KULTURA I MEDIA LUDZIE

Wyjdź z Internetu jeśli boisz się hejtu

girls-449803_1920


Od czterech miesięcy tworzę w Sieci publicznie, pod swoim nazwiskiem, u siebie. Mam świadomość tego, ilu czytelników przyciągam, jakie budzę emocje i że będziecie je wyrażać. Strach przed hejtem by mnie zabił.

Musisz mieć tego świadomość – jeśli robisz coś na większą skalę, wystawiasz się na ocenę. A ludzie zawsze będą to robić. Oceniać.

Jak będą mnie oceniać?

Subiektywnie. Czyli: dla jednych będziesz najlepszym człowiekiem w Sieci, będą Ci dziękować, chwalić, całować po stopach (chociaż jak pisałam Fetysz stóp? W życiu!). Dla innych będziesz nikim, nie będą się liczyć z Twoim zdaniem i to, co robisz, będzie ich irytować. Taka jest naturalna kolej rzeczy i nie ma w tym nic złego.

To znaczy nie byłoby…

Gdyby oni nie mieli tak wielkiej potrzeby ekspresji. Bo jak komentarze, wiadomości i maile od tych pierwszych tylko połechtają Twoje ego, zrobią Ci dobrze i będzie miło, tak te od tych drugich musisz mieć w dupie. I usuwać. Ja usuwam, a pisałam o tym w tekście Dlaczego usunęłam Twój komentarz?.

jak to?

Nie każdy jednak umie mieć coś w dupie. Nie każdy po przeczytaniu „jesteś brzydka i głupia, zamknij się w piwnicy i przestań pisać” tak jak ja beznamiętnie naciśnie „Banuj” i „Usuń”, a po pięciu sekundach zapomni o całym zdarzeniu. Są tacy, którzy boją się hejtu, linczu.

Niektórzy z nich załamią się po przeczytaniu dwóch takich komentarzy, niektórzy po pięciu zamkną wszystkie swoje kanały, inni po ośmiu będą potrzebowali wsparcia osób trzecich. Jeśli jesteś jedną z tych osób – albo naucz się innego podejścia, albo znikaj z Sieci. Dla swojego dobra.

Bo hejt będzie

To nieuniknione. Plebs wszędzie włazi gorzej niż piasek na plaży, który znajdujesz potem we włosach, na sutkach i w nosie. Hejterzy dostają się wszędzie i prędzej czy później dosięgną też Ciebie jeśli tylko robisz coś publicznie. Im szybciej to zrozumiesz, pogodzisz się z tym i dojdzie do Ciebie, że ich opinie nic nie znaczą, tym lepiej.

można tak?

Nie. W żaden sposób nie usprawiedliwiam debili, którzy sądzą, że osobę publiczną można oczerniać, bo przecież jest osobą publiczną i powinna się z tym liczyć. Nie można. Ale niestety kretyni żyją na tym świecie i się rozmnażają, dlatego jedyną sensowną opcją jest uodpornić się na tego typu głupie i chore docinki.

co robić?

Dlatego jeśli zamierzasz tworzyć w Sieci pamiętaj o tym, aby najpierw nałożyć pancerz i nie przepuszczać do siebie hejtu, który tu znajdziesz. Naucz się mieć wyjebane na zdanie nic nie znaczącego plebsu, bo dlaczego masz zaprzątać sobie tym głowę?

A jeśli to Ty wypisujesz komentarze proszące się o bana – przestań. Daj sobie spokój, bo jeśli ktoś robi coś na serio w Internecie to na pewno już doskonale wie, że nie ma co się przejmować Twoim rzygiem nienawiści. Nie trać czasu.

***

Pamiętajcie, jeśli ktoś Was hejtuje to robi to, bo potrzebuje Waszej uwagi, poklasku tłumu, poklepania po plecach albo Waszego nieszczęścia, rozwalenia Was emocjonalnie.
Jeśli się przejmiecie, zareagujecie, odpowiecie – przegracie. Wygrana to machnięcie na to ręką.

Macham.

  • Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie czasem dobrze jest odpowiedzieć. Bo łatwo jest nabluzgać pod tekstem, a trudniej w bezpośredniej odpowiedzi (choć publicznie widocznej) konkretnej osobie. Zdarzyli się hejterzy, którzy przeprosili i zostali najwierniejszymi rycerzami broniącymi mnie przed innymi trollami.

    • Nie sądzę, 9/10 hejterów są po prostu głupi i jeśli ktoś wypisuje takie debilizmy to ja nie potrzebuję ich na swoim blogu, mam gdzieś ich opinię. Nie ma co, mam lepsze rzeczy do roboty i zbyt wielu fajnych czytelników, żeby odpowiadać tym niefajnym. ;)

      • Dokładnie. W tej kwestii nigdy nie poczuję się misjonarką, której celem będzie nauka i nawracania na dobrą drogę internetów. Jak mi ktoś z buciorami włazi i zaczyna bruździć (bezpodstawnie) to cześć i czapka. Nie mam zamiaru na takie osoby tracić czasu.

    • Jeśli hejter hejtuje na poziomie, to można spróbować podjąć się dyskusji. Jeśli nie, to nawet nie ma co zaczynać, bo tylko karmimy takiego trolla.

      • Kilka razy rzuciłam takim trollom paszę i wyszły na ludzi, choć zaczynały z poziomu mniej niż zero.

        • toż to wyjątki odbiegające od reguły, ale gratzy!

          • Tak, ja nie mam takiego poczucia misji i nie chce mi się szukać wyjątków od reguły w gronie moich hejterów.

      • Nie ma hejterów na poziomie. Albo jest dyskusja z kimś, kto się z nami nie zgadza – to jest okej, albo są hejty – to nie jest do przyjęcia. I tyle.

  • Na początku było mi ciężko. Po 10 komentarzach było lżej, po 20 przestałam się przejmować.

    • I o to chodzi. ;) Ignor jest największą karą w Internecie.

    • Edyto zazdroszczę Ci :c
      U mnie było tylko kilka hejterskich komentarzy, oczywiście miałem je wszystkie w dupie, bo jak by to inaczej. Nawet przy pierwszym nie zawahałem się aby go usunąć, życie mnie do tego przyzwyczaiło, więc w internecie tym bardziej nie mam problemu. Morał z tego jest taki usuwaj, zabijaj xD

      • To ja ci zazdroszczę. Tego, że od razu je usuwałeś i miałeś je gdzieś. Mnie pierwsze 10 bardzo zabolało. Byłam tak przerażona, że zapytałam Hanię czy ze mną na pewno wszystko jest w porządku. Niby nie powinnam się przejmować, a było mi przykro. Może to kwestia charakteru, a może przyzwyczajenia. Nie wiem do końca, ale cieszę się, że udało mi się nałożyć pancerz i postawić granicę między mną, a hejtem. Skupiłam się tylko na słowach wsparcia i pozytywnych reakcjach.

        • Mnie najbardziej bawią sytuacje gdzie jest jeden komentarz hejterski – nie zdążę go usunąć, a gdy wchodzę na bloga pod nim 5 typu:
          „A mi się podoba”.
          To jest dopiero cudne.

  • Zna ktoś dobry sklep z pancerzami?

  • Aga

    Zapomniałaś o pępku! Piasek z plaży znajdziemy w pępku! Zawsze!

  • Dzisiaj taka jedna chciała mnie przekonać, że powinienem brać pod uwagę czyjąś opinię bo jestem blogerem. Śmiech na sali.

  • Hejt jak każdy inny. Należy albo ignorować (Jeśli jest niegroźny), albo wycinać jak chwasty. W pakiecie ofc ban. Blog to nasze poletko i czujemy się jak u siebie. Nie podoba się, to można szukać szczęścia w innym zakątku sieci. Miejsca pod dostatkiem.

    • Yep. Chodzi o to, że trzeba umieć się nie przejmować, bez tego w Internetach lepiej nie tworzyć, bo hejtu tu pełno.

      • o kurde, kurde. Hanka, dawno żeśmy się nie zgadzali w danej kwestii ;)). Czujesz to? ;) piona ;)

        • Nie dzieci, nie fajerwerki, to chociaż hejterzy! :D

          • w końcu blogjerzy z nas, to musimy trzymać sztamę ;). Mimo różnic w innych kwestiach :>

  • Na Twój blog trafiłem przypadkiem, no właściwie przez Edytę. każdy to przechodzi, wiele osób poddaje się albo popełnia falstart. Grunt to robić swoje i się nie przejmować. Hejter hejtuje bo nie potrafi zrobić lepiej od Ciebie dlatego swoimi gównianymi komentarzami próbuje wzbudzić respekt. Mało tego zrobi to z fikcyjnego konta bo jest tak dorosły i odważny, że musi mieć zasłonę żeby nie dostać po buzi zgniłym pomidorem.

    To co tworzysz jest Twoje, jest najlepsze i najwspanialsze! To Twoje dzieło, Twoje podwórko, a jak ktoś Ci na nim kolokwialnie rzecz ujmując nasra, sprzątaj od ranu, banuj trolli i się nie przejmuj ;)

    • Tak jest, dobry komentarz!

    • ja bym powiedział, że hejter hejtuje, bo nie umie się przyczepić do Twojej treści, więc dowali się byle czego. Żaden respekt, po prostu dla sportu i z zazdrości. Bo Ty tworzysz, a jego hejt jest tylko elementem wtórnym Twojego dzieła.

      • Zgadza się. Niestety tylko ktoś kto tworzy bloga rozumie pojęcie blogosfera i to, że nie za wszystkim kryje się hajs. Ciągle podpisuję się pod tym, że to sfera kulturowa a taki głąb raczej ma mało bądź wcale pojęcia o czymś takim jak kultura. Oni to po prostu robią bo nie mają kontrargumentów. Skoro blogi to nasze podwórka i wiemy na nich najlepiej, to przyjdzie ktoś kto uważa się za konesera, profesjonalistę i dyrektora od spraw kij wie jakich – wie najlepiej. Trafna uwaga z elementem wtórnym, ważne jest to, żeby zastąpić go czymś bardziej przyjemnym dla oka i użyć opcji ban, w razie potrzeby.

        Prawdę mówiąc wiele jest hejterów, którzy po prostu zazdroszczą danego dzieła i swoją pseudo wyższość chcą okazać płytko konstruktywnym komentarzem. Wracając do samego wpisu Hanii, uważam, że to tylko hejter. Nie wnosi niczego nowego, zabawnego, krytyki – tej budującej, tylko wchodzi na randomowe strony zostawia swój syf, lub jest kolegą kolegi, kogoś kto ma bloga i próbuje w jakiś sposób się odznaczyć. Dlatego kulturalnie i z pełną gracją wciskajmy nasze ulubione przyciski – BAN.

  • Będę machać.

  • Rozumiem, że każdy może (i wielu z tej możliwości korzysta) wyżyć się w internecie, rozładować stres i wyleczyć bóle tylnych części ciała. Z drugiej strony, ja nie muszę tego tolerować w moich miejscach. Jeśli ktoś chce śmiecić w moim domu, to go tam nie wpuszczam. Od tego jestem moderatorem, żeby nie pozwalać na burdel.

    • Dokładnie. Oni mają prawo gadać, ja mam prawo mieć to w dupie. ;)

    • Brawo! Powinnaś @disqus_14rXpqbXVn:disqus ten koment wyróżnić, bo w pełni oddaje idee walki z hejtem na swoim poletku.

      • Masz rację, ładny jest. Wyróżnię.
        *bo-mogę*

  • Tez juz nauczyłam się zlewac hejty. W sumie nigdy nie miałam z tym szczególnego problemu, jak ktoś olewa takie rzeczy w życiu to w internecie będzie tym bardziej :)

  • Na swojej drodze nie spotkałam się jeszcze z wirtualnym hejtem (jeszcze!), za to dobrze znam go z reala. To dopiero test poczucia własnej wartości, gdy dzień w dzień słyszysz w rodzinie pogardliwe uwagi ;) Swoją drogą, to problem, który zasługiwałby na odrębną dyskusję.

  • A ja mrugam porozumiewawczo okiem prawym ;)

  • I to mi się podoba :) no, chociaż mnie jeden Wielce Szanowany Bloger Od Siedmiu Boleści, który wylał na mnie wiadro pomyj, wyrzucił, że to jest fau pax, kiedy usuwa się czyjś komentarz, bo to odbiera wolność słowa, no ale no sorry… żyjemy w wolnym kraju, prawda?

    • To jakiś bloger masochista. Albo bloger, którego nikt nie czyta, więc jeszcze nie miał okazji się przekonać. Albo bloger frajer. ;)

      • Mmm, po krótkiej mailowej konwersacji z nim (taaak, zareagowałam – teraz już wiem, że tego się nie robi) doszłam do wniosku, że był to bloger laluś, który uważa, że tylko on jest naj ;)

  • Falconek

    W dzisiejszych czasach słowo „krytyka” zostało zastąpione słowem „hejt” bo ludzie wewnętrznie przekonani o własnej zajebistości tej krytyki nie potrafią przyjmować. Co ostatecznie działa na ich niekorzyść, bo zewnętrzna, obiektywna (więc nie zawsze pozytywna) ocena jest niezbędna w procesie samodoskonalenia. Ten, kto wytyka ci błędy jest twoim najlepszym przyjacielem, a bezkrytyczni pochlebcy nie są ci do niczego potrzebni.

  • Pingback: Ach ci głupi samobójcy! - hania.es()

  • Pingback: To, czego w ludziach nierozumiem - hania.es()

  • Pingback: Wierzysz, bo boisz się ryzyka? - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
szczescie
Szczęście, nic szczególnego

Wszystko okej. Jakoś leci. Jest w porządku. Toczy się. Do przodu. Niby nic szczególnego się nie dzieje, nie wygrywasz codziennie w...

Zamknij