LUDZIE WYOBRAŹNIA

Jak by było, gdyby nie było tak, jak jest?

spanie mops


Może czasem wystarczy po prostu posłuchać nieznajomej staruszki. Albo i nie. Poczekajmy na odpowiedź trzydzieści lat.

Codziennie uświadamiam sobie, że młodość to jest jednak przedziwny czas. Obiektywnie rzecz biorąc, niewiele się o tym życiu jeszcze przecież wie, a człowiekowi wydaje się, że powinien mieć już wszystko poukładane.

Każda decyzja sprawia wrażenie niezwykle ważnej. Aż strach podejmować jakąkolwiek, bo przecież doskonale wiemy, że nie ma możliwości sprawdzić, która jest lepsza, nie mamy jak porównać kilku wariantów. Milan Kundera pisał o tym tak:

Człowiek przeżywa wszystko po raz pierwszy i bez przygotowania. To tak, jakby aktor grał przedstawienie bez żadnej próby.

Nic dziwnego więc, że żyjemy w ciągłym stresie i napięciu, skoro zajmujemy się rozmyślaniem o tym, jak by było, gdybyśmy postąpili inaczej. Jak wyglądałoby nasze życie? W jakim stopniu wpłynęłoby to na naszą codzienność? Najczęściej rzucamy po prostu w eter pytanie: byłoby lepiej czy gorzej?

Death_to_Stock_Photography_BodyTruths_2

Ja na przykład robię to non stop. Bardzo ubolewam, że nie mogę sprawdzić opcji B, że nie mam jak wcisnąć ctrl+Z, że nie działa przewijanie. Często spędzam godziny w swojej głowie, zastanawiając się nad sprawami, które zrobiłam, których nie zrobiłam, które mogłam zrobić inaczej i tak dalej, i tak dalej.
Świadomość, że to bez sensu, ani trochę nie pomaga. No hej, wcale nie tak łatwo się oduczyć wszystkiego analizować i wpadać w błędne koła swoich myśli, ot co!

Nigdy nie wiadomo, czy tak, jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej.
— Wiesław Myśliwski

po prostu idź

Czasem, gdy nie wiem jak się z tego wyrwać, wychodzę z domu, bez konkretnego celu i planu. W Gdyni mam swoje miejsca, do których uciekam w takich sytuacjach, z głową przegrzaną od myślenia i dylematów – na pewno to znacie. Takie odludzia, kawałki powierzchni, które są totalnie Wasze, pewne, gdzie podejmowaliście najważniejsze decyzje życia, a odpowiedzi pojawiają się tam łatwiej, jakby naturalnie. Trochę jakby ktoś Wam przypisał dokładnie tę polanę, ten most, to drzewo – możecie tam wrócić w dowolnym momencie i zawsze poczujecie, że jesteście u siebie.

Choć w Warszawie mieszkam od dwóch lat, tu nadal szukam zakamarków, w których czułabym się tak bezpiecznie.

***

Poszłam na spacer do Łazienek, wyjęłam słuchawki z uszu, pokarmiłam kaczki i łabędzie, usiadłam na wolnym kawałku ławki, przyciągnęłam do siebie nogi, zwróciłam twarz do słońca i cieszyłam się ciepłymi promieniami. Zamknęłam oczy i powoli przeczesałam palcami włosy, siedziałam taka skulona, nie zwracając uwagi na przechodzące kobiety z wózkami, pary na randkach i emerytów z kijkami.

Nawet nie wiedziałam kiedy dosiadła się obok mnie starsza kobieta. Po chwili usłyszałam po prostu:

— Dziecko drogie — kiedy po dłuższym czasie żaden malec nie zareagował, zdziwiona odwróciłam się i spojrzałam na siwą panią w szarym płaszczyku — posłuchaj mnie. Za trzydzieści lat najbardziej będziesz żałować tego, czego nie zrobiłaś. Pamiętaj o tym i nawet jeśli się boisz, nie myśl tyle, a po prostu spróbuj.

Uśmiechnęłam się, wstałam, wróciłam, spróbowałam. To ta prostsza część – wciąż jednak uczę się, jak nie myśleć. Bo, Panie Myśliwski, może byłoby akurat lepiej?

Zobaczymy za trzydzieści lat.

  • Również za dużo myślę, rozmyślam, analizuję i rozważam inne opcje. I absolutnie nie pomaga ani nie przekonuje mnie truizm, że to przecież wszystko bez sensu, bo i tak wydarzy się zawsze to, czego nie przewidziałam. Ale niestety w większości przypadków zgodzę się z panem Myśliwskim, więc cieszę się, że nie udaje mi się spełni(a)ć wszystkich swoich marzeń, tych małych i tych większych xD

  • Niezmiennie bardzo dobry art. Akurat leciała bardzo leniwa muzyka w tle, mało znanej artystyki, które idealnie wpasowała się w klimat.

    Mam podobnie ale… trochę inaczej :)

    Tzn bardzo często szybko podejmuje decyzje wychodząc z założenia, że czasem lepiej jest działać niż myśleć. Bardzo często prę na maksa do przodu.

    Później okazuje się, że gdybym usiadł i przemyślał, mogło by się okazać, że postąpiłem znacznie mądrzej i mniej się zmęczyłem.

    a mogło by się okazać, ze moje życie było by o wiele spokojniejsze.

    I wtedy właśnie brakuje mi cofnięcia. Zmiany podejmowanych kroków. Bo niestety przy takim intensywnym parciu w przód, mimo najlepszych intencji, kogoś można łatwo zranić.

  • Taaak, znam ten ból. Zawsze za dużo się zastanawiam przed ważnymi decyzjami. Jasne, przemyśleć je też trzeba, ale po co tyle i tak długo? Ale również inaczej nie umiem. Teraz cały czas myślę o studiach i blogu (o nim już od ponad roku, zmiany są fajne, ale dopiero po zobaczeniu efektu końcowego… tylko niestety nie uzyska się go bez spróbowania właśnie). I tak myślę, i myślę, i chyba czekam albo na zbawienie albo na to, że ktoś się wreszcie zarejestruje za mnie.

    A to boli.
    Boli brzuch. Boli głowa. Boli mózg. A to wszystko od myślenia. A podobno myślenie nie boli…

    Chcieć to móc, szkoda, że mózg i myśli są przeszkodą na drodze do szczęścia i spełniania marzeń.

  • Poczytaj sobie o perseweratywności, może uda Ci się trochę ogarnąć to ciągłe rozmyślanie ^^ Bardzo ciekawy artykuł, pozdrawiam :)

  • Dopiero z perspektywy czasu zdajemy sobie sprawe, jak szybko ucieka nam czas.

  • ramka

    @@MaggieRoseBlack:disqus mózg i myśli nie są przeszkodą.jest nią złe nastawienie.

  • Tak się wkłada nam do głowy, że młodość taka super, że najlepiej to jest mieć 20 lat. Ale te kilkanaście albo dwadzieścia-parę lat, to jakaś masakra. Większość ludzi w tym wieku jest zagubiona, nie wie co ze sobą zrobić, nie potrafi ułożyć planu na życie, bo zwyczajnie nie wie czego chce no i wszystko mocno, szalenie mocno przeżywa. W życiu bym się nie chciała cofnąć do mojej dwudziestki. Fajnie było móc żreć pizzę bez obawy o wagę, zarywać noce na imprezach i mieć więcej wolnego czasu. Ale wtedy więcej byłam nieszczęśliwa niż zadowolona. A teraz, im bliżej jestem 30, tym jest fajniej. No, nie mogę jeść codziennie pizzy bo będę gruba i chora, ale tak poza tym – jest cudownie. Przez te ostanie kilkanaście lat dużo się zastanawiałam nad życiem, szukałam swojej drogi, mnóstwo razy byłam zraniona, zagubiona i nieszczęśliwa, ale powoli wszystko się układało. I teraz jestem bardziej pewna siebie, dojrzała, spokojna, szczęśliwa i więcej umiem i to jest super. Czyli hihi jestem „stara” bo moje życie jest ustabilizowane. Ale mądra stabilizacja to nie jest nuda i ślepy zaułek, tylko poczucie szczęścia, spełnienia, bezpieczeństwa i fajny plan na następne lata. Wiadomo, argument „to minie” jest z dupy i nic nie pomaga, ale sama chętnie bym sobie sprzed 10 lat powiedziała właśnie to. Bo może wtedy mniej bym panikowała, a bardziej się skupiła na tym, co robiła dobrze – czyli cierpliwie rozwijała siebie i szukała swojej drogi.
    Ale trochę zboczyłam z tematu. A chciałam też napisać, że złoty środek wygrywa, bo czasem takie rozmyślanie pomaga. Ale to mogę też po prostu mówić jako osoba, która wszystko planuje jak szalona i jest racjonalna niczym naukowiec w każdej możliwej sytuacji. Mam nawet zoptymalizowane jak pić herbatę. I mam przemyślaną każdą możliwą rzecz i wiele z tego co robię jest nieprzypadkowe, bo wszystko jest dla mnie przemyślaną i uargumentowaną decyzją – np. jaka piżama, jaki krem, w którym kubku herbata i co zjem na kolację. Brzmi szalenie, ale kurczę, zawsze potem jestem mega zadowolona. I jak wybiorę na szybko, to jest słabo, a jak przemyślę po swojemu, to potem bardzo długo się cieszę i odczuwam przyjemność z tego co mnie otacza i co się dzieje w moim życiu.
    Haniu, piszę komentarz dopiero teraz, bo miałam super zapiernicz w pracy. Ale cały czas trzymam za Ciebie kciuki, zdrowiej!

  • Gdyby tak się właśnie dało wyłączyć choć na moment ten szybki przepływ myśli, ciągłe analizowanie wszystkiego i zastanawianie się czy to dobra droga – nie da się… ale…
    „Nic dziwnego więc, że żyjemy w ciągłym stresie i napięciu, skoro zajmujemy się rozmyślaniem o tym, jak by było, gdybyśmy postąpili inaczej (…) Najczęściej rzucamy po prostu w eter pytanie: byłoby lepiej czy gorzej?” Ale nie warto się ciągle zastanawiać co by było gdybyś zrobił/a inaczej, poszedł inną drogą. Wiadomo, że nie da się tego na stałe wyłączyć ale szkoda czasu na zbyt częste tego typu gdybanie. Zazwyczaj człowiek myśli, że może lepiej by było gdyby zrobił inaczej niż postąpił w rzeczywistości. Po co to rozpatrywać, zakładamy iż byłoby lepiej, a przecież równie dobrze mogłoby być znacznie gorzej… a tego tak często nie bierzemy pod uwagę. Skoro już i tak dokonaliśmy wyboru to czy nie lepiej założyć, że wersja rzeczywistości w jakiej się teraz znajdujemy i jaką wybraliśmy jest najlepszą z możliwych? :)
    Że decyzja jaką podjęliśmy jest dobra. Przecież gdybyśmy mogli w danym momencie wybrać lepiej to byśmy to wtedy zrobili…
    Co do słów tej Pani to ona wiedziała o co chodzi… i miała racje. Jeśli zastanawiamy się długo nad jakąś sprawą i chodzi nam coś po głowie to trzeba to zrobić, trzeba tego spróbować bo skoro o tym tyle myślimy ale jednocześnie mamy obawy przed działaniem i przez to nie podejmiemy działania to za jakiś czas myśli o tym wrócą i będziemy się zastanawiać znów czemu się tego czegoś nie zrobiło i jakby to było teraz gdyby wtedy się spróbowało.
    Jeżeli coś Ci długo chodzi po głowie to należy spróbować bo nawet jeżeli to nie okaże się takie super jak wcześniej myślałaś to przynajmniej będziesz wiedzieć jak to smakuje i nie będziesz później żałować, a jeśli nie spróbujesz to nigdy nie będziesz wiedzieć jak to jest zrobić tą rzecz o której tyle myślałaś :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
Death_to_stock_photography_Wake_Up_5
A gdyby tak… posłuchać swoich rad?

Pocieszamy innych, pomagamy i jesteśmy świetni w teorii. Ale ile razy dawaliście komuś rady, do których sami chcielibyście umieć się...

Zamknij