DZIECI

Grzeczny czyli jaki?

aniolek


W parentingu słowo grzeczny jest używane nieustannie i bezmyślnie. Często wplatamy je nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak głupie jest to, co robimy.

Grzecznie!

Rodzice odstawiają dziecko do przedszkola i mówią – tylko bądź grzeczny.
Babcia nam powtarzała, że dostaniemy cukierka, jeśli będziemy grzeczni.
Mama mówiła: baw się, ale grzecznie.

I co to znaczyło?

W kontaktach z dziećmi ten wyraz przeplata się niezwykle często. Przyzwyczailiśmy się do tego, nie zastanawiamy się wymawiając je, czy może coś nie gra. A słowa potrzebują definicji. Co więc znaczy słowo grzeczny?

Posłuszny? Czyli jaki – ten, który robi to, co Ty chcesz?

Bez własnego zdania, bo Twoje jest ważniejsze?

Cichy, bo bycie głośno jest niegrzeczne?

Siedzący w bezruchu, spokojny, niekrzykliwy?

Bez sensu!

Dajcie mi jakąkolwiek sensowną definicję tego słowa, bo przejrzałam kilka słowników, spytałam kilkoro ludzi, którzy nieumyślnie tak mówią – nikt nie wie. Po prostu, ot, tak się mówi. Tak słyszeli, tak jest od zawsze, tak mówiła mama. Well, to nie załatwia sprawy.

Grzeczne dziecko to taki sam mit jak ADHD. To wymyślone syndromy po to, żeby rodzicom było z maluchami łatwiej.

To tak jak z klapsem (zobacz: Raz w dupę to też przemoc czyli NIE klapsom). Dla dorosłych w łóżku – okej, jak najbardziej, ale dzieciom dajmy spokój.

  • Grzecznie – nie generując poważniejszych kłopotów.

    • Still: od kiedy kłopot jest poważniejszy? Czemu jak dziecko rozrzuci klocki to jest niegrzeczne, gdzie tu poważny kłopot? Czemu jak nie zje do końca obiadu to mówi się mu, że to niegrzeczne? Kategoryzacja „poważniejszy kłopot” też jest słaba, więc sprowadza się to do jednego. Bez sensu.

      • Bumbum

        Grzecznie czyli bez robienia histerii, awantur, bicia i złośliwych zachowań.
        Jak nie zje obiadu albo rozrzuci klocki, to nazywanie tego „niegrzecznością” jest idiotyczne, dziecku ma prawo nie smakować, nie być głodne, a rozrzucanie lego po pokoju to część zabawy. Chyba, że dzieciak wpadnie w jakiś szał i rozwala klocki na złość, ze wściekłości, to już niegrzeczne jest :D

        • Ale ma prawo też mieć zły humor, nie? Też – małe dzieci, które nie umieją się wypowiedzieć i wszystkiego przekazać, żeby się porozumieć krzyczą albo właśnie „robią awanturę” – tylko po to, żeby zostać zrozumianymi. A zostają… well, nazwane niegrzecznymi, i olane/ukarane.
          To nadal nie ma sensu.

          • Gorzej jeśli przez ten zły humor cierpią inne dzieci – i to one, np. uderzone czy zwyzywane (po dziecięcemu) są jedynymi pokrzywdzonymi i ponoszą wszystkie konsekwencje, podczas, gdy „agresorowi” nie wolno wedle Twojej filozofii nic „złego” powiedzieć. Wierz mi, do wielu dzieci tłumaczenie nie trafia – sam byłem taki (choć jako astmatyk to raczej ja obrywałem od rówieśników, nie na odwrót).

          • Będę się upierać: to, że do dzieci tłumaczenie nie trafia jest skutkiem tego, że rodzice nie nauczyli ich, że powinno. ;)

          • A Ty wiesz jak nauczyć? Bo mnie to jeszcze czeka, a taką wiedzę przecież trzeba skądś czerpać.

          • No jakoś się udaje bezproblemowo ;).
            Jak chcesz to napisz na priv na Fb to Ci podrzucę kilka linków.

      • W moim pojęciu poważniejszy kłopot to moment w którym potrzebna jest interwencja stron trzecich.

        Próbujesz teraz na ekstremach udowodnić, że słowo „grzeczne” powinno zostać wykreślone ze słownika. To jak ze słowem „normalnie” – jest to pojęcie względne.

        Dodatkowo usprawiedliwianie dzieciaka bo jest dzieciakiem i może robić to i tamto… no dobra, na upartego do pewnego wieku to jeszcze przejdzie. Ale w ten sposób nauczysz się usprawiedliwiać każdego za wszystko. No bo możesz mieć gorszy dzień, to przecież mogłaś zawalić cztery kluczowe projekty w pracy, c’nie?

        • No jasne, grzeczny, normalny, fajny – pojęcia względne. Ale dzieciom za bycie „niegrzecznym” daje się kary. Za „nienormalnym”, mam nadzieję, nie.

          Nie, to nie jest usprawiedliwianie dziecka. Każdy ma prawo mieć zły humor, nie mieć ochoty rozmawiać czy zjeść obiadu. Ale odrobić lekcje czy zrobić projekt do pracy, well, trzeba. I nie ma to nic do grzeczności.
          Odrobić swoje obowiązki to nie znaczy „być grzecznym” tylko „odrobić swoje obowiązki”.

  • „Nie ma ludzi grzecznych i niegrzecznych. Są zachowania grzeczne i niegrzeczne. Ale już mniejsza o to. Chyba bardziej irytujący jest fakt, że dla każdego te przymiotniki znaczą coś zupełnie innego. Nazwać kogoś niegrzecznym jest łatwo, nawet bardzo łatwo. Bo to idealne wytłumaczenie dla niezrozumiałego zachowania. A co się pod nim kryje? Bycie miłym, kulturalnym, pomocnym, asertywnym, albo niemiłym, niekulturalnym, egoistycznym i wulgarnym. Kilkanaście słów i setki kontekstów. Dlatego usunęłam je ze swojego słownika. Właśnie dlatego. Bo one znaczą i wszystko i nic. Bo są usprawiedliwieniem, banalnym usprawiedliwieniem bezsilności rodziców.”

    Tak jakiś czas temu o tym pisałam :)

  • Równie dobrze można zadać pytanie: „Fajny – czyli jaki?”
    Jak to zdefiniować?
    Grzeczny, fajny, dobry… to tak jak ze wzrostem. Dla mężczyzny mającego dwa metry, dziewczyna o wzroście metra siedemdziesiąt będzie niska… dla mnie, niekoniecznie.
    Tak samo jest z byciem grzecznym. Dla kogoś dziecko, które siedzi np. przed telewizorem i nic nie mówi, nie krzyczy itp. będzie grzeczne… dla kogoś innego, takie, które nie spali połowy kuchni, a jedynie pobazgra w spokoju kilka kartek bloku, czy porozwala klocki tak, aby żaden z domowników tym razem nie ucierpiał, takie będzie.

    • Jasne, że tak. Tylko że ja mogę sobie ustalać co i kto jest dla mnie fajne, a co nie, ale żadnych kar za to nie daję, nie straszę tym, nie jest to jakimś warunkiem.
      Chodzi mi o to, że nakazujemy dzieciom być grzeczne, a one naprawdę nie wiedzą, czego od nich chcemy.

      • Hm, no okej czyli możemy się chyba zgodzić, że takie dziecko po usłyszeniu zwrotu „Bądź grzeczny” musi próbować… być „niegrzecznym” i każde zachowanie, które nie spotka się z aprobatą rodzica, powinno sobie zakodować jako niechciane, jako to, które nie daje statutu bycia osobą grzeczną…
        Jak spojrzeć na to w ten sposób, jest to przerażające.

  • mi

    Odbierasz dziecko z przedszkola. „Był dziś bardzo niegrzeczny”. I co to znaczy? Niegrzeczny, bo nie chciał jeść obiadu? A może kogoś uderzył? Ale dlaczego – tego już nie wiadomo. To słowo jest po prostu PUSTE. Nie lepiej zamiast „niegrzeczny” powiedzieć: „Martwi mnie, że X nie je ostatnio zbyt wiele” albo „Nie podoba mi się, że Y uderzył koleżankę, bo chciałabym, żeby w naszym przedszkolu panowała przyjazna atmosfera bez agresji. Myślę, że był zdenerwowany, bo Z zabrała mu zabawkę, ale chcę, żeby Y potrafił inaczej komunikować to, że jest zły lub coś mu się nie podoba”. Nie byłoby jednak… łatwiej? Może zamiast stwierdzać istnienie jakichś problemów lepiej byłoby dążyć do ich wyeliminowania?

  • Bożydar Łojwyż

    ADHD to mit?

    • Tak, lekarz przyznał się, że to wszystko było dla kasy (leki).

      • Twój lekarz? Czy to jakaś nowinka ze świata medycyny i psychologii? bo jakas niedoinformowana jestem…

  • ech nie ma się co czepiać słowa „grzeczny”, jak ktoś już wspomniał w języku polskim jest wiele słów znaczących zarazem wszystko jak i nic, nota bene słowa te są ciągle nadużywane – mnie osobiście najbardziej ze wszystkiego drażni „fajny”, jednak to nie powód, by wyrazy te wykreślać ze słownika, bo i te czasem się przydają. Język polski jest pięknym językiem i każde słówko ma w nim swoje miejsce. Mam troje dzieci i żadne z nich nie miało nigdy problemów z interpretacją słowa „grzeczny”. Dzieci nie muszą znać definicji wyrazu, by go rozumieć. Idąc Twoim tokiem myślenia zastanówmy się co to znaczy „gorący”? taki który da się trzymać w łapach, ale troszkę boli, czy taki, który powoduje bąble, czy dopiero taki, który topi żelazo? Do dziecka mówimy – to jest gorące! – ale chyba nie musimy podawać mu stopni Celsjiusza, by wiedziało, że gorące jest niebezpieczne …A szybki? to szybciej od ślimaka? czy szybko tak jak biega mały chłopiec? czy szybko to jest dopiero 100km/h? Czy mówiąc „ubieraj się szybko” wyjaśniamy o jakie szybko chodzi, czy każdy wie? To takie szukanie dziury w całym i – podejrzewam – próby usprawiedliwiania dziecka. Definicję każdego słowa, w tym „grzeczny” dziecko tworzy sobie samodzielnie obserwując otoczenie, słuchając pochwał i nagan. Jestem pewna, że Twoje dziecko doskonale wie, czego oczekujesz od niego w domu mówiąc „bądź grzeczny” i wie też czego oczekuje od niego np pani w szkole prosząc by był grzeczny. Śmiem twierdzić, że doskonale zdaje sobie ono też sprawę, że miedzy Twoimi oczekiwaniami a szkolnymi jest spora różnica. Ale dzieci są z natury przekorne i bardzo lubią eksperymentować i one będą sprawdzać, ile mogą, co się stanie, gdy zrobią/nie zrobią to czy tamto, bo to są dzieci. I przepraszam, ale zapytam głupio: czy naprawdę nie wiedziałaś, co Twoja babcia/mama/ciotka ma na myśli mówiąc do Ciebie (gdy jeszcze chodziłaś z drabiną na poziomki) „Bądź grzeczna”, czy też musieli Ci oni za każdym razem recytować całą listę zachowań dozwolonych i nie dozwolonych? Już sobie to wyobrażam: „wychodzę na 20 minut, więc nie włączaj kuchenki, piecyka, żelazka, odkurzacza, suszarki, nie dotykaj gniazdka, nie odkręcaj wody, nie grzeb w doniczkach i nie wyjmuj kwiatków, nie ciąg psa za ucho ani za ogon, nie rysuj po ścianach, nie pluj przez okno, nie bij brata, nie obcinaj sobie włosów, nie wyjadaj rodzynek z sernika, …” Moja matka i ojciec mówili po prostu „bądź grzeczna”, no i pewnie dlatego mieli potem rysunki na ścianach, rozkręcone krzesła w kuchni, zeżartą czekoladę na święta… A może wystarczy trochę zdrowego rozsądku i dystansu do świata ;-)

  • Pingback: Court: wegecukiernia - hania.es()

Przeczytaj poprzedni wpis:
nnd7
Niedziela Nie Działam #7

Jeśli wstajesz o 12 i świat nadal śpi to znaczy, że jest niedziela. No a skoro jest niedziela, to na blogu kolejna...

Zamknij