonami?” haha ^^ gekony najlepsze!!! :D

  • Pingback: Jak zdobyć 200.000$ w dwa dni? - hania.es()

  • Pingback: To, czego w ludziach nierozumiem - hania.es()

  • Pingback: 10 rozkmin na niedzielę - hania.es()

  • Pingback: 6 rzeczy, które musisz ogarnąć zakładając bloga | JANUSZPOLOWANIE()

  • Bardzo dobry tekst. Wygląda, że od serca i konkretnie. A najlepsze jest to, że poparte przykładami z życia – zatem praktyczne.

  • Monika

    Odechciewa sie czytać, gdy sie widzi „komory gazowe”. Serio? Innych porównań nie ma??

Przeczytaj poprzedni wpis:
najgorszy
Ty też jesteś jak anonimowy alkoholik

I jak Bohater. I jak Najgorszy człowiek na świecie.

Zamknij